
Witam,
jak w temacie. Kupiłem bellę zaledwie 3 dni temu, nie zdążyłem jej nawet porządnie wysprzątać, a ona już strzela fochy xD mianowicie wczoraj po lekkim przegonieniu jej (może z 600m, max 5,5tys obr.) silnik zaczął po kilkuset metrach delikatnie stukać przy dodawaniu gazu. Chciałem się dotoczyć do najbliższej bocznej drogi, jednak już po chwili, gdy zwalniałem na strzałce warunkowej, mrugnęła kontrolka oleju i 100m dalej, na zjeździe z drogi, samochód zgasł. Po tym nie zdołał już odpalić, ze względu na rozładowany akumulator. Pomyślałem, że zepsuł się alternator i zepchnęliśmy ją z kolegami na plac. Rano wróciłem dumny z naładowanym akumulatorem i zaliczyłem zdziwko... Alfa za pierwszym razem nie zareagowała w ogóle na kluczyk (tzn kontrolki na chwilę się zapaliły i bella padła - jakby coś od razu rozładowało aku). Poruszałem więc klemami i o dziwo załapała. Jednak jak odpaliła, to okazało się, że silnik strasznie stuka (coś jakby panewka - narasta wraz z dodawaniem gazu) a jak zapalę światła mijania, to świeci tylko przód - tylne lampy i podświetlenie deski gasną. Cały dzień w pracy byłem święcie przekonany, że obróciła się panewka, i czeka mnie wymiana silnika, ale nie daje mi spokoju ten rozładowany akumulator i dziwne zachowanie elektryki... Czy to możliwe, żeby alternator, lub coś innego tak hałasowało? Dodam, że na oględzinach przed zakupem w świdnickim ASO wyszło, że pasek alternatora jest popękany i trzeba go wymienić - poza tym Panowie chwalili bellę...

Niestety jeśli to panewka, to koszty będziesz miał niemałe. Jak chcesz to mogę podjechać do Ciebie i posłuchać jak chodzi, bo 30 grudnia też odebrałem moją bellę od mechanika po zatartej panewce. Niestety nie znalazłem w Świdnicy ogarniętego mechanika, który podjąłby się tej roboty i trafiłem do p. Bajgrowicza w Michałowicach. Kawałek był, ale szczęśliwie ją do mechanika doholowałem a odebrałem już jeżdżącą. Jak chcesz się więcej dowiedzieć, to najlepiej dzwoń do mnie na 533510416. I oby to nie była panewka (choć objawy bardzo podobne do moich).

Słabo szukałeś
Obecnie robię swoją też po panewce, dzisiaj silnik wyjechał z budy
Ja też mogę podjechać posłuchać/zobaczyć co się tam dzieje z silnikiem. Jak coś to pisz śmiało

OoO a gdzie robisz? Bo jak ja szedłem do jakiegokolwiek mechanika, to albo słyszałem, że on robi diesle, nie ma czasu, weźmie się za to dopiero za miesiąc i ogólnie to jest złom i najlepiej sprzedać to jak najszybciej a jeszcze lepiej to od razu na złom oddać żeby inni nie mieli problemów. Może trochę przesadzam, ale na pewno tak sobie myśleli. a jak wreszcie trafiłem do mechanika oddalonego o 60km który widać było że się zna na rzeczy i nie marudzi, a na dodatek rodzina mojej dziewczyny serwisuje u niego wszystkie auta, to od razu zapadła decyzja komu oddam auto do naprawy.
Pozdrawiam

W samej Świdnicy
Ogólnie tak jest jak piszesz. Większość mechaników tutaj woli robić VW bo to łatwo i szybko i jest tego sporo a jak przyjedzie ktoś czymś innym, wyjątkowym takim właśnie jak Alfa to nikt nie chce tego robić bo to według nich złom i syf a tym bardziej jak przychodzi do remontu silnika itp. Tak to już jest...

A nie możesz się pochwalić gdzie dokładnie w Świdnicy nie boją się Alf? Bo naprawdę jestem bardzo ciekawy, a jak w przyszłości coś się stanie, to zawsze łatwiej jest podjechać na miejscu niż holować auto tyle kilometrów.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki