Kolizja - prawy tyl do roboty :(

tasiek

Nowy
Rejestracja
Lip 29, 2011
Postów
457
Auto
159 1.9 JDTM 8v '07
Pieknie ........... zakonczyl sie dla mnie ten dzien, koles w Seacie zagapil sie bo zadzwonil telefon i wjechal mi w dupe na swiatlach. Wina oczywiscie jego, przyznal sie od razu, policja spisala wszystko itd, teraz czeka mnie walka z jego ubezpieczycielem czyli jakims tworem TUZ czy TUW http://www.tuz.pl/ https://www.tuw.pl/ jutro bede obdzwanial :/

Sprawa wyglada jak na fotkach, na pierwszy rzut oka tylko zderzak, ale po chwili widac ze szkod jest wiecej - belka, byc moze nadkole, klapa sie nie domyka, trzeba walnac (wina krzywego zderzaka) a po zamknieciu siedzi nizej niz nadkola. Co jeszcze nie wiem, mam nadzieje ze nic, ale to okaze sie pewnie dopiero w serwisie.


Co teraz zrobic najlepiej, przyjedzie rzeczoznawca i zaspiewa pewnie jakas kwote, za niska badz za wysoka. Jesli to drugie to super, ale co jesli zaspiewa np 3000zl, ja pojade do ASO (bo nie bede robil po Mietkach w garazach) a tam wyjdzie 6000zl? Mozna pojechac do ASO najpierw zeby to wycenili i potem z rzeczoznawca TUZ sie targowac jak powie mniej? Nadal istnieje obawa ze podczas naprawy okaze sie ze jeszcze to i to czego nie bylo widac wczesniej.

Mam dylemat, nie bede ukrywal ze fajnie by bylo cos na tym zyskac, ale w zadnym wypadku nie chce byc stratny, chce miec wszystko ladne i blyszcace :)

IMG_0160.jpgIMG_0161.jpgIMG_0162.jpgIMG_0164.jpgIMG_0166.jpgIMG_0171.jpg
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
No to pięknie ... :(

Oddaj na bezgotówkową naprawę w ASO.

Wyklepało S3 mini!
 
Koniecznie bezgotowkowa. Ja za DUZO mniejsze szkody widoczne golym okiem, dostalem wycene od faceta na 2400 zł, a Pan w ASO tylko sie usmiechnal, komentujac ze nie wie skad oni takie niskie ceny biora. A u mnie wygladalo to jak ponizej, czyli duzo lepiej niz u ciebie. W sumie to jak patrze na to zdjecie, to nawet nie widac tych uszkodzen. Pekla ramka tablicy, kawealek zderzaka wokol haka i kilka wgniecen i odpryskow lakieru ze zderzaka w innych miejsach. Ale jestem dumny, bo pan w Audi RS4 ktory mi przywalil odjechal na lawecie :D


zdjecie.jpg
 
Ostatnia edycja:
Jak pisali wyżej. Chcesz mieć zrobione porządnie i na dobrych częściach - umów się z ubezpieczycielem na rozwiązanie bezgotówkowe i odstaw auto do dobrego serwisu. Na pewno do interesu wtedy nie dołożysz.
Likwidator wyceni szkody po swojemu, po czym serwis skoryguje koszty na swoje i będzie git :)
 
przyjedzie rzeczoznawca i zaspiewa pewnie jakas kwote
Rzeczoznawca raczej nie zaproponuje Ci żadnej kwoty, on tylko opisze uszkodzenia i poda te informacje do "centrali", a oni przyślą Ci oficjalne pismo, prawdopodobnie z propozycją wypłacenia pewnej kwoty lub naprawę wg kosztorysu po przedstawieniu faktur. Na 99% zaproponują Ci zaniżoną kwotę, za którą nie da się tego naprawić, albo kosztorys od "Pana Mietka" i części po cenie "ze szrotu", na które Ty oczywiście się nie zgodzisz... sorki, przypomniała mi się moja historia ;)
Wcześniejsza jazda do serwisu nic Ci nie da, bo jeśli przystaniesz na wariant z naprawą, to i tak ten serwis, do którego go zaprowadzisz dokona własnej wyceny. Rzeczoznawca na protokole powinien napisać (to raczej standard), że protokół szkód może być uzupełniony o uszkodzone części, które "wyjdą" w trakcie naprawy - jeśli tak będzie, serwis wzywa rzeczoznawcę, a on musi dokonać kolejnej oceny.
 
tylko bezgotówka, chyba że chcesz zarobić.
Niestety uszkodzenia bardzo upierdliwe, dostał tylny pas i podłoga a na to patrzy każdy oglądając auto i będziesz się musiał sporo tłumaczyc kiedyś przy odsprzedaży. Radzę zachowaj te fotki, bo ktoś Ci kiedyś powie, że auto było mocno uderzone a tak wcale nie jest.
Jest to niestety uszkodzenie, którego nie wyklepie się idealnie i będzie widac ingerencję blacharską podłogi.

pozdr
 
Raczej napewno bede naprawial bezgotowkowo, najgorszy jest teraz czas, ktorego strace mnostwo... nerwy tez, pieniadze mimo wszystko tez. Na szczescie autem da sie jezdzic i to robie.
 
Zrób bezgotówkowo, mniej stresu, nerwów no i na pewno szybciej się to skończy.
 
Chyba trochę przeceniacie "moc" rozliczenia bezgotówkowego - na kosztorys przedstawiony przez "warsztat", tak, czy inaczej, musi się zgodzić ubezpieczyciel, a jeśli to nie nastąpi, to nie ma znaczenia, czy naprawiasz "bezgotówkowo", czy "gotówkowo", bo ubezpieczyciel i tak nie zapłaci, a dopóki nie zapłaci, "warsztat" nie odda Wam samochodu ;)
 
@janio - w moim przypadku, ASO zrobilo wycene i wyslalo do akceptacji. Nikt nie robil "w ciemno".
 
@janio - w moim przypadku, ASO zrobilo wycene i wyslalo do akceptacji. Nikt nie robil "w ciemno".
Dokładnie tak to powinno wyglądać :) Tyle, że jeśli ubezpieczyciel zaakceptował kosztorys, to również Tobie musiałby zapłacić, gdybyś nie zdecydował się na rozliczenie bezgotówkowe ;)
 
Dziwnym trafem ubezpieczalnie zwykle po drobnych spięciach akceptują bezgotówkową naprawę w ASO na oryginalnych częściach, ale nie zgadzają się na analogiczną kwotę wypłaconą w gotówce. I wtedy pozostaje tylko sąd. A ubezpieczalnie występują z pozycji silniejszego, więc mogą sobie na takie manewry pozwolić (garstka ludzi się sądzi, reszta bierze kwotę z kosztorysu lub naprawia bezgotówkowo).

Co do samej kolizji – bardzo niewdzięczny temat, bo auto będzie później trudno drogo sprzedać. Jeśli chcesz coś więcej ugrać oprócz przywrócenia do stanu pierwotnego to raczej pogadaj przed odstawieniem samochodu do ASO/blacharza czy za samą naprawę nie zrobią ci jakiegoś prezentu (np. dodatkowo pomalowany porysowany przedni zderzak lub coś podobnego). Ale nie spodziewaj się, żeby byli chętni do takich "negocjacji".
 
Ostatnia edycja:
Mozesz podjechać do ASO i wycenią koszty naprawy, następnie rzeczoznawca prześle Tobie wycenę i będziesz wiedział na czym stoisz. Ale tak jak koledzy pisali nie liczyłbym, że porządna naprawa będzie tańsza od wyceny gotówkowej firmy ubezpieczeniowej. Szczególnie przy tak rozległych uszkodzeniach bo przy pojedynczych rzeczach, np. sam błotnik, tylko drzwi, zderzak - gdzie jest sprawa jasna to może być korzystniej. Wybierająć naprawę bezgotówkową, praktycznie wszystkimi formalnościami zajmuje się ASO i rzeczoznawca. Jeżeli wyjdzie coś w trakcie to to ASO kontaktuje się z firmuą i ponawiają wycenę. Dowiedz się jak wygląda sprawa z samochodem zastępczym. Czy poniosą koszty - jeżeli prowadzil być działalność gospodarczą albo współwłaściciel pojazdu (jeżeli jest) to należy Ci się samochód zastępczy.
 
rzeczoznawca prześle Tobie wycenę
Oj oj. Likwidator szkody wycenia koszty na podstawie oględzin rzeczoznawcy. I szkoda jechać wcześniej do ASO. ASO ma ceny z kosmosu i na pewno podobnej kwoty za to do reki nie dostanie. AR 159 po naprawdę lekkim dzwonku ze zwierzęciem na drodze - wgięta maska, pęknięty uchwyt reflektora, odprysk na jednym przednim błotniku oraz zderzak z pękniętymi mocowaniami (przy grillu), grill naturalnie też poleciał. Poduchy nie wystrzeliły, bo prędkość mała, a i ogólnie rzecz biorąc dramatycznie to nie wyglądało. Samodzielnie taką szkodę można by zrobić dobrze w nieautoryzowanym serwisie za jakieś 6-6.5 tys max. Aviva wyceniła taką szkodę na 5 tys... A ASO na 12.5. Różnicę widać gołym okiem :P
 
Panowie, chyba się nie zrozumieliśmy - ubezpieczyciel, przysyłając pismo o możliwości likwidacji szkody, daje nam dwie możliwości:
1. Zwraca nam, gotówką zaproponowaną kwotę ryczałtową i nie interesuje go, czy naprawimy za tę kwotę samochód, czy przeznaczymy na ...iwki i używki ;)
2. Pokrycie kosztów naprawy samochodu, na podstawie uzgodnionego kosztorysu i faktury wystawionej przez "warsztat".
Forma zwrotu kosztów naprawy - powtarzam - naprawy, może być dwojaka:
1. Dajemy "warsztatowi" upoważnienie, do odebrania w naszym imieniu kosztów naprawy i na tym nasza rola się kończy.
2. Na podstawie zaakceptowanego kosztorysu przedstawiamy ubezpieczycielowi fakturę za naprawę samochodu, na podstawie której ubezpieczyciel zwraca nam pieniądze.
To, tak w kwestii formalnej, bo widzę, że wkradły się w Wasze komentarze pewne nieścisłości.
 
Dodatkowo oprócz auta idź do lekarza, że kark Cię boli i plecy wyszło to dopiero po czasie (do roku od zdarzenia) - musisz wystosować pisemko i poprosić w nim o 2-3 tys.zł odszkodowania (zadośćuczynienia) - zapewniam że to też wypłacają ;) moja siostra robi w ubezpieczeniach i ludzie to niewiarygodne historie piszą a ubezpieczyciel zawsze wypłaca, może nie całość ale najczęściej 70% wpisanej kwoty.
 
Dodatkowo oprócz auta idź do lekarza, że kark Cię boli i plecy wyszło to dopiero po czasie (do roku od zdarzenia) - musisz wystosować pisemko i poprosić w nim o 2-3 tys.zł odszkodowania (zadośćuczynienia) - zapewniam że to też wypłacają ;) moja siostra robi w ubezpieczeniach i ludzie to niewiarygodne historie piszą a ubezpieczyciel zawsze wypłaca, może nie całość ale najczęściej 70% wpisanej kwoty.

no a my pozniej placimy wiecej i wiecej:):)
 
Dodatkowo oprócz auta idź do lekarza, że kark Cię boli i plecy wyszło to dopiero po czasie (do roku od zdarzenia) - musisz wystosować pisemko i poprosić w nim o 2-3 tys.zł odszkodowania (zadośćuczynienia) - zapewniam że to też wypłacają ;) moja siostra robi w ubezpieczeniach i ludzie to niewiarygodne historie piszą a ubezpieczyciel zawsze wypłaca, może nie całość ale najczęściej 70% wpisanej kwoty.


No nie do końca. Pisemkiem tego nie załatwi.

Tasiek, zadzwoń do ubezpieczalni i zgłoś szkodę osobową , czyli na Tobie (lub zrób to przez neta - nie wiem dokładnie jak u nich się to załatwia). Zastanów się co Ci się działo, może jakieś siniaki, coś Cię boli itp. Coś Ci powinni jeszcze rzygnąć. Być może wyślą Cię na komisje, nie wiadomo co wymyślą. Ewentualnie jakieś zaświadczenie od lekarza byś miał i od razu im załączył to inaczej by spojrzeli.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra