Moja przygoda z SuperAlfa.pl

  • Autor wątku Autor wątku Paweł24
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
P

Paweł24

Guest
Każdy kto śledzi dział "handel" naszego forum od dłuższego czasu bez problemu jest w stanie zauważyć, że szukam samochodu. Zaczęło się od 156, po pewnym czasie zacząłem również rozglądać się za GT. Pierwszym samochodem, który oglądałem była Alfa GT z Krakowa za 40 tyś. złotych:

http://www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C9188517

Fajne wyposażenie, fajnie się prezentowała. Niestety nie malowana lub szpachlowana tylko i wyłącznie na dachu- sprawdzone w jednym z ASO w Krakowie. Mechanika w miarę ok, poza wahaczami i sprzęgłem do wymiany.

Szukałem dalej, niestety nic ciekawego na rynku się nie pojawiło. Stwierdziłem, że zaryzykuje i podjadę do SuperAlfy.pl zobaczyć czy oferowana przez nich GT, droższa o minimum 10 tysięcy od pozostałych na rynku, jest rzeczywiście taka SUPER i cytuje: "SAMOCHÓD NIE WYMAGA ŻADNEGO WKŁADU FINANSOWEGO".

http://superalfa.pl/index.php?Content=wynik&offert=173&current=Alfa Romeo

Oczywiście jak to u mnie bywa przed zakupem samochodu najpierw krótkie rozeznanie na temat samego sprzedawcy oraz samochodu. Zacznijmy od samochodu- zakładam temat na znanym wszystkim portalu BEZWYPADKOWE.NET -> link poniżej:

http://bezwypadkowe.net/f28/alfa-romeo-gt-2005-czestochowa-16706/

No ale wiadomo, po zdjęciach stanu faktycznego auta nigdy poznać do końca nie można. Mimo to jakiś tam pogląd jednak się przyda.

Przejdźmy dalej- opinie kupujących. Ze strony www.superalfa.pl spisałem sobie kilka (10) maili z księgi gości i zapytałem wprost: jak wyglądają negocjacje z p. Robertem, ile można utargować i czy po raz kolejny kupujący zrobiliby zakupy w superalfa.pl. Pytania dosyć proste, ale dające dosyć jasny zarys tego, czego można się spodziewać. Obiektywnie stwierdzę- na 10 osób 7 wypowiedziało się pozytywnie o samym komisie, 2 osoby stwierdziły, że wystąpiły rozbieżności odnośnie opisu samochodu a jego stanem faktycznym, jedna osoba zakupów w superalfa więcej by nie zrobiła. Maila mam do wglądu, adresy mailowe zainteresowanych również. Ogólnie rzecz biorąc, dla mnie jako przyszłego kupca, opinie raczej pozytywne. Jeśli chodzi o same negocjacje żaden z kupujących nie utargował mniej niż 1500zł, najlepiej wypadł pewien pan, który kupił 166, zatrzymując dla siebie jednocześnie 3000zł. Ok, przygotowany jestem, mało tego, nawet pozytywnie nastawiony, pora wyruszyć do Częstochowy do stajni SuperAlfa. Rzecz jasna wcześniej telefon, że będę około godziny 11.

Na miejsce przybywam nieco przed 11. Oględziny samochodu wyszły dosyć pozytywnie. Rzeczywiście auto przygotowane profesjonalnie do sprzedaży, wszystko się świeci, błyszczy, środek zadbany. No, ale za tą cenę- 49900zł dziwne by mogło być inaczej. Na początku zostajemy z rodzicami poinformowani, że samochód miał polakierowane zderzaki- przedni i tylni. Mało tego maska i błotniki poobijane są przez kamyki, co prawda delikatnie, ale jednak są. Ok, nic w tym dziwnego przecież, normalna eksploatacja, tym bardziej, że sprzedawca z góry zaznacza, że od razu spuszcza z ceny na pomalowanie tych elementów. Oglądamy dalej i okazuje się że porysowany jest tylny błotnik oraz, że drzwi od kierowcy, jak słusznie zauważyli koledzy z bezwypadkowe.net, rzeczywiście odbiegają od reszty samochodu i są najzwyczajniej w świecie pomalowane. No ale dogadujemy się. Pan Robert daje słowo, że jeśli drzwi były szpachlowane to prześle mi nowe. W porządku. Dosyć uczciwie.

Kolejną sprawą były ksenony. Jeden wyraźnie świecił o wiele słabiej niż drugi. Na początku wersja pana Roberta- " to światło tak pada, one świecą identycznie". Po pewnym czasie kolejna- "może jeden po prostu się kończy i Niemiec, od którego auto jest sprowadzone wymienił tylko jedną żarówkę". I na końcu- "no przecież można to sobie bez problemu wymienić, taka żarówka to góra 100zł". A ja dodam tylko, że żeby obie świeciły równo, to trzeba już wydać 200zł na dwie. Powiecie, że się czepiam? Odsyłam w takim razie ponownie do ceny samochodu- 49900zł i znanego już stwierdzenia: "SAMOCHÓD NIE WYMAGA ŻADNEGO WKŁADU FINANSOWEGO". To tak w ramach przypomnienia.

Idziemy dalej. Podgrzewane fotele. W fotelu kierowcy ewidentnie nie zapala się lampka od podgrzewania. Pan Robert twierdzi w tym momencie, że: "podgrzewanie foteli w tym samochodzie włącza się dopiero poniżej temperatury 10 stopni". W drodze powrotnej wstąpiłem do ASO, by zapytać czy jest to możliwe- oczywiście usłyszałem śmiech Panów z serwisu i odpowiedź, że nie:) Drobnostka.

No ale mniejsza z tym. Wracamy do komisu i tego jak przebiegały negocjacje. Mając na uwadze to, co usłyszałem od poprzednich kupujących, rozpocząłem targowanie. Pan Robert jako stary wyga rzecz jasna stwierdził, że 1000zł to max. jaki może obniżyć za samochód, tym bardziej, że nigdy nie spuszczał więcej za samochód niż 500zł !;) Potem ostateczną ceną było 48500, co daje "całe" 1400zł przy zakupie samochodu za prawie 50 tyś. Oczywiście jak to każdy kupujący marudziliśmy ile się tylko da (no tutaj raczej powodu do wstydu nie powinno być) i ostateczna cena na jakiej skończyliśmy negocjacje to 48000zł.

W porządku, niech będzie, wpłacamy 1000zł zaliczki. Mimo wszystko samochód całkiem ok. W końcu zrobiony ma rozrząd i wymienione płyny. Dogadujemy się, że jeśli coś będzie nie tak z samochodem ( a już mamy duże uwagi co do drzwi, maski przedniej, i błotnika od strony kierowcy) to zaliczkę otrzymujemy z powrotem. Wizytę w ASO ustalamy na środę, jako, że dzisiaj (sobota) nie mają miejsc i czasu by nas przyjąć. Wracając do domu ustalamy wersję, że samochód może przepłacony, ale jeśli na mierniku lakieru wyjdzie, że te drzwi od strony kierowcy w tej alfie są tylko malowane i nie ma na nich żadnej szpachli, to samochód bierzemy.

I teraz najlepsze. Po powrocie do domu otrzymuję telefon od p. Roberta z SuperAlfa.pl:
"Kolega cofał GT na komisie i połamał zderzak tylni, oferta wycofana, zwracam panu zaliczkę, proszę podać nr konta. Mam tu teraz przez tą sytuację zamieszanie na placu, nawet się tym teraz nie zajmę, bo jutro jadę na wakacje". Przyznam szczerze, że nawet nie jęknąłem, bo byłem w dużym szoku. Wysłałem nr konta sms-em, poprosiłem przy okazji o zwrot kosztów dojazdu, czyli 100zł. Pieniądze szybko wpłynęły na konto, na plus jest to, że za drogę również.


Jakie wnioski? Ktoś wierzy, że kolega Pana Roberta rozwalił zderzak tylni? A może zbyt wielu rzeczy się czepiałem ? A może po prostu ktoś przyjechał i dał więcej ode mnie niestety, a Pan Robert mimo, że ogromnie dba o markę swojego komisu sprzedał samochód po prostu za 1000zł więcej? Jakieś dowody? Może być rezerwacja samochodu? Nie moja oczywiście:)

http://img520.imageshack.us/i/rezerwacja.jpg/



No i kolejne moje pytanie. Czy tak powinna zachować się firma, która uważa się za najlepszy komis sprowadzający Alfy? Czy mam prawo poczuć się rozczarowany tą sytuacją?
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
...Na koniec tylko podsumuje to co napisałem. Nie chciałbym wyjść tutaj na sfrustrowanego klienta, któremu nie udało się zrobić zakupów. Wręcz przeciwnie- obiektywnie przedstawiłem plusy i minusy zakupów w Superalfa.pl. Zarówno jednych jak i drugich jest sporo.

Warto się zatem upewnić czy aby na pewno tak jest oraz nie traktować pana Roberta jako zbawcę dla poszukujących "super zadbanej i bezwypadkowej Alfy", a raczej jako osobę, która tym więcej zarobi im my mniej wad zauważymy. Poza tym pan Robert nie jest wszechwiedzący na temat samochodów, które sprowadza, bo po prostu ich nie użytkował. To chyba logiczne.

Pozdrawiam i mam nadzieje, że i ten temat przyda się przyszłym klientom komisu SuperAlfa. Ja właśnie dołączam do grona klientów niezadowolonych. Pozdrawiam serdecznie.
 
Ostatnia edycja:
grzanie fotela można włączyć przy dowolnej temperaturze - z całą pewnością :)
 
Aż z ciekawości podjade w tygodniu zobaczyć ten pęknięty zderzak :)

Dla mnie to śmiech ta cała superalfa, zaczynając od ceny i tych ich "igiełek"
 
Czyli taka chamówa- traktowanie klienta z góry i wciskanie mu bzdur, żeby tylko wypchnąc wóz za cenę z kosmosu. Od początku ta cała superalfa wydawała mi się jakąś utopią, znaleźc niby idealne Alfy w dieslu z przebiegiem czasem nie przekraczającym 100 000km w Niemcowie jest ciężko- chyba , że kupuje się u Turka "oni zawsze mniej autami jeżdżą" :D . A tutaj oni nagle ich mają cały plac od zatrzęsienia. No cóz- z drugiej strony klienci chcą wierzyc w aututopie to handalrze nimi służą.
 
Obserwowałem oferty tego komisu od dawna - może akurat tylko model 156, auta naprawdę wyglądają dobrze, ale rzadko już na zdjęciach udało mi się dostrzec niemalowany egzemplarz... (listwy ze zderzaka które nigdy z fabryki nie wychodziły malowane, tam są w kolorze nadwozia w prawie każdym egzemplarzu) przecież chcąc kupić auto w 'idealnym stanie' oczekujemy samochodu idealnie zachowanego w stanie fabrycznym, kupując auto opisywane jako ‘ideał’ itd. chcę lakier oryginalny w idealnym stanie bez odprysków i rys, a nie auto które było porysowane, w odpryskach ale odmalowane.
 
Klient = pieniądz to podejscie handlarzy nigdy sie nie zmieni. A panowie z SuperAlfy niczym nie różnią sie od komisu przy droze. Bajerowac kazdy potrafi tylko nie kazdy da sie na to nabrac... i dobrze.
To samo tyczy sie bezwypadkowego unikatu czyli burelowej 166. Juz na fotkach widac ze "bezwypadkowa" hehe. Ale zawsze trafi sie ktos, kto spojrzy tylko na ciekawy srodek.
 
Ostatnia edycja:
i tu jednak widzę przewagę chłopaków z lanciatem / alfateam - nic do ukrycia , miernik lakieru do dyspozycji klienta , brak narzekania na chęć oględzin w ASO , pisemna gwarancja na rozrząd itd itd

dodatkowo na ich korzyśc wg mnie działa fakt iż prowadzą własny serwis i sklep z częściami

sam co prawda nigdy u nich auta nie kupiłem ale serwisowałem z przyjemnością , znam za to wiele osób które kupiły od nich AR lub Lancie i nie chcą kupować gdzie indziej - nie wynika to z tego że sprzedają cuda w stanie jak z fabryki tylko z tego jak traktują klientów - wg mnie atmosfera tam panująca jest domowa :)
 
i tu jednak widzę przewagę chłopaków z lanciatem / alfateam - nic do ukrycia , miernik lakieru do dyspozycji klienta , brak narzekania na chęć oględzin w ASO , pisemna gwarancja na rozrząd itd itd

dodatkowo na ich korzyśc wg mnie działa fakt iż prowadzą własny serwis i sklep z częściami

sam co prawda nigdy u nich auta nie kupiłem ale serwisowałem z przyjemnością , znam za to wiele osób które kupiły od nich AR lub Lancie i nie chcą kupować gdzie indziej - nie wynika to z tego że sprzedają cuda w stanie jak z fabryki tylko z tego jak traktują klientów - wg mnie atmosfera tam panująca jest domowa :)

Nie wiem jaka u nich jest atmosfera, ale naprawiałem kilkakrotnie zakupione u nich Lancie, i stan faktyczny zgadzał się z deklarowanym.

Jeśli chodzi natomiast o Alfy z Częstochowy, to też sporo ich do mnie trafia po zakupie, ale mechanicznie są w porządku, a nad blacharką zazwyczaj się nie zastanawiam.
 
Nie wiem jaka u nich jest atmosfera, ale naprawiałem kilkakrotnie zakupione u nich Lancie, i stan faktyczny zgadzał się z deklarowanym.

Jeśli chodzi natomiast o Alfy z Częstochowy, to też sporo ich do mnie trafia po zakupie, ale mechanicznie są w porządku, a nad blacharką zazwyczaj się nie zastanawiam.


Pablo krótkie pytanie które pewnie zainteresuje potencjalnych kupców..
Skoro wiele ich do ciebie trafia - na dodatek piszesz po zakupie, a piszesz że ich stan mechaniczny jest ok, to z czym tak wiele ich do ciebie trafia?

no i superalfa twierdzi że nie wymagają wkładu, więc nie rozumiem
 
i t
sam co prawda nigdy u nich auta nie kupiłem ale serwisowałem z przyjemnością , znam za to wiele osób które kupiły od nich AR lub Lancie i nie chcą kupować gdzie indziej - nie wynika to z tego że sprzedają cuda w stanie jak z fabryki tylko z tego jak traktują klientów - wg mnie atmosfera tam panująca jest domowa :)

ja tez bardzo chwale sobie obsluge i atmosfere w Lancia Team, bylem u nich jak narazie tylko raz z moja bella, zaraz po tym jak ja sprowadzilem z Niemic, panowie znaja sie na rzeczy i nawet targowac sie z nimi mozna odnosnie ceny za usluge :-)
i do tego jak ktos chce sobie umilic czas czekajac na auto to moze sobie grila odpalic i kielbaske ugrilowac :-)
 
i tu jednak widzę przewagę chłopaków z lanciatem / alfateam - nic do ukrycia , miernik lakieru do dyspozycji klienta , brak narzekania na chęć oględzin w ASO , pisemna gwarancja na rozrząd itd itd

dodatkowo na ich korzyśc wg mnie działa fakt iż prowadzą własny serwis i sklep z częściami

sam co prawda nigdy u nich auta nie kupiłem ale serwisowałem z przyjemnością , znam za to wiele osób które kupiły od nich AR lub Lancie i nie chcą kupować gdzie indziej - nie wynika to z tego że sprzedają cuda w stanie jak z fabryki tylko z tego jak traktują klientów - wg mnie atmosfera tam panująca jest domowa :)

Byłem, kupiłem, jeżdżę do tej pory. Polecam LanciaTeam.
 
To ja miałem podobną sytuację tyle że z Grand komisem w Zamościu. Pojechaliśmy do Zamościa bo było kilka ofert sprzedaży jak na jedno miasto. Spodobały mi się dwie Alfy. Jedna z 2002r, widać że była zadbana ale stała dość długo w komisie, druga świeżo sprowadzona, z 2003r tyle że z bodykitem i spojlerem który mi nie pasował za bardzo. Po obejrzeniu wszystkich alf doszliśmy do wniosku że jednak ta z 2003r jest w miarę dobrym stanie, do bodykitu się przyzwyczaję itp. Tata zadzwonił do właściciela komisu w poniedziałek i ustalił cenę na 18300 (wyceniona była 19900). We wtorek nie mogliśmy pojechać, pojechaliśmy w środę. Właściciel komisu powiedział że nie zarezerwuje nam alfy na cały dzień, jedynie na 3h na czas przejazdu. Więc myślałem że skoro tak powiedział to alfa będzie na nas czekała ( z Puław do Zamościa jest koło 140km). W drodze (jakieś 40km od Zamościa) właściciel zadzwonił i powiedział że cofa rezerwację bo właśnie sprzedał alfę. Jak przyjechaliśmy to opowiedział tylko ładną bajkę że się pomylił bo facet który przyjechał był bardzo podobny do mnie. Na pocieszenie oddał tylko 100 za paliwo. Alfa dalej stała w komisie w tym miejscu co oglądaliśmy wcześniej. Jedynie co to po dłuższych oględzinach okazało się że była racze cała malowana, bodykit się odklejał więc i tak pewnie bym jej nie kupił.
 
Pablo krótkie pytanie które pewnie zainteresuje potencjalnych kupców..
Skoro wiele ich do ciebie trafia - na dodatek piszesz po zakupie, a piszesz że ich stan mechaniczny jest ok, to z czym tak wiele ich do ciebie trafia?

no i superalfa twierdzi że nie wymagają wkładu, więc nie rozumiem


Przeważnie przeglądy po zakupie. Mechanicznie naprawdę te auta są ok. Często mają świeżo wymienione wahacze, hamulce, itp.
Ja przeważnie wymieniam oleje i filtry.
Osobiście nie znam właścicieli, ale w mojej okolicy jest kilka samochodów u nich kupionych i słyszałem tylko od właścicieli co i jak.
 
Nie podoba mi się nachalna reklama LT...



Napisał adasco Zobacz post
Prawda jest taka, ze w naszym kraju KAZDY kto handluje autami robi klienta w balona na setki roznych sposobow. A jesli ktos mi zaraz napisze, ze jest inaczej, to znaczy, ze zyje w niewiedzy.
Jestem pewien, ze teraz kupuja auto tez zostane zrobiony w wala - pytanie tylko gdzie. Wazne jest jedno - urwac handlarzowi jak najwiecej mozliwosci, by nas oszukal.
 
Ostatnia edycja:
hahaha ale po diabła mi Thesis ?? ;) bezinteresownie ?? bez jaj , dwie dychy za każdy post , dorabiam na paliwo bo z emerytury ciężko a z nudów lubię sobie pojeździć :D

odczucia możesz mieć jakie chcesz , inni mają swoje i już

powtórzę - sprzedaż aut używanych to nie jest miłe zajęcie bo ideałów nie ma - każdy się kiedyś popsuje - istotne jest jak się traktuje klienta jak już usterka nastąpi

nie serwisujesz aut w LT , nie kupiłeś tam auta - poszukaj na forach jak są traktowani w LT ludzie którym coś się popsuło po zakupie...

Prawda jest takza, ze w naszym kraju KAZDY kto handluje autami robi klienta w balona na setki roznych sposobow. A jesli ktos mi zaraz napisze, ze jest inaczej, to znaczy, ze zyje w niewiedzy.
Jestem pewien, ze teraz kupuja auto tez zostane zrobiony w wala - pytanie tylko gdzie. Wazne jest jedno - urwac handlarzowi jak najwiecej mozliwosci, by nas oszukal.

znowu obrażasz uczciwych ludzi... nie masz jakichkolwiek podstaw do tego aby twierdzić że każdy handlujący używanymi autami (a więc i LanciaTeam) oszukuje ludzi

zrobiony w wała ?? nikt nie zmusza do zakupów u handlarzy , kup sobie auto od właściciela prywatnego który o nie dbał ...frustracja poprzednimi zakupami - pech albo brak wiedzy i tyle
 
Idealny stan, nic nie stuka, jak nowy - typowe teksty handlarza. Są to oczywiste bzdury, bo jak można pisac że auto które ma blisko 100 tys. przejechane jest jak nowe.
Niestety w Polsce mamy takich sprzedawców aut a nie innych, nie można im ufac. Pozostaje dokładne sprawdzenie auta przed kupnem.
Co do tej konkretnej sytuacji, to gośc z komisu zachował się conajmniej nieelegancko wycofując się ze sprzedaży auta po tym jak wziął zaliczke.
Życzę powodzenia w dalszych poszukiwaniach upragnionej alfy.
 
Ja patologicznie nie ufam handlarzom.... chyba, ze trafie jak Majka
 
Ostatnia edycja:
nie musisz ufać , sprawdzanie na wszelkie sposoby - prawo nabywcy
nadal nie oznacza to że każdy handlarz oszukuje - niektórzy dbają o swoją renomę i dokładają wszelkich starań

superalfa - sam sobie odpowiedziałeś , trudno żebym wypowiadał się o firmie z którą nigdy nie miałem kontaktu :) LT to koledzy - tyle że wydając swoje $$$ serwisując auto nie kieruję się przy wyborze tym czy ktoś jest moim kolegą - są ważniejsze kryteria :)

co do GT - jakbyś był uprzejmy rozwinąć bo nie bardzo wiem co napisać
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra