Ja się tak cieszyłem, że w W124, "ostatnim prawdziwym mercedesie" miałem prawdziwe drewno... I co? Ostatnio rozkręciłem deskę i... też się okazało że to plastik (wszystkich drewienek nie chciało mi się już demontować, ale koło skrzyni może być jakaś okleina drewnopodobna, bo pękło, chociaż plastik tez przecież możę pękać
Sprobuj sobie taniej kawy z Niemiec a pozniej drogiej w Polsce.tak samo z proszkami.Myslae ze z Alfami jest tak samo.Polska to nadal jest dla wiekszosci Europy trzeci swiat.W sumie to im sie nie dziwie.Wystarczy popatrzec na nasze drogi.
Niemiecka kawa... popatrz na mój podpis...

Tylko włoszczyzna - ostatnio znajomi zobaczyli, że zmieniłem autko na Bellę i nie byli zdziwieni... włoski, wiadomo... Jestem italiofilem już prawie - jeżdżę włoskim autem, piję TYLKO włoską kawę z włoskiego ekspresu kupionego we włoszech, z alkoholi lubię najbardziej włoskie spumante (co tam Francuski szmapan, kwasior

), Birra Peroni i limoncellę, na wakacje letnie i zimowe jeżdżę do Włoch - od tego roku już włoskim autkiem

, z jedzenia - kluski i pizza (mogę jeść pizzę nawet 3 razy w tygodniu, a jak jestem we Włoszech, to pizza i lody - codziennie

), po włosku również nie lubię wstawać rano i uważam, że co się odwlecze...
A co do proszków itp., to jest niestety fakt handlowy, związany z globalizacją - mają inny skład w deklaracjach celnych (miałem to na prawie celnym), ale ja używam tych naszych, bo nie mam skąd brać niemieckich (żeby na bazarze/w sklepiku u nas nie kupić ukraińskich

z niemieckim pudełkiem)... Tak samo niestety jest z owocami i warzywami - mało widać dumni Hiszpanie i Portugalczycy najpierw sprzedają je niemcom, potem biorą dla siebie i resztę do Polski (w uproszczeniu)

Co innego włosi - dla nich w jedzeniu nie ma kompromisów!

Najpierw biorą wszystko dla siebie, a nieco gorszy sort (bez przesady, żeby nie popsuć marki) wysyłają np. do Polski (polecam porównać tuńczyka znanej włoskiej firmy w pomarańczowych opakowaniach). Natomiast, jak u siebie sprzedają importowane jedzenie, to wielkimi literami piszą "Qualita italiana!" (tak jak u nas na chińskich butach - "Italy designed"
Miejmy nadzieje, że z autami tak nie robią (chyba rzeczywiście by się nie opłacało, ale szczerze wierzę, że jeżeli pierwszym właścicielem jest ktoś związany z AR, a samochód nie jest "z placu", tylko na zamóienie (kolor/dodatki), to w Pomigliano d'Arco to wiedzą i on MA lepiej poskładaną Bellę
Moze nie ja jezdze ale Alfe mam na Niemiecki rynek

Jak mialbym pieniadze na nowa to napewno jade po nowy samochod do dojczlandow albo hollandi. Chodz nie wiem jeszcze jak to jest z oplatami.Zreszta narazie to nie problem bo nie ma kasy na nowa ...
A ja chyba nie, ze względu na złodziejskie opłaty, a które mogę sobie dobrze zrobić zawias i wiem, że mam nowy, a nie "dobry, bo z autobanów"

Trzeba tylko bardzo dkoładnie pooglądać pod kątem ew. korozji od spodu, ale jak ktoś dbał to zabezpieczył, a jeżeli nie dbał, to na drzewo z jego autkiem
Sorki za spory

fftopic:, ale ten temat i tak lekko trąci już hyde parkiem
