Jakośc samochodów AR a rynek zbytu?

  • Autor wątku Autor wątku simeone
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

simeone

Guest
Zastanawia mnie taka sprawa- czy Alfa jako producent samochodów po ich 'stworzeniu' dzieli(ł) je na te wykonane lepiej a inne trochę gorzej i w zależności od tego eksportował je w rózne miejsca- np. te lepiej wykonane trafiały na rynek np. niemiecki, inne na krajowy włoski czy jeszcze inne np do polskich salonów?
 
Myślę ,że to niemożliwe w dzisiejszych czasach gdzie klient wszędzie jest bardzo wymagający . Tak dla ciekawości moja 159 gdy wyjechałem nią z salonu miała niedziałającą zapalniczkę i zacinający się mechanizm opuszczania szyb.
 
Kilka lat temu na interii pisali, że jeden gość w Anglii kupił Alfę z salonu i podczas jazdy urwała mu się maska - w fabryce nie przykręcili.

Jak z jakością w 159 i Mito nie będę się wypowiadał, wiem tylko, że w starszych nie było zbyt dobrze - u mnie cały kokpit był izolowany taśmą :)
 
Myślę ,że to niemożliwe w dzisiejszych czasach gdzie klient wszędzie jest bardzo wymagający .

Amerykanie nie przywiązują dużej wagi do jakości wykonania czy materiałów, no wiadomo że jak odpada maska to już przesada ale plastikowe drewno czy trzeszczące luźno zamocowane plastiki nie są dla nich czymś oburzającym. Będąc w usa i jeżdżąc ichniejszymi markami można się przekonać że ponad jakość wykonania przedkładają oni komfort, jasność i prostotę obsługi. Ale wiadomo klient Europejski jest inny.
 
Sprobuj sobie taniej kawy z Niemiec a pozniej drogiej w Polsce.tak samo z proszkami.Myslae ze z Alfami jest tak samo.Polska to nadal jest dla wiekszosci Europy trzeci swiat.W sumie to im sie nie dziwie.Wystarczy popatrzec na nasze drogi.
 
Czasem zdarza mi się pojechać na Ukrainę. Można tam zakupić te same marki, co u nas - weźmy np. pastę Colgate, tam za pół, nawet 1/3 ceny. Ale po jednym myciu zębów, widać, że to nie ta pasta co u nas :P A widać na jaki rynek jest przewidziana, po informacjach na opakowaniu - Azerbejdżan, Rosja, Ukraina itd. Na naszych wyrobach jest zwykle Słowacja, Czechy i reszta Europy środkowej - śmiało bym stwierdził ze my dostajemy produkty "przeciętnej" jakości. Ale tak jest z pastami, detergentami, itp. Wątpię, żeby tak było z autami, zwłaszcza, ze większość tego, czym jeździmy, pochodzi z zachodu :D Różnica może być taka, że nasi rodacy, kupując auto w salonie, zwykle brali ubogie wersje wyposażeniowe i tyle. Tyle z nadziei na zakup lepiej wykonanej Alfy :D
 
Autorowi chyba chodziło o to czy Alfy się nie sprzedają dlatego, że są słabo wykonane. W Polsce klasa średnia jest dużo uboższa niż na zachodzie, dlatego u nas jeśli sprzedaje się coś nowego to tanie auta. Do tego w Polsce autem rodzinnym często jest Golf. Na zachodzie takie auto jest dla kogoś kto nie ma rodziny (dzieci), do jazdy po mieście lub dla emerytów, którzy swoje dzieci odchowali.

Co do sprzedaży Alf - nie jestem specem od badań rynku, ale pofilozofujmy trochę. Kto kupuje auta typu: BMW 5, Mercedes E, Alfa 166? Chyba można podzielić to na 3 grupy: kadra zarządzająca, właściciele średnich interesów, specjaliści dochodowych branż.

Zarządzasz ludźmi - musisz wzbudzać ich zaufanie, szacunek, bo inaczej będzie bunt na pokładzie. Muszą wiedzieć, że decyzje podejmowane przez Ciebie są trafne, oparte na racjonalnym działaniu, a nie na chwilowych przeczuciach.

Interesik - masz kontrahentów w których musisz wzbudzać zaufanie, średni biznes to już nie budka z pamiątkami, że możesz pod ladą chować się przed hurtownikami. Musisz dbać o wizerunek, bo inni nie będą chcieli robić z Tobą interesów.

Specjaliści - czyli ktoś kto jest na zatrudnieniu kogo innego. Wykonuje czyjeś polecenia, nie zarządza ani ludźmi, ani pieniędzmi.

I teraz tak:
-przyjeżdżasz na spotkanie z kontrahentem, lub pod biuro Mercedesem, BMW. Niczym się nie wyróżniasz, każdy je kupuje, bo każdy myśli, że są dobre.
-przyjeżdżasz piękną Alfa 166, każdy podchodzi, ogląda i jest w niebo wzięty. Pytają dlaczego nie BMW, bo przecież Alfy się psują, a te plastiki chyba są prosto z Fiata, odpowiadasz "kieruje się w wyborach sercem, a nie głową. Głęboko mam, że kupując 166 będzie się psuła i przez 10 lat użytkowania wyniesie mnie 2 razy więcej niż Niemiec, grunt, że jest piękna, a V6 brzmi piękniej niż R6 BMW."

W dwóch pierwszych grupach niezwykle ważny jest Twój wizerunek, więc wizerunek marki, która jeździsz jest Twoim wizerunkiem. I jak to wygląda?

Tak, wiem, że każdy może mieć hobby, pasję mieć ładny samochód czy mieć samochód, który pobił Ferrari w latach 50-tych. Tylko, że te grupy nie są aż na tyle bogate, żeby mogły sobie pozwolić na S-Klasse, albo BMW 7 i dodatkowo Alfę 166.

Dlatego ja nie dziwie się Marchionne, że chce budować wizerunek marki od tańszych modeli. Volkswagen zbudował swój wizerunek na tanich Golfach i Passatach.
 
Hahaha, widzę, że nie tylko ja jeżdżę po te rzeczy do dojczlandów :)
Moze nie ja jezdze ale Alfe mam na Niemiecki rynek :D Jak mialbym pieniadze na nowa to napewno jade po nowy samochod do dojczlandow albo hollandi. Chodz nie wiem jeszcze jak to jest z oplatami.Zreszta narazie to nie problem bo nie ma kasy na nowa ...:(
 
najwięcej alf jezdzi we Włoszech. Nawet policja włoska jeżdzi teraz 159. Jakoś Włosi nie płaczą, ze im się alfy sypią. Kupować należy włoskie ale nie przejeżdżone. Włosi bowiem nie dbają o auta, podobnie jak Grecy czy Żabojady. Niemiec dba: i to jest ta różnica.
 
A może problemem nie jest jakość aut, ale jakość serwisów? Kiedyś czytałem taką myśl, która bardzo mi się spodobała: "Nie jest istotne, że samochód się psuje, ważne jest, żeby serwis usunął usterkę szybko i bezproblemowo"
 
plastikowe drewno
Ja się tak cieszyłem, że w W124, "ostatnim prawdziwym mercedesie" miałem prawdziwe drewno... I co? Ostatnio rozkręciłem deskę i... też się okazało że to plastik (wszystkich drewienek nie chciało mi się już demontować, ale koło skrzyni może być jakaś okleina drewnopodobna, bo pękło, chociaż plastik tez przecież możę pękać :P

Sprobuj sobie taniej kawy z Niemiec a pozniej drogiej w Polsce.tak samo z proszkami.Myslae ze z Alfami jest tak samo.Polska to nadal jest dla wiekszosci Europy trzeci swiat.W sumie to im sie nie dziwie.Wystarczy popatrzec na nasze drogi.

Niemiecka kawa... popatrz na mój podpis... :D Tylko włoszczyzna - ostatnio znajomi zobaczyli, że zmieniłem autko na Bellę i nie byli zdziwieni... włoski, wiadomo... Jestem italiofilem już prawie - jeżdżę włoskim autem, piję TYLKO włoską kawę z włoskiego ekspresu kupionego we włoszech, z alkoholi lubię najbardziej włoskie spumante (co tam Francuski szmapan, kwasior :P), Birra Peroni i limoncellę, na wakacje letnie i zimowe jeżdżę do Włoch - od tego roku już włoskim autkiem :), z jedzenia - kluski i pizza (mogę jeść pizzę nawet 3 razy w tygodniu, a jak jestem we Włoszech, to pizza i lody - codziennie :D), po włosku również nie lubię wstawać rano i uważam, że co się odwlecze... :P

A co do proszków itp., to jest niestety fakt handlowy, związany z globalizacją - mają inny skład w deklaracjach celnych (miałem to na prawie celnym), ale ja używam tych naszych, bo nie mam skąd brać niemieckich (żeby na bazarze/w sklepiku u nas nie kupić ukraińskich:P z niemieckim pudełkiem)... Tak samo niestety jest z owocami i warzywami - mało widać dumni Hiszpanie i Portugalczycy najpierw sprzedają je niemcom, potem biorą dla siebie i resztę do Polski (w uproszczeniu) :D Co innego włosi - dla nich w jedzeniu nie ma kompromisów! :D Najpierw biorą wszystko dla siebie, a nieco gorszy sort (bez przesady, żeby nie popsuć marki) wysyłają np. do Polski (polecam porównać tuńczyka znanej włoskiej firmy w pomarańczowych opakowaniach). Natomiast, jak u siebie sprzedają importowane jedzenie, to wielkimi literami piszą "Qualita italiana!" (tak jak u nas na chińskich butach - "Italy designed" :P

Miejmy nadzieje, że z autami tak nie robią (chyba rzeczywiście by się nie opłacało, ale szczerze wierzę, że jeżeli pierwszym właścicielem jest ktoś związany z AR, a samochód nie jest "z placu", tylko na zamóienie (kolor/dodatki), to w Pomigliano d'Arco to wiedzą i on MA lepiej poskładaną Bellę :P

Moze nie ja jezdze ale Alfe mam na Niemiecki rynek :D Jak mialbym pieniadze na nowa to napewno jade po nowy samochod do dojczlandow albo hollandi. Chodz nie wiem jeszcze jak to jest z oplatami.Zreszta narazie to nie problem bo nie ma kasy na nowa ...:(

A ja chyba nie, ze względu na złodziejskie opłaty, a które mogę sobie dobrze zrobić zawias i wiem, że mam nowy, a nie "dobry, bo z autobanów" :P Trzeba tylko bardzo dkoładnie pooglądać pod kątem ew. korozji od spodu, ale jak ktoś dbał to zabezpieczył, a jeżeli nie dbał, to na drzewo z jego autkiem :)

Sorki za spory :offtopic:, ale ten temat i tak lekko trąci już hyde parkiem :P
 
Ja się tak cieszyłem, że w W124, "ostatnim prawdziwym mercedesie" miałem prawdziwe drewno... I co? Ostatnio rozkręciłem deskę i... też się okazało że to plastik (wszystkich drewienek nie chciało mi się już demontować, ale koło skrzyni może być jakaś okleina drewnopodobna, bo pękło, chociaż plastik tez przecież możę pękać :P

Ja do plastikowego drewna przywykłem bo takie też jest w G.Vitarze, ale jak oglądałem wersje 3.2 czyli najwyższy flagowy model Vitary to się przeraziłem, że nie najwyższej jakośći plastik na desce to się da przeżyć ale że imituje on marmur to tego już nie. Ale amerykanom się to podoba.
 
I teraz tak:
-przyjeżdżasz na spotkanie z kontrahentem, lub pod biuro Mercedesem, BMW. Niczym się nie wyróżniasz, każdy je kupuje, bo każdy myśli, że są dobre.
-przyjeżdżasz piękną Alfa 166, każdy podchodzi, ogląda i jest w niebo wzięty. Pytają dlaczego nie BMW, bo przecież Alfy się psują, a te plastiki chyba są prosto z Fiata, odpowiadasz "kieruje się w wyborach sercem, a nie głową. Głęboko mam, że kupując 166 będzie się psuła i przez 10 lat użytkowania wyniesie mnie 2 razy więcej niż Niemiec, grunt, że jest piękna, a V6 brzmi piękniej niż R6 BMW."

- Bmw i Mercedesy sa dobre, jezeli twoim zdaniem posiadacze tych marek w mlodych rocznikach u nas niczym sie nie wyrozniaja to musisz mieszkac naprawde w bogatej czesci naszego kraju.

- Pozatym wyrozniac sie to nie zawsze cos pozytywnego

- Jak mozna porownac brzmienie silnika Alfy V6 i Bmw R6 przeciez to zupelnie inne silniki, posluchaj sobie silnika V8 w bmw i wtedy porownuj.

- Potencjalni nabywcy bmw lub mercedesa nie kieruja sie tylko glowa bo przeciez historia motoryzacji pokazuje ze jest duzo modeli ktore posiadaja "dusze" napewno wiecj niz modeli Alfy

Pozatym kazdy kto posiada np. bmw 5 2004r lub mercedesa e 2004r moze w kazdej chwili go sprzedac i kupic sobie z sercem 2szt alf 166 2004r

Kupilbym sobie Alfe 166 bo sa ladne i za ta cene nieznajde bardziej odpowiadajacego mi samochodu.

Wracaja do tematu to w najlepszym stanie sa Alfy sprowadzane z prywatnych rak niemieckich, w najgorszym z danii i wloch.

Niesadze zeby byly rozbieznosci jakosciowe w zaleznosci od przeznaczenia regionalnego.

Przepraszam za OT...

Pozdrawiam
 
Co do fabrycznego podziału to wg mnie cały czas on istnieje... I tak jak kiedyś w Tychach maluchy były robione na PL i na zachód osobno, tak jest do tej pory, tylko nie mówi się o tym tak głośno :) Pracowałem rok na odbiorze importu FAP w Tychach, jeździłem wszystkim nowym ze znaczkami FIAT, AR, LANCIA, ABARTH (od 500'tki po Ducato Maxi :D) i wiem z doświadczenia, że jak stały koło siebie dwie Cromy, jedna na PL a druga na Niemcy etc. to w samych detalach zawsze można było poznać, która jest do PL. Choćby samo zabezpieczenia auta na polski rynek jest inne, a na zachodni inne. (chodzi mi o same przepisy co do składowania aut - pokrowce etc.) I inaczej podchodzą właściciele placów odkładczych do aut na Polskę, a inaczej do aut na eksport... Widziałem nie raz, robione na szybko zaprawki na AR 159 z przebiegiem 1,5km, która po wypucowaniu, w salonie wyglądała jak prosto z katalogu. Nie raz malowane były drzwi sprayem na szybko i potem woskiem, żeby zamaskować, często wymieniało się uszkodzone halogeny, pogięte alufelgi, pourywane zderzaki. Często na składach z Włoch przychodziły auta bez kół i trzeba było kombinować na szybko stalówki, żeby je ściągnąć i sturlać jakoś na plac... "a potem jakoś to będzie" i do salonu trafiały piękne, błyszczące 'nówki' z pogiętymi kolumnami, malowanymi całymi bokami i innymi przypadkami katowania silnika zaraz po uruchomieniu do 7000 obr/min i jeździe na ręcznym w każdym zakręcie w takiej np. Brerze 3.2 JTS.

Tak więc nie myślcie, że kupując auto z salonu ono jest pewne, bo może być bardziej zajechane 'od spodu' niż kilkuletni egzemplarz, który w okresie swojej nowości miał szczęście i nie trafił w fabryce na placu na 18'sto letniego gnojka, który wsiadając do tego auta jedyne na co miał ochotę to palić gumę i sprzęgło..

Kilka fotek poniżej :)

Pozdrawiam,
GrzesiuŻar



 
Ostatnia edycja:
jak najbardziej prawdziwe. Dwóch znajomych opowiadało mi podobne historie ale dotyczące Renault. A to się zarysowała, a to zderzak złamał przy zjeżdżaniu z lawety. Nieraz auto z salonu może być bardziej bite i zajechane niż takie 2 letnie używane.
Druga sprawa to rynek przeznaczenia. Kumpel ma rodzinę w Niemczech a że kryzys to taniej auto było kupić u nas. Wybór padł na Opla. Kupili i zadowoleni bo tanio wyszło. Później okazało się że brakuje np. osłony silnika która w Niemczech jest czymś normalnym, niedokładnie dokręcone śruby to tu to tam, w bagażniku brakowało miejscami wykładziny. Widać dalej jest podział My i Oni. Może nie wszystkie marki to stosują świadomie, ale gdzieś muszą trafiać te gorsze egzemplarze, bo przecież nie na złom ;)
 
Niestety ale i takie rzeczy się zdarzają... Na pocieszenie mogę tylko dodać, że mimo wszystko o wiele większym ryzykiem jest kupno auta używanego (zwłaszcza o cechach sportowych) niż nowego, bo jednak w używanych szkody na ogół są znacznie większe niż tylko zadrapany lakier lub uszkodzony błotnik. Problem w tym, że jak ktoś kupuje nowe auto to nie chciałby mieć tylko większego prawdopodobieństwa trafienia na egzemplarz bez żadnych przygód, ale chciałby mieć pewność, że tak właśnie jest...
 
Amortyzatory
Powrót
Góra