Ja proszę o wytłumaczenie co znaczy "dawca na motocyklu" bo zwykłem to słyszeć wyłącznie od ludzi, którzy z motocyklami niewiele mają wspólnego.
Ja nie wiem jak Ty chciałbyś przeszczepić np. nerkę od takiego 'dawcy', gdy przy szlifie przy powiedzmy prędkości 150km/h z wnętrzności zwykle zostaje bigos.
A żeby nie robić OT, to teoria nigdy nie przygotuje nikogo na sytuacje, które na drodze mogą wystąpić. Raczej czytając artykuły, książki jakichś ludzi z kilkoma przedrostkami przed nazwiskiem nie pomogą wyrobić nawyków, czy też podjąć decyzji, które musisz wykonać w ułamku sekundy, by ratować siebie, bądź innego człowieka. Niekiedy nie ma czasu na myślenie.

1. Ja miałem okazję być 3-krotnie w szkole doskonalenia jazdy. W Gdańsku i w Bednarach (Wlkp.). 1-dniowy kurs dał już bardzo wiele. Jednak muszę przyznać, że szkoda na coś takiego własnego samochodu. Można przypadkiem gdzieś "zaszaleć" i zaliczyć pobocze bądź oberwać kamieniem wyrzucownym spod koła. Do tego instruktor siada za kiere naszego auta i pokazuje manewry. Ale wrażenia niepowtarzalne. Można do woli ćwiczyć hamowanie na śliskiej nawierzchni, jazdę slalomem, poślizg kontrolowany czy omijanie przeszkód.
2. Oprócz tego zrobiłem ponad 500 000 km po polskich drogach - chyba najlepsza nauka :-)
3. Wicemistrzostwo w turnieju gokartów na warszawskiej Imoli (ponad 20 zawodników)
Na codzień staram się jeździć spokojnie, nie mam przyjemności z pędzenia 120 km/h przez wioskę, czy wyprzedzać na podwójnej ciągłej i skrzyżowaniu. Zaszaleć tak ale jak pozwalają warunki i bezpieczeństwo.
W dalszym ciągu jestem otwarty na możliwości doskonalenia techniki jazdy. Wszystko dla umiejętności i bezpieczeństwa
Ostatnio edytowane przez Geordie ; 10-10-2011 o 20:02

widze, że zostałem nie zrozumiany. Dla mnie jak i dla was oczywistym jest, że teoria nie wiele daję na drodze, lecz żeby jakąś rzecz stosować w praktyce to trzeba wiedzięc jak to wygląda od strony teoretycznej. Niech napisza koledzy którzy brali udział w kursach bezpiecznej jazdy, że taki kurs zaczyna sie od przygotowania teoretycznego. I o to mi chodziło pisząc o teori, a że mnie nie stać na taki kurs to czytam artykuły nie tylko ludzi z tytułami przed nazwiskiem, ale również zawodowych kierowców i później na placu czy pustej drodzę staram się te ZASADY stosować w praktyce.
Co do praktyki i doświadczenia a nie przewidzianej sytuacji na drodze, wyobraźcie sobie sytuację w której wjeżdzając w łuk na szczycie zakrętu stoi ciągnik, albo kombajn a wy w tym czasie jeszcze mielicie biegami, przez chwilę macie włączone sprzęgło i jedną rękę na kierownicy. Tylko o to mi chodziło. Ale równie dobrze w takiej sytuacji prawidłowo jadący kierowca ale młody z brakiem doświadczenia jak ja spanikuję, a starszy też jadący prawidłowo wyjdzie z tego cało. i doświadczenia nie zastąpi nawet doktorat z bezpiecznej jazdy.
omen. Widzisz ja też nigdzie nie napisałem, że jestem dobrym kierowcą, bo się za takiego nie uważam, też wydaję mi się, że znam swój samochód, ale nie zmienia to faktu, że na drodzę trzymam się w/w zasad. Czy to cos złego oceń sam.
seban. Słowo stereotyp oznacza, że dane wyrażenie zawiera w sobie jakieś elementy fałszu, więc moja wypowiedź oznacza, że sie nie zgadzam z tym wyrażeniem jak i pozostałymi dwoma.
Sorry za takie długie pierdzielenie, ale nie lubie gdy ktoś źle odbiera to co chciałem przekazać.

Pilnie śledzę temat i dziękuję wszystkim za wypowiedzi, a zarazem za powściagliwość w wymianie opinii. Rzadko - również na naszym forum - różnice zdań nie prowadzą do niepotrzebnych nieporozumień, a tu mimo deklarowanych przez wiekszość z nas tempramentów jest dobrze, to budujace.
Myślę, że również na zwykłych spotach - m.in. poprzez ten temat - możemy łatwiej dotrzeć do osób z wiedzą lub doświadczeniem, które - jeśli tylko sami zechcemy - będa mogli przekazać nam, czy to w rozmowie, czy podczas jazdy cenne informacje. Często w opiniach, które wydają nam się "bezsensowne" lub niepotrzebne - możemy znaleźć także wartościowe rzeczy, choćby poprzez refleksję nad nimi. Uczymy się, a potem doskonalimy zdobyte umiejętności cały czas, ważne aby się nie uwsteczniać.
Pozdrawiam.

Kiedyś tam grywałem w Colina McRae Rally i Need For Speed i miewałem dobre wyniki, to mi wystarcza![]()

Jestem m.in. instruktorem nauki jazdy i instruktorem techniki jazdy i powiem że większość polskich kierowców to mistrzowie prostej!
Wszystko umieją, na wszystkim się znają a wystarczy przejazd z prędkością 30 km/h po płycie poślizgowej i widać co potrafią.
Oczywiście nikt nie jest doskonały i popełnia błędy ale mamy jeszcze wiele do zrobienia w kwestii bezpieczeństwa ruchu drogowego. Inna sprawa to z kolei kursy kandydatów na kierowców które przygotowują przyszłego kierowcę nie do bezpiecznej jazdy po drogach a do zdania egzaminu państwowego na prawo jazdy! No ale niestety w Polsce na instruktorów nauki jazdy taki obowiązek nakłada ustawodawca.

Profesjonalny kurs bezpiecznej jazdy powinien być obowiązkowy na kursie prawa jazdy. Łącznie z jazdą po sliskiej nawierzchni, awaryjnym hamowaniem itp.
Trochę odgrzebię temat - prawo jazdy mam od lipca zeszłego roku a samochód od października i w tym czasie udało mi się na polskich drogach przejechać 21tys. km i przeżyć co biorąc pod uwagę sytuacje, które miałem okazję widzieć nie jest wcale takie oczywiste. Co do szkoleń z bezpiecznej jazdy na płytach poślizgowych itd na kursach prawa jazdy to się z tym zgadzam - powinny być.

Odnosząc się do trzech ostatnich postów - oczywiście wszyscy macie rację. Jednak nauka, a tym bardziej doskonalenie techniki jazdy nie są dla osób zajmujących się poprawą bezpieczeństwa na drogach priorytetem, a może w ogóle nie widzą związku, podobnie jak stan dróg... bo przecież w naszym kraju - poza przypadkami kompletnej bezmyślności, czy wręcz głupoty połączonej z brawurą - zabija prędkość.
Pewnie jednym z niedoścignionych wzorów są tu rozwiązania fińskie, ale do tego potrzeba wyobraźni, chęci, odwagi i determinacji - a niestety nie są to (co do zasady) przymioty osób decydujących w Polsce o w tych sprawach (gdyby tak było, stan dróg, zasady szkoleń - w tym z zakresu pierwszej pomocy - byłyby inne).
Póki co musimy z bezsilnością patrzeć jak zamykany jest jeden z - i tak nielicznych - torów w Lublinie, i odkładać pieniądze na samodoskonalenie na tych, które jeszcze są.
Pozdrawiam.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki