Tak, ale raczej nie częściej niż raz w okresie pracy przechodzi się z etatu na działalność i jeszcze zostając w tym samym miejscu pracy. No to mamy jedno auto

ale wcale nie musi być auto przecież, może być jakiś sprzęt do pracy itd. Instytucje leasingowe poupadałyby chyba, jakby był jeden jasny podatek, jendoprogowy, linowy
Inna sprawa już później odliczając tylko dochodowy podatek to mamy tak : płacimy 100tys zł, nic nie odliczając oddalibyśmy 20tys zł podatki, zostaje nam 80tys.
Wkurza. Ale : kupując coś za 100tys zł, nie płacimy tych 20tys podatku, fakt. Ale nie mamy 80 tys zł
Więc - całe te "korzyści podatkowe" to owszem są, ale obserwuję na lewo i prawo, że skłaniają nas do kupowania rzeczy niepotrzebnych i w efekcie wydawania więcej -> powoduje że pracujemy więcej. Więc takiego hura to bym na cześć leasingów nie piał, bo coś tam "oszczędzmy" - nie płacimy podatku, ale żeby zaoszczędzić te 20% - wydajemy 80. Bez sensu. Oczywiście nie dotyczy przedmiotów _faktycznie nam potrzebnych_, które i tak byśmy kupili.
Inaczej to jest po prostu uzasadnianie spełniania zachcianki. I tak w zasadzie to ja sam nie wiem, komu wolę płacić - podatek państwu , które go marnuje w ogromnej części, czy tłumom ludzi których praca nie wiem do końca na cyzm polega, bo przecież niczego nie tworzą, nie produkują, nie naprawiają. Menel z zasiłku choć kupi jakiegoś gnoja (tanie wino) i będzie przez chwilę szczęśliwy. A ta masa garniturkowców myślących cyferkami ? Nie znam odpowiedzi.
Tak źle i tak niedobrze
Trzeba kupować stare auta, dać zarabiać mechanikom bo coś umieją i żeby byli, bo coraz mniej ich, a zamiast prowizje opłacać - przepalać benzynę

BTW pryz zakupie za gotówkę/kredyt też się odlicza wszelkie wydatki na paliwo, naprawy, ubezpieczenia, nawet jak się skończy amortyzacja.
Starą Vkę za 20-30-40tys (z grubsza tyle co wpłata pierwsza na leasing) też amortyzujemy normalnie przez 3 lub więcej lat. Później ? - wydatki,. A te będ owszem, ale kurcze - zamiast raty leasingowej 1500 zł powiedzmy (tak z grubsza chyba będzie przy aucie za powiedzmy 100tys - Giulietta na przykład ? ) za 1500 co miesiąc to taka Vka ma raj po prostu u nas

, bez zabawy w lpg spokojnie wystarcza na wszystko, wraz z różnicą spalania miedzy powiedmy 8 litrami Giulietty a 13toma Vki. I wszelkie naprawy, oponki takie, śmakie , itp. itd. I gdzie tutaj zaleta _nowego_ wozu - kompakta z jakąś 4ro cylindrówką? elektrycznym wspomaganiem ? W blutufie i USB ?
To samo możemy do Giulii odnieść i odpowiednika dla niej V8 sprzed lat.
Ot takie rozważania luźno-leasingowe.
Aha, taka sytuacja - koleżanka przed kilku laty uszkodziła wóz, w leasingu, do którego naprawy drzwi szły kilka miesięcy . Ponoć właściciel - leasing dopuszczał naprawę tylko w ASO. Przez te kilka mcy płaciła raty, a jakże za wóz stojący a wypożyczała po rodzinie, firmach auta bo jeździć musiała. A gdyby to był jej wóz - drzwi ze szrotu, panie Zenku pomalować proszę , ciach i jeździmy. Pewnie że sytuacja mało prawdopodobna, może teraz leasingi pozwalają na naprawy poza ASO (?) ale jakoś to pamiętam że mi utkwiło - jak to mam płacić za auto, którego nie mogę używać i naprawiać jak uważam ???