Zeby nie zakladac nowego tematu powracam do tematu skrzypiacych wahaczy/tulejek.
Wymienilem niecale dwa miesiace temu wahacze przednie dolne i gorne w Alfie GT, cos sporadycznie i deliaktnie czasem stukalo z przodu, po wizycie w stacji diagnostycznej wyszlo, ze lewy dolny ma luzy, prawy dolny ma wyrabany sworzen i prawy gorny takze sworzen. Wymienione zostaly wszystkie (oba dolne i oba gorne) na nowe wahacze TRW - zamontowane w profesjonalnym warsztacie cieszacym sie dobra opinia, zostala takze wykonana w tym samym warsztacie geometria 3d i auto prowadzilo sie idealnie z 3dni. Po 3 dniach zaczelo sie sciaganie w prawo, trzepaki, sprawdzanie zawieszenia zaglowanie oponami (opony nowe Toyo mialy wtedy z 3 tygodnie), kolejne geometrie 3d, itd. problem sciagania tylko sie zmiejszyl, ale po dluzszym czasie nadal sciaga, ale duzo slabiej i co dziwne nie zawsze (najdziwniejsze to, ze na oponach zimowych nawet z wyrabanym zawieszeniem nie bylo sciagania, felgi sprawdzane i niby proste).
Za to w chwili obecnej nie da sie normlanie jechac samochodem nawet po nieduzych nierownosciach/wzniesieniach/gorkach/przechylach auto skrzypi jak jakies zajechane lozko idzie szalu dostac, po wejsciu do kanalu i chwyceniu mocowan wahaczy szarpiac za nie slychac ze w obu dolnych wahaczach skrzypia tulejki (przednie i tylne) przy uzyciu nawet niewielkiej sily slychac glosne skrzypienie. Nie ma tutaj mowy o gornych wahaczach, sworzniach, koncowkach drazka (wymienione z 2 lata temu), stablizatorze (byl wiemieniany okolo roku temu kompletny na nowy oryginalny - nie same poduszki), ewidentnie slychac, ze to tuleje dolnych wahaczy i co teraz robic? Widze, ze niektorzy polecaja smarowanie, ale nie wiem czy ma to jakis sens czy np. wahacze byly niepoprawnie zamontowane lub sa wadliwe (chociaz zakupu dokonalem u "arekgr" (a-moto.pl) namiary z e-maila przeslanego z forum alfaholicy, wiec raczej watpie, zeby cos z nimi bylo nie tak i akurat z dwoma). Co dziwne, cale wahacze tylne wraz z tulejkami umiejscowionymi "w kole" zostaly wymienione na oryginaly prawie dwa lata temu i ani razu nie zaskrzypialy. Jezdzilem po kilku trzepakach, mechanikach i kazdy twierdzi, ze luzow gdziekolwiek brak i z zawieszeniem wszystko jest jak najbardziej ok i ze nie ma sie o co przyczepic, a dlaczego skrzypi nie wiedza... :/
O co tutaj moze chodzic, nie wiem czy zrobilem na tych wahaczach nawet 2 tys. km, a szalu idzie dostac w trakcie jazdy, z tymi wybitymi jezdzilo sie juz lepiej (bardziej komfortowo), a teraz jadac nawet powoli po kostce auto szkypi bardzo glosno... :/