Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4
Przeglądasz Forum Alfa Romeo - Alfaholicy. Wyświetlony wątek znajduje się w dziale Hyde Park - Rozmowy na każdy temat, nie kwalifikujące się do pozostałych działów - motoryzacja, elektronika, GSM, humor, gry wideo, polityka, wczasy za granicą, rozrywka, hobby.
  1. #1
    Użytkownik Alfa i Omega Avatar Starscream
    Dołączył
    04 2008
    Mieszka w
    Warszawa
    Auto
    AR 156 2.4 JTDm wreszcie;)
    Postów
    364
    Podziękowania za post / Lubię to
    Czas spędzony na forum
    N/A

    Domyślnie Święta- TYLKO dla dorosłych

    Najpierw trzeba, *cenzura*, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po
    sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby
    wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły. Co gorsza, wszystko już kiedyś
    komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie
    kupię mu w tym roku książki, bo ten facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na
    etykiecie półlitrówki. Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem
    nawilżającym, co go kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin
    ważności. W tym roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem
    przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem nie
    wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na
    Boże Narodzenie, l tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy
    program komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 48
    godzinach, bo każda gra jest dla niego za trudna, pół mózga. Żona będzie
    miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś
    ładniejszego. W rezultacie kupię byle co - jak co roku.

    Potem śledzik w pracy i patrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo
    pieniędzy", choć wszyscy wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy,
    gdybym pracował za miskę zupy z brukwi przykuty łańcuchem do komputera.
    Krwiopijca. Potem wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust
    pani Bożeny z księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się
    jak króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w dodatku żona będzie
    robić wymówki.

    Jeszcze tylko trzeba Je*****ąć w baniak karpia, bo małżonka - uważacie -
    wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczy od
    15 lat bez zmrużenia oka, garbata owca. Przynieść i przystroić choinkę. Z
    dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa", a ono w *cenzura*
    ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glon emocjonalny
    może mieć jakiekolwiek wspomnienia?

    No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę iż powrotem. Jedna
    wielka męka. Co za *cenzura* wymyślił ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"?
    Przyjdą wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym
    skutkiem. Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba
    będzie się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten krawat kupiony na bazarze
    od Wietnamczyków dopełniłby liczną kolekcję podobnych gówien, gdybym
    oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego dnia
    wyrzucił wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i jakieś kosmetyki.
    Jakie - będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią, kiedy w pobliskim
    supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało się upchnąć
    ludziom.

    Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie dowcipy wuja Bronka,
    zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy będą dokarmiać mojego
    psa po to, żeby narzygał w nocy na pościel. Ciotka załzawi się po dwóch
    godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i zacznie płakać, "jak to
    dobrze, że trzymamy się razem". g*** prawda akurat, co wykażą następne dwie
    godziny, kiedy to nawaliwszy się już, zacznie wyzywać swojego ślubnego od
    złamanych *cenzura*ów. To oczywiście prawda, ale dlaczego popierać to rzucaniem w
    niego salaterką po śledziach? Mniejsza o jego mordę, ale ciotka nigdy nie
    trafia. Plama na wersalce cuchnie jeszcze przez dwa tygodnie po Wigilii.
    Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6-letnia latorośl kuzynostwa z Warszawy nie
    nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym radośnie
    jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze stołu, to pewne
    jak w banku. Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o polityce, przy
    których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na siebie się
    po obrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika na ścianę koło swojego
    fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni.

    A nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo
    to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po nagłą
    cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez godzinę
    czy więcej. Ciekawe, czy moja małżonka znowu wywinie orła na, ryj na
    schodkach kościółka - jak to robi od kilku | lat z uporem godnym lepszej
    sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w gorzelni, bo
    wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży tłok, żeby upaść.
    Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i tak nikt na to nie
    zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając trzeba tylko będzie
    uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka młodzież szczególnie
    lubi *cenzura*ć bliźniemu. Rok temu zglanowali wujka Edka, ale on chyba tego
    nie zauważył, bo był zalany w płaskorzeźbę.

    Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania drzwi za
    ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim świątecznym
    życiu.

    Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił, bo wielkimi
    krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek - sylwester. Ludzie! Kto to
    wymyślił?! Już od listopada ślubna wydala z siebie idiotyczne pomysły,
    żeby pójść na "jakiś bal". Jakbyśmy srali pieniędzmi... Albo żeby gdzieś
    wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy farelkę pod fikusem, będzie
    miała tropiki w chałupie, l tak przecież skończy się na balandze u Witka.
    Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś
    uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół budżetu domowego na jakąś
    kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po nawozach
    sztucznych. Ale cena taka, że za to można by żywić jeden powiat w
    Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska cywilizacja
    wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na siebie marynarę,
    co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy postronek, l tak mam
    przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i jazda, a małżonka
    kładzie sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do pierwszego stawu, a daje
    rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed konserwacją. l zajmuje ze trzy
    godziny. Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy mogą
    szczać do zlewu, jak mają potrzebę, albo niech zdychają na uremię.

    U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym
    można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż
    Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze
    przed północą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym dniu
    trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i ruszać w
    tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt nie ma, za
    to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie cuchną, jak gdyby
    nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z facetami jest prostsza
    sprawa, bo już kota jedenastej są pijani w sztok i bełkoczą albo chcą ruchać
    wszystko, na co trafią w drodze do baru. O północy trzeba obcałować
    wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy, obłudnie życząc
    wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy myślę, to żeby ich szlag
    trafił czym prędzej.

    Potem sylwestrowa noc, banalna do bólu - rozmazane makijaże kobitek
    (najlepszy tusz nie wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę),
    śpiący pokotem faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja,
    oczywiście, nawalę się już przed północą, żeby uniknąć konieczności
    potańcówek i dialogów z własną żoną, bo co jej można nowego powiedzieć
    po 15 latach małżeństwa? Trzeba tylko doczekać do rana, kiedy ruszą pierwsze
    autobusy, bo zamówienie taksówki graniczy z cudem. Pijany i śmierdzący
    autobus dowiezie nas jakoś do domu. Można spać. Przeżyłem. Do siego
    roku


    Nie miejcie mi tego za złe-ja lałem ze śmiechu, kiedy to czytałem

  2. # ADS
    Akwizytorka
    Dołączył
    Dawno
    Mieszka w
    Milano
    Postów
    69
     

  3. #2
    Moderator Romeo Avatar bimsky
    Dołączył
    07 2006
    Mieszka w
    Bełchatów
    Auto
    fachowy spalacz paliwa
    Postów
    937
    Podziękowania za post / Lubię to
    Czas spędzony na forum
    32 d 22 h 14 m

    Domyślnie Re: Święta- TYLKO dla dorosłych

    Cytat Napisał Starscream
    ...

    l zajmuje ze trzy godziny. Łazienka, oczywiście, zajęta i wszyscy pozostali domownicy mogą
    szczać do zlewu, jak mają potrzebę, albo niech zdychają na uremię.

    ...
    To mnie powaliło. DD

  4. #3
    Kosiar
    Gość

    Domyślnie

    dobre dobre :mrgreen:

  5. #4
    Użytkownik Maniak resoraków Avatar Tomas
    Dołączył
    07 2008
    Mieszka w
    Olecko
    Postów
    54
    Podziękowania za post / Lubię to
    Czas spędzony na forum
    9 h 33 m

    Domyślnie

    Czytałem to kiedyś było na onecie . Śmiechem-żartem w tym tekście dużo jest realnej prawdy , odzwierciedlenia naszej rzeczywistości . Na szczęście ja wigilię spędzę tylko z moją mamą .
    Alfa Romeo-per SEMPRE

Informacje o temacie

Users Browsing this Thread

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Tagi dla tego tematu

Tagi użytkowników

brak tagów :(

Zakładki

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •