Witajcie koledzy....
Pisze gdyż mam ogromny problem, sprzedałem moją Alfę 155, wszystko było oki. Po dwóch dniach ci co ją kupili dzwonią do mnie i mówią, ze auto było bite. Ja nie wiedziałem nic o tym ponieważ jak je kupowałem to sprzedawca powiedział, że samochód nie jest bity i nie był.
Ja też tak powiedziałem teraz jak je sprzedawałem. Oddałem je za 3200 zł, na raty - 1100 zaliczki dostałem, umowę podpisaliśmy (w umowie cena 900 zł, aby nie płacili 2%). Teraz oni do mnie maja pretensje, ze ich oszukałem.
Odnalazł moja aukcję z Alfą, wcześniejszy właściciel mówi, ze Alfa była puknięta, ale nie tak jak mi mówią ci co ją kupili. Po prostu uderzył w krawężnik i skrzywiły się SANKI i stąd nie moglem ustawić kąta koła.
Ci co ja maja chcą mi ja oddać oraz oczekują zwrotu pieniędzy ode mnie...
POMÓŻCIE. Co tu zrobić, kurde...
Pozdrawiam. Walcie na GG: 2282809
Ostatnio edytowane przez Tuti ; 29-01-2010 o 21:14
No chyba zostaje Ci odebrać samochód. Wszystko by inaczej wyglądało jakbyś dał na umowie 3tys. a nie 900, zresztą tych rat pewnie też nie masz na piśmie. Generalnie możesz powiedzieć, że "widziały gały co brały" i koleś co najwyżej mógł Ci puścić wiązankę a tak masz w kieszenie 1100zl a nie masz auta wartego 3200 więc lepiej mieć jednak z powrotem samochód. Tylko trzeba załatwić dobrze sprawę umowy, żeby nie wyszło że odda Ci auta a zaraz z policją wiedzie z umową w rękach
Ps. Nie ten dział tak na marginesie, ale pewnie mod przeniesie
Ostatnio edytowane przez Alfa_Lucas ; 29-01-2010 o 16:12
pomożcie kurde((((( nie kasujcie tego tlyko przenieście
![]()

Kurcze , kasa na stół i tyle a jak nie to postrasz gościa .
Wybacz ale to ze koleś nie sprawdził auta to już jego problem . Poczytaj sobie w poście " Co wyszło po zakupie mojej belli " czy jakoś tak , jak ludzie się wtopili i nie latali do gościa od którego kupili .

A jakie to raty? Bo chyba nie takie, że miał Ci później dowieść resztę pieniędzy?W umowie było napisane 900 zł, więc legalnie mógł Ci dać 900 zł do ręki i powiedzieć nara.
Zależy jak miałeś sformułowaną umowę. Wiem, że handlarze piszą tak, że nikt potem nie może żądać od nich roszczeń. Prawnikiem nie jestem, więc nie wiem czy to możliwe, ale oni tak twierdzą
Jednak jeśli on ma rację, auto było bite to kodeks dżentelmena każe oddać pieniądze.
Ostatnio edytowane przez Tuti ; 29-01-2010 o 21:22
no i wkopałeś się...
abstrahując już od problemu "bita czy nie" (standardowo w umowie zawiera się klauzulę, że "kupujący oświadcza, że znany jest mu stan techniczny itd..", więc o ile nie potwierdziłeś pisemnie, że samochód jest bezwypadkowy, nie ma powodu do anulowania umowy), tylko od dobrej woli kupującego zależy, czy wypłaci ci resztę należności;
liczy się to co w papierach, a z tego wynika, że jeszcze powinieneś mu zwrócić 200 PLN;
2 % z 3000 to 60 PLN - już lepiej było tyle opuścić z ceny i mieć spokój...
nigdy nie miałem niemieckiego samochodu - i nie żałuję...
dokładnie, w umowie standardowej jest, że kupujący zapoznał się ze stanem auta .. ja bym ich olał .. tyle, że te raty.. ciężka sprawa
z tym podatkiem - i tak kupujący płaci podatek od WARTOŚCI RYNKOWEJ AUTA OSZACOWANEJ PRZEZ URZĄD SKARBOWY ! a nie 2% od wartości kupna.. jeśli jesteś handlarzem i sprzedałeś auto na fakturę to tak - Ty jesteś do przodu a klient też bo w skarbówce nie płaci NIC ! nie mylmy pojęć !

Jak dla mnie lipa - nie trzeba bylo twierdzic, ze samochod jest bezwypadkowy. Kupiles go jako uzywke, skad mogles wiedziec co sie z nim wczesniej dzialo? Bo poprzedni wlasciciel Ci tak powiedzial? Wybacz - ale to dosc naiwne z Twojej strony. Mogles co najwyzej zapewnic, ze TY nim nie miales wypadku, a jesli chca to niech sprawdza go sobie na jakiejs stacji.
Na Twoim miejscu oddalbym kase i wzial spowrotem samochod (oczywiscie odbierajac wszystkie oryginaly umow kupn./sprz.). Tylko dobrze go przejrzyj, czy przez te 2 dni nie pozamieniali czesci!!!!
Ostatnio edytowane przez menoy ; 29-01-2010 o 22:33
ja gomialem od października i wszytsko grało.... oni gokupili i po dwoch dniach raz pekl pasek... za jakis czas znowu pekl pasek i oni teraz kur**** chca oddac mi takie auto...ja dawałem im dobre... na chodzie.... i mowilem,ze nie wiem czy jest bita czy tez nie... nie potwierdzilem,ze jest BEZWYPADKOWY.....;//a wogole oni googladali.... byla kazda probna...ja jechalem tak samo jak i jechal ten koles co kupowali i mowil,ZE WSZYTSKO JEST OKI...... no to skoro oki to oki..... a teraz hu*** sapy jakies domnie maja,ze bity samochod im sprzedałem... lecz odezwał sie do mnie własciciel tegoautka i potwierdzila,ze ono nie bylobite na bank gdyz je mial bardzodlugo i zna je na przelot... i jedynie co w nim bylo nie takk to KRZYWE SANKI po uderzeniu w kraweżnik.... i aby to jest do roboty.... wiec co tu zrobic ?? ?

No zaraz, zaraz - zmieniasz zeznania. Pozwól, że zacytuję z Twojego pierwszego post'a;
Chociaż co do pasków to żądaj samochodu w stanie jaki im zdałeś, czyli w pełni sprawnym - też nie wiadomo, co na skutek tych ich awarii się stało, więc może być lipa.Ja nie wiedziałem nic o tym ponieważ jak je kupowałem to sprzedawca powiedział, że samochód nie jest bity i nie był.
Ja też tak powiedziałem teraz jak je sprzedawałem.
PS A o tym, ze poprzedni właściciel rzekomo przywalił w krawężnik, skrzywił sanki i nie dało się kół ustawić Panów poinformowałeś? Pewnie nie...
Ostatnio edytowane przez menoy ; 29-01-2010 o 22:48
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki