Przeglądasz Forum Alfa Romeo - Alfaholicy. Wyświetlony wątek znajduje się w dziale Hyde Park - Rozmowy na każdy temat, nie kwalifikujące się do pozostałych działów - motoryzacja, elektronika, GSM, humor, gry wideo, polityka, wczasy za granicą, rozrywka, hobby.
Użytkownik Romeo


Napisał
eMka 
metan powiem tyle - bzdury opowiadasz, aż niemiło, mówiąc delikatnie. 12 lat pracowałam w terenie na różnych stanowiskach i naprawdę wiem z czym ten zawód się je i jak może wyglądać eksploatacja służbowego samochodu.
Mamy inny punkt widzenia na różne sprawy bo tych szkodzących samochodom i firmom bzdur pewnie znalazłoby się więcej: automatyczne myjnie co niszczą lakier zamiast ręcznych bo szybciej przy tankowaniu i bez umawiania się, spóźnienia w zmianie opon bo se u pana wacka nie wymienie tylko w serwisie z którym jest umowa oni mają swoje wolne godziny a przedstawiciele swoje i muszą sie wstrzelić, jeżdżenie bez kołpaków bo skoro ukradli trzy razy to nie ma sensu zakładać, zgłaszanie drobnych szkód hurtem jak się uzbiera kilka bo czasem auto jedzie na lakiernię kiladziesiąt kilometrów, nie ma go prawie tydzień i wszystko trzeba przepakowywać do zastępczego najczęściej mniejszego gdzie czasem nawet radia nie ma o klimie nie wspominając, jazda najczęściej załadowanym autem choć codziennie przecież wszystko można wyładować i spakować najpotrzebniejsze rzeczy na dzień następny(szczególnie jak ktoś mieszka gdzieś w bloku na czwartym piętrze), trzymanie auta na dworze a nie w ciepłym garażu, jechanie kilkanaście kilometrów nie po drodze żeby zatankować bo routexem zapłacę tylko tam a na luźne faktury w księgowości kręca nosem, kupowanie na stacji dwa razy droższego płynu do spryskiwaczy niż w sklepie bo jak wyżej, spalonej żarówki nie wymienia się taniej samemu od ręki kupując w sklepie tylko jedzie na serwis i to czasem po kilku dniach jak jest czas bo jak wyżej itp, itd. To tylko niektóre przykłady działania na szkode auta i firmy.
Czyż nie robią tego powszechnie z premedytacją ze swej złośliwości i bezmyślności ludzie pracujący samochodem?
---------- Post dodany o godzinie 21:44 ---------- Poprzedzający go post został napisany o godzinie 21:35 ----------

Napisał
solber_g 
Wiesz co nie znam szczegółów negocjacji i ustalania jakie auto ma być, z jakim wyposażeniem,
silnikiem itd... i dla czego tak a nie inaczej, ale decyzja o benzynie, a nie dieslu była podyktowana m.in. taką argumentacją jak powyżej napisałem.
W całym kraju w firmie mamy ponad tysiąc przedstawicieli - nie dziwie się, że przy takiej ilości aut raczej odradzali coś... co ma turbinę, drogie jak zaraza dwum
asowe sprzęgło, wymagający "specjalnej troski" układ oczyszczania spalin itp... bo niech co 50-ty koleś wykończy jedno albo drugie z w/w no to trochę
kosztów jest.
No wiadomo że jak się cos może spieprzyć to należy tego unikać i świadomy manager floty o tym wie ale wchodzą pewnie też różne zagrywki księgowe i rozkład kosztów w czasie. Ale dziwi mnie taki zapis w gwarancji której nie zapewnia sam dealer. Owszem zdarzają się różne obwarowania przy działalności (np dotyczące okresu) albo odmienne ustalenia dla niektórych modeli (np fiat dla typowych jarzyniaków-dostawczaków) ale to chyba nie sprawa dealera.
No i dlatego też wśród tych aut nie znajdziemy perełek motoryzacji (np AR) tylko woły robocze które są tak kupowane żeby to znieść anie się nad nimi rozczulać.
BTW u mnie w instrukcji na temat wyłaczania silnika jest tylko tyle że jeśli był przez dłuższy czas mocno obciążony to trzeba odczekac 2 minuty. Gdzie indziej czytałem że "po intetnsywnaje jeździe z duża prędkością". A jedno i drugie do jazdy miejskiej nie pasuje chodzi chyba raczej o DPF. I tu może być kiszka bo przy takiej jeździe urauchamiają się często procedury wypalania tego gówna i degraduje sie olej.
Ostatnio edytowane przez metan ; 01-09-2010 o 21:54
Użytkownik Maniak resoraków


Napisał
metan 
Ale dziwi mnie taki zapis w gwarancji której nie zapewnia sam dealer.
Generalnie chodziło mi o to, iż sugestia o porzuceniu pomysłu, ewentualnej zamiany benzyniaków na diesle wyszła od dealera. Czy zmienili by oni tak radykalnie warunki gwarancji - też wątpię. Taki tekst "poleciał" z ich strony raczej dla podkreślenia nietrafionego pomysłu z dieslami. Chociaż sam nie wiem jak to jest na prawdę, bo np. warunki w polisie OC/AC mamy tak dziwne jakich w życiu nie widziałem; m.in. z zapisami o partycypacji użytkownika auta w kosztach, szkód likwidowanych z AC; zastrzeżenie prawa do odmowy naprawy szkody (nawet najmniejszej ryski, powstałej choćby pod nieobecność użytkownika auta) a nie zgłoszonej na policji - masakra - takie AC choć by wcale.
PS. Może dla tego że już prawie żadna firma nie chciała podjąć się ubezpieczania naszych aut, a ta która jednak zaryzykowała zażyczyła sobie, sporo wyższą składkę, heh...
Użytkownik Alfa i Omega

Metan,
nie zgadzam się z Tobą zupełnie, ze nie można dbać o silnik samochodu i w ogóle jego eksploatację, bo inaczej wyniki na tym cierpią, a klienci jak po sznurku odwracają się zadkiem, bo nie potrafią zrozumieć, że nie zjawisz się u nich natychmiast. Bzdura. Między ostentacyjnym luzem, a spięciem pośladków jest jeszcze pośredni stan względnej normalności, ale do tego trzeba mieć kręgosłup (lub jaja, jak kto woli).
Z wyczuwalnego dla mnie w Twoich postach "oddechu na plecach" wnioskuję, że o FMCG zahaczasz, bo nadmierna ilośc klamotów w bagażniku, to też domena akurat tej branży. Przeładowany bagażnik? A gdzie tzw. kreatywność i bliski kontakt z klientem? Branża zdecydowanie nie działa na pustyni i można dogadać się z dystrybutorem (jeśli nie ma oddziału) i tylko te bardziej wartościowe "elementy wyposażenia" targać do domu, bo materiały reklamowe nie cieszą się popytem w szarej strefie.
Co do dziwacznych wymagań firmy - to jej samochody, więc jej ustalenia. Jeśli wymaga płacenia routexem i rozliczeń zbiorczych, korzystania wyłącznie z danego serwisu, ma określony sposob likwidacji szkód, brak kolejnego kompletu kołpaków (doprawdy nie wiem, jak to szkodzi firmie albo wpływa na stan samochodu... co najwyżej chyba użytkownikowi status podblokowy spada z tego powodu), trzymania auta "pod chmurką" (faktycznie, porażająca niedbałość
), itp mniej lub bardziej wyszukanych kwestii, to zapewniam Ciebie, że firma nie robi tego na własną szkodę.

Napisał
metan 
Czyż nie robią tego powszechnie z premedytacją ze swej złośliwości i bezmyślności ludzie pracujący samochodem?
Nie, bo cóż takiego oni tak naprawdę robią? To co wymieniłeś wg mnie nieszczególnie podchodzi pod taką ocenę.
Wymiana opon z poślizgiem czasowym? Jakim? Zimowe w lecie i letnie w zimie? Nie sądzę. W określonej stacji i z ustalonym konkretnie terminem, to taki ból? Bez przesady, wystarczy to po prostu wkalkulować w swój grafik.
Zgadzam się jedynie z myjnią szczotkową (sama nie wierzę, że to napisałam)

Napisał
metan 
auto jedzie na lakiernię kiladziesiąt kilometrów, nie ma go prawie tydzień i wszystko trzeba przepakowywać do zastępczego naj
częściej mniejszego
gdzie czasem nawet radia nie ma o klimie nie wspominając,
to mnie rozwaliło muszę przyznać. Olaboga, jak ktoś śmiał tak dotkliwie obniżyć poziom PH (czasowo zaznaczę, bo przecież na czas naprawy i z jej powodu). To karygodne. 
Metan, uważam, że Twoje podejście do tematu zasadniczego, jakim było "dlaczego nie diesel do miasta (dla PH)" i przykłady, to taka trochę inna wersja baletnicy, której rąbek od spódnicy przeszkadzał. Mamy zdecydowanie inne postrzeganie zagadnienia i nie widzę płaszczyzny dalszego dialogu, więc dla mnie następuje EOT.
Ostatnio edytowane przez eMka ; 03-09-2010 o 01:37
ja i ona - "iniemamocne" 
ViP Romeo
Użytkownik Romeo
Użytkownik Ogier

W Tigerze jezdza 147 w JTD jesli sie nie mylę
Bo samochód to nie wszystko

ViP Romeo
Informacje o temacie
Users Browsing this Thread
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Tagi dla tego tematu
Uprawnienia
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki