Brawo mam takie same zdanie.
Coś w tym jest. W firmie w której pracuje, w tym roku wymieniają nam praktycznie całą flotę. Mieliśmy benzyniaki i dalej będą benzyniaki.
Na nasze pytanie: "ale dla czego nie diesle? - przecież robimy przeciętnie prawie 50tyś km rocznie"
Odpowiedź dealera brzmiała: "Chcecie diesle...? OK! ale nie dajemy wam gwarancji na turbinę!!!"
Ponoć mają po innych firmach doświadczenia, że u przedstawicieli "śmigających" w 70% w ruchu miejskim, w połowie samochodów turbina nie wytrzymuje 100tyś km.
Znaczy moje zdanie jest takie, że po prostu ludzie eksploatują auta nie używając mózgu i to dla tego (nie wszyscy ale większość i mam nadzieję że ja się do nich nie zaliczam hehe...) - no wiec jak się ma z takimi do czynienia to lepiej benzyna.
Brawo mam takie same zdanie.
nie oszukujmy się, dla niektórych to może osioł juczny byłby w sam raz. Jest mała szansa, że zniósłby takie traktowanie.... Mnie od zawsze zadziwiają (ponoć) ludzie, potrafiący poskakać po służbowym samochodzie i nie ma znaczenia, czy ten już trochę przeżył, czy jest użytkowany dopiero tydzień(ostatnio dostałam taki news).
ja i ona - "iniemamocne"
To nie zależy od tego gdzie śmigają tylko od podejścia do auta. W prywatnym samochodzie właściciel nie butuje silnika jeśli nie ma on odpowiedniej temperatury (to jest zabójcze dla turbiny), a przed zgaszeniem odczekuje aż turbina wytraci obroty. Żaden z tych przedstawicieli handlowych nie ma takiego podejscia do auta - wsiada i but w podłodze, dojeżdża do celu i gasi od razu - bo to nie jego, a firma i tak naprawi..
Giulietta 1,4TB MA Distinctive 2010
AR156 1.9 16v JTD M-jet 2004
AR156 1.6TS 2000
Jak to dealer sobie mówi że nie dajemy gwarancj na turbinę?? Przeciez to nie on jest gwarantem tylko importer/przedstawicielstwo. Co to za marka/dealer?
Samochód zwykle dostaje się nie dla zabawy ale do tego że trzeba nim robić. I pracodawca zdaje sobie sprawę że jest to bonus i zazwyczaj wymaga. I tu dochodzimy do sedna: jakby każdy chciał sie bawić rozgrzewać czekać gasić itp, a tu telefon że trzeba być już albo coś jest na wczoraj to by na suchary nie zarobił. Co innego jak masz potem prawo pierwokupu auta to jest to jakiś motywator, ale jak leasing itp jakbyś go nie pieścił i głaskał i guzik z tego masz oprócz problemów to jaki w tym interes? Z miłości do motoryzacji? Te auta raczej unikatami nie są. No chyba żeby znajomy królika odkupił sobie wypieszczone auto z pewnego źródła. Ale takich altruistów jest raczej mało. Oczywiście nie mówię tu o świadomym niszczeniu żeby jeździć po krawężnikach z cementem w bagażniku albo skakać po dachu (BTW sporo lat temu moja stara skoda 105 wytrzymała taniec dwóch osób na dachu (wiedziałem już że będzie złomowana)dziś blachę można wgnieść palcem).
Ty tak na poważnie?O cudzą własną należy dbać tylko wtedy, kiedy można liczyć na osobistą korzyść?
Żaden "przedstawiciel" nie jest zwolniony z myślenia (wręcz jest to od niego, jak najbardziej wymagane) i dbania o powierzone mienie. Jego praca również nie polega na wyścigu (chyba, że sam sobie narzuci na własną odpowiedzialność) "kto szybciej pokona daną trasę od momentu otworzenia drzwi samochodu". I wiem o czym piszę.
Niestety nic nie usprawiedliwia braku poszanowania cudzej własności, oddanej do dyspozycji.
ja i ona - "iniemamocne"
Napisałem przecież - nie mówię o świadomym niszczeniu. Ale życie to nie bajka i nie mam czasu jeżdżąc służbówką na te wszystkie ceremonie. Aby na auto chuchać i dmuchać to kosztuje sporo wysiłku i czasu który ja muszę spożytkować inaczej. Każda praca nawet taka ma swoją cenę a firma nie rozlicza z tego czy się codziennie wytarło wycieraczki aby nie rysowały szyb ale z wyników. Owszem mogę się nie spieszyć dać pełen luz i mieć nadzieję że osoby z którymi się muszę spotkać zrozumieją że muszą se z godzinkę czy dwie poczekać.To narzędzie które ma być efektywnie wykorzystane i tak się praktycznie do tego podchodzi. Idąc tym tropem każda służbową rozmowę telefoniczną powinienem załatwiać maksymalnie szybko bez powiedzenia przysłowiowego dzień dobry co słychać i nie posłuchać trochę o różnych niezwiązanych z tematem pierdołach bo narażam firmę na koszty. I zawsze kiedy włączam laptopa szukać gniazdka bo akumulator ma ograniczona żywotność. I zapewniam cię że podchodzę do tego bardzo umiarkowanie, nie jeżdzę w weekendy bez celu gdzie popadnie (nawet po lesie jak niektórzy) bo jest pełny bak, nie gadam prywatnie godzinami o pierdołach itp.
metan powiem tyle - bzdury opowiadasz, aż niemiło, mówiąc delikatnie. 12 lat pracowałam w terenie na różnych stanowiskach i naprawdę wiem z czym ten zawód się je i jak może wyglądać eksploatacja służbowego samochodu.
ja i ona - "iniemamocne"
Wiesz co nie znam szczegółów negocjacji i ustalania jakie auto ma być, z jakim wyposażeniem, silnikiem itd... i dla czego tak a nie inaczej, ale decyzja o benzynie, a nie dieslu była podyktowana m.in. taką argumentacją jak powyżej napisałem.
W całym kraju w firmie mamy ponad tysiąc przedstawicieli - nie dziwie się, że przy takiej ilości aut raczej odradzali coś... co ma turbinę, drogie jak zaraza dwumasowe sprzęgło, wymagający "specjalnej troski" układ oczyszczania spalin itp... bo niech co 50-ty koleś wykończy jedno albo drugie z w/w no to trochę kosztów jest.
No ja widziałem jedną na drodze (jakaś jazda próbna) - myślicie że nie będzie jakiegoś większego problemu na umówienie na taką jazdę gdzieś w salonie?
Pewnie trzeba zrobić wrażenie, że na serio prawie już chce auto kupić, to może się dadzą przejechać.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki