
jak ja bym wyskoczył z ptasim mleczkiem tylko to by mnie kobita pogoniła he he he
---------- Post added at 22:56 ---------- Previous post was at 22:55 ----------
Adams nie śpi?
Damy radę w końcu jest pomarańczka z mega lotką i mega mocą
http://www.youtube.com/watch?v=eumisyauqO0
Z kobietami trzeba się umieć obchodzić...
Nigdy nie mówić że jest ,,w dechę''
i jeśli chcemy dać jakiś prezent bez okazji, bo nas akurat tak najdzie to upewnijmy się, że akurat nie ma tłustego czwartku![]()
A tak w ogóle Lutraki bardzo fajnie piszesz, naprawdę podoba mi się to jak postrzegasz miłość/związek![]()

sorki nie popiszę bo mam nocna trasę leca po belle do garage
Damy radę w końcu jest pomarańczka z mega lotką i mega mocą
http://www.youtube.com/watch?v=eumisyauqO0

Ja osobiście preferuje pewne siebie przebojowe kobiety, choć z drugiej strony nic tak nie łechce męskiego ego jak możliwość pomocy i ratowania z opresji pięknej kobiety
Co do samej miłości, to ja raczej w tej materii szczęścia nie mam, ale że jak to stwierdziła jedna moja znajoma-mam "koci" charakter, nie jest to dla mnie problemem![]()
Podstawowy błąd to uogólnianie... Nie można pisać "Panowie, róbcie tak i tak, bo ja uważam, że my kobiety to lubimy". Grunt to umieć odpowiednio podejść do każdego z osobna. Jedna kobieta lubi, gdy prawi się jej komplementy, inna niekoniecznie. Dlatego też cała Twoja wypowiedź jest dla mnie niestety bzdurą totalną, jeśli napisałabyś, że Ty tak lubisz i nie dodawała, że powinno się tak robić w innych przypadkach miałaby ona większy sens. Pozdrawiam.
wiesz turtil przeczytałem wszystkie wypowiedzi Lutraki i ani razu nie poczułem by koleżanka jakoś przesadnie generalizowała i próbowała narzucać nam swoje zdanie wiec pisanie że słowa Lutraki to kompletna bzdura to ostra przeginka wg mnie. ale spoko, gdzie Cie czytam tam zawsze jest w zasadzie tylko surowa krytyka, przywykłembywa..
co do tematu Lutraki to głównie chciałem się odnieść do tego wątku by sie nie ograniczać.. bo to jest wg mnie podstawowa zasada udanego związku. każdy jest jaki jest.. ma swoje wady i zalety.. swoje upodobania i cechy charakteru, które kształtował w sobie przez lata.. to są rzeczy których nie da sie już potem w życiu na dobre zmienić. owszem można próbować, udawać że się zmieniamy pod tą drugą osobę, ograniczamy w czymś czego ona nie toleruje i pewnie przez pierwsze miesiące to sie udaje ale prędzej czy później przestajemy się kontrolować / ograniczać bo to nas zwyczajnie męczy.. dlatego uważam że już od samego początku powinniśmy zachowywać się względem tej drugiej osoby tak, jak zachowujemy się każdego zwykłego dnia bym w każdej chwili mógł powiedzieć - tak to jestem JA!.. być sobą i tolerować się takim jakim się na codzień jest.. wiem że to sie prosto pisze ale dużo ciężej zrealizować to w rzeczywistości iiii.. dlatego należy długo i cierpliwie szukać by dobrać sobie partnera takiego, który nas w pełni zaakceptuje. ja np. jestem osobą, która przy weekendzie lubi się trochę rozerwać, napić;P wszystko oczywiście w granicach zdrowego rozsądku ale wiem że z zagorzałą abstynentką sie już nie zwiąże bo nie wyobrażam sobie by kobieta robiła mi jakieś w tym temacie zakazybo po co się mamy o to kłócić jak możemy sobie razem gdzieś wyjść, sie napić i kulturalnie razem wrócić
więc fundamentalny element dobrego związku to brak ograniczeń... a równoważne w znaczeniu temu jest z a u f a n i e..ale to tym nie dziś bo już późno sie zrobiło
jeszcze tylko filmik wrzucę ku pokrzepieniu Waszych serc
widze, że cieżki i poważny temat sie rozpoczął. Muszę powiedziec, że całkiem fajny jest pierwszy wpis w temacie. Podoba mi sie Twoje podejscie, nie będe tu komentował czy jest generalizujące czy nie bo to Twoja prywatna sprawa, chodzi o sedno sprawy którym jest szczęscie bycia z kims kto cie docenia i kocha. Ale jedno ci mi przychodzi do głowy jak czytam wasze wpisy to pytanie a co z osobami które starają sie, pokazują swoje uczucie, doceniają, wspierają a o trzymuja w zamian....no właśnie nie otrzymują nic w zamian....a miłośc jest ślepa i czeasem trudno sobie wytłumaczyc, ze powinno sie zakończyc jakąs znajomośc. Jakis dziwny głos wewnątrz mówi poczekaj, moze cos sie zmieni, może zrozumie co ma i też to doceni. Niestety miłośc to nie tylko cukiereczki i przytulaski ale też zawody, smutki i rozmyślania nad tym co zrobic zeby było dobrze....bo moze cos jest jeszcze nie tak. Flatbeet ma czesciowo racje, trzeba byc sobą ale dla tej jednej osoby można sie zmienic, wszystko jest do zrobienia bo jak ktos chce to góry można przenosic. Sądze, że czasem pewne zmiany trzeba równiez przeprowadzic w sobie zeby było dobrze. nie zawsze spotyka sie osobę w której wszytsko sie nam podoba ale trzeba próbowac o tym rozmawiac a moze cos uda sie zmienic..ważne by chciec. zogdzę sie niestety z jednym z wcześniejszych postów, że ciężko znalezc kobietę która będzie po prostu kobieca, delikatna i kochająca. nie wiem czy jest to kwestia czasów w których zyjemy ale duża czesc osób jest nastawiona zbyt samolubnie, tylko jak najwięcej dla siebie zabrac a niekoniecznie dac. Wielokrotnie widze jak facet sie stara a piękniejsza czesc związku tylko chce chce chce....teraz ja generalizuje ale zmanierowanie częsci naszych wspaniałych pan jest zatrważające. wiem wieje tu pesymizmem ale zastanawiam sie czy nie warto obrac czasem pozy zimnego sku#@syna i nie pokazywac swojego zaangażowania, wtedy mniej boli.....

Dziękuję za miłe słowa, które są dla mnie zaskoczeniem - mogę cześciej pisać, jak będę miała wolną chwilę
Zgodzę się, że nie ma nic fajnego jak pomoc ze strony partnera. Często jednak kobieta woli zrobić coś sama, bo już dość ma proszenia faceta, żeby np. kupił nową deską do krojenia (będę jeść śniadanie hehehe stąd jakoś deska mi się nasunęła. Nie znam tego ze swojego życia, ale z opowieści koleżanek, które nie raz wolały zrobić coś same niż 30 raz prosić męża, który za każdym razem mówił "za chwile", a chwila trwała wiecznie.
Ja wychodzę z założenia, że jak masz coś zrobić to zrób, a nie obiecuje, bo w końcu kobieta np. ja będzie miała dość czekania a tym bardziej proszenia.
Więc róbmy a nie obiecujmy, że jutro, bo to jutro na ogół nie nadejdzie....
Hm....ja piszę o swoich odczucać, chyba mam prawo mieć swoje zdanie, którego na forum nie wstydzę się przedstawić. Ja nie mówię co każdy ma robić. Każdy z nas jest inny. Mój eks nigdy nie zrobił mi kawy czy herbaty w weekend do łóżka (bo np. nie wpadł na tem pomysł, bo ja np. nie powiedziałam, że sprawiłoby mi to przyjemność). Obecnie przyjaciel sam mi kawę podaje bez pytania i sprawia mi to przyjemność. Z wiekiem zmieniamy się, inaczej postrzegamy pewne sprawy, odkrywamy się przez bycie ze sobą, razem spędzając czad uczymy się siebie. Niestety bez rozmowy, mówienia o swoich potrzebach daleko się nie zajdzie. Jeśli lubię być przytulana w miejscu publicznym, a partner tego nie robi to przecież nie będzie grzechem powiedzieć jemu o tym. Może nie robi tego bo nie czuje takiej potrzeby lub woli przytulać swoją wybrankę w domu niż na oczach innych osób. Jednak bez zapytania się nie dowiemy się jak jest w rzeczywistości.
TURTIL jeśli moja wypowiedż jest bzdurą, a masz prawo tak sądzić to nie zaglądaj tutaj lub przedstaw swój punkt widzenia.
Moją intencją była tylk podpowiedź jak obie ze stron mogą ułatwić sobie życie,ot tyle....
[QUOTE=flatbeet;525485]wiesz turtil przeczytałem wszystkie wypowiedzi Lutraki i ani razu nie poczułem by koleżanka jakoś przesadnie generalizowała i próbowała narzucać nam swoje zdanie .....
.. dlatego uważam że już od samego początku powinniśmy zachowywać się względem tej drugiej osoby tak, jak zachowujemy się każdego zwykłego dnia bym w każdej chwili mógł powiedzieć - tak to jestem JA!.. być sobą i tolerować się takim jakim się na codzień jest.. wiem że to sie prosto pisze ale dużo ciężej zrealizować to w rzeczywistości iiii.. dlatego należy długo i cierpliwie szukać by dobrać sobie partnera takiego, który nas w pełni zaakceptuje. ....
brak ograniczeń... a równoważne w znaczeniu temu jest z a u f a n i e..ale to tym nie dziś bo już późno sie zrobiło
QUOTE]
Bingo i właśnie pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Właśnie czegoś takiego oczekiwałam od Was panowie. To co Flatbeet napisałeś to jest sendo bycia szczęśliwym w związku.
Moim mili....co nam da udawanie kogoś kim nie jesteśmy, granie? bycie sztucznym? To jest może i dobre jak ma się 20 lat, aczkolwiek moje zdanie jest odmienne,bo ZAWSZE POWINNISMY BYĆ SOBĄ. NIe widzę potrzeby kreować się na osobę, którą w rzeczywistości nie jestem; nie będę udawać, że znam się na budowie nagrzewnicy, ale wiem jak wyglądam kołem rozporowy. Nie będę udawać przed faceteme kogoś kim nie jestem, bo przecież szydło z worka wyjdzie wcześniej czy później i co to nam da? Rozgoryczenie, złość, że partner nas np. zostawił, ale przecież zrobił to na nasze własne życzenie.
Nie będę udawać super laski jak nią nie jestem....co mi to da? chwilowe dobre samopoczucie? Nie, dziękuję.
Mamy zachowywać się normalnie, być sobą a wówczas druga strona nas będzie akceptować. Każdy ma wady i zalety, ale powinniśmy je próbować akceptować, aczkolwiek nie zawsze się da, ale trzeba się starać ponad siły aby związek mógł trwać.
[QUOTE=matber1;525540]widze, że cieżki i poważny temat sie rozpoczął. Muszę powiedziec, że całkiem fajny jest pierwszy wpis w temacie. Podoba mi sie Twoje podejscie, nie będe tu komentował czy jest generalizujące czy nie bo to Twoja prywatna sprawa, chodzi o sedno sprawy którym jest szczęscie bycia z kims kto cie docenia i kocha.
Ale jedno ci mi przychodzi do głowy jak czytam wasze wpisy to pytanie a co z osobami które starają sie, pokazują swoje uczucie, doceniają, wspierają a o trzymuja w zamian....no właśnie nie otrzymują nic w zamian....a miłośc jest ślepa i czeasem trudno sobie wytłumaczyc, ze powinno sie zakończyc jakąs znajomośc. Jakis dziwny głos wewnątrz mówi poczekaj, moze cos sie zmieni, może zrozumie co ma i też to doceni.
Sądze, że czasem pewne zmiany trzeba równiez przeprowadzic w sobie zeby było dobrze. nie zawsze spotyka sie osobę w której wszytsko sie nam podoba ale trzeba próbowac o tym rozmawiac a moze cos uda sie zmienic..ważne by chciec. QUOTE]
Ja się dzielę tylko swoimi spostrzeżeniami....
To co pisałam dotyczyło związku opartego na miłości, wzajemnym szacunku itp.
Co jednak z osobami, które kochają, ale działa to tylko w jedną stronę? Dają wiele od siebie, ale same nic nie otrzymują....Owszem miłość jest ślepa, na nosie mamy różowe okulary i często nie damy sobie powiedzieć, że coś jest nie tak w naszych relacjach damsko-męskich.
Ja osobiście -Lutraki/Aneta nie tkwiłabym w związku w którym tylko ja daję, a druga strona nic. Jeszcze gdyby ze strony faceta pojawiły się pewne roszczenia to przepraszam bardzo, ale szkoda byłoby mi zycia na bycie z kimś takim i prawdopodobnie znajomość dobiegłaby końca. Na pewno próbowałabym dowiedzieć się dlaczego partner tak się zachowuje (może trauma z dzieciństwa, z poprzedniego związku) i próbowałabym mu pomóc, ale gdyby nie było przejawów otrzymania tej pomocy to po jakimś czasie poddałabym się.
Jest też pewna grupa osób, która nie potrafi odwzajemniać swoich uczuć, która ma wewnętrzną blokadę i wówczas powinniśmy jakoś temu zaradzić oczywiście jeśli osoba X będzie tego chciała.
Przede wszystkim za nim zaczniemy zmieniać kogoś spójrzymy na siebie z boku i podejmimy walkę ze sobą jeśli coś jest nie tak. Może być przecież, że to my robimy coś nie tak, a nie partner, którego np. obwiniamy o nasze niepowodzenia.
Każdą znajomość jest ciężko zakończyć, zwłaszcza taką gdzie pojawiła się miłość. Jest jednak pewne ALE. Wszystko zależy od etapu naszego życia w którym się znajdujemy. Inaczej jest jak mamy lat 18. Wóczas często wydaje nam się, że się zakochaliśmy, ale z perpektywy czasu wiemy, że było to tylko zauroczenie. Inaczej jest jak jesteśmy dojrzali i poszukujemy miłości, nie takiej na kilka miesięcy, ale na dłużej, na zawsze...inaczej spostrzegamy miłość, bycie z kimś. Z wiekiem jesteśmy dojrzalści, bardziej może odważni i często nie boimy się sprostać naszym demonom, które w nas siedzą.

po raz kolejny popieram lutraki!
"Jeżeli przynajmniej śnisz, żeby mnie pokonać,
Lepiej, żebyś się obudził i przeprosił" - Muhammad Ali
A ya idu takaya vsya, v Dolce Gabbana
Ya idu takaya vsya, na serdtse rana
Slyozy dushat dushat, ya v plenu obmana
No, idu takaya vsya, v Dolce Gabbana
lalala ułaułauła
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki