
Mi dzisiaj w godzinach wczesno-porannych przy około 60km/h godzinę na drogę wyskoczyła sarna, wielkości wielbłąda. Miało to miejsce na przedmieściach Rzeszowa. Zdążyłem zahamować.

Alfy, jak i każdego innego samochodu w takiej sytuacji zawsze szkoda.
Ja bym tę sarnę zabrał. Dziczyzna jest PYSZNA!! A badanie weterynaryjne nie jest drogie. Taka sarna normalnych rozmiarów o tej porze roku to powinno być z 15kg czystego mięsa (po odjęciu skóry, bebechów i kości). Aż mi ślinka cieknie![]()

Wymogiem jest badanie dziczyzny ale TYLKO DZIKA na włosień. Żadnego innego dzikiego zwierza nie badasz! Z dzika trzeba wykroić Kawałek przepony, kawałek mięśnia nad rapetą, kawałek mięśnia z żuchwy i kawałek z między żeber. To do weterynarza na wytrawiania (choć są inne metody) a płaci się w zależności od humoru weterynarza - od 30 do 120 zł - z takimi cenami ja się spotkałem. Sarna na własny użytek jest teraz nie opłacalna - zresztą można było na sarnę polować do 15 stycznia a na kozła będzie można dopiero od 10 maja także jak ktoś do loduwy nie nakitrał to już tego nie zrobi. Za sarnę w skupie dziczyzny płacili 14 zł za kilo czyli strasznie drogo dlatego jak z żoną zastrzeliliśmy sobie po sarence (jedna miała 19,5 a druga 20,5 kilo po wypatroszeniu) to zaraz na skup bo musiałbym za nie wybulić 560zł żeby zabrać na własny użytek. A kłusówką się nie trudnie tak że w tym roku ze względu na ceny nie nawaliłem dużo sarniny do loduweczki...
broneq - jak Cie to będzie interesowało to wpadnij na polowanie (w razie czego Ci powiem kiedy i jak) - obwód łowiecki mam niedaleko Ciebie - między Łapanowem a Trzcianą i na boki kawałem (właściwie to już od Zagórzan się zaczyna)
Ostatnio edytowane przez lolix ; 17-01-2012 o 10:13
Czasami na drodze spotykam prawdziwych szaleńców. Pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi, naprawdę... aż czasami trudno ich wyprzedzić...

2 lata temu jechałem na Rajd Barum do Czech i w okolicach Żywca w nocy tuż przed maske wypadła mi rodzina dzików (matka i dwa młode). MAX HAMOWANIE i - Matka i jeden młody przeszli a drugi młody walnął mi prosto w tarczę koła lewego przedniego. Zatrzymałem się w najbliższej wiosce przy świetle i patrze, a tam odrobina futerka na feldze i delikatnie wgniecione drzwi (bez jednej ryski). Po rajdzie sobie to wyprostowałem po zdjęciu tapicerki praktycznie palcem wypchnąłem (auto - służbowy Yaris kolegi).
Ale ja nie poluję i w ogóle nie mam za bardzo pojęcia o tym. Ale lubię dziczyznę![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki