Witam, od jakiegoś czasu szukam rozwiązania problemu i nie potrafię sobie poradzić, a może ktoś miał już podobny przypadek więc...
Problem dotyczy AR 146 14 TS, a objawia się tym, że po odpaleniu silnika (gdy chodzi jeszcze na benzynie) nie mogę ruszyć autkiem. Silnik sie dusi, wchodzi na max 1300 obrotów, po wciskaniu pedału gazu przygasa. Jeśli chodzi o sam moment odpalania to niema z tym żadnego problemu... odpala od strzału, ale muszę wyczekać kilka minut, aż temperatura osiągnie te 30 stopni i instalacja zacznie podawać gaz ... wtedy wszystkie problemy znikają, auto jedzie i na gazie i na benzynie, nie szarpie, wchodzi płynnie na obroty.
Czasem tez mam takie sytuacje, że jak już uda się ruszyć na benzynie to po 100m zafalują obroty i silnik gaśnie... po ponownym odpaleniu problemy znikają...
Instalacja jest nowa(2 mc) ze sterownikiem stag 300
Wymienione są: świece, kable, cewki
156 3,0 V6 24V 1999r. 231KM@288Nm <= było, ale będzie więcej nadal z 3.0 V6 N/A- kiedyś dupowóz obecnie trackday funcar w niustającej przebudowie
AR GT 3.2 V6 24V - dailycar/koszyk na zakupy żony ;]
Nie obecny do końca świata a nawet jeden dzień dłużej ...
Pojechałem na serwis i po podpięciu do komputera było tylko jedno "ale"
Komputer oczekuje przeprowadzenia "autoadaptacji"
Będę robił ją sam wiec, dam znać czy pomogło - może komuś sie przyda.
Tu raczej gaz trochę zamydla sprawę, a bardziej chodzi o temperaturę.
Ogólnie jest tak, że jeśli odepniemy akumulator na więcej niż 12h to cała pamięć komputera jest kasowana. Potem po odpaleniu samochodu komputer zaczytuje dane od zera i dopasowuje działanie do "pokazanych" warunków. (tak mają wszystkie fiaty do 2003 roku + punto do dziś). Wydaje mi się, że mój silnik pracuje jakby było gorące lato a mój styl jazdy to była daleka trasa.
Zalecono mi zastosowanie takiego rozwiązania:
- kończymy jazdę na benzynie!
- odpinamy klemę na min 12h
- zapalmy auto na benzynie
- grzejemy je do 90 stopni
- jeździmy przez 20 minut (jazda różna = ruszanie, przyspieszanie, płynna, jazda, wyprzedzanie itp)
Komputer ma w tym czasie zaczytać nowe dane i dostroić prace silnika do nowych warunków (stare kasują sie po tych 12h).
Rafcio - jeśli jesteś w stanie to przetestować jeszcze przed wigilią to daj znać czy to coś pomogło. Ja narazie nie mam czasu żeby nie jeździć przez 12 h![]()
Ja już jestem po eksperymencie![]()
Posłuchałem mechanika i podczas wypadu sylwestrowego bezproblemowo śmigałem autkiem po górach. Zawsze paliła, zawsze ruszała, bez żadnych zgrzytów, duszenia się itp.
Problemy ustąpiły.
Tak więc sposób mogę polecić, sprawdzone, działa.
Ostatnio edytowane przez brooklyn10 ; 08-01-2010 o 19:06
Ja miałem tak jak tutaj opisujecie i w moim wypadku pomogła WYMIANA akumulatora.. Po jego naładowaniu prostownikiem odczuwałem już poprawę, ale nie na długo. Dodam, że stary akus miał ledwo dwa lata i była to Centra Futura.. Może dziwne, ale pewnie ktoś nim gdzieś kiedyś stuknął parę razy i go zabił
Tylko upewnij się, że w ECU alfy nie ma ŻADNYCH błędów. Bo czasem jak coś połapie to dziwnie się motor może zachowywać... Gaz nowy to może źle mieszanki ustawione są i sądy lambda mogą mieć błędy.
Ostatnio edytowane przez minciu ; 09-01-2010 o 01:31
AlfaRomeo 156 TS 2.0
ecu ME7.3.1 Tartarini Sequential Fuel Injection
AlfaDiag/Stag/Tartarini - chętnie pomogę
Ja mam podobny problem jak autor wątku. Jednak po ponownym odpaleniu problemy nie znikają. Co więcej wydaje mi się, że samochód jest trochę mulasty, brak mu przyśpieszenia. Wczoraj jak jechałem to tak naprawdę pojeździć się dało dopiero jak zrobiłem trasę ponad 70km - silnik miał wtedy nieco ponad 50 st dopiero(to normalne w takie mrozy czy coś z tym też jest nietak?). Problemy zaczęły się bardzo dawno, ale były delikatniejsze i jakoś zawsze miałem coś do zrobienia innego no i czekało to. Byłem kiedyś w międzyczasie na sprawdzeniu instalacji gazowej to komputer nic nie wykrył. U elektryka byłem to też żadnych błędów. Niestety samochód po odpaleniu strasznie się trzęsie, jakby miał się rozlecieć na kawałki zaraz. Słychać strzały(sam nie wiem czy z wydechu czy z silnika). Co więcej jak wciskam gaz to obroty w dół i silnik się dusi, jak wcisnę tylko na chwilę i puszczę to obroty po tym chwilowym spadku lecą często trochę w górę. Nie da się też utrzymać obrotów powiedzmy na poziomie 3000 - spadają nawet przy gazowaniu, po prostu wskakują na chwilę.
Świece wymieniałem niecałe pół roku temu(jedna para była trochę zalana).
Co mogę z tym zrobić? Czego tu się chwycić? Kable WN? Aku nie jest za mocny, ale jak go naładuję to nie czuję poprawy a jeszcze przy tych mrozach stojąc na dworze to potrafi 3 doby wytrzymać bez odpalania więc nie jest taki zły(choć ponad 7-letni).
Będę wdzięczny za odpowiedzi.
Tej adaptacji opisanej nie próbowałem, przy tych śniegach bez zimowych opon to ciężko raczej poszaleć
pzdr.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki