Z tego co ok. rok temu rozmawiałem z TT Jr. wynikało, że chcą się odautoryzować, bo im się to nie kalkuluje. Autoryzacji na 4C nie posiadali i tak, więc gwarancyjne tylko Julki i Mitozy im wpadały. Nie posiadali jakiejś wielkiej floty samochodów zastępczych, więc dla niektórych gwarancyjnych klientów, to był poważny minus. Czyli stosunkowo mało wpadało klientów, za których płacił FAP. Wnioskuję, że nawet bardzo mało, bo (wspomniane gdzieś wyżej) 20k za utrzymanie autoryzacji to ledwo kilkanaście grubszych napraw gwarancyjnych...
Odniosłem wrażenie, że bardziej chcą pójść w klasyczne Alfy, restauracje tych pre-156 itp, ale chyba także inne klasyczne samochody (nie Alfy). Jakieś cuda z lat 70-tych. Chociaż - kiedyś i taką starą Giuliettę u Dukiewicza widziałem, więc nie wszyscy posiadacze zabytkowych Alf w Warszawie tak kochają TT.

Anyway - może znajdą w tym swoją niszę, może nie.
A ten nowy ziomek od obsługi klienta... eh trochę szkoda, bo z Tomkiem Jr, gdy siedział tam cały czas przy wejściu łatwiej było się dogadać. Myślę, że nie jest to najlepsze posunięcie - większość uroku TT była w tym, że rozmawiasz i wszystko załatwiasz z właścicielem, który do tego zna się na rzeczy, a nie z anonimowym panem, który słabo ogarnia i tylko zajmuje się przekazywaniem kluczyków i faktur...
PS: A może, to kwestia tego, że Julki i Mitozy się nie psują podczas gwarancji.