Dziś mija rok od zakupu Belli

Czas na mały podsumowanie, które możne streścić w jednym zdaniu.
Nigdy nie spodziewałem się, że można mieć tak wiele, za tak niewiele
Przed zakupem 2,5 V6 znałem tylko z filmików na youtube, wiadomo świetny dźwięk i nieprzeciętne osiągi.
Nie ma co ukrywać to było moje marzenie (wiadomo morzę też o ferrari enzo, ale to jest marzenie z tym nie do spełnienia).
Pierwszy raz za sterami V6 siedziałem podczas jazdy próbnej przed zakupem, no i się zakochałem od pierwszego przekręcenia kluczykiem

Dla kogoś kto do tej pory jeździł dieslem albo niemieckim rzędowym 4 cylindrowym autem, dźwięk silnika Busso to była lawina orgazmów wydobywająca się spod maski.
Świadomość możliwości posiadania tego na własność była fantastycznym uczuciem, musiałem ją zabrać do siebie
Teraz gdy jeżdżę na co dzień lubię sobie uchylić szybki aby posłuchać dźwięku silnika, bo to się po prostu nie nudzi
Rok po zakupie, mogę śmiało powiedzieć, że jestem zachwycony jazdą tym autem. Wiadomo Alfa ma swoje bolączki, zamarzają mi klamki na mrozie, wnętrze trzeszczy i jest słabo wygłuszone, serwis nie jest tani.
Wszystko to jednak przestaje mieć znaczenie gdy podczas jazdy spokojnej jazdy zredukujesz dwa/ trzy biegi i wciśniesz gaz do dechy
Dodatkowym aspektem jest instalacja LPG, wiadomo są głosy, że gaz w Busso to profanacja itp.
Jednak gdyby nie gaz to pewnie nigdy bym V6 nie kupił, bo zwyczajnie mnie nie byłoby stać na jej zalanie.
Gaz traktuję jako zło konieczne, które pozwoliło mi na spełnienie motoryzacyjnego marzenia.
Rok temu 27 czerwca 2014 roku, gaz kosztował 2,82 zł za litr, już wtedy jazda V6 była tania.
Teraz rok później litr lpg tankuję za 1,86 zł. Przy normalnej jeździe Alfa pali 12-14 litrów gazu.
Przejechanie 100 kilometrów autem które ma 190 koni i widlastą szóstkę pod maską kosztuje mnie poniżej 30 zł.
Czy można wymagać czegoś więcej ?
Dla mnie stosunek frajdy do kosztów jest genialny

Przejechałem przez rok około 20 tysięcy kilometrów, auto nigdy mnie nie zawiodło. Jeśli będzie się dalej tak sprawować to pewnie ma u mnie dożywocie, bo to auto ma wszystko czego oczekiwałem od samochodu.
Zarówno sobie jak i Wam drodzy Alfoholicy życzę kolejnych tysięcy kilometrów z bananem na ryju
