Dokładnie, wszystko było tak na hura i na szybko...
Taki spontan, ale z drugiej strony nie chciałem innego auta... (no chyba że Cinqecento)Może lepiej bym zrobił...
Zadzwoniłem do gościa, i następnego dnia wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy po Alfę...
Za te pieniądze szkoda było nie wziąć niuni, a i na wycieczki po Warszawie 400km nie miałem kasyA więc... wzięliśmy i wróciliśmy niunią na kołach, wbrew wszelkim obawą
No, mam nadzieję że jakoś się to poukłada...
Nie liczę, że te pieniądze do mnie wrócą, ale w sumie pakuję je w swoją radość i zadowolenieKażde auto wymaga jakiegoś wkładu finansowego, ale Alfa daje przy tym niesamowicie dużo frajdy...
Pewnie pisałem o tym wcześniej, ale nawet ja-taki laik i gówniarz czuję się za jej kierownicą jak król rajdów samochodowych...
poza tym każde auto którym wcześniej jeździłem mogłem bez oporu skatować i strzelić sprzęgłem zostawiając za sobą siwy dym...
Alfa wcale do takiej jazdy nie namawia, a wręcz namawia do jak najefektywniejszego wykorzystania mocy bez durnego palenia gumy czy najgłośniejszego wydechu... Jest wysublimowana, i kocham ją za to jaka jest![]()
Może to był szalony pomysł, ale Alfa to nie auto dla rozsądnych nudnych ludzi pragnących tylko tego by ich Volkswagen odpalił każdego dnia i dowiózł ich tanio i bezpiecznie do miejsca przeznaczenia...
Ja raczej nie należę do rozsądnych ludzi, a żeby utwierdzić się w tym fakcie pojadę tym pięknym wozem na stulecie marki... Wcześniej oczywiście mam zamiar ją sprawdzić na krótszych trasach... ale gdy jechaliśmy nią z Warszawy wręcz mówiła do mnie ,,zaufaj mi, nic się nie stanie dowiozę Was na miejsce''
I od początku, nie tylko ja, ale każdy kto siedział w Alfie miał przeczucie że nic nie nawali... Mieliśmy takie przeczucie już od pierwszego kilometra![]()





Może lepiej bym zrobił...
A więc... wzięliśmy i wróciliśmy niunią na kołach, wbrew wszelkim obawą 












Zakładki