
Witam wszystkich!
Nadeszła wreszcie ta wspaniała chwila kiedy mam się czym pochwalić, tak przynajmniej sądzęzdążyłem dokonać zakupu przed samym zlotem.
Na wstępie niewielkie (no może duże) wprowadzenie. Chyba nie jest tajemnicą że ta marka od zawsze mnie fascynowała. A 166 od momentu jej wprowadzenia na rynek i klamocenia przy niej w `98 i `99 w ramach praktyk i pracy w ASO we Wrocławiu. Wtedy tylko wzdychałem ale jestem zawzięty i wreszcie ją mam
Allegro wertowane już od zeszłego roku i śledzenie cena/jakość poszczególnych egzemplarzy. Narzeczona stawiała opór bo raz że pies wielkości tylnej kanapy to na dodatek spokojna linia 166 raczej jej nie satysfakcjonowała. Była chrapka na 156SW- przyjemne z pożytecznym. Na skutek wielu dywagacji i sporów udało się w lipcu przechylić szalę na swoją korzyść (w końcu Bravo HGT było kupione dla Niej). Pierwsza przymiarka na żywo. Narzeczona szybko zeszła z tonu i z zainteresowaniem zaczęła oglądaćegzemplarz był na wykończeniu ale wrażenia poprzewracały jej dotychczasowe zdanie. Problemem był oczywiście budżet dość że nie wielki to jeszcze "wspólny"
Szukaliśmy naprawdę "po bandzie". Szukając od lipca, mając do dyspozycji tylko popołudnia (a trzeba zdążyć zahaczyć stację diagnostyczną) większość ciekawych pozycji uciekało z pod nosa. Ja już się poddawałem a narzeczona zwiększała presję - podobało się jej. Podnieśliśmy nieco próg i uderzyliśmy w sobotę do V6 turbo. Taki ideał to automat w jasnych skórach i absolutnie pełna wersja, no ale..... wszyscy wiemy jak jest. Ten egzemplarz był naprawdę nieźle wyposażony, ale silnik - trochę sceptycznie. Spotkanie - wrażenie - powalawjazd na stację, trzepaki, szarpanie zawiasów, hamulce i tak wszystko oprócz kompa. Gadam z typem, jest ok, żadnych braków. Choć 3 tulejki już nie idealne. Amorki ok, gumy jak nowe, tłumik całkiem nieźle, jeszcze rześki. Silnik odpicowany choć dopiero co po 200km drogi. Emocje rosną wraz z podejrzliwościami. "Telefon do przyjaciela z ASO". Doczepić można się nie działających szyb (aż trzech) ale ideału za małą cenę nie oczekiwałem. Kluczyki rozwalone (jeden jeszcze źipie). Kilka niewielkich skaz na lakierze i trochę niewielkich zadrapań w standardowych miejscach kokpitu. Etap II - jazda. Pomyka super z pięknym choć z cichutkim pomrukiem (nie to co HGT). Turbina załącza się wzorowo, bez dziury ale wpiera w fotel. Cóż, nie miałem się czego doczepić tak za bardzo. Gość starszy, spokojny nie wzbudza podejrzliwości. Kupił 2,5 roku temu sprowadzony z włoch w komisie. Czemu sprzedaje? Twierdzi że z dwójką małych dzieci (drugie się urodziło) to już za ciasno - może i tak. Po jeździe rzut okiem na mojego belfra a Ona bez wahania że tak. To ja banan na gębie i jedziemy spisywać. Po paru godzinach podjarany jak małe dziecko kartonem nowych zabawek "odpływam" nową własnością
Popołudniu jeszcze kilka kursów żeby zaspokoić rządzę prowadzenia tego flagowego okrętu i pierwszy sęk... Coś lubi sobie czasem dymka puścić. Analizy nie robiłem bo błagałem diagnostę żeby jeszcze przed fajrantem mi sprawdził auto mechanicznie (ja jechałem 100km a AR 200km na spotkanie). Spaliny już odpuściłem bo diagnosta "miałczał", że nie ma czasu. Znowu "telefon do przyjaciela" ale przez telefon nie za wiele. Za tą cenę odradza albo spooory rabat. To ja do narzeczonej że niestety korzystam z rękojmi i zwrot towaru... Nie wiem kto był bardziej zdołowany... ja czy Ona. Dzwonie do gościa i mówię, że wada ukryta, że ja się w to nie pakuje. W tym czasie żona mnie szturcha i widzę w jej oczach napis "targuj cenę". No cóż "przyjaciel mówi" minimum 3-4 tysie w najgorszym przypadku. Ja deprecha ale myślę, "ja zakochany w belli i narzeczonej" "zaufam kobietą"
Przypieram gościa do muru i tak pertraktujemy z pół dnia (oczywiście z przerwami). Gość się zaklina że wszystko jest ok. Ja że nie. W końcu schodzimy do połowy oczekiwanego górnego "rabatu". Żona gotowa zagrać w ruletkę, ja też. Zgadzamy się.
No cóż... Na przeglądzie faktycznie widać że dbany, co nieco elementów powymieniane, tak więc zapuszczony nie był. Gość twierdzi że zrobił przez 2,5 roku ~25 tys km. Teraz ma jakieś 155 tys km. Nie wiem czy to prawda, szczerze teraz mi to ryba. Przyjechałem do wrocka, krótka wizyta u kumpla w ASO. Pocieszył mnie, twierdzi że nie jest źle i chyba bardzo dobrze udał się interes (z rabatem) choć jeszcze nie miałem czasu go podłączać i skrupulatnie "prześwietlać". Na razie bella czeka do środy na nowiutkie przewody WN (obecne do reanimowana zgroza), wymienię też świeczki i płyny a potem dalej jazda. Zrobiłem nim na razie z 600km (spokojnie, nie wiele załączała się turbina), wskazanie kompa 11,9l/100km a rzeczywiste 12,3 LPG.
Tak więc moją włoską miłość zawdzięczam mojej Wielkiej Polskiej miłości
We wrześniu mamy ślub i wesele w kotlinie Kłodzkiej - to będzie piękne jechać 166. W dodatku za tydzień zawitamy obydwoje ("obytroje") na zlocie.
A teraz parametry:
rocznik `98
2,0 V6 turbo benzyna + LPG Stag 300-6
kolor granatowy metalik
welurek
ponad standard posiada:
- elektrykę foteli
- STR
- TCS
- tempomat
- czujnik deszczu
- telefon
- DSP + 10 głośników + zmieniarka (chyba zestaw BOSSE)
Do naprawdę pełnej opcji brakuje ksenonów, skóry i nie wiem czy na początku produkcji było to ale pamięci foteli i składanych elektrycznie lusterek.
A na zdjęciach w pełnej okazałości.
Doprowadzę ją do perfekcji. Trzeba prześwietlić silnik, zrobić te szyby, wymienić baranki bo z kilku zszedł chrom. To na tyle na razie.
Kogo nie zanudziłem to proszę o opinię![]()

Super furkakolorek świetny
oby wiozła bezawaryjnie
a mozna wiedziec ile dałeś ??

Autko świetne - silnik miód
Pozdrawiam z Ząbkowic
Wojtek

heh często jeżdżę przez Ząbkowice do teściów. Wcześniej jeździłem czarnym Bravo HGT ale to mniej rozpoznawalne auto. Nie było widać że ze mnie alfistaCo do silnika to z kultury pracy, osiągów też jestem zadowolony. Z resztą niektórzy unikają rarytasów bo problem, koszt itd. Ale ja lubię mieć coś wyjątkowego. W bravo też jest wyjątkowy co odbija się na kosztach eksploatacji (np rozrząd kosztuje z wymianą tyle co V6 alfy) jednak wrażenia są bezcenne. Tylko to dymienie co jakiś czas mnie nie pokoi. Muszę to namierzyć i wyeliminować.
Gratuluję zakupu, fajna Bella - powiadasz, że we wrześniu się żenisz ... hmmm a kiedy dokładnie ??![]()
prezentuje się pięknie - GRATULACJE!
nie wiedziałem, że ludzie wkładają gaz do V6 turbo!
pozdrawiam, powodzenia i do zobaczenia na zlocie,
~tomaz
AR166 2.5V6 '99 Sportronic


Czy żona wie... o narzeczonej? Jak tak to zazdroszczę
Autko super. Swojej szukałem ponad 2 miesiące i w końcu wziąłem diesla, choć 2.0 TB był preferowanym silnikiem.
Gdybym nie miał ładniejszych felg to zazdrościłbym Ci![]()
Gratulacje. Bardzo fajna Alfka nooo i witamyyy w szanownym gronie V6
Miałem okazje jechać 2.0TB właśnie w 166 z kumplem to przyznaję że chodzi pięknie ten silniczek...i z tym magicznym przyciskiem STR bądź ostrożny bo łatwo stracić przyczepność i głowę hehehe
Pozdrawiam i miłego wsłuchiwania się w brzmienie V6 i świst turbinki![]()
"Wiem że masz duszę. Masz Alfę - masz klasę" - Jeremy Clarkson
Alfa Romeo 166 3.0V6 226 KM i uśmiech z twarzy nie schodzi
Lancia Ypsilon 1,2 - Miejski przemieszczacz
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki