Ogólnie Alfie była wyrządzona ogromna krzywda-poprzedni właściciel zalał ją Elfem 15w40. po zakupie wymieniłem właśnie na Maxlife. tak jak wspomniałem, przez 10kkm nie zrobiłem żadnej dolewki mimo że czasem nie oszczędzałem auta. ubyło dosłownie około 2mm na bagnecie. Teraz po wymianie na Millersa zrobiłem około 3.5kkm. olej nadal jest czysty, silnik się nie rozszczelnił. Po wymianie da się usłyszeć jedno: mianowicie gdy zrobiło się zimniej silnik po wymianie na pełen syntetyk zaczął głośniej chodzić gdy jest zimny-słychać delikatne stukanie. acha po tych 3.5kkm oleju nic nie ubyło. ale gdy się rozgrzeje, wg mnie chodzi znacznie ciszej i równiej niż wcześniej. więc mimo wszystko po kolejnych 10kkm również zaleję millersa
No i kolejne usprawnienia Alfy. Tydzień temu zostały wymienione wszystkie wahacze z tyłu, czyli 2 wzdłużne VEMA, 2 poprzeczne Vema, 2 poprzeczne maxgear, oraz 2 tuleje zwrotnicy. Teraz po wymianie czuję się jak bym jechał lokomotywą po torachżadnego uciekania tyłu, bujania, kompletnie nic. zobaczymy tylko jak długo wytrzymają. Założone zostały przy stanie licznika 153800km. przy wymianie okazało się również że klocki z tyłu nadają się tylko do wymiany. po kilku dniach zostały zakupione Bosch i jest miód malina. Teraz jak się dotarły nie mogę złego słowa powiedzieć o nich. Założone zostały również gwizdki które podobno odstraszają zwierzęta, oraz przesmarowane zostały klamki w przednich drzwiach(najpierw wd40, później smar sylikonowy w sprayu) teraz ładnie wychodzą bez żadnego zacięcia, gdzie wcześniej nie było otwarcia drzwi, żeby nie trzeba było się męczyć jak później wyciągnąć 'guzik'. teraz chyba na dłuższy czas będę miał spokój z różnymi naprawami
Kilka zdjęć3338" id="attachment43043" rel="Lightbox_748211" >![]()
możliwe że spowodowane było to płukanką...sam nie wiem. teraz mam przejechane ponad 5tys po wymianie i chodzi już normalnie. nie mam pojęcia czym mogła być spowodowana głośniejsza praca. może niższymi temperaturami? zobaczymy jak będzie po kolejnej wymianie na syntetyk
Kilka dni temu Alfa uczestniczyła w małej kolizji. Kobieta wyjeżdżając z prawej wymusiła na mnie pierwszeństwo i przytarłem w nią. Na szczęście straty nieduże. Chciała się dogadać, z moich obliczeń musi dać około 800zł żeby pokryć szkody. Wypłaciła tyle ile miała i wszystko ok. Pomyślałem przybajmniej zrobię sobie przy okazji wcześniej powstały ubytek w zderzaku, oraz jeszcze jedno pęknięcie. Auto zawiozłem do poleconego mi przez znajomego lakiernika. Niestet okazał się strasznie niesłowny. Miał zrobić wszystkie ryski, odpryski itd...a ten pomalował zderzak i oczywiście go posklejał( to mu najlepiej wyszło) i odwalił straszną kichę z anteną. Jutro do niego pojadę i będę to reklamował, bo tragicznie to wygląda. Reszty nawet nie dotknął, w kilku miejscach tylko pędzelkiem podotykał jakieś odpryski, bo jak później stwierdził: tego się nie da tak pomalować, albo zwyczajnie zapomniał. Dobrze że ten zderzak jest zrobiony całkiem przyzwoicie. Pod spodem kilka zdjęć przed i po.![]()

Szkody niewielkie, choć lepiej by było nawet bez tylko takich
Co do lakiernika czy w ogóle mechaników, to jak dla mnie temat jest niezwykle trudny. Ogólnie to naprawdę ciężko o dobrych fachowców...
mam u siebie dobrego mechanika i lakiernika, ale nie będę jechał specjalnie prawie 500km...
No i znów trochę się działo z Alfą...2 tygodnie temu minęło kolejne 10kkm i przyszedł czas na wymianę oleju. Znow ten sam- Millers XFD 5w40. jestem z niego bardzo zadowolony. Tym razem było bez płukanki silnika. do tego oczywiście wymiana filtra oleju, powietrza... Filtr powietrza wymieniałem 1 raz- zawsze robił mi to mechanik, trochę zabawy z tym jestjak już wcześniej pisałem, miałem uszkodzony przepływomierz. Przy okazji wymiany filtra powietrza przeczyściłem go preparatem AIR SENSOR CLEAR i działa!
Do tego chciałem jeszcze cząściowo zaślepić EGR, ale okazało się że był tak zasyfiony, że sam się tym syfem zaślepiłpo przeczyszczeniu, okazalo się że nie działa. została więc założona zaślepka całkowita i śmiga jak nowy! co prawda co jakiś czas pojawia się na kompie błąd EGR, ale marchewa się nie świeci, więc jest ok.
Po tym wszystkim, wyjeżdżając z garażu jak na złość padło sprzęgło...myślałem początkowo że dwumas. ale jak się później okazało- pękł dociskzostało więc wymienione całe, kompletne sprzęgło(Valeo)...do tego jak już Alfa była na podnośniku zleciłem mechasowi wymianę oleju w skrzyni, oraz wymianę tarcz i klocków hamulcowych z przodu. aha i jeszcze wymieniono po raz kolejny osłonę przegubu prawego zewnętrznego- przed zimą kupiłem najtańszy zamiennik i teraz są efekty, ale człowiek uczy się na błędach.
Wydatek nie był planowany, ale co zrobić...jak trzeba to trzeba...1500 poszło znów w samochód
Nie minął tydzień, a stwierdziłem że najwyższy czas zrobić konserwację podwozia, bo coraz gorzej to wszystko wygląda. Kupiłem farbę epoxydową, do tego jakiś niemiecki specyfik, podobno lepszy od bitexu i odstawiłem auto do kumpla. po 4 dniach nierównej walki skończyłzakonserwowane zostały nadkola i cały spód. teraz to już wygląda
kupiłem też lakier i w najbliższym czasie mam zamiar sam porobić wyprawki na samochodzie...ale to jak ciepło będzie
Poza tym auto jest już praktycznie w takim stanie w jakim bym chciałprzebieg na obecną chwilę, to 162443 km...licznikowy oczywiście...
Bo ja wiem czy pechowy...zrobiłem nim juz prawie 30tys km, więc ma prawo coś się zepsuć, niekoniecznie musiałem źle trafić. Za tydzień mija rok jak go posiadam...i jestem pewien że w kolejnym roku jego posiadania wydam na niego dużo mniej.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki