
Pewnie, że zależy od podejścia do auta. Ale... bez urazy... to co napisałeś to brzmi trochę jak "nie kupuj Alfy, bo to włoski złom". Napisz konkrety. Miałem trochę francuskich samochodów i nie rozumiem Twojego stwierdzenia.
Nie zamierzam nikogo specjalnie przekonywać do Citroena, to trochę auta w innym stylu niż wspomniane tutaj Alfa czy Honda, autor wątku raczej nie weźmie go pod uwagę. Ale po prostu ciekawi mnie co kryje się pod tym co napisałeś.
Ostatnio edytowane przez jahu ; 31-01-2012 o 09:42

Chodzilo mi o spadek wartosci.

C6 bym nie pogardził.
Było: AR 166 2.4JTD 10V, AR 166 2.0TS 16V x3, AR 166 3.0 V6 24V, AR 166 3.0 V6 24V Sportronic x2, AR 166 2.5 V6, AR 156 2.4JTD, AR 156 2.4JTD SW, Kappa Coupe 2.0T
Będzie: Quattroporte, Legend, XJ

Ze spadkiem wartości aut francuskich jest tak jak ze spadkiem wartości Alfy. Alfy i Citroeny generalnie są tańsze od konkurencji w zakupie (spore stałe rabaty), tracą na wartości odrobinkę więcej niż marki japońskie/niemieckie w pierwszych latach (o kilka procent). Sumarycznie, wśród aut za 30-40 tys. okazuje się, że Alfa i Citroen będą 2-3 lata młodsze od konkurencji. Kupując dziś C5 z 2008 roku i A4 z 2005 roku w uproszczeniu płacimy tyle samo i można się spodziewać, że za dwa-trzy lata te auta będą również miały podobną wartość(bo będziemy porównywali 9 letnie Audi z 6 letnim Citroenem). Tak przynajmniej jest z moim doświadczeniem francuskich aut - kupiłem Xsarę w tym samym czasie co mój znajomy nieco starszego Golfa IV za porównywalne pieniądze i dziś oba auta również mają porównywalną wartość.
Faktem jest, że sprzedać Citroena jest dość trudno (w przeciwieństwie np. do Renault Clio, które schodzą szybciej niż Golfy) i trzeba być cierpliwym, ale dotyczy to chyba głównie "brzydkich" citroenów (dla większości C5 "wieloryb" czy Xsara 2 do najładniejszych nie należą). Ale już C2, C3, C4, Cfünf podobają się ludziom i są chętnie kupowane - takie mam wrażenie.
Ostatnio edytowane przez jahu ; 31-01-2012 o 11:35

i tu się myliszkupię diesla ale musi byc z takim silnikiem jak u mnie (TDDI) , nawet palcem nie dotykałem tam nic, zero napraw, to jedyny silnik który bym akceptował jako diesla, elastyczny, bezawaryjny, najmniej klopotliwy a osiągi nawet zadawalajce
---------- Post added at 11:57 ---------- Previous post was at 11:50 ----------
dziwne masz podejście do francuzów, a nie sądze by odbiegały one jakościowo np od alfy
by podeprzeć mohe przekonanie napisze iz ojciec ma 10 letnie reno thalie i jak dotychczas nie miał ani jednej ciężkiej naprawy, jedynce co to chyba alternator musiał zmienić i przetarł się kabel od bagaznika.... znasz podobny przypadek by auto było tak niezawodne ? ja nie, a laguna jest na prawde sliczna i jak czytam to wnioskuje ze jest na prawdę udanym modelem, nie to co wczesniejsze wersje
japonce np honda z zewnatrz dorownuje mi do alfy, super tyl ma i przod, z kolei alfe moge porownac z tylu do seata cordoby, jest niemal indetyczna i zrozum ze nie warto byc slepo zapatrzonym tylko w jedna marke i pisac ze reszta to "be"

Gdzie napisalem, ze francuskie auta odbiegaja jakosciowo od Alfy?

cytuje:
"olego, zalezy jakie masz podejscie do auta. jesli nie zamierzasz z nim spedzic najblizszych kilku lat, to odpusc sobie lagune, c5 itd."
troche trudno zrozumiec o co ci chodzi ale wnioskuje ze dobrze nie wypowiadasz sie o francuzach

przeczytaj post #92.

to już wszystko jasne, nie zobaczyłem tego
co do auta, jesli nie bedzie sie psuc zamierzam pojezdzic z 5 lat na pewno

i zostało 7 aut, dla ciekawości powiem że analizując raporty dekra wyszło iż alfa najgorzej wypada pod względem awaryjności, pozniej bmw, ford, merc, a honda i audi egzekwo ; laguny III nie było
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki