Witam wszystkich.
Z racji tego, iż mój nowy oryginalny stabilizator na naszych cudownych drogach wytrzymał zaledwie 30 tyś i znów pojawiły się nieprzyjemne dla ucha stuki, postanowiłem "coś" z tym zrobić.
Wszyscy chyba wiemy jak nieprzyjemną i czasochłonną wymianą jest wymiana gum stabilizatora samemu, a także znamy koszty takiej "zabawy" u mechanika i niechęć do wymiany samych tuleji.
Więc przedstawiam Wam, mój sposób na szybką i sprawną wymianę gum stabilizatora, bez demontażu wydechu, opuszczania sanek itp.
Co nam będzie potrzebne:
1. Klucze: 13 nasadka, 15 nasadka, 17 oczkowy/nasadka, 19 oczkowy nasadka przedłużana, 22, (36 o cieńszych ściankach), imbus (chyba 12 - największy w zestawie)
2. Młotek.
3. Wybijak - dość długi - tak, żeby dostał do gumy stabilizatora i było miejsce, aby uderzyć w niego młotkiem.
4. Nóż zwykły, ostry, wytrzymały.
5. Brzeszczot.
Zabieramy się do pracy:
1. Odkręcamy koła, auto stawiamy na jakich koziołkach, pniakach - tak, aby cały przód był w powietrzu.
2. Odkręcamy łączniki stabilizatora (u mnie klucz 17)
3. Odkręcamy mocowanie widełek amortyzatora do wahacza dolnego (klucz 19)
4. Odkręcamy widełki od amortyzatora (tutaj ten imbus największy)
5. Odkręcamy i wybijamy sworzeń górnego wahacza ze zwrotnicy (u mnie klucz 17)
6. Opuszczając w dół całą zwrotnicę wybijamy widełki amortyzatora.
7. Odkręcamy śrubę sworznia wahacza i wybijamy go (klucz 22)
8. Odkręcamy śruby mocujące wahacz do kołyski i wyjmujemy go (klucz 15)
9. Pamiętajmy o tym, że zwrotnice trzeba położyć na jakimś pieńku - co by była wyżej (ze względu na półosie napędowe), lub wykręcić ją całkowicie - klucz 36 o cieńszych ściankach. Jeżeli wykręcamy całą zwrotnice należy to zrobić jako punkt 2 - ktoś musi trzymać wciśnięty hamulec. Do tego trzeba odkręcić i wybić sworzeń końcówki drążka kierowniczego.
Przygotówka skończona - dla kogoś kto wymieniał kiedykolwiek zawieszenie samemu, bułka z masłem. Dla kogoś, kto nie robił tego nigdy - za drugim razem będzie już bułka z masłem. Niestety przy tej metodzie, musimy mieć dostęp do mocowania stabilizatora, stąd konieczność demontażu wahaczy dolnych.
Przechodzimy do właściwej części naszego zadania - czyli stabilizatora.
Nie posiadam zdjęć z własnej pracy, więc posłużę się zdjęciami znalezionymi w internecie - aby zobrazować co trzeba zrobić.
1. Odkręcić śruby trzymające stabilizator (klucz 13) stabilizatorem będziemy w stanie lekko manewrować.
2. Nacinamy gumy stabilizatora w zaznaczonych na niebiesko miejscach, tak aby ściąć blokadę (nie wiem jak to nazwać - wiecie o co chodzi). Nacinamy nożem - najlepiej pukać go młotkiem i wtedy ruchem takim, jakbyśmy otwierali nożem konserwę.
3. Zielonymi strzałkami zaznaczyłem miejsca, gdzie należy uderzać wybijakiem - kilka uderzeń i guma stabilizatora wypada z obejmy.
4. Obejmę ściągamy ze stabilizatora - przechodzi przez pierścień bez najmniejszego problemu.
5. Obejmę stabilizatora nacinamy w miejscach zaznaczonych kolorem czerwonym. Kolorem zielonym jeszcze raz zaznaczyłem miejsca uderzeń punktaka.
6. Kiedy mamy rozciętą obejmę nie ma problemu z włożeniem gumy stabilizatora i założeniem części obejmy z góry. Dolną część obejmy wkładamy unosząc stabilizator ku górze. Tak manewrujemy drążkiem i pomagamy sobie np. wybijakiem, aby otwory na śruby z dwóch rozdzielonych części obejmy "zgrały" się ze sobą. Dla ułatwienia możemy najpierw chwycić jedną śrubą. To już jest naprawdę proste - każdy będzie wiedział jak to zrobić. Śruby dociągamy jednolitą siłą.
7. Składamy wszystko do kupy i cieszymy się ciszą i przynajmniej wg. mnie łatwiejszą wymianą gum stabilizatora na przyszłość.
Mój czas operacyjny:
60 minut - demontaż zawieszenia.
40 minut - wybicie gum, rozcięcie obejm.
80 minut - ponowny montaż wszystkiego.
180 minut = 3 godziny.
Pozdrawiam i życzę owocnej pracy
Magik.
-A ten polciag to jedie do Premysla?
-Nie, nie jedzie.
-Nie jedie do Premysla???????
-Nie k...a, do PRZEMYŚLA jedzie. P-R-Z-E-M-Y-Ś-L-A!!!!
alfohalik thanked for this post

moim zdaniem za duzo rozbierania zawieszenia. lepiej opuscic troche sanki i dojsc normalnie od boku. co najwyzej lacznik stabilizatora odkrecic i na bok wziac i juz jest jakis dostep. oby tylko spawy na obejmach byly juz zerwane bo moze byc z nimi problem. tuleje normalnie wkladasz od boku i po sprawie. tyllko trzeba jeszcze srednice znac dobra. ja bym zakladal zawsze o milimetr mniejsza. w tym caly pic...
A jak nie będą zerwane?
Czegoś nie zrozumiałeś z opisu.
Za drugim razem nie trzeba rozkręcać zawieszenia, aby wymienić gumy - to za pierwszym razem, aby je wybić i wyciągnąć obejmy. Nawet nie trzeba opuszczać sanek, ani robić żadnych innych rzeczy oprócz odkręcenia śrub stabilizatora i posiadania w rekach trochu zdolności manualnej.
-A ten polciag to jedie do Premysla?
-Nie, nie jedzie.
-Nie jedie do Premysla???????
-Nie k...a, do PRZEMYŚLA jedzie. P-R-Z-E-M-Y-Ś-L-A!!!!

Przedewszystkim sa rozne rozmiary drazka stabilizatora,mnie sie udalo zalatwic na bardzo dlugo problem gumami z 125p

Nic nie trzeba rozcinać, wystarczy rozwiercić wywinięte kołnierze nakrętki i obejma rozchodzi się na dwie części.

Jeśli mamy rozbite obejmy to wystarczy podnieść samochód z dwóch stron, odkręcić łącznik stabilizatora-tylko dolne mocowania, odkręcić obejmy, wyciągnąć dolną część obejmy, górną wyciąga się najlepiej za pomocą dwóch elektrod zagiętych na końcu w haczyk. Zagięcia wprowadzamy w nakrętki w obejmach i wyciągamy obejmę. Jeśli mamy ogranicznik na stabilizatorze to gumę wyciągamy za pomocą cienkiego śrubokręta podważając jedną stronę i wprowadzają w nią grubszy pręt, który rozeprze gumę i wyskoczy. Jeśli boimy się o wymiar gumy to na dolną część obejmy zakładamy blaszkę, którą zaginamy na dolnej podstawie obejmy tak by pogrubić stopkę i sprawa załatwiona. Z obejmy górnej warto pozbyć się resztek pozostałych po nitowaniu i zeszlifować na gładko. Wszystko skręcamy w odwrotnej kolejności i po naprawie. Szybko i bez problemów![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki