[145] Alfa 145 boxer - częśći

  • Autor wątku Autor wątku gord
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia

gord

Nowy
Rejestracja
Sty 7, 2008
Postów
280
Lokalizacja
Poznań
Auto
147
Przymierzam się do zakupu AR 145 z silnikiem 1,6 boxer, oryginalny przebieg 160 000 km,
regularnie wymieniany olej, filtry i rozrząd.
Czy jest to duży przebieg dla tego silnika? czego można się spodziewać?

Proszę Was o radę dot. dostępności części do boxerów, z tego co sprawdziłem
to części eksploatacyjne - filtry, klocki, paski są dostępne w sieci Inter Cars, Fota.
Jak wygląda sprawa części np. do skrzyni biegów, części silnikowych, czujniki itp.
 
(...)
boxer, oryginalny przebieg 160 000 km,
(...)
Czy jest to duży przebieg dla tego silnika? czego można się spodziewać?

Proszę Was o radę dot. dostępności części do boxerów
(...)
Jak wygląda sprawa części np. do skrzyni biegów, części silnikowych, czujniki itp.

Jak olej przyzwoity, auto użytkowane z głową, silnik nie był rozkręcany, remonotwany, itp. to drugie tyle spokojnie przetrwa. Zwracać uwagę na to co w każdym silniku, czyli wszelkie stuki, dzwonienia, cykania i inne podejrzane odgłosy(czasem słychać tylko ze środka, albo jak się stanie obok drzwi ;)), z tym że w przypadku boxera ja bym zastosował zasadę, że każdy taki odgłos dyskwalifikuje silnik. Po odpaleniu ma pracować grzecznie, równiutko na wolnych obrotach(stawiasz zapalniczkę na pająku kolektora i ma się nie przewrócić:D). Piszę na podstawie tego co sam czytałem, a po trochu straszę moim doświadczeniem - chciałem profilaktycznie zrobić głowice, bo jak kupiłem to jedna cichutko stukała i uszczelka się pociła - w efekcie po kilku wizytach w warsztatach i utopieniu całkiem sporych pieniędzy auto jest w gorszym stanie niż przed robotą.
Dobry boxer jest elastyczny, ciągnie równo od niskich obrotów(2k-2.5k) a przy 4-4.5, ma dostawać dodatkowego kopa połączonego z najpiękniejszą symfonią na świecie;).
Co do tych części to nie wiem jakiej odpowiedzi oczekujesz.. imho do mało których aut wszystko dostępne jest od ręki - na ogół trzeba ten dzień przeczekać aż przyjadą z hurtowni(o ile omyłkowo nie przyjadą inne).
A z tą skrzynią to remont jakiś planujesz? Jak nie to nie ma się co martwić na zapas, szczególnie biorąc pod uwagę ceny używek;)
 
Jak olej przyzwoity, auto użytkowane z głową, silnik nie był rozkręcany, remonotwany, itp. to drugie tyle spokojnie przetrwa.

Mam boxerka, chodzi jak w zegareczku, ale w cuda nie wierzę i chciałbym widzieć te 320 tys. km przejechane bez remontu silnika? Urokiem AR jest niesamowita frajda z jazdy, ale jej awaryjność jest jeszcze większa.
 
Dzięki wielkie za odpowiedź,
tylko z tą awaryjnością to mnie "skrzat" trochę postraszył ;)

Gdzieś, już nie pamiętam dokładnie, ale na jakimś forum AR czytałem,
że boxery były dość trwałe i prawidłowo użytkowane nie ulegały jakimś większym awariom.

Fakt jest taki, że są to już samochody stare... i chyba normalne, że trzeba się liczyć np. z remontem silnika w przyszłości.
 
co za idiotyzmy o awaryjnosci boxerów... proste zasady: nie piłuj silnika wyżej 3 tys obrotów, póki temperatrura nie osiągnie optimum, tych 80 do 90 stopni, dalej sprawdzaj regularnie poziom oleju, nie moze absolutnie leżeć na minimum skali, połowa lub górna granica ma być, oraz wymieniac rozrząd co 60 tysięcy i bezwzględnie tego nie przekraczać.
I auto jeżdzi i jezdzi i jezdzi. Awaryjność boxera to bzdura.
 
Przewody zapłonowe 98
Świece zapłonowe 35
Simer wałka rozrządu 20,7
Uszczelki głowicy 102,94
Pompa wodna 114,55
Paski rozrządu 76,76
Popychacze hydrauliczne (od VW) 20-30
Uszczelki kolektor ssący 10
Uszczelki kolektor wydechowy 14
Uszczelki pod głowiczki 12
O-ring wałka rozrządu 2
Pompa paliwa 77
Tłumik 270
Osłony przegubów zewnętrzne 38
Filtr powietrza 20
Płyn wspomagania 22
Chłodnica 219
Wysprzęglik 56
Tylnia piasta 110-230
Klocki hamulcowe tył 45
Przeguby zewnętrzne 160-
Olej skrzyni 75W90 123
Sprzegło komplet 320
Łączniki stabilizatorów kpl 52
Linka zmiany biegów 142
Filtr oleju 20
Klocki hamulcowe przód 55
Nakrętki piasty przód 30,60
Opaski przegubu P 92mm 4,10
Opaski przegubu 25mm 3,50


To są przykładowe ceny, w miarę aktualne, choć niektóre mogły już ulec zmianie. Niestety z tą awaryjnością nie żartuje i nie licz na to, że kupisz Alfę i będzie zachowywała się inaczej. Jak mało jeździsz to naprawdę się nacieszysz, ale jak masz tym autem np. codziennie dojeżdżać do pracy i szukasz czegoś naprawdę bezawaryjnego, to zapamiętaj, że "Alfę trzeba kochać" i wszystko musisz jej przebaczyć. Pozdrawiam.
 
Nie wierz mu w tę awaryjność. Nieprawda! Prawda leży gdzie indziej: auto będzie Ci się sypać (a nawet sypać solidnie) jeśli poprzedni właściciele je zajeździli. Nie dbali o nie.
Problemem boxera nie jest żadna awaryjność; problemem jest to, że silnik jest stary. Ostatniego boxera wyprodukowano w grudniu 1996 roku. Ostatni silnik zjechał z taśmy własnie wtedy, mimo, ze AR z boxerami montowano jeszcze chyba w 1997. Dlatego i tylko dlatego trudno znaleźć obecnie silnik w dobrym stanie.
Jest to o tyle jeszcze trudniejsze, ze z reguły te auta były ostro jeżdżone (dzwięk, wrażenia itd). To nie była spokojna eksploatacja, taka wiesz, jak wujek co jezdzi tico na działkę.
Wniosek taki: szukaj auta albo z pewnym, udokumentowanym przebiegiem i historią albo auta od prawdziwego alfisti. Być może obejrzysz 10 aut i dopiero jedenaste spełni te warunki ale, zapewniam, warto. Inaczej trafisz na trupa i będziesz miał wydatki z listy Skrzata, co miesiąc coś nowego.
Ja dobrze trafiłem: trzeci rok mam auto i jedyne awarie to padnięty teraz akumulator (miał trzy lata, model polski) i zdechły wężyk od klimy (wyciekł mi płyn z klimy). Nic więcej.
Paru moich znajomych, dokładnie trzech, podobnie: jeżdzą po parę lat i jest OK. Dokładnie sprawdz auto przed zakupem, a po zakupie natychmiast dokonaj niezbędnych korekt i napraw.
Inaczej leżysz i legenda awaryjności trwa.
 
Zgadzam się z Pingwinem. Mam już trzeci rok i spory bagaż doświadczeń ze swoją alfą.
Kupiłem ją ,jak tylko ją zobaczyłem . Z daszkiem , halogenami,klimą, elektryką, na obniżonych sprężynach. Na oko była ok. Do dzisiaj do niej dokładam. Najpierw wymiana tylnego zawieszenia (tył wytłuczony,nie pomogły zestawy naprawcze, przy krzywej belce),teraz wymiana wahaczy i amortyzatorów przednich,wymiana sprężyn sportowych na zwykłe (podniosłem przód z 10 do 18cm bo szorowałem asfalt przy większych nierównościach i poprzecznych garbach).Wymieniłem tylne uszkodzone lampy na tuningowe i kierunki boczne na cleary,loga, co przy czarnym lakierze odmłodziło ją o 7 lat.
Pozostało jeszcze spalanie(wymiana sondy,układu wydechowego itd,itp).Dołożyłem do
niej drugie tyle i jeszcze dołożę.Zapomniałem o chłodnicy wody,przew.zapł,świece,pompie wodnej,termostacie,akumulatorze,opon, które również wymieniłem. Tak więc skala zużycia była dosyć szeroka.Mogłem jej uniknąć robiąc przed zakupem pełną geometrię zawieszenia.Pomimo tych usterek silnik i układ zapłonowy był niezawodny,co pozwalało mi
na normalną eksploatację wozu. Tyle o możliwych usterkach ,które na Ciebie również
mogą czekać. Nie po to by Cię zniechęcić o nich napisałem, ale abyś wiedział ile frajdy
będziesz miał, mogąć zrobić coś przy alfie. To auto w swojej klasie przewyższa wszystkie
niemieckie wozy,którym nie można zarzucić braku solidności ale brak wyobraźni stylistów.
Wystarczy otworzyć drzwi aby dostrzec totalny brak smaku w Golfach i Astrach( w elementach wykończeniowych). Jak dla mnie, posiadanie takiego auta, to jak konsumowanie nie osolonego ziemniaka .A więc - smacznego ! Ja nie zamieniłbym swojej
alfy na 10 Golfów i Astr.
Nie miałem problemów z częściami(Allegro,sklep int.)
 
Jeśli auto będzie nawet bardzo dużo używane i sporo nabijało kilometrów to przy normalnej jeżdzie mało prawdopodobne żeby coś złego się z nim działo ale jak będzie mocno katowane to długo się nie nacieszysz, silnik boxera jest jednak dość delikatną konstrukcją i nie za bardzo znosi katowanie
 
Liczę się oczywiście z tym, że po zakupie trzeba będzie kilka rzeczy naprawić...

To co zauważyłem przy oglądaniu samochodu, to przede wszystkim wyciek z termostatu, więc do wymiany, poza tym słabo działa ogrzewanie wnętrza,
przyczyna może leżeć w termostacie. Poza tym zawieszenie przednie stuka (pewnie wahacze i stabilizator), nie działa prędkościomierz -> podejrzewam czujnik
w skrzyni (może tylko wypięta wtyczka). Oczywiście wymieniłbym paski rozrządu i osprzętu, olej i filtry. Pewnie dojdą jeszcze jakieś klocki i tarcze. Blacharsko - nie zauważyłem jakiejkolwiek rdzy,
karoseria generalnie jest w dobrym stanie.
 
Jedno pytanie koledzy, bo piszecie o dużej liczbie kilometrów, tzn. ile macie na myśli? Ja jeżdżę ponad 3 tys. miesięcznie (dziennie przynajmnie 100-200km, czasem nawet ponad tys. na dzień), jest to mój któryś samochód z kolei i niestety Alfa jak na razie wypada najgorzej (nie jest to auto do takich przebiegów). Dodam, że kupiłem perełkę (moją AR), doprowadziłem do idealnego stanu, chodzi jak w zegarku i każdy kto ma pojęcie, to się zachwyca moim boxerkiem, ale według mnie Alfa ustępuje innym marką pod względem awaryjności. Zresztą wystarczy poczytać na forum jakie są problemy z AR np. wystukane popychacze, przekręcone panewki itp. Co z tego jak kto traktował samochód, są samochody, których nie można ich w żaden sposób "zajechać". Powiem tylko tyle, nie żałuje, że kupiłem moje AR, bo boxerek dał mi sporo frajdy z jazdy, ale jak ktoś kupuje taki samochód z zamiarem, że będzie nim tylko "kręcił setki kilometrów", to może się rozczarować. "Alfę po prostu trzeba kochać". Pozdrawiam.
 
Kolego ja kupiłem Alfę 145 boxera dla syna a on nią robił kurierkę w Warszawie, przez rok nastukał ponad 40 tyś w samym mieście i silnikowi nic a muszę przyznać że ma ciężką nogę, jemu wychodziło ponad 10litrów na setkę ja zabrałem auto i pojeżdziłem nim jakiś czas i mnie wychodziło 8 litrów po mieście i też lekkiej nogi nie mam i dalej silnikowi nic. Auto zostało sprzedane koledze z tego forum a raczej jego lubej i jak widzę jeżdzi dalej. Syn kupij sobie Punto z kratką bo było potrzebne odliczenie VAT dlatego Alfina poszła w odstawkę i muszę przyznać że była nieco zaniedbana i było mi trochę wstyd taką sprzedawać ale do końca nie bardzo wierzyłem że kolega chce przyjechać i ją kupić bo tak to bym ją lekko podrychtował :D
 
Ostatnia edycja:
Jakbym pojeździł 40 tys. km i po roku sprzedał moją AR to też bym mógł powiedzieć, że jest bezawaryjna. Ja przejeżdżę nawet 80 tys. km na rok (na szczęście różnymi samochodami) i niestety pomijając wiele zalet AR, to wypada przeciętnie pod względem awaryjności. Wielką zaletą na pewno jest to, że pomimo tych 15 lat Alfa nie wie, co to rdza. Dodam jeszcze, że wszystko w samochodach naprawiam na bieżąco (osobiście), nic nie ma prawa stukać i pukać, a przy okazji widzę jak części się zużywają. Obiektywnie oceniając lubię ten samochód i mam do niego sentyment, może jego awaryjność jest lekko przesadzona, bo jak się dba to nie jest tragedia, ale nie jest to na pewno samochód bezawaryjny i wymaga sporej uwagi.
 
ależ nikt nie mówi, ze jest bezawaryjna!! Nikt nie mówi, ze jest idealna! po co te skrajnosci? staramy sie udowodnić, że niesłuszne jest pomiatanie alfami, że się tak sypią i sypią bo to jest nonsens. Weź tez pod uwage czynnik jakosci dróg. To są auta na dobre szosy, auta do jazdy, a nie do pokonywania dziurawej kostki, wypaczonych przejazdów kolejowych, torowisk i zapadniętych studzienek, a to wszystko w atmosferze śniegu z deszczem i gołoledzi:))
No taka prawda, skrzat.
 
Jakbym pojeździł 40 tys. km i po roku sprzedał moją AR to też bym mógł powiedzieć, że jest bezawaryjna
To była używana Alfa z 1997 roku i też miała nabite około 150 tys i dodać te ponod 40 tyś i dalej uważam że jako silini wcale nie jest taki mało trwały owszem padały jakieś tam pierdoły tj C.zamek krokowiec czy tam silniczek wycieraczki tylnej ale chyba to nie jest wyznacznikiem awaryjności
 
Jeździłem boxerem przez trzy lata i powiem tylko jedno:
wspaniały motor, jeśli tylko przestrzega się wszystkich zasad prawidłowego użytkowania typu regularne wymiany oleju, utrzymywanie jego odpowiedniego poziomu, wymiana pasków rozrządu, itd. itp. to nic się z tym silniczkiem nie dzieje złego, a jeśli dodamy do tego jeszcze jazdę na dobrym (czyt. czystym) paliwie to jedyną rzeczą która będzię się psuć to żarówki.

Te silniki mają tylko jeden minus, "ile wlejesz tyle zjedzą" (określania "ekonomia jazdy" nie powinno się używać), ale radocha z jazdy boxerkiem i dźwięk dochodzący z wydechu - bezcenne dla ucha Alfisti :)
 
Miałem na własny użytek już kilkanaście samochodów i z tego, co zauważyłem, to w samochodach japońskich, niemieckich i koreańczykach o podobnym przebiegu i z podobnego rocznika silniki, skrzynie i osprzęt są jednak bardziej wytrzymałe na większe przebiegi. Z Alfą nie miałem żadnych problemów z zawieszeniem i korozją (w tym jest lepsza od konkurencji). Nigdy w życiu nie zdarzyło mi się, że trzeba było auto holować, jedynie za wyjątkiem malucha i Alfy (pompa paliwa, zerwana linka zmiany biegów - to świadczy o jakości wykonania). W Alfie szybko zużywają się popychacze hydrauliczne (wymieniałem dwa razy, 2,5 roku temu i na koniec zeszłego roku), strach też ją kręcić za wysoko, żeby się panewka nie obróciła (dla przykładu honda i mitsubishi wszystko zniesie). Pierwszy raz zobaczyłem zapaloną kontrolkę ciśnienia oleju na desce rozdzielczej właśnie w Alfie (na szczęście skończyło się tylko na poszukiwaniu odpowiedniego oleju, a za drugim razem dwa razy padł czujnik ciśnienia oleju). Skrzynia też jest problemowa i szybo zużywają się łożyska (naprawa jest skomplikowana i dość kosztowna).
Trzy lata temu kupiłem perełkę, nic nie było zniszczone i sam zrobiłem na samym początku remont silnika. Choć moje AR jest w super stanie, wymieniłem już bardzo wiele i żadne inne moje auto nie wymagało tak dużego wkładu i uwagi. Wielką rekompensatą jest frajda z jazdy, bo boxer to jedyny w swoim rodzaju silnik, ale niestety będzie to moja ostatnia Alfa (chyba, że znów zaczną produkować boxerki lub coś się poprawi w jakości tej marki). Ja potrzebuje pewnego samochód na duże przebiegi, a z Alfą… ją po prostu trzeba kochać. Pozdrawiam.
 
no ale to są Twoje zmagania z jednym konkretnym autem. Ja nie wymieniam nic z tego co piszesz i auto jezdzi trzeci rok. A mialem niemieckiego forda i w nim wymieniałem więcej niż Ty piszesz w alfie. I też o niczym to nie świadczy. Po prostu.
 
Witam

Moja alfa zanim się zaczęła psuć zrobiła 60tys kilometrów (w mieście)* i jedyna wymiana to było zawieszenie z przodu (wahacze, stabilizatory), olej, benzyna oraz świece.
Jednak zaczęła się psuć i w tej chwili mam prawie cały nowy silnik - koszta takiego remontu przewyższyły wartość samochodu i właśnie gdyby to była rzędówka to bym na złom oddał.. a tak jeździ pięknie.

Pozdrawiam

*Licznikowo zakupiona była z 97tys - jak to komisowy samochód pewnie miał około 150
 
ale co sie działo? co zaczęło się na tyle psuć, ze wymieniałeś silnik???
 
Amortyzatory
Powrót
Góra