[146] Do posiadaczy BOXEROW

  • Autor wątku Autor wątku 146boxer
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Teraz zmieniła się szkoła- kiedyś standartem było, żeby grzac silnik jak najdłużej na wolnych obrotach, teraz instrukcje każą ruszać nawet w silny mróz nie później niż w 30 sek. po odpaleniu. Chodzi o to, że na wyzszych obrotach jest grubszy film olejowy, a współczesne oleje full- lub półsyntetyki dobrze smarują już w b. niskich temperaturach. :/
 
ee tam panowie ja swoją bele odpalam na spokojnie, chwilkę poczekam niech się nasmaruje, niech zejdzie ze ssania to jest zima(mrozy) ciężko silnikowi, wszystko zamarznięte
co z tego że od razu wystartuje jak daje gaz a auto i tak nie ma mocy nawet na 2500 obr. ciężko wejść bo się zamula.

Jestem zdania żeby jednak auto na chwile przed startem odstało 2/4min i całkiem inna jazda.
 
mnie nic nie zamula.... jade po prostu ostrożnie, nie cisnę gazu wyżej jak 2500, 2700. Przeczytaj co napisał Kaes: tak naprawde to szkodzisz troszke silnikowi:))
 
ee tam panowie ja swoją bele odpalam na spokojnie, chwilkę poczekam niech się nasmaruje, niech zejdzie ze ssania to jest zima(mrozy) ciężko silnikowi, wszystko zamarznięte
co z tego że od razu wystartuje jak daje gaz a auto i tak nie ma mocy nawet na 2500 obr. ciężko wejść bo się zamula.

Jestem zdania żeby jednak auto na chwile przed startem odstało 2/4min i całkiem inna jazda.

Zamulać Ci może zapchany katalizator- nie przerabia spalin ze wzbogaconej ssaniem mieszanki, co wynika z niskiej temperatury.
 
nie, nie muli ale jak daje np: od 1200obr tak do 2500tys gazu to czuje że nie ma mocy to na 100% wpływ zimnej temperatury i nie rozgrzanego silnika żadne katalizatory postoje 2min i nie mam żadnych problemów oczywiście tylko na mrozach tak jest :) i przez te pierwsze 2 min wystarczy odczekać.
 
Temat generalnie jest nie do ogarnięcia przez przeciętnego zjadacza chleba i my to sobie tutaj możemy jedynie pospekulować a koniec końców i tak każdy zda się na jakiś swój autorytet ;)
No to ja jeszcze pospekuluję :D

hmmmm ciekawy temat... wieksze obciązenie nie... jazda nie jest większym obciązeniem niż stanie dla silnika pracującego... jazda na NISKICH obrotach oczywiscie...
Oczywiście, że jest - praw fizyki nie da się oszukać.;) Na postoju silnik utrzymuje w ruchu jedynie parędziesiąt kg wirujących gratów, podczas jazdy musi jeszcze pokonać opory ruchu ponad tony żelastwa(a najpierw wprawić je w ruch).

Obroty wiec beda wyższe, ale czytalem gdzies ze poziom 2500 do 3000 obrotow to jest poziom, jaki nie niszczy silnika nawet na zimnym oleju.
Wiesz, równie dobrze ktoś sobie mógł wyznaczyć jakiśtam ogólny kompromis uwzględniając też ekologię i komfort kierowcy ;)

Poza tym spójrz na wskaznik temperatury... barrrrrdzo wolno rusza, jak zimny silnik stoi i pracuje, prawda? a wiec silnik wykonuje prace ale wciąż jest ZIMNY.
Oczywiście. Napisałem przecież, że w funkcji czasu nagrzewanie na wolnych wychodzi dłużej, natomiast podczas jazdy silnik kręci się szybciej, więc w sekundzie pracy wykonuje więcej obrotów też na zimno i (trzymając sie mojej wersji)pod większym obciążeniem niż na postoju. :P Coś za coś. Poza tym w czasie jazdy dochodzi jeszcze owiewanie rozgrzewającego się silnika przez lodowate powietrze.

kaes napisał:
Teraz zmieniła się szkoła- kiedyś standartem było, żeby grzac silnik jak najdłużej na wolnych obrotach, teraz instrukcje każą ruszać nawet w silny mróz nie później niż w 30 sek. po odpaleniu. Chodzi o to, że na wyzszych obrotach jest grubszy film olejowy, a współczesne oleje full- lub półsyntetyki dobrze smarują już w b. niskich temperaturach. :/

No dobra, tylko kto zalewa silnik Alfy tymi nowoczesnymi olejami np. klasy 0W30? ;)
Poza tym jesteś pewny, że w instrukcji chodzi o trwałość silnika? A nie np o ekologię? Te powiedzmy 30s całkiem nieźle mi pasuje do czasu, po którym komp zaczyna czytac sondę.;) I wcale się nie czepiam, instrukcja to miejscami taki manifest producenta, napisana często tak by nikt się później nie czepiał, np. że samochód uciążliwy w eksploatacji zimą.
 
Absolutnie nie ma nic w tym złego ani szkodliwego dla silnika, że auto sobie popiarduje na wolnych obrotach żeby się rozgrzać
 
No dobra, tylko kto zalewa silnik Alfy tymi nowoczesnymi olejami np. klasy 0W30?
Poza tym jesteś pewny, że w instrukcji chodzi o trwałość silnika? A nie np o ekologię? Te powiedzmy 30s całkiem nieźle mi pasuje do czasu, po którym komp zaczyna czytac sondę. I wcale się nie czepiam, instrukcja to miejscami taki manifest producenta, napisana często tak by nikt się później nie czepiał, np. że samochód uciążliwy w eksploatacji zimą.

Hm nie wiem, jak to sobie obliczyli konstruktorzy, ale wychodzi na to, że szybsze ruszenie z miejsca= szybsza praca pompy oleju=większe ciśnienie oleju=grubszy film olejowy=lepsze smarowanie=mniejsze zużycie silnika, niż parkotanie na wolnych obrotach.

Tą wersję słyszałem już nieraz z różnych źródeł... I nie musi to być wcale kosmiczny olej o jakim piszesz, wystarczy półsyntetyk jak u mnie Valvoline Max Live... Dla mnie to olej w miarę nowoczesny, a jeździłem swego czasu jeszcze na Selektolu Specjal, mówi Ci to coś? :) Oczywiście nie Alfą tylko maluchem wtedy w marzeniach sennych nie przypuszczałem że będę mieć Alfę. I w tamtych czasach, w dobie gaźników obowiązywała zasada- Jak najdłużej na ssaniu i grzać silnik na postoju.
 
Hm nie wiem, jak to sobie obliczyli konstruktorzy, ale wychodzi na to, że szybsze ruszenie z miejsca= szybsza praca pompy oleju=większe ciśnienie oleju=grubszy film olejowy=lepsze smarowanie=mniejsze zużycie silnika, niż parkotanie na wolnych obrotach.
Ta zasada obowiązuje raczej na rozgrzanym silniku na zimnym ciśnienie oleju na wolnych obrotach jest wystarczająco duże
 
Hm nie wiem, jak to sobie obliczyli konstruktorzy, ale wychodzi na to, że szybsze ruszenie z miejsca= szybsza praca pompy oleju=większe ciśnienie oleju=grubszy film olejowy=lepsze smarowanie=mniejsze zużycie silnika, niż parkotanie na wolnych obrotach.
Chyba o coś innego chodziło w tej teorii, bo na zimno to akurat nie powinno być problemów ani z ciśnieniem ani z filmem olejowym, nawet na wolnych. Chyba że olej jest za gęsty i nie dopłynie tam gdzie trzeba, ale to już ekstremum(np. Selektol ;) )
 
Rozgrzewanie silnika

hmm.. ciekawe rozważania..
wiec jak to typowy ALFISTI pomyślałem, że wtrącę swoje 3 groszki ;-)

z tym rozgrzewaniem na postoju to MYŚLĘ jest tak, że dużo krąży obiegowych opinii i demonów jeszcze z czasów dziadka bo tak zawsze robił i dobrze było! itp. ;-)

PO PIERWSZE: rozgrzewanie silnika praktycznie nie zależy od czasu! tylko od ILOŚCI spalonego w nim paliwa! Wiec na postoju powoli paliwo schodzi to się powoli rozgrzewa a podczas jazdy (przyśpieszania) wielokrotnie szybciej!

PO DRUGIE: należy zauważyć, ze na postoju paliwo ogólnie sie MARNUJE bo nie jedziemy! a ekologicznie jest go nie 'marnować'!
PRZYKAZANIE: -Alfisto nie marnuj drogocennego paliwa!

PO TRZECIE film olejowy zanika (nie jest odnawiany odpowiednim ciśnieniem) zawsze przy starcie silnika a im olej gęstszy (na mrozie szczególnie) tym wolniej ciśnienie jest rozprowadzane oraz przy przegrzaniu oleju wiadomo bo spływa.
-wiec tu nie ma nic do tego sposób rozgrzewania.

PO CZWARTE kiedyś auta na gaźnikach odparowywały dużo paliwa w kolektorach wiec na zimno często sie osadzało na ściankach i silniki nie miały wcale mocy szczególnie Polonezy i 125..
Wiec silnik trzeba było zagrzać bo inaczej NIE DAŁO SIE RUSZYĆ by nie zgasł!

PO PIĄTE: wolne obroty to nie jest optymalny zakres obrotów silnika więc szczególnie wtedy osadzają się nagary z nieoptymalnego spalania! zwłaszcza bogatej mieszanki ssania! więc należy ich unikać.

WIEC.... po NOWOCZESNEMU... -zachowaj zdrowy rozsądek :cool:
Po uruchomieniu nowoczesnego silnika (na wtrysku) należy rozpocząć jazdę gdy ten będzie równomiernie już pracował wiec po chwili!
myślę ostrą zimą to wystarczy ok 10-30 sek w zależności od mrozu..
Z początku bardzo delikatnie następnie stopniowo coraz mocniej go obciążając aż do osiągnięcia temp. płynu rzędu 80'C.. i wtedy PO GARACH!

TYLE MOJA TEORIA :girl_wacko: pozdro!


PS. kcem większego Boksera w 145!
 
hmm.. ciekawe rozważania..
wiec jak to typowy ALFISTI pomyślałem, że wtrącę swoje 3 groszki ;-)

z tym rozgrzewaniem na postoju to MYŚLĘ jest tak, że dużo krąży obiegowych opinii i demonów jeszcze z czasów dziadka bo tak zawsze robił i dobrze było! itp. ;-)

PO PIERWSZE: rozgrzewanie silnika praktycznie nie zależy od czasu! tylko od ILOŚCI spalonego w nim paliwa! Wiec na postoju powoli paliwo schodzi to się powoli rozgrzewa a podczas jazdy (przyśpieszania) wielokrotnie szybciej!

PO DRUGIE: należy zauważyć, ze na postoju paliwo ogólnie sie MARNUJE bo nie jedziemy! a ekologicznie jest go nie 'marnować'!
PRZYKAZANIE: -Alfisto nie marnuj drogocennego paliwa!

PO TRZECIE film olejowy zanika (nie jest odnawiany odpowiednim ciśnieniem) zawsze przy starcie silnika a im olej gęstszy (na mrozie szczególnie) tym wolniej ciśnienie jest rozprowadzane oraz przy przegrzaniu oleju wiadomo bo spływa.
-wiec tu nie ma nic do tego sposób rozgrzewania.

PO CZWARTE kiedyś auta na gaźnikach odparowywały dużo paliwa w kolektorach wiec na zimno często sie osadzało na ściankach i silniki nie miały wcale mocy szczególnie Polonezy i 125..
Wiec silnik trzeba było zagrzać bo inaczej NIE DAŁO SIE RUSZYĆ by nie zgasł!

PO PIĄTE: wolne obroty to nie jest optymalny zakres obrotów silnika więc szczególnie wtedy osadzają się nagary z nieoptymalnego spalania! zwłaszcza bogatej mieszanki ssania! więc należy ich unikać.

WIEC.... po NOWOCZESNEMU... -zachowaj zdrowy rozsądek :cool:
Po uruchomieniu nowoczesnego silnika (na wtrysku) należy rozpocząć jazdę gdy ten będzie równomiernie już pracował wiec po chwili!
myślę ostrą zimą to wystarczy ok 10-30 sek w zależności od mrozu..
Z początku bardzo delikatnie następnie stopniowo coraz mocniej go obciążając aż do osiągnięcia temp. płynu rzędu 80'C.. i wtedy PO GARACH!

TYLE MOJA TEORIA :girl_wacko: pozdro!


PS. kcem większego Boksera w 145!


Mniej więcej o to chodzi.... tylko mała uwaga, miałem 125p z silnikiem i skrzynią 5 poldka i tam było ręczne ssanie, gdy było wyciągnięte na maxa to nic się nie dławiło, a z kredensen niewiele sportowych aut mogło startować. Fakt że w baku robil się lej. :)
 
PO PIĄTE: wolne obroty to nie jest optymalny zakres obrotów silnika więc szczególnie wtedy osadzają się nagary z nieoptymalnego spalania! zwłaszcza bogatej mieszanki ssania! więc należy ich unikać.

auto nie wiadomo jak długo na zimnym+wolne obroty nie stoi, a po tym krótkim czasie pyrkotania na ssaniu+zimnym raczej nie nagromadzi się tyle tego nagaru żeby, po rozgrzaniu i pośmiganiu na wyższych obrotach nie dało się pozbyć nagromadzonego porannego nagaru:) [Z tego co mi wiadomo to przeciąganie auta na wyższych obrotach(żywsza jazda) pomaga w pozbywaniu się nagaru]
Co o tym myślicie??
 
[Z tego co mi wiadomo to przeciąganie auta na wyższych obrotach(żywsza jazda) pomaga w pozbywaniu się nagaru]
Co o tym myślicie??

no na pewno POMAGA -dobrze to ująłeś! :)
ale mimo całego tego 'pomagania' te nagary z 'brudnej' benzyny się osadzają :/

Myślę, ze silnik można sie pokusić o potraktowaniu silnika przybliżeniu jak świece zapłonową
-ma coś w rodzaju funkcji (optymalnej temp. pracy) samooczyszczania ;)
 
Czyli można powiedzieć, że w przypadku krótkich odcinków, gdzie samochód nie może się nagrzać można zdecydowanie odradzać długie rozgrzewanie na postoju. No ale właśnie - na zdrowy rozsądek to jak już ktos tak robi to raczej nie po to by przejechać kilometr, dwa, tylko przed jakąś minimalną trasą.;)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra