Mam identyczny problem ze swoją 147 - dzisiaj rano gdy chciałem ją odpalić, baardzo powoli zakręciła rozrusznikiem i dupa. Nie wiem jak w Twoim przypadku, ale w moim prawdopodobne przyczyny są dwie:
1. Alfa stoi pod chmurką, rano była cała w rosie. Zauważyłem, że pod maską nie wszystkie kabelki są dokładnie pochowane w tych "rurkach", więc jeśli przy kostkach gdzieś pojawiła się wilgoć, mogła ona spowodować delikatne zwarcie, na tyle małe, że nie spowodowało wywalenia bezpieczników, a jednocześnie na tyle duże, że wraz z czasem spowodowało rozładowanie akumulatora.
Gdy będzie ciepło i sucho, spróbuj zajrzeć do kabli i pochować je dokładnie w tych rurkach, ewentualnie jakieś newralgiczne miejsca dokładnie poowijaj taśmą izolacyjną.
2. Ostatnio zauważyłem, że nie działa mi czujnik otwarcia klapy bagażnika (nie zapala się lampka w bagażniku). Odwaliłem głupotę, bo psiknąłem w cały mechanizm WD40 - czujnik zaczął działać, WD40 teoretycznie nie przewodzi prądu, ale mogłem spowodować jakieś mikrozwarcie / ułatwić prądowi przepływ do masy. Jeżeli w ostatnim czasie gdzieś w okolicach elektryki używałeś WD40 lub innych tego typu specyfików spróbuj przeczyścić te miejsca izopropanolem, najlepiej przy odłączonym akumulatorze.
Ja wykonałem wyżej wymienione czynności i jutro sprawdzę, czy to zda egzamin
Daj znać czy u Ciebie uda się rozwiązać problem.
Pozdro