Zamarzniete amortyzatory!!!

  • Autor wątku Autor wątku Justyna_147
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Justyna_147

Guest
Hej mam pytanie... a mianowicie zamarzly mi dzisiaj dwa tylnie amortyzatory mimo ze nie bylo dzis wielkiego mrozu, samochod opadl na dol, i strasznie sztywno sie jezdzi... czy to wogole mozliwe???:eek: czy da sie cos z tym zrobic czy raczej amorki do wymiany...? :(

 
Jeśli wydobył się z nich gaz to nie ma innego wyjścia, jak wymiana. Sam mróz jednak nie był powodem takiego zajścia. Musiały już być mocno wyeksploatowane skoro tak siadły nagle.
 
Hmmm no autko mam dopiero dwa miesiace, bylo sprowadzone z austrii, tak ze pewnie trzeba wymienic te amorki, no nic trudno... dzieki za odp.
 
Hmmm no autko mam dopiero dwa miesiace, bylo sprowadzone z austrii, tak ze pewnie trzeba wymienic te amorki, no nic trudno... dzieki za odp.

najlepiej podjedz na stacje diagnostyczną i sprawdz ich sprawność przed wymianą bo szkoda kasy gdyby były jeszcze sprawne.Nigdy nie spotkałem się z zamarzniętymi amortyzatorami.Jakby amorki były wylane to by bujało tyłem samochodu.Może włożyłaś coś ciężkiego do bagażnika?
 
U mnie jest dokładnie ta sama sytuacja, tył samochodu zaczął ostatnimi dniami skakać jak głupi. Dziś sprawdziłem na szybko na stacji diagnostycznej i mi wyszło dla L i P: 60% 55mm i 84% 23mm... Czy to się już klasyfikuje do wymiany? Podskakiwanie tyłu jest już momentami bardzo niepokojące, chociaż nie wiem ile w tym jeszcze zasługi mrozu... Dosłownie jeszcze tydzień temu nie było problemu, ech.
 
No nie w bagazniku nic nie mam... Psylo mowisz ze tydzien temu nie bylo problemu??? U mnie było tak, ze popoludniu jak jechalam do sklepu wszystko bylo ok... az tu nagle chce jechac wieczorem znowu do sklepu i duuuppp..... zbita, samochod tak podskakuje jak pilka...dupa cala siadnieta i co najdziwniejsze nie bylo tragicznego mrozu bo tylko -7... no coz to piekny ale nieprzewidywalny samochod... Czeka mnie wymiana... nieuniknione!
 
Witam w klubie.. ja w sobote miałem to samo.. tylko ze jeden z prawej strony mi zamarzl... tak ze amory z tylu do wymiany...
pozdro
 
no coz to piekny ale nieprzewidywalny samochod... Czeka mnie wymiana... nieuniknione!

Raczej zaniedbany przez poprzedniego właściciela. Dość powszechne zjawisko w Polsce.
Np. koleżanka sprzedała Astrę II, ponieważ zbliżał się czas wymiany zawieszenia (samochód czteroletni, kupowany nowy w salonie) i kupiła nowego Civica, też z salonu.

Trafiłaś podobnie: poprzedniemu właścicielowi nie chciało się wkładać pieniędzy, sprzedał auto i ma z głowy. Niech się nowy użytkownik martwi.
 
Ostatnia edycja:
@Justyna_147 - tak, tydzień temu nie było problemu... ech.

@Sulerz - czyli co, jednak po takim zamarznięciu nadają się do wymiany? Miałem cień nadziei, że jak temperatura się podniesie to się trochę "naprawią" :(
 
Bikermarek --- "Raczej zaniedbany przez poprzedniego właściciela. Dość powszechne zjawisko w Polsce."

Jakbys dokladnie przeczytał moj post to napisane jest, ze samochod był sprowadzony z Austrii a ja jestem jego drugim włascicielem, wiec nie był w Polsce uzytkowany jak już coś to jakiś szwab o nie nie dbał a nie Polak... Tak, ze prosze nie zwalajmy winy na POLAKÓW!!!
 
Ostatnia edycja:
Bikermarek --- "Raczej zaniedbany przez poprzedniego właściciela. Dość powszechne zjawisko w Polsce."

Jakbys dokladnie przeczytał moj post to napisane jest, ze samochod był sprowadzony z Austrii a ja jestem jego drugim włascicielem, wiec nie był w Polsce uzytkowany jak już coś to jakiś australijczyk o nie nie dbał a nie Polak... Tak, ze prosze nie zwalajmy winy na POLAKÓW!!!

Napisało mi się tak z rozpędu. Ale chyba śmiało można przypuszczać, że zadziałał identyczny mechanizm: zamiast wsadzać pieniądze w samochód, lepiej go sprzedać.

P.S. Chyba Austriak nie Australijczyk?
 
Napisało mi się tak z rozpędu. Ale chyba śmiało można przypuszczać, że zadziałał identyczny mechanizm: zamiast wsadzać pieniądze w samochód, lepiej go sprzedać.

święta prawda,szczególnie w Polsce,oczywiście są od tego wyjątki ale zdarzają się sporadycznie
 
Bikermarek --- "Raczej zaniedbany przez poprzedniego właściciela. Dość powszechne zjawisko w Polsce."

Jakbys dokladnie przeczytał moj post to napisane jest, ze samochod był sprowadzony z Austrii a ja jestem jego drugim włascicielem, wiec nie był w Polsce uzytkowany jak już coś to jakiś australijczyk o nie nie dbał a nie Polak... Tak, ze prosze nie zwalajmy winy na POLAKÓW!!!
Australijczyk nie mieszka w Austri tylko w Australii:16:
 
Jasneeeee, lepiej sprzedac moze dla ciebie .... Amortyzatory odmarzly i dzialaja ;)

P.S jak już szukamy błędów to Austri pisze się przez dwa "i"
 
Dobrze, że działają znowu. Ja jednak bym pojechał na SKP i niech diagnosta sprawdzi ich stan. Skoro raz zamarzły to prawdopodobnie są na wykończeniu a do końca zimy daleko...
 
Odgrzeję trochę temat:) ten sam problem czyli zamarzające tylne sprężyny? amortyzatory? temperatura spadła do ok -5 stopni. Moja Alfina robi się cholernie sztywna, pomimo tego, że siedzi już niżej (czerwone sprężyny, żółte amory), to jeszcze opadła do takiego stopnia, że nie mogę wcisnąć małego palca między koło o nadkole. Po przejechaniu ok 30km dopiero wraca wszystko do normy maleńka dopiero się podnosi do góry i pracuje zawieszenie tak jak powinno. Czy na seryjnym zawieszeniu ktoś też tak miewa, czy to tylko na niższym? Jeżeli chodzi o zużycie zawieszenia, czy jakieś zaniedbania wykluczam od razu. Może ktoś ma na to sposób, oprócz tego żebym zainwestował w garaż, bo takiej opcji nie mam :D

Tak to wygląda kiedy zaczyna osiadać w dół :(
20140124_062308.jpg
 
No niestety tylko wymiana na nowe amortyzatory ratuje temat. Miałem tak w tamtym roku i musiałem wymienić a z ciekawości rozciołem stary amorek i wylała taka maź wody z olejem było widac co jest co . Mi zamarzły na kosć przy -10 auto było jak pospawane z tyłu.
 
Mam sprężyny i amory fabryczne - 2003. Zero problemów z przymarzaniem. Zawiecha pracuje jak latem.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra