ewentualnie będziesz mógł pozwać diagnostę, który Ci to auto dopuścił twierdząc, ze to ego wina
Zapewne takie pozwy się pojawią.
Ja ze swojego samochodu ekologii nie usuwałem, ale wiedziałem, że jej tam nie ma - bo sprzedawca wyraźnie to podkreślił. Ale już gdy kupowałem poprzedni samochód, o braku katalizatora dowiedziałem się dwa lata później. Mechanik wytłumaczył mi, że to standardowe działanie komisów. Katalizatory w autach przy przebiegu około 200 000 km zaczynają sprawiać problemy, więc by klient nie grymasił, to się je usuwa. W dodatku za wkład można dostać kilka stówek, wiec dla komisu to czysty zysk. Nie kupowałem nowego, bo to koszt 3 000 zł, a wartość auta według Eurotax wynosiła wtedy 8-9 tys zł, a przeglądy i tak przechodził.
Koleżanka niedawno kupiła diesla, w którego przypadku również nie została poinformowana o wycięciu DPF.
A na tym forum to nie zdarzały się przypadki, że koleś pojechał filtr wyciąć, a tu okazało się, że po filtrze została tylko puszka? Znaczna część osób bazuje na przekonaniu, że jak oni czegoś nie wycięli, to bank się to tam znajduje.
Samochody sprowadzane do Polski, to najgorszy szrot, który jedynie jako tako trzyma się na kołach. Niedziałający DPF świetnie obniża cenę zakupu. Handlarz kupuje, wywala DPF i katalizator, po czym wstawia do komisu nie informując o fakcie kupującego. Ludzie tacy jak Ty czy ja są w miarę ogarnięci to wiedzą o co chodzi. Ale zdecydowana część kierowców nie ma pojęcia o czymś takim jak DPF czy EGR do momentu, kiedy nie zacznie im się to psuć. I właśnie takich ludzi, nowe przepisy zdziwią najbardziej. Jeździ 6 lat swoim VW i zawsze było OK, o samochód dba, wymienia oleje, pilnuje stanu hamulców, amortyzatorów, a nagle diagnosta stwierdza, że nie podbije...
Mój argument zbijesz pewnie tym, że nie da się jeździć i nie zauważyć, że DPF się nie wypala. Że wystarczy instrukcję przeczytać. Tylko popatrz na użytkowników forum. Tworzą tematy na kilkadziesiąt stron z kwestii o których mowa w instrukcji obsługi. Jeśli ktoś sprzedaje swoje Audi A4 B5 z 1.9 TDI i wymienia na nowe Audi A4 B8 z 2.0 TDI to on kompletnie nie ma pojęcia, że coś musi mu się wypalać. Kupuje nowszy model, który ma być lepszy. Jeśli nie śledzi nowinek motoryzacyjnych, to nie ma pojęcia o eksploatacji ponad to co opanował do tej pory użytkując od Fiata 126p, przez Golfa III po swoje Audi.
Myślę, że osoby które świadomie wycięły ekologię, to niewielki procent całości. Cała reszta zaciera ręce ciesząc się, że TDI sąsiada wyjedzie bez przeglądu, a ich 1.8T z 1998 roku będzie jeździł nadal. Zdziwienie pojawi sie w momencie ujawnienia, że ten 1.8T nie trzyma żadnych norm, a katalizator wycięty został pewnie przez Mirka komisanta w momencie zakupu 8 lat temu. Boom na DPF-y, katalizatory i inne dotychczas zbędne elementy spowoduje gwałtowny wzrost cen tych akcesoriów, które staną się poza zasięgiem Kowalskiego, eksploatującego swój prawie 20 letni samochód.
Czy ja się boję? Nie. Mnie stać na to, żeby sobie założyć na nowo DPF, EGR czy wstawić oryginalny kolektor z klapkami jeśli zatrzymają mi dowód. Pytanie co z alfoholikami, którzy najpierw kupują za 12 000 zł swoją 159, a potem zakładają temat "gdzie można kupić używany olej silnikowy".