[159] Urwane klapy wirowe:/

Po rozebraniu kolektora okazało się że klap nie ma uwaga 3... W tym 2 wyglądały jakby zniknęły już dawno a ta jedna właśnie ostatnio. Głowica jest na stole czekam na dalsze wieści mam tylko 1 fotę jak wyglądają zawory.
210.jpg


Wysłane z mojego ANE-LX1 przy użyciu Tapatalka
 
Moja historia:
Jakiś rok temu wymieniłem plastikowy kolektor MM na aluminiowy Pierburga od wersji 140 km fabrycznie bez klap. W plastikowym po wyjęciu go brakowało jednej klapki, mechanik szukał zaglądał, próbował szperać magnesem - nie było. Stwierdził, że musiała wypaść i już jej w silniku nie ma. Samochód po wymianie chodził elegancko, korekty wtrysków idealnie. Zadowolony, że problem mam z głowy jeździłem dalej, w dodatku urwana klapka, której nie ma w silniku, chyba wygrałem los na loterii.

Nie wygrałem.

Wczoraj będąc na urlopie w górach ponad 400 km od domu coś szarpnęło, chwilę metalicznie zakołatało jak śrubka w szklance, brak mocy, nierówna praca silnika. Podpinam pod kompa - na drugim cylindrze korekta wtrysku +5, inne wyrównują na minus. Na szybko, dzięki właścicielowi domku, wizyta w warsztacie i pomiar kompresji, na drugim cylindrze brak. No i pytanie - dotoczę się do domu czy nie - z duszą na ramieniu i z całą rodziną w kabinie szczęśliwie dojechałem. Nawet moc była, ale nierówna praca na jałowym pozostała.

Pewności, że to zagubiona klapka jeszcze nie mam, ale wszystko na to wskazuje.
Morał - jak już zrzuciłeś kolektor i klapek brak to szukaj aż znajdziesz, bo wcześniej czy później same się znajdą.
 
Skoro wcześniej ich nigdzie nie było to jak się nagle znalazły?
 
Moja historia:
Jakiś rok temu wymieniłem plastikowy kolektor MM na aluminiowy Pierburga od wersji 140 km fabrycznie bez klap. W plastikowym po wyjęciu go brakowało jednej klapki, mechanik szukał zaglądał, próbował szperać magnesem - nie było. Stwierdził, że musiała wypaść i już jej w silniku nie ma. Samochód po wymianie chodził elegancko, korekty wtrysków idealnie. Zadowolony, że problem mam z głowy jeździłem dalej, w dodatku urwana klapka, której nie ma w silniku, chyba wygrałem los na loterii.

Nie wygrałem.

Wczoraj będąc na urlopie w górach ponad 400 km od domu coś szarpnęło, chwilę metalicznie zakołatało jak śrubka w szklance, brak mocy, nierówna praca silnika. Podpinam pod kompa - na drugim cylindrze korekta wtrysku +5, inne wyrównują na minus. Na szybko, dzięki właścicielowi domku, wizyta w warsztacie i pomiar kompresji, na drugim cylindrze brak. No i pytanie - dotoczę się do domu czy nie - z duszą na ramieniu i z całą rodziną w kabinie szczęśliwie dojechałem. Nawet moc była, ale nierówna praca na jałowym pozostała.

Pewności, że to zagubiona klapka jeszcze nie mam, ale wszystko na to wskazuje.
Morał - jak już zrzuciłeś kolektor i klapek brak to szukaj aż znajdziesz, bo wcześniej czy później same się znajdą.

Otóż to! Twój morał jest sednem sprawy. Jeśli zabiera się ktoś za usuwanie klap i w trakcie operacji okazuje się, że już którejś nie ma na miejscu to nie wierzcie w to, że pewnie wypadła, bo nie można jej znaleźć. Jeśli wypadła to zrobiłaby jakiś bałagan po drodze. Jeśli jest wszystko ok tzn. że klapa gdzieś utknęła i mechanik musi ją znaleźć. Inaczej będzie niespodzianka w nieokreślonej przyszłości...W moim przypadku po zakupie auta od razu umówiłem się z mechanikiem na usunięcie klap i po rozebraniu kolektora mechanik dzwoni do mnie i mówi, że dwóch klap nie ma i umówiony dzień odbioru auta z naprawy jest nieaktualny, ponieważ nie wypuści mojej Alfy z garażu dopóki ich nie znajdzie.Szukał, szukał i znalazł...a ja jestem spokojny.
 
Ostatnia edycja:
Na tym forum czytałem o przypadkach, że układały się po urwaniu tak, że nie dawały o sobie znać, a potem odzywały po jakimś czasie. Być może to i mnie dotknęło, bo jeśli nie to, to nie wiem skąd takie anomalia.
Na razie to tylko gdybanie, okaże się po zrzuceniu głowicy
 
Ostatnia edycja:
Na razie to tylko gdybanie, okaże się po zrzuceniu głowicy
Informuj na bieżąco, bo strasznie denerwujące jest jak ktoś pisze, że wróci z podsumowaniem jak będzie wiedział więcej, a później się już nie odzywa, jak np. kolega [MENTION=71873]trafiq555[/MENTION] 5 postów wyżej :(
 
Najnowsze wieści: jeszcze przez tydzień łudziłem się, że to jednak nie klapka, bo samochód jeździł w miarę normalnie. Dziś po zdjęciu głowicy już nie ma wątpliwości. Bilans strat: lekko podziobana powierzchnia tłoka, gładź cylindra nienaruszona, powierzchnia głowicy przy styku z zaworami uszkodzona, wygięta tak, że zawór się lekko nie domyka, zerwany klin na kole wałka rozrządu, konieczne nowe koło już kupione (oryginał fiat niecałe 300 zł), głowica idzie do sprawdzenia czy w kanałach zaworów nic nie siedzi. Z klapki zostały wiórki metalowe. I tak miałem szczęście.

Do domu te 450 km z wakacji dojechałem tylko dlatego, że kolizja na drugim cylindrze spowodowała ścięcie klina na wałku i przestawienie zapłonu, ale też wyeliminowało to kolizję. Z trudem odpalał, ale jednak odpalał i co dziwne spadek mocy był praktycznie nieodczuwalny.
Przy okazji tej całej babraniny będzie wymieniona rolka napinacza paska osprzętu i będzie zrzucona miska olejowa do czyszczenia razem ze smokiem.
O kosztach napiszę po wszystkim, na razie kolejny tydzień bez Alfy mnie czeka...
 
Najnowsze wieści: jeszcze przez tydzień łudziłem się, że to jednak nie klapka, bo samochód jeździł w miarę normalnie. Dziś po zdjęciu głowicy już nie ma wątpliwości. Bilans strat: lekko podziobana powierzchnia tłoka, gładź cylindra nienaruszona, powierzchnia głowicy przy styku z zaworami uszkodzona, wygięta tak, że zawór się lekko nie domyka, zerwany klin na kole wałka rozrządu, konieczne nowe koło już kupione (oryginał fiat niecałe 300 zł), głowica idzie do sprawdzenia czy w kanałach zaworów nic nie siedzi. Z klapki zostały wiórki metalowe. I tak miałem szczęście.

Do domu te 450 km z wakacji dojechałem tylko dlatego, że kolizja na drugim cylindrze spowodowała ścięcie klina na wałku i przestawienie zapłonu, ale też wyeliminowało to kolizję. Z trudem odpalał, ale jednak odpalał i co dziwne spadek mocy był praktycznie nieodczuwalny.
Przy okazji tej całej babraniny będzie wymieniona rolka napinacza paska osprzętu i będzie zrzucona miska olejowa do czyszczenia razem ze smokiem.
O kosztach napiszę po wszystkim, na razie kolejny tydzień bez Alfy mnie czeka...
Ja po swoich doświadczeniach powiem krótko na ten temat. Szukaj słupka. Ja na twoim miejscu bym nie remontowal. Koszta wyjdą te same A jak sprzedaż korowód plus tłoki wyjdzie korzystniej

Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka
 
Jak to jest z tymi klapami w 2.4 JTDM? Gdzieś czytałem, że w tych silnikach jest mniejsza szansa na wpadnięcie klapki niż w 1.9, ale czy to prawda? Czy zależy to od tego czy auto jest przed/po lifcie?
 
Ja po swoich doświadczeniach powiem krótko na ten temat. Szukaj słupka. Ja na twoim miejscu bym nie remontowal. Koszta wyjdą te same A jak sprzedaż korowód plus tłoki wyjdzie korzystniej

Nowy słupek póki co odpada, jak głowica i cała reszta góry będzie dobra, a dół silnika nie ucierpiał za bardzo, to nie widzę sensu. A nowy słupek min 2000 zł plus rozrząd, płyny, uszczelki, robocizna, jakby nie liczyć to blisko 4 kołą. A znaleźć pewny słupek to też nie taka prosta sprawa.
 
Nowy słupek póki co odpada, jak głowica i cała reszta góry będzie dobra, a dół silnika nie ucierpiał za bardzo, to nie widzę sensu. A nowy słupek min 2000 zł plus rozrząd, płyny, uszczelki, robocizna, jakby nie liczyć to blisko 4 kołą. A znaleźć pewny słupek to też nie taka prosta sprawa.
Remontuj i odpal jak będzie już ok, to daj znać ile zaplaciles.

Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka
 
Wczoraj odebrałem samochód. Koszt imprezy 1900 zł w tym 750 regeneracja głowicy i 250 nowe koło wałka rozrządu.
 
No to jak na taką przykrą przygodę to cena niezbyt wygórowana...a już w porównaniu do podpowiedzi o zakupie słupka to jak promocja jakaś:) Fajnie, że historia ze szczęśliwym finałem!
 
Rzeczywiście sporo szczęścia miałem, a już ten motyw z przestawieniem zapłonu to los na loterii. Gdyby nie to doszłyby koszty lawety prawie 500 km. Silnik teraz chodzi mega cicho
 
Amortyzatory
Powrót
Góra