Podążaj za instrukcjami wyświetlonymi na poniższym wideo, aby zainstalować aplikację internetową na Twoim urządzeniu.
Uwaga: Ta opcja może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach internetowych.
Gdyby to był problem np. skrzyni biegów, to musiałbyś udowodnić sprzedającemu, że wiedzial o problemie, w przypadku dwumasy czy sprzęgła, nikt Ci na to nie da rekojmi, bo to są elementy, które się zużywają.
Nie, taka klauzula nie wystarczy - porozmawiaj z prawnikami, to wytłumaczą Ci dlaczego i czym są "wady ukryte", albo np. uzdrawianie skrzyni biegów trocinami.
Wystarczy umieszczenie nawet czegoś takiego: "Kupujący oświadcza, że poznał przez zakupem stan techniczny pojazdu" lub
"kupujący oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i kupuje go w takim stanie, w jakim on się znajduje".
A to już w ogóle: "Kupujący oświadcza, że nabywa pojazd w takim stanie technicznym, w jakim aktualnie się znajduje i z tego tytułu nie będzie zgłaszał żadnych roszczeń do sprzedającego".
Tak jak pisałem, całkiem to rękojmi nie wyłącza ale później jest zdecydowanie trudniej.
To są klauzule abuzywne, po akcji z frankowiczami, takie coś sprzedającego przed niczym nie zabezpiecza. Nie chciałbym rozwadniać tematu technicznego, ale jeśli sprzedający w aucie za ~10-15tys zataił usterki (zużyte rzeczy) za 10tys to jest się o co sadzić i szansa na powodzenie jest duża. Nawet jeśli wprowadził w błąd bo kupujący w swojej niefrasobliwości uwierzył w tekst typu: panie to szumi łożysko w kole za 300zł, a nie jakiaś tam skrzynia biegów + dwumas, co naprawa 10tysi wciągnie. Ale jeśli kupujący kupił to świadomie to niestety musi to wziąć na klatę. To, że skrzynia, sprzęgło, czy dwumasa to elementy zużywające się nie ma znaczenia, bo jeśli udowodnimy, że w momencie sprzedaży były już niemal zupełnie zużyte i sprzedający to zataił/wprowadził w błąd, to jest duża szansa na odzyskanie kasy. Tylko w sądzie to może 2-3lata potrwać. wiadomo - mamy wolne sądy.
[MENTION=89801]Machaju[/MENTION], czy jesteś pewien? To umowa cywilno-prawna. To nie było kupione z firmy (oni nie mogą w żadnym przypadku wyłączać rękojmi i tu by było traktowane tak jak napisałeś). Z prywatnymi sprzedającymi jest nico inaczej.
https://www.link4.pl/blog/rekojmia-na-samochod-uzywany-poznaj-zapisy-prawne#akapit3
P.S.
Tak wiem, że internety kłamią.
z tego artykułu:
"Warto jednak pamiętać o tym, że w art. 558 § 2 znajduje się informacja, która wskazuje na to, że nie można ograniczyć odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli wada została podstępnie zatajona przez sprzedawcę. W związku z tym kupujący dalej ma możliwość dochodzenia swoich praw – które niestety często swoje zakończenie mają w sądzie. "
Tak pisałem o tym parę postów wyżej (post #71). Ale to jest o wiele trudniejsze do udowodnienia bo są 3 warunki do spełnienia jednocześnie.
Organy ścigania nie pomogą
To są klauzule abuzywne, po akcji z frankowiczami, takie coś sprzedającego przed niczym nie zabezpiecza.
To, że skrzynia, sprzęgło, czy dwumasa to elementy zużywające się nie ma znaczenia
wiadomo - mamy wolne sądy
że przez ten tydzień nowy kupujący nie zajechał skrzyni
Dokładnie dlatego ja pozbyłem się swojej 159, bo koszty zaczynały być absurdalne.
No tak, nikt nie mówi, że jest to proste. Ale jeśli temat wychodzi tydzień po zakupie, to można domniemywać, że przez ten tydzień nowy kupujący nie zajechał skrzyni i sprzęgła niewłaściwą eksploatacją. I nie są to też rzeczy które zużywają się 0-1 w sensie, działa- nie działa. Tyle, że to musi potwierdzić jakiś rzeczoznawca itd, chodzenia w koło tematu trochę będzie, ale moim zdaniem warto - jeśli kolega będzie chciał w ta stronę sprawę rozwiązać. Do tego jak kolega weźmie auto na podnośnik i okaże się, że tam trzeba jeszcze coś w zawiasie dłubać albo purchle na progach wychodzą, to się okaże, że kupił auto, którego doprowadzenie do stanu właściwego będzie 2x droższe niż jego zakup (domyślam się ż 1,9JTS to raczej dolna półka cenowa z otomoto). No cóż - taki urok 15-letnich aut segmentu D. Generują duże koszty, a wartość rynkowa znikoma. Dokładnie dlatego ja pozbyłem się swojej 159, bo koszty zaczynały być absurdalne.
Pierwsza sprawa w takiej sytuacji - nie grzebać w aucie - tylko powiadomić sprzedającego jak sprawa wygląda, że po wstępnej diagnozie auta jest szacowana naprawa za 10tys i co on na to.