Koniec przygody z alfą

jerry46

Nowy
Rejestracja
Sie 18, 2014
Postów
475
Lokalizacja
bydgoszcz
Auto
166, 1999, 2.0+lpg
I przyszła kolej na mnie, po latach ciągłej walki, dziesiątkach napraw, 100tys przejechanych km - pora rozstać się z alfą. Niestety ilość małych i większych pierdółek do zrobienia oraz fakt że auto psuło się akurat w czasie ważnych okoliczności (gdzie totalnie nie powinno) - przeważyła decyzje. Mimo że o to auto dbałem jak o żadne inne i mimo 23 lat w środku bije na głowe niejedno o połowe młodsze auto (stopień zadbania - gabinet) niestety pora na rozstanie.

Pytanie do Was - co byście doradzali - szukanie kupca (gdzie oczywiście wziałbym jakieś grosze a ewentualnemu kupującemu przekazał 100% info co i jak), oddanie na złom? Nie chce płacić ubezpieczenia za auto które raczej będzie stało. w sumie nie wiem ile ono faktycznie może być warte. A może pora coś z niego wyciągnąć i sprzedaż te części? Jak wtedy wygląda sprawa z oddaniem na złom? (pytam bo nigdy nie oddawałem).

Dzięki wszystkim za lata pomocy i pogłebienia wiedzy, akurat motoryzacja to zupełnie nie moja dziedzina a przy Alfie poznałem kraine o ktorej nie snilem ;)
 
Jak masz oddać na złom albo za czapkę gruszek jakiemuś wieśniakowi to ja przytulę tą bidulę i dam jej godnie żyć :) i będziesz miał problem z głowy z ubezpieczeniem :)
W innym przypadku to pozostaje Ci albo szukać kogoś kto da dobrą cenę albo na części. Ale to drugie wiąże się raczej z czasem i miejscem którego możesz nie mieć.
 
Niestety ilość małych i większych pierdółek do zrobienia oraz fakt że auto psuło się akurat w czasie ważnych okoliczności (gdzie totalnie nie powinno) - przeważyła decyzje.

Rozumiem Cię doskonale! Miałem tak z pierwszą 166 i dlatego drugą wybierałem już bardziej świadomie. Ale prawda jest taka, że ze względu na wiek, te auta średnio się nadają na daily - szczególnie, jeżeli to jedyne auto.
A co po Alfie?

Marek, powiększasz garaż? :D
 
Tak to już jest,że jeden w ogóle nie dba i śmiga latami .Ewentualnie pyknie coś trytytką i i dalej leci a drugi dba, chucha i leży pod nią i grzebie,bo co chwilę coś.
Szkoda,że grono się kurczy coraz bardziej :(.
A ze złomowaniem to już loteria i dobre dojścia,bo inaczej chyba 70% auta musi być kpl.do oddania na kwit wyrejestrowania.
Powodzonka z wyborem mniej awaryjnego dla Ciebie autka :)
 
Dzięki Panowie,

własnie z tą kompletnościa auta to mnie zastanawia - bo np chciałbym wyciągnac sobie fotele i zostawic w warsztacie to już bedzie problem z złomowaniem?

Miejsce na alfe by spokojnie było - z tym, że nie usmiecha mi sie placic ubezpieczenia.

Mam kilka innych aut i to nawet starszych i mimo że o nie znacznie mniej dbam to z żadnym takich przeboi nie było (dwa razy silnik, sprzęgło, chłodnica, że o elektryce nie wspomne bo to temat rzeka).
 
Niektóre złomowiska się czepiają o brak części, inne nie. U mnie w okolicy jest jedno takie, gdzie muszą się im zgadzać kilogramy w dowodzie. Czyli jak zdejmiesz np koła i fotele o których wspomniałeś to do środka wrzucasz złom o takiej samej wadze i im to pasuje. Musisz popytać ludzi, którzy w twoich okolicach już złomowali auta i dowiesz się jakie tam panują zwyczaje.

"Ważniejsza od celu podróży jest radość z podróżowania" - Soichiro Honda
 
Jak ostatnio chciałem zezłomować samochód, to na złomowcu też mi powiedzieli, że nie można wykręcić foteli, ani określonych części pojazdu typu: koła, hamulce, silnik itd. Zaproponowali mi chyba z 900 zł za całość, ale ja nie dałem za wygraną, bo w końcu to mój samochód i prawo moim zdaniem jest chore pod tym względem, żeby oni za grosze mogli ode mnie je kupić, później sprzedać na czesci, kiedy ja włożyłem w nie wcześniej kupę kasy, więc nie dałem za wygraną. Powykrecalem interesujące mnie rzeczy m. in. Fotele i trochę innych pierdół, oprócz kół, silnika, kierownicy i karoserii, tak żeby się dało wjechać na lawetę. Zadzwoniłem do gościa co się zajmuje wywozem takich rzeczy, powiedziałem, że mam niekompletny pojazd do wywiezienia na złom. Przyjechał lawetą, powidzial, że w miejsce brakujących części wrzuci coś tam od siebie (w miejsce foteli jakąś starą wersalkę :D ). Jedyną uwagę miał, że powinien być katalizator, którego pozbył się poprzedni właściciel, więc dostanę mniej kasy. Wywiózł, następnego dnia przywiózł papiery i forse, jakieś tam grosze, ale niczym się juz nie przejmowalem. A za części które sprzedałem dostałem ponad 2k. Polecam popytac, bo tacy ludzie często mają znajomości na stacjach demontażu i wiedzą co i jak. Najważniejsze to nie dać się oskubać.
 
Ostatnia edycja:
166 z 2.0 i LPG to ciekawa propozycja, a jak wygląda stan blacharski (progi, podłoga)?
 
166 z 2.0 i LPG to ciekawa propozycja, a jak wygląda stan blacharski (progi, podłoga)?

podłoga bez zarzutu - zero korozji, prawy próg już poprzedni właściciel robił i jest to poprawy bo wychodzi co nieco, mała wgniotka w drzwiach pasażera. dach i maska oklejane były folią.
 
Tak, bo w przepisach masz napisane, że tylko uprawniony diagnosta jest w stanie ocenić czy cześć się nadaje do dalszego użytku czy nie. A ty nie potrafisz. Osobiście widziałem jak łebki ok 20 lat próbowały na takim złomie rozebrać mcperson. Obcięli górna nakretke bo była zardzewiała to sprężyną poleciała z 30m do góry. Raz, że dobrze że im łap nie pourywało, a dwa, że spieprzali aż się kurzyło żeby im na łeb nie spadła [emoji23][emoji23]

"Ważniejsza od celu podróży jest radość z podróżowania" - Soichiro Honda
 
Sprzedaj jakiemuś Mietkowi pod sklepem za 4 paka i rób z nią co chcesz :-) U mnie pod sklepem to nawet się bili który umowę podpisze :-)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra