• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

2.0 TS - zgasł i nie chciał zapalić, potem metaliczny dźwięk silnika

  • Autor wątku Autor wątku RONI
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
R

RONI

Guest
Dość niepokojące.
Rano zapaliłem, silnik pochodził ze 2 minuty zanim ruszyłem (zawsze tak robię, nigdy nie ruszam na całkowicie zimnym), przejechałem 15 metrów i zgasł. Faktem jest paliwa nie było zbyt dużo, choć komp pokazywał 40 km. Wskaźnik paliwa tuż nad, ale nie dotykał jeszcze czerwonej kreski.
Zbyt krótko jeżdżę tym autem by stwierdzić jak głęboka jest rezerwa, ale kiedyś komp pokazywał 18km i bez problemów wjechałem na stację.
Pierwsze jednak co mi wpadło do głowy to paliwo, więc wlałem z kanistra najpierw 5 litrów. Próba startu i coś łapał ale nie zaskoczył. Kręciłem dość długo. Prawie wyczerpałem aku. Zostawiłem auto na ok 3 godziny. Wróciłem, wlałem kolejne 5 l paliwa. Zaskoczył za pierwszym razem, ale... no właśnie-czemu wcześniej 5 l nie wystarczyło do odpalenia? Kiedyś w 5-cio litrowym mercu czy 4 litrowej bmce gdy brakło paliwa wlałem 2-3 l z jakiejś butelki żeby dojechać do stacji i silnik uruchamiałem od razu.
A może to nie kwestia paliwa tylko coś innego?

I na koniec - po uruchomieniu dźwięk silnika był niepokojąco dziwny, czego wcześniej nie zauważyłem. Chodził równo i moc była ok ale tykał głośno (metalicznie) tak, jakby zawór klepał o pokrywę. Po ok. 10 min dźwięk ustał i wszystko w normie.
Pojechałem, wlałem jeszcze 20 l dodatkowo, silnik pali normalnie. Jest ponad pół baku, więc jeśli sytuacja się powtórzy, kwestia paliwa wyeliminowana.
A skoro tak, to co to może być???

Pozdrawiam i dzięki wszystkim za wszelkie sugestie!
 
Oj odnośnie jeżdżenia autem bez paliwa to bez komentarza, można było kupić tańsze auto, przecież szkoda pompy paliwa i wtrysków - auto ma 10 lat, uwierz że w zbiorniku nagromadziło się już trochę syfu, zassiesz takie coś - pozatykasz wtryski i koszt będzie naprawdę dużo, dużo większy ...a wtedy to już w ogóle na paliwo nie będzie :)
Aha i nie porownuj alfy z BMW - bo z Alfą to tak bardziej jak z jajkiem trzeba.
 
Ostatnia edycja:
Otóż widzisz, niski poziom w baku nie wynikał z braku funduszy na paliwo jak sugerujesz - to po pierwsze. Będąc bowiem przyzwyczajony do komputerów pokładowych wskazujących dystans do pokonania na paliwie w zbiorniku, pierwszy raz okazało się, że mimo iż komputer wskazywał 40km, paliwa nie było już w zbiorniku. Póki co nie wiem co było przyczyną, dlatego pytam, czy komuś zdarzyło się podobnie i czy warto ufać komputerowi czy powrócić do zwyczaju kasowania licznika dziennego przebiegu a komp traktować jako wygodny choć bezużyteczny gadżet.
Po drugie - kupując alfę liczyłem się z tym, że to nie mercedes czy bmw. Co do traktowania go z kolei w szczególnie delikatny sposób - nie rozumiem jak to się ma do ilości paliwa potrzebnego na rozruch silnika?

I na koniec - z Alfą być może mam do czynienia od niedawna, ale wiele samochodów już w życiu przeżyłem. Zadałem pytanie na forum, gdyż nie miałem wcześniej styczności z AR - kupiłem ją z ciekawości, by czegoś się nauczyć i zdobyć nowe doświadczenia. A Ty radzisz, bym kupił sobie tańsze sugerując,że nie stać mnie na zatankowanie 2 litrowego silnika :confused:
Proponuję następnym razem powstrzymać się od komentarza, który w efekcie nijak się ma do zadanych przeze mnie pytań i nie wnosi nic do dyskusji poza oczywistym sarkazmem.
pozdrawiam!
 
Rzeczywiście, zastanawiające jest to stukanie silnika. Ponieważ było to tylko chwilowe zjawisko, jedynym sensownym wyjaśnieniem wydaje mi się nadmierny ubytek oleju z jednego z popychaczy hydraulicznych podczas długiego kręcenia silnika rozrusznikiem. Potem, już po uruchomieniu silnika, i po "powrocie" właściwego ciśnienia oleju i napełnieniu popychacza wszystko wróciło do normy.
 
- w braki paliwa nie wierżę.

- raczej czujnik położenia i obrotów wału korbowego.
- szkoda że nie masz programu diagnostycznego, ciekawe jaki ślad pozostał w rejestrach ECU.
 
No więc tak panowie...
wygląda na to, że wszystko wróciło do normy. Sytuacja miała miejsce wczoraj. Dziś rano odpaliłem bez problemu. Silnik chodzi równo i bez żadnych niepokojących dźwięków. Wszystko jednym słowem normalnie, tak jak to było do tej pory.

Jeśli chodzi o ten klekot-ta koncepcja z popychaczami ma jak najbardziej sens. Mam tylko nadzieję, że nie będzie z tego jakichś przykrych konsekwencji.

Czujnik położenia wału bym jednak wykluczył. Gdyby tak było, w ogóle bym nie odpalił. Koncepcja moja jest taka: gdyby stało się to w czasie jazdy na ciepłym silniku i czujnik zaniemógł chwilowo, później ostygł i odpaliłbym bez problemu, można by go podejrzewać. Zgasł jednak na zupełnie zimnym, i tak też później odpalił, poza tym że w międzyczasie dolałem 10 litrów. Skłaniałbym się więc jednak ku tej benzynie:) Wskaźnik czasem sobie pływa z góry na dół, choć odkąd poluźniłem korek wlewu (jak to wyczytałem we wcześniejszych postach) jest o niebo lepiej. Zastanawia mnie tylko, czemu komp pokazywał 40km? Może i on się zawiesił :cool:

Będę odtąd na wszelki wypadek pilnował poziomu paliwa i nie dojeżdżał do rezerwy.
Jakkolwiek, zrobiłem dziś około 80 km po mieście, gasząc i uruchamiając silnik wielokrotnie i wszystko gra. Mam nadzieję, że to jednorazowy kaprys mojej Alfuni i więcej się nie powtórzy :rolleyes:
P.s. Jak złapię chwilę podepnę pod kompa i sprawdzę, co było. Dam znać rzecz jasna...w końcu człowiek uczy się całe życie :)
 
Ostatnia edycja:
to ja krotko! jest zle :)
ja tez z alfa mialem do czynienia od niedawna bo juz po 430 km wyrzucila tlok. metaliczne stukanie pod pokrywa na pierwszym cylindrze. przejechalem z tym nie wiecej niz 10 km na autostradzie. resta to juz zmiana silnika (najpierw jeden z ta sama usterka pozniej drugi 1,8 ktory jeszcze dziala) z tym 1,8 tez mialem przeboje, bo gdy go kupowalem to go sluchalem i chodzil jak maslo, zalozylem do siebie odpalilem i metaliczny dzwiek ale wyraznie z glowicy, brak mocy i wkrecanie sie do 4 tys tylko. pojechalem do ASO wyszedl mechanik i odrazu mowi ze rozrzad przeskoczyl. no to mu zostawilem zeby ustawil. na jednym walku o bardzo duzo - o jakies 15 stopni (mysle ze ze 3 zemby) na drugim o jeden zab mniej. teraz auto chodzi.

wiec tak, jesli slyszysz stukanie z gory to powolutku na polowie pierwszego biegu na sprawdzenie rozrzadu, jesli bedzie dobrze to pewnie urwal Ci sie tlok albo pierscien albo cos tam jeszcze. ja tak naprawde nie wiem co sie u mnie urwalo bo tlok zostal gdzies na autostradzie razem z korbowodem.

jaka wyciagnalem nauczke?? jak jeszcze raz stuknie cokolwiek to tego sztrucla przerabiam na bude dla psa, a do tego czasu jezdze nie przekraczajac 3 tys, wzprzedzam jak kapelusznik, a jesli juz autostrada to go rozpedzam bez dodawania gazu.
i powiem jeszcze, ze jest to moj pierwszy samochod ktorego nie rozpedzilem do oporu... bo sie poprostu boje
 
Ja bym aż tak nie dramatyzował :)
Jak napisałem wyżej wszystko wróciło do normy po kilku minutach, a określając ten dźwięk jako "metaliczny" chyba trochę przesadziłem
sugerując jakieś stuki korbowodów czy panewek.

Dźwięk był dokładnie taki, jakby kawałek papieru włożyć między szprychy koła od roweru-jak tykanie zegarka (na tyle wyraźny że słyszalny na zewnątrz, ale niesłyszalne z wnętrza auta)-i trwał krótką chwilę.
Po przejechaniu kilkuset metrów ustało. W tym przypadku więc Twoją teorię wykluczyłbym zdecydowanie.
Co nie oznacza, że nie współczuję przykrych doświadczeń :(
 
Ostatnia edycja:
to ja krotko! jest zle :)
ja tez z alfa mialem do czynienia od niedawna bo juz po 430 km wyrzucila tlok. metaliczne stukanie pod pokrywa na pierwszym cylindrze. przejechalem z tym nie wiecej niz 10 km na autostradzie. resta to juz zmiana silnika (najpierw jeden z ta sama usterka pozniej drugi 1,8 ktory jeszcze dziala) z tym 1,8 tez mialem przeboje, bo gdy go kupowalem to go sluchalem i chodzil jak maslo, zalozylem do siebie odpalilem i metaliczny dzwiek ale wyraznie z glowicy, brak mocy i wkrecanie sie do 4 tys tylko. pojechalem do ASO wyszedl mechanik i odrazu mowi ze rozrzad przeskoczyl. no to mu zostawilem zeby ustawil. na jednym walku o bardzo duzo - o jakies 15 stopni (mysle ze ze 3 zemby) na drugim o jeden zab mniej. teraz auto chodzi.

wiec tak, jesli slyszysz stukanie z gory to powolutku na polowie pierwszego biegu na sprawdzenie rozrzadu, jesli bedzie dobrze to pewnie urwal Ci sie tlok albo pierscien albo cos tam jeszcze. ja tak naprawde nie wiem co sie u mnie urwalo bo tlok zostal gdzies na autostradzie razem z korbowodem.

jaka wyciagnalem nauczke?? jak jeszcze raz stuknie cokolwiek to tego sztrucla przerabiam na bude dla psa, a do tego czasu jezdze nie przekraczajac 3 tys, wzprzedzam jak kapelusznik, a jesli juz autostrada to go rozpedzam bez dodawania gazu.
i powiem jeszcze, ze jest to moj pierwszy samochod ktorego nie rozpedzilem do oporu... bo sie poprostu boje
Bo tak to jest, gdy się kupuje 'niewiadomo co' i wierzy na slowo, że to niby igiełka jest. Stąd się biorą wszelkie mity.
 
mowisz o aucie? wziolem od znajomego, 245kkm wymienil w ciagu ostatnich 50 wszystko poza silnikiem i mechanizmem wycieraczek (te dwa ostatnie wymienilem ja na autostradzie - silnik w jedna strone, mechanizm w druga), jesli mowisz o silniku 2,0 ktory kupilem to nie twierdzilem, ze igielka - kupilem z alegro, jesli chodzi o silnik 1,8 to go sluchalem zanim kupilem, musial sie chyba zepsuc w bagazniku fiesty bo bylem przy tym jak go wyciagali a wkladalem sam. nie wiem wiec co Ty nazywasz mitem?? moze to, ze silniki 2,0 TS sprzedaja sie na alegro szybciej niz plyn do wycieraczek??
 
mowisz o aucie? wziolem od znajomego, 245kkm wymienil w ciagu ostatnich 50 wszystko poza silnikiem i mechanizmem wycieraczek (te dwa ostatnie wymienilem ja na autostradzie - silnik w jedna strone, mechanizm w druga), jesli mowisz o silniku 2,0 ktory kupilem to nie twierdzilem, ze igielka - kupilem z alegro, jesli chodzi o silnik 1,8 to go sluchalem zanim kupilem, musial sie chyba zepsuc w bagazniku fiesty bo bylem przy tym jak go wyciagali a wkladalem sam. nie wiem wiec co Ty nazywasz mitem?? moze to, ze silniki 2,0 TS sprzedaja sie na alegro szybciej niz plyn do wycieraczek??

że tak się wtrącę...
nie możesz oceniać auta (danej marki bądź modelu, silnika, etc.) po doświadczeniach z jednym egzemplarzem. Miałem już naprawdę sporo aut w życiu i znam chyba wszystkie ich newralgiczne punkty. Jak dotąd jedynym rzeczywiście nieudanym zakupem było Renault (10lat temu) i wtedy powiedziałem-NIGDY WIĘCEJ FRANCUZA! Chociaż pewnie jest wielu zadowolonych posiadaczy, mnie jednak się nie udało. Rozumiem więc że masz prawo być zrażony do marki, modelu, czy jakkolwiek.
Ale tak to już jest, że każdy samochód się psuje. Kwestia tylko, jaki egzemplarz się trafi i jak długo po zakupie nim jeździsz. Nie ma bowiem bezawaryjnych, więc kupując nawet "igłę" trzeba liczyć się z tym, że po jakimś czasie niektóre elementy trzeba będzie wymienić.

Moje, a właściwie znajomych doświadczenia wręcz odradzały mi zakup AR. W jednej 33-ce zatarł się silnik tuż po wyjeździe z komisu. Zanim wyjechał silnik chodził dosłownie godzinę czasu na placu-gasił, zapalał, grzał na wysokich obr. itd. Wydawało się, że sprawdził wszystko jak trzeba, bo do pokonania miał 800km...przejechał dokładnie 9 i stanął na poboczu:sad: >> padła pompa oleju...
Drugi znajomy kupił parę lat temu 166 za nieprawdopodobne pieniądze!!! Zaczęło się od elektryki, później zawieszenie, potem jeszcze coś. Jakoś to poskładał do kupy i po 4 miesiącach sprzedał...za połowę tego co zapłacił.
Mimo to ja się zdecydowałem z nadzieją, że szczęście dopisze, jak to było dotychczas przy zakupie poprzednich aut. M.in. dlatego, że to jeden z niewielu pozostałych na rynku aut, z którym nie miałem dotąd styczności.
 
Jestem jak najbardziej za :congrats:

z całym szacunkiem ale wydaje mi się, że ta wypowiedź to OT - inni za to mają ostrzeżenia, czego nie mogę powiedzieć o Mojej wypowiedzi, w której była napisana prawda o tym, że w baku gromadzi się syf i wessanie tego do pompy a dalej do poprzez wtryski do cylindra, może poskutkować różnymi nieprzyjemnościami, jak przytkanie wtrysków, a może i znacznie gorzej. Ale jak ktoś nie widzi związku pomiędzy podaniem syfu do silnika z dna baku to cóż, nie ma o czym gadać.
Wiem zaraz dostane jakiś bonus, bo jak by, skoro samemu się nie dostanie, to można innym powlepiać nie? :) Tak więc - Ja też Jestem jak najbardziej za

A co do mojej mocniejszej wypwiedźi, to dodam że jak następnym razem ktoś napisze temat, że np jeździł bez oleju i jest zdziwiony że coś się stało z silnikiem i help - to napiszę tak samo (nie mówię akurat o koledze RONI - więc się nie obrażaj, ok rozumiem czasem można wracając do domu chcieć, a przypadkiem zapomnieć zatankować, nie mieć czasu, zapomnieć kasy itp) bo nie lubię niedbalstwa. Płyny na odpwiednim poziomie to podstawa eksploatacji i trzeba to wpajać przynajmniej w tym 'naszym' gronie, żeby mieć pewność że przynajmniej odkupując auto od 'ALFAHOLIKA' będzie to auto odpowiednio traktowane.

Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Ale tak to już jest, że każdy samochód się psuje.
alez ja sie zgadzam, VW naprzyklad psuja sie zawsze drogo, ale nie w tym, rzecz zeby samochod sie nie psol, rzecz w tym zeby nie psol sie tak, ze w jednej chwili calkowicie sprawny samochod zamienia sie w nic nie warta kupe zlomu, jak zrobil moj, cz ta 33 twoich znajomych. ja tez mialem wiele aut, i jezdze naprawde duzo i w bardzo roznych warunkach, do zeszlego miesiaca (czy ile tam tego bylo) nie wiedzialem nawet jak sie korzysta z asistance. poprostu kazdy moj poprzedni samochod dowozil mnie zawsze do celu, czasami juz zepsuty ale nigdy nie stal sie bezurzyteczny.


jest to oczywiscie OT ale gdzies tam sie powoazal z trescia...
Alfa ma moim zdaniem mnustwo zalet, jest wygodna, we wnetrzu jest wszystko pod reka, super uklad kierowniczy, zawieszenie... bajka, ma tez pre glupot jak naprzyklad grodz za tylna kanapa ale... dla kierowcy i pasarzera rewela wewnatrz, z tylu tez calkiem przyjemnie jak sie tam kogos zabierze :D dziala jak trzeba :D:D
ale to ze silnik potrafi sie zepsuc sam z siebie ... no sory
 
Fakt, dyskusja przeistoczyła się w jeden wielki OT.
Pozwolę sobie zatem podsumować i tym samym zamknąć temat.

z całym szacunkiem ale wydaje mi się, że ta wypowiedź to OT - inni za to mają ostrzeżenia, czego nie mogę powiedzieć o Mojej wypowiedzi, w której była napisana prawda o tym, że w baku gromadzi się syf i wessanie tego do pompy a dalej do poprzez wtryski do cylindra, może poskutkować różnymi nieprzyjemnościami, jak przytkanie wtrysków, a może i znacznie gorzej. Ale jak ktoś nie widzi związku pomiędzy podaniem syfu do silnika z dna baku to cóż, nie ma o czym gadać
A co do mojej mocniejszej wypwiedźi, to dodam że jak następnym razem ktoś napisze temat, że np jeździł bez oleju i jest zdziwiony że coś się stało z silnikiem i help - to napiszę tak samo (nie mówię akurat o koledze RONI - więc się nie obrażaj, ok rozumiem czasem można wracając do domu chcieć, a przypadkiem zapomnieć zatankować, nie mieć czasu, zapomnieć kasy itp) bo nie lubię niedbalstwa. Płyny na odpwiednim poziomie to podstawa eksploatacji i trzeba to wpajać przynajmniej w tym 'naszym' gronie, żeby mieć pewność że przynajmniej odkupując auto od 'ALFAHOLIKA' będzie to auto odpowiednio traktowane.

To i ja z całym szacunkiem-z Twojej pierwszej wypowiedzi jasno wynika, że sugerujesz mi brak kasy na paliwo i radzisz bym kupił sobie tańsze,mniej paliwożerne. Dobrze że się zreflektowałeś i zauważyłeś też inne możliwe przyczyny niskiego poziomu paliwa w baku, poza skąpstwem i próbą oszczędności. Co do tego, że jazda (zwłaszcza starszym autem) na rezerwie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem chyba nikt nie ma wątpliwości i tu jak najbardziej się zgadzam. Można to było jednak wyrazić w nieco inny sposób, nie sugerując od razu głupoty i braku odpowiedzialności, że o reszcie nie wspomnę. Pomijam już fakt porównania, jakie przytoczyłeś dot. jazdy przy niskim stanie oleju - to nie to samo co jazda na rezerwie, zwłaszcza, że ICS wskazywał jeszcze 40km. Skutki braku paliwa nie skutkują zatarciem silnika, choć mogą narobić szkód-to fakt...
...ale żebyśmy tylko takie problemy mieli :happy:

Alfa ma moim zdaniem mnustwo zalet, jest wygodna, we wnetrzu jest wszystko pod reka, super uklad kierowniczy, zawieszenie... bajka, ma tez pre glupot jak naprzyklad grodz za tylna kanapa ale... dla kierowcy i pasarzera rewela wewnatrz, z tylu tez calkiem przyjemnie jak sie tam kogos zabierze :D dziala jak trzeba :D:D
ale to ze silnik potrafi sie zepsuc sam z siebie ... no sory
widzisz - kupując auto starsze, najczęściej z dużym przebiegiem, nigdy nie wiesz, przez co przeszło w ciągu ostatnich kilku bądź kilkunastu lat. Nawet, gdyby kupić auto od "Alfoholika", który dmuchał i chuchał na swój skarb dzień w dzień, nie ma żadnej gwarancji, że auto dalej będzie przez następne lata bezawaryjne. Często właśnie jest tak, że choćby nie wiem jak ktoś kochał swoje auto, przychodzi moment, gdzie wiadomo, że pewnych elementów dni są policzone. Ktoś taki robi kalkulację i dochodzi do wniosku, że mimo wielkiej miłości trzeba się jednak będzie rozstać.
Dlatego zawsze kupując auto sprawdzam, czy jego "serce" jeszcze bije pełną parą, bo od tego głownie zależy jak długo będziemy razem:)
Zawały serca bowiem potrafią być często śmiertelne...

Niniejszym pozwolę sobie zamknąć temat..by więcej nie zaśmiecać...

P.S. mam nadzieję że nie przesadziłem z tymi metaforami :to_pick_ones_nose3:
 
Moje spostrzeżenie tyczyło się Twojego zupełnie zbytecznego i nijak mającego się do sprawy komentarza odnośnie kolegi i zasobności jego portfela co zasugerowałeś w treści postu. Zresztą jak widać nie tylko ja to tak odebrałem .

Oj odnośnie jeżdżenia autem bez paliwa to bez komentarza, można było kupić tańsze auto, przecież szkoda pompy paliwa i wtrysków - auto ma 10 lat,
a później są pretensje że usuwamy posty - edytujemy itp ... takie uwagi niczego nie wnoszą do rozwiązania problemu i jak możesz zachowaj je dla siebie .

I daruj sobie złośliwe uwagi - na mnie nie robią wrażenia a znany jesteś z tego że piszesz dużo ale nie zawsze na temat np:
z całym szacunkiem ale wydaje mi się, że ta wypowiedź to OT - inni za to mają ostrzeżenia, czego nie mogę powiedzieć o Mojej wypowiedzi, w której była napisana prawda o tym, że w baku gromadzi się syf i wessanie tego do pompy a dalej do poprzez wtryski do cylindra, może poskutkować różnymi nieprzyjemnościami, jak przytkanie wtrysków, a może i znacznie gorzej. Ale jak ktoś nie widzi związku pomiędzy podaniem syfu do silnika z dna baku to cóż, nie ma o czym gadać. Wiem zaraz dostane jakiś bonus, bo jak by, skoro samemu się nie dostanie, to można innym powlepiać nie? Tak więc - Ja też Jestem jak najbardziej za A co do mojej mocniejszej wypwiedźi, to dodam że jak następnym razem ktoś napisze temat, że np jeździł bez oleju i jest zdziwiony że coś się stało z silnikiem i help - to napiszę tak samo (nie mówię akurat o koledze RONI - więc się nie obrażaj, ok rozumiem czasem można wracając do domu chcieć, a przypadkiem zapomnieć zatankować, nie mieć czasu, zapomnieć kasy itp) bo nie lubię niedbalstwa. Płyny na odpwiednim poziomie to podstawa eksploatacji i trzeba to wpajać przynajmniej w tym 'naszym' gronie, żeby mieć pewność że przynajmniej odkupując auto od 'ALFAHOLIKA' będzie to auto odpowiednio traktowane.

Dostałeś jakiegoś bonusa ? Czy coś przeoczyłem ?

Zresztą koniec dyskusji bo sprawa wydaje się pomyślnie zakończona.Chyba że ktoś chce coś jeszcze dodać w temacie ?

RONI skoro sam zauważyłeś że temat się wyczerpał to zamykam. Jeśli dojdą jakieś powody dla których chciałbyś coś uzupełnić w temacie daj znać na PW - otworzę .
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra