Zakup Alfy 166

  • Autor wątku Autor wątku tomasz25
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ja bym nawet powiedział ze i 500 tysięcy nie zrobi wrażenia na jtd 2.4 10v , no chyba że 136 konną wersje zatrze pompa oleju.
Nie zmienia to faktu ze sprzęgło czy kolo dwumasowe pada z reguły przed 300 tysiącami km. Trochę wcześniej poddaje się turbo. Moja cf2 dojeździła u mnie w rodzinie do 270 kkm (prawdziwych ) . Przy takim przebiegu padło sprzęgło, dwumas nie był tragiczny ale też poszedł do wymiany. Turbo było robione dwa razy. Przy około 160 i 250 kkm.
Układ zasilania (pompa ,wtryskiwacze ) nie myślał nawet o awarii.
Wahacze przednie marki fast (czyli tanie) żyły z reguły około 40 kkm kilometrów.

Na twoim miejscu rozważył bym także AR 156. To świetne auto ,w wielu aspektach lepsze od 166 ,sporo tańsze i prostsze w serwisie (tylne zawieszenie ). Pozbawione wielu problemów typowych dla 166.
Ale jednak nie da się powiedzieć o niej ze jest limuzyną. W porównaniu do 166 słabe wyciszenie i ogólnie nizszy komfort jazdy i wyraźnie gorsze materiały.
 
AR 156 jest spoko tylko o wiele mniejsza, a to jest troszkę dla mnie problem choć może kombi rozwiązałoby problem. O 156 nie ma już tak wielu pochlebnych opinii jak o 166 i to mnie troszkę martwi, a 2.4 jtd trudniej trafić.
 
miałem trzy 166 i mam teraz 156. I mam dobrą opinie o tym aucie. Jak o każdej swojej alfie.
Mając na wydanie 10 tysięcy jest szansa znaleźć ciekawą 166 ale mimo to ze będzie to egzemplarzy z górnej półki cenowej to i tak musisz się liczyć z tym ze trzeba będzie wsadzić trochę grosza w poprawki po zaniedbaniach poprzednich właścicieli.
 
120 km 8v silnik pancerny . kolega posiadał i był nader zadowolony i serwis w dobrych cenach (o wiele tańsza wymiana rozrządu ) mankament to górne wahacze z przodu. w wersji SW blisko 900 kg wisi z przodu no i wahacze mają ciężko.
 
Akurat cała gama jtd to pancerne jednostki o ile są należycie serwisowane. Może bardziej kapryśne sa nowe jtdmy w 159, ale to poza tematem.

W 10v i 20v masz fajny pomruk 5 garków. W 20v niektóre czesci są znacznie droższe. Np. przeguby. Pozatym jak w każdym dizlu. Sprzęgła, dwumasy jakiś osprzęt silnika. Wszystko ma juz swoje lata i trzeba sie liczyć z drobnymi niedomaganiami. Jednak ogólna opinia o jtd jest bardzo pozytywna.
 
Ostatnia edycja:
120 km 8v silnik pancerny . kolega posiadał i był nader zadowolony i serwis w dobrych cenach (o wiele tańsza wymiana rozrządu ) mankament to górne wahacze z przodu. w wersji SW blisko 900 kg wisi z przodu no i wahacze mają ciężko.

W 156 nie ma takiego silnika. Jest 115 . 120 koni 8v to także multijet.
Zawieszenie to prawda, jest średnio o połowę mniej trwałe od 166. Ale za to tył jest banalny w serwisie i dużo tańszy.
A wymiana rozrządu w tym sikniku twojego kolegi dlaczego dużo tańsza ? Skoro wymiana wygląda identycznie w każdym jtd/jtdm czy to z głowica dwu czy czterozaworowa.

Ja polecam każdy silnik diesla w 156 . Wybierać na podstawie tego ile mocy potrzeba i jaki budżet a auto.
A najlepszy stosunek zabawa/trwałość będzie miał 2.4 150 koni z lat 2002-2003.
 
Ostatnia edycja:
Ja sadze ze jak ktos szuka 166 to zawiedzie sie 156, nie jest to limuzyna czyt komfortowe auto. Juz 159 rozczarowuje troche a co dopiero 156. Chyba ze ktos nie szuka limuzyny to luz
 
Dokładnie jak dareme pisze. 156 i 166 to zupełnie inna liga i właśnie dlatego że auta wychodziły w tych samych latach tak bardzo to widać. 156 to sport a 166 to luksus i komfort. No i 166 jest zdecydowanie większą w środku. Miałem 156 i 166 jednocześnie i nie ma co porównywać. Ją wolę 166 mimo iż 156 to cudowne auto i prowadzi się lepiej, jest zwinne szybkie śliczne i ma charakter. Z drugiej strony to kufer w 166 mimo że duży i głęboki to jednak otwór jest mały i jakieś średnie kartony jest problem tam wsadzić. W 156 sedan jest chyba wygodniej

wysłane z WC
 
A dodatkowo w 156 nagrzewnica nie zalewa wnetrza, zamki zawsze zamykają i otwierają się a tylne koła nie rozkraczaja się jak pani lekkich obyczajów.

A z drugiej strony w 156 podłogę ,progi i podluznice lubi zaatakować ruda co w 166 praktycznie nie występuje. Audio w 156 jest jeszcze gorsze niż w 166 ( mimo niefabrycznego radia) a wygluszenie powyżej 140km/h przestaje spełniać swoje zadanie (szum powietrza ) .

W 156 lepiej ,precyzyjniej pracuje skrzynia biegów, prowadzenie jest lepsze . I wbrew pozorom standardowe zawieszenie w 156 zapewnia taki sam komfort jak poliftowe (cf3) zawieszenie w 166 (poza poprzecznymi nierównościami ).

A podsumowując, tak jak Masa pisze są to zupełnie inne auta i do 156 trzeba się przymierzyć i lubiec takie trochę bardziej surowe auta.
 
No dokładnie jarek to prawda nagrzewnice, zamki itp. Trzeba dodać mizerne światła które jak ktoś jeździ nocami trza regenerowac. Wogóle 156 jest taka lżejsza, przyjemniejsza do codziennej jazdy. W 166 tylna klapa sprawia wrażenie jakby tonę ważyła, w 156 jest leciutka. No i wnętrze w sensie designu w 156 jest dziełem sztuki. 166 w zatłoczonym mieście bywa wkurwiajaca, szeroka, niska widoczność do tylu mizerna. W lusterkach widać jedynie klamki tylnych drzwi, potem się dupcia zweza i trochę na czuja trzeba cofać, a 156 jest nie za mała, nie za dużą. Za to 166 w trasie jedzie jak tir, równo sunie do przodu i banan z twarzy nie schodzi...Ciężko to porównywać jarek masz rację.

wysłane z WC
 
Ostatnia edycja:
Panowie namieszaliście mi w głowie jak nie powiem co...:P dzisiaj wylegując się nad wodą podjechała obok mnie 166 i mimo, że tamten egz był totalną padaczką to łapie mnie jednak za serce nie wspominając o tylnych częściach ciała...chyba zaryzykuję i we wrześniu pojeżdżę trochę za alfami:) rozum rozumem, ale wożenie się takim czymś to jest coś :)
 
Panowie namieszaliście mi w głowie jak nie powiem co...:P dzisiaj wylegując się nad wodą podjechała obok mnie 166 i mimo, że tamten egz był totalną padaczką to łapie mnie jednak za serce nie wspominając o tylnych częściach ciała...chyba zaryzykuję i we wrześniu pojeżdżę trochę za alfami:) rozum rozumem, ale wożenie się takim czymś to jest coś :)

166-tka łapie za serducho. Może jest ciężka i posiada promień skrętu transportera opancerzonego ale stylistycznie wygląda lekko i niepowtarzalnie. Nawet po tylu latach na ulicy zwraca uwagę i nie da się jej pomylić z żadnym innym autem. Jeżeli chcesz duże i wygodne auto to nie idź w 156... Jeżeli oglądasz się za 166 to kup 166 nie idź w pół środki bo później będziesz się zastanawiał co by było gdyby.
Ja jeździłem przedliftową, którą sprzedałem bo zamarzyło mi się kabrio...nie wytrzymałem nawet dwóch lat i decyzja była prosta, wracam do 166 (tym razem polift i to był chyba błąd...myślę żeby swoją wystawić i poszukać przedlifta ale jak piszą koledzy, zdrowych egzemplarzy już nie przybywa). Myślałem też żeby po prostu sprzedać swoją i dołożyć drugie tyle i kupić coś innego...ale co??? W kwocie powiedzmy 25k nie ma nic co mogło by zastąpić mi 166...a na maserati mnie jeszcze nie stać :(
Bierz 166, doprowadź do stanu używalności i ciesz się z jazdy :)
 
PRzedlifta da rade kupic, ale ze świadomoscia ze z 5k trzeba bedzie wyłożyc w najgorszym przypadku. No i inna kwestia to to , że nie ma w tym kraju mechaników ogarniajacych 166. Wielu oborowych majstrów bedzie si euczyć na Twojej 166 i sie będziesz denerwował. Najlepiej miec dryg i samemu umiec cos podłubać. Ale to znowu sie wiąze z tym , że trzeba miec gdzie dłubac i czym, a nie każdy ma takei możliwosci:(.
Ja mam 2,4 jtd juz 6 rok. Auto fenomenalne. Wiadomo ze diesel ale to juz nei te jednostki co kiedys. Spala niewiele, jest trwały, niezbyt skomplikowany i brzmi naprawde dobrze. Ale fakt faktem , że 166 ma w sobie to cos, że lubi jak właściciel o nia dba. To takie autko któemu trzeba od czasu do czasu poświecic troche uwagi i tyle. W 16 letnich autach zawsze sie cos znajdzie do roboty. Nawet te nasze forumowe dopieszczone egz idealami nie są bo sie poprostu nie da miec 16 letneigo ideału, którym codziennie sie jezdzi.

W samym 2,4 po tych 6 latach piwiem Ci tak.

- silnik bezawaryjny, osprzęt moze juz powoli zdychać, wiec cos do wymiany sie znajdzie,
- nagrzewnica- element ktory po kilkunastu latach sie rozszczelnia i zalac potrafi sterowniki "za radiem" mogą sie dziac cyrki z elektryką.
- nie wiem co wiecej. jakies duperele. pdajajace silowniki zamków centralnych.
- łancuszki pompy oleju hałasujace w autach z poczatkow produkcji. nieszkodliwe dla silnika ale jest.
- nie wiem co wiecej pisac. Zawias? Gorne wahacze za 100pln padaja po 15 tys km. Oryginal TRW kosztuje 250pln.
- tylny zawias multilink- kilka tulei ktore w koncu trza wymieniac. Temat rozpracowany, ale predzej czy pozniej sie z nim kazdy spotka.
- wiecej nmi do glowy nie przychodzi.
jak ktos cos wiecej wie niech dopisuje. Wiadomo ze kazde auto jest inne i jakies inne duperele sie zdarza. Ja tam z 2,4 jestem mega zadowolony i nakręcony cały czas na to auto.
 
Ja Wam powiem tak jeździłem najpierw żabami i każdy mówił, że się sypią. Owszem są różne usterki typu niedziałające przełączniki od szyb, jakiś zaworek na filtrze paliwa czy zawieszenia, które siadają co wymianę oleju ( łączniki stab.) ale ogólnie auta są spoko. Potem przyszła pora na koncern VAG i tu powiem Wam, że awarii jest mnóstwo...Skodą przez 3 lata natrzaskałem 100 tyś km i mimo, że auto z 2008 r sypnęło mi się sprzęgło, uszczelka pod głowicą, uszczelniacze pompowtrysków, zawias przód tył, amory, obszywałem fotel, kpl hamulce więc czy ALFY są aż tak awaryjne ? Dodam, że skodę miałem z pewnym przebiegiem z ASO.
Wracając do alfy to większość wymian podstawowych zrobię sam bo lubię, walka z jakimiś pierdołami elektrycznymi również, a silnik i osprzęt to będzie już robota mojego mech. który jest specem od diesli i ma największą renomę na okolicy poza tym jest moim kolegą więc mnie zrobi w trąbę :P
 
to jedyne co Ci pozostaje to szukanie czegoś w miare ciekawego. na perełki nei licz musisz wybierac mniejsze zło i ew inwestowac. Jak masz zaufanego mechanika i nei boisz sie dlubac to sie nei zawiedziesz :beer:
 
Jak ktoś szuka wyprowadzonej i zadbanej 166 TB to może wziąć od piotrixa.
 
Sprzedaliśmy teraz Alberta przedlifta za 7.400zł w stanie bdb-, do zrobienia uszczelka pod klawiaturą*, zderzak tylne lekko draśnięty, 2.4jtd 136hp+, który nie pił oleju wcale, z fakturami i innymi rzeczami z Ul. Paprotnej z Wrocławia, gdzie poprzednik ją serwisował właśnie tam i nic nie ruszaliśmy jeśli chodzi o zawieszenie :)

Szukamy ładnego polifta i ciężko znaleźć zadbanego 2.4JTDm bez automatu...
Stoi jeden, ładny - 19tyś prawie w wersji T.I, ale dzwoniłem do babki odebrał jej ojciec i 30min mi tłumaczył, że autem jeździ córka i nic sie nie dzieje... Niczego się nie szło dowiedzieć.

Ja polecam 166 w 100%... Chociaż tęsknie teraz za przedliftem... Ale polift niczego sobie, moc jest wystarczająca nie dużo pali, moja się trochę przepaliła po 10tyś km, i spalanie zeszło niemalże o 1L w dół (nie wiedzieć czemu) :)
 
W taki razie proszę się odzywać jak ktoś będzie chciał się pozbyć przedlifta :) obiecuje, że będę dbał najlepiej jak się da :)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra