[159] Dlaczego należy zaglądać często pod maskę zimą - ku przestrodze!

  • Autor wątku Autor wątku jasio79
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

jasio79

Guest
Witam
Wczoraj postanowiłem zajrzeć pod maskę po zimie i oto co znalazłem
DSC_0190.jpg

Jakiś zwierzak zimą urządził sobie wyżerke u mnie w silniku i nie posprzątał po sobie.

Szczęście że kość nie dostała sie w pasek klinowy bo bym miał niezły bajzel w silniku
 
Jak się mieszka na wsi to za pewne tak jest :P

Koledze w Fabii zagościły szczury i jeden nawet dokonał żywota po nocy. Jak zaczął śmierdzieć to dopiero go znalazł na sankach.
 
Jak się mieszka na wsi to za pewne tak jest :P

Koledze w Fabii zagościły szczury i jeden nawet dokonał żywota po nocy. Jak zaczął śmierdzieć to dopiero go znalazł na sankach.

To się zdziwisz.... ale problem szczurów jest zdecydowanie większy w miastach niż na wsi :))

Jak parkujesz pod chmurką przy bloku - to należy się z tym liczyć.
Prawdopodobieństwo takiej sytuacji wzrasta, gdy zatrzymujesz się koło śmietnika/koszy na śmieci
 
Znajomy ze 2 razy nie odjechał o własnych siłach po wizycie u rodziny. Jakieś zwierzątka wyraźnie zasmakowały w przewodach zapłonowych jego autka. Później już woził zapasowe w bagazniku. Co zrobić- rodziny się nie wybiera... ;)
 
U mojego ojca w Fabii była połówka kromki chleba ;) więc ktoś też sobie zrobił kolację i nie posprzątał ;)
 
Jak miałem Fiata Bravo to jakiemuś zwierzaczkowi posmakował przewód paliwowy w komorze silnika :)
 
Witam, ja juz mam wymienione kable z akumulatora i wygluszenie maski, bo kuna sobie zrobila tam domek, gdy alfa stala rok w garazu u poprzedniego wlasciciela. To czesty problem, bo zwierzaki dostaja sie tam bez problemu i wija gniazda instynktownie wokol cieplego silnika. Sa w sklepach elektronicznych i na allegro takie male odstraszacze-buzzery, ktore sobie wysylaja pod maska, raz na jakis czas, sygnal nieslyszalny dla ludzi, a gryzonia sploszy szybko i macie spokoj.
 
Ja znalazłem mała mysze na kielichu amortyzatora i kawałek chleba na skrzyni biegów a nie przypominam sobie żebym piekł chleb ;)
 
W punto mamy parę lat temu znalazłem przy poduszce silnika pół bochenka chleba (tak, tak, PÓŁ bochenka). Pod chlebkiem znajdowało się posłanko bliżej niezidentyfikowanego zwierzaka.



Uploaded with ImageShack.us
 
Ostatnia edycja:
Największy problem mieli (mają) właściciele Toyot Avensis gdzie kuny regularnie konsumowały ( a nie tylko gryzły)węże ukł. chłodzenia.Okazało się,że producent do gumowej masy dodawał mączkę rybną...
 
A ja pod maską u brata w aucie znalazłem coś takiego jak chciałem sprawdzić olej.
Śmierdziało niemiłosiernie... auto było w serwisie 3 tyg. wcześniej, zakładam, że oni tego nie podłożyli... za cholerę nie wiem jak tam się znalazł ten ptak.

DSC_0468.JPG
 
Ja miałem jajko i to nie samą skorupkę a całe. Jak próbowałem wyciągnąć to oczywiście pękło bo było w takim miejscu że ręki się nie dało wsadzić Umyłem wszystkie slady po tym i we wnętrzu nie śmierdziało.A yego sie najbardziej obawiałem.
 
Kilka lat temu w VW Wento, po powrocie od znajomych (50 km. ode mnie) i zgaszeniu silnika usłyszałem miauczenie, podniosłem maskę silnika i na podszybiu znalazłem pasażera na gapę - małego kota.
 
Kilka lat temu w VW Wento, po powrocie od znajomych (50 km. ode mnie) i zgaszeniu silnika usłyszałem miauczenie, podniosłem maskę silnika i na podszybiu znalazłem pasażera na gapę - małego kota.

kot, właśnie
jakieś 20 lat temu jeden mały kot stracił życie, gdy ojciec odpalił silnik i kot został zmasakrowany przez pasek i rolki (ford transit diesel z 1989)
 
Tutaj coś zjadło szczura na ciepło i też brak kultury bo nie posprzątał po sobie ... :) 20130214765.jpg20130214766.jpg
 
W Alfie... w ogóle pierwszy raz w swoim aucie miałem całego gołębia, najprawdopodobniej go jakiś kotek sobie przytargał i zrobił spiżarkę. Natomiast koty to jest zmora, zwłaszcza zimną porą. Kolega poczuł tylko jak przejechał po maluchu córki, nawet nie zatrzymał się aby sprawdzić co to było. Ale od tej pory córa nie mogła go znaleźć, oficjalnie uciekł do lasu.
 
Ja wczoraj robiłem porządki po zimie, zdjąłem pokrywę silnika do czyszczenia i... również znalazłem gołębia :) Albo raczej wióry z gołębia pokryte sporą ilością piór. Dobrze, że się tak wysuszył (i jednocześnie się nie zapalił), bo nic nie było czuć. Teraz będę tam zaglądał regularnie - kto wie, może kiedyś coś tam wciągnie worek z forsą ;)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra