Dzisiaj podzwoniłem w kilka miejsc wulkanizacji opon i 4 osoby na 5 stwierdziły, że jeśli jest to tylko ukłucie na wylot i nie jest zbyt blisko tej części która wchodzi do felgi to jak najbardziej stosuje się w tym wypadku łatki, które są zbrojone i nie ma możliwości by coś się stało, a jeśli nawet to byłoby to wolne uciekanie powietrza lecz nie wybuch. Jedna osoba powiedziała, że się tego w ogóle nie robi.
Tylko muszą zobaczyć oponę. Więc jutro się przejadę i to załatam jeśli wg fachowca będzie się nadawało. Decyzja taka ponieważ za chwilę i tak wrzucam zimówki więc będzie to dobry czas na test łatki, po czym ściągam fele i w czasie zimy pójdą do regeneracji i wtedy przyglądnę się tej łatce jeszcze raz od wewnątrz i wtedy coś zadecyduję. Wkurza mnie bo oponki mają rok czyli przelatane pół roku właściwie i coś około 6 tysięcy km.
Tamta opona jest starsza o rok i facet miał mi dzisiaj przysłać zdjęcia tych łatek w oponie i dokładniejsze opon ale nie przysłał.
Jeśli chodzi o montaż opon to z tego co słyszałem to lepiej jest ewentualnie łatane lub uszkodzone założyć na przód, bo łatwiej kierownice utrzymać w dłoniach niż kontrować kierownicą gdy pęknie któraś z tyłu. Ze swojej strony wydaję mi się, że ubytek ciśnienia w przodzie spowoduje ściąganie auta a z tyłu raczej nie powinno w takim stopniu.