Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
Fajnie masz to ładowanie rozwiązane, lepiej jednak dla baterii jakbyś ustawił w opcjach żeby regularnie ładowała się do 80% a nie 100%. Wtedy bateria powinna praktycznie się nie "starzeć". Do 100% ładujemy przed trasą itp. Przy takim zasięgu jak u Ciebie to i tak podłączasz do ładowania stosunkowo rzadko więc nie zrobi to wielkiej różnicy.
 
Jako ciekawostka - przez miesiac sprawdzilem jak wiele trace czasu na tankowanie i ile zyskalbym go majacj juz BEV. Nieprawdopodobny wynik jakby sie tak zastanowic. Oczywiscie - nie bedzie on staly dla kazdego. Ja tankuje sie raz w tygodniu, 4x w miesiacu. Do pracy mam 34 km w dwie strony. Droga do/z pracy zajmuje normalnie ok. 25 minut, a przy wiekszym natezeniu ruchu 35 (w zimie to i 45 minut). Zeby zatankowac musze odbic z mojej standardowej drogi z pracy ok 1.5km i pozniej na nia wrocic - dodaje 3 kilometry. Przez miesiac (4 tankowania) mierzylem czas stracony na tankowaniu - na dojazd na stacje, tankowanie i powrot na docelowa droge powrotu z pracy. Sredni wynik to 22:17 zatem lacznie trace miesiecznie ok. 90 minut na samo tankowanie (!), rocznie ok. 18 godzin. Swietna sprawa, ze przechodzac na BEV mozna zaoszczedzic nie tylko pieniadze, ale i czas - oczywiscie pod warunkiem, ze mozemy sie ladowac w domu i operujemy samochodem jak przecietny Kowalski (a nie przecietny Petrolhead walacy 1000 km dziennie na dojazdach do roboty :D ).

Ciekawe kiedy jakies BEV od Alfy, moze kolo 2026 cos sie pojawi.

Wyrafinowany przykład.
Teraz przytoczmy nie 100 ale 1000 przykładów ludzi, którzy żyją inaczej i mają kompletnie inne przebiegi, cele jazdy, miejsca zamieszkania, dzienne zajęcia, dzienne obowiązki, sposoby, pomysly i miejsca na korzystanie z samochodów.... i sto innych rzeczy.
Już nie mówię o tym, że zdecydowana większość nie ma domów.
Ręce opadają:)
 
Wyrafinowany przykład.
Teraz przytoczmy nie 100 ale 1000 przykładów ludzi, którzy żyją inaczej i mają kompletnie inne przebiegi, cele jazdy, miejsca zamieszkania, dzienne zajęcia, dzienne obowiązki, sposoby, pomysly i miejsca na korzystanie z samochodów.... i sto innych rzeczy.
Już nie mówię o tym, że zdecydowana większość nie ma domów.
Ręce opadają:)
Koleś opisał swój przykład.Absolutnie nie pisał,że to się tyczy, przeciętnego użytkownika auta,Zaznaczył wytrażnie,że sprawdza się to akurat w jego warunkach.
A Ty oczywiście musisz się przypier..... :(
 
Koleś opisał swój przykład.Absolutnie nie pisał,że to się tyczy, przeciętnego użytkownika auta,Zaznaczył wytrażnie,że sprawdza się to akurat w jego warunkach.
A Ty oczywiście musisz się przypier..... :(

Dlatego napisałem, że to wyrafinowany przykład. Czemu więc używasz wulgaryzmów?
Przykład kolegi BTX jest przykładem rzadko spotykanym, jemu to pasuje. Czy ja to neguję? Kolega BTX jest jednak w zdecydowanej mniejszości.
 
No niestety, większość chciała dominacji biznesu to jest. Sprzedać, sprzedać , sprzedać , kupować, kupować, kupować. Rządom w to graj, bo podatki na rozdawanie elektoratom same lecą, cała otoczka, infrastruktura, ktoś to musi budować, linie, stacje, produkować, obsługiwać, planować, zarządzać... nie będzie bez nacisków i "popychania" . Zresztą kiedy było, z podwórka AR i w mini skali ale mechanizm ten sam - czasy 159 i "diesel w cenie benzyny" wieczna promocja (i to diesle w AR... "sportowej marce" ;) - za bardzo lamentów nie pamiętam, a "trwałość panie" i "moment" i "spalanie" - bo diesle później na częściach fiata serwisowane, a benzyny GM. Interes się liczy i tyle.
A co do spalinówek, czym teraz są żeby tak bardzo żałować ? , wykastrowanymi z reakcji na gaz, zakresu obrotów, brzmień dolotu turbawkami, w budach półtorej / dwie tony, gdzie nic i tak "samochodowości" nie czuć, ile koni by taki kloc nie miał .

Spalinówki są samochodami uniwersalnymi, w przeciwieństwie do elektryków. Nie muszę kupować dwóch samochodów, aby jeden służył mi do miasta a drugi na trasy. Nie muszę wywalać 200k +, żeby w miarę osiągalna stała się dla mnie podróż na Mazury ( albo zostawmy już te Mazury - niech będzie Śląsk ). Tak jak nie muszę mieć dwóch domów, nie muszę używać piętnastu ręczników, każdy do innej części ciała, nie muszę też mieć trzech rowerów, bo jeden do miasta a drugi na trasę, trzeci zapasowy.
Zwykłym fiatem tipo dojadę bezstresowo na drugi koniec Europy, a jak trzeba będzie, to pojadę Matizem. No to teraz spróbuj to zrobić używanym Leafem.

Wracając jednak do Mazur - niegdyś miałem na żaglówce silnik elektryczny. A bo ekologicznie i teoretycznie można używać w strefie ciszy ( bzdura jak się okazuje ). I to był wieczny problem. Ładowanie akumulatorów - gehenna. Wpłynięcie do portu przy mocniejszych podmuchach - niereal e, bo mocy brak a amumulator siadał momentalnie. Chmury burzowe na horyzoncie - nigdzie nie uciekniesz na silniku, bo ledwo miele wodę. A to tylko był napęd pomocniczy. Po dwóch sezonach zamieniłem na spalinową hondę BF i skończył się stres i wieczne problemy.
I nigdy więcej.

Jeszcze raz: spalinówki są samochodami uniwersalnymi.
 
Dziwi mnie jeszcze jedna rzecz. No mamy dziwne czasy ostatnio, jak nigdy zaczyna zaglądać w oczy (czy naprawdę, czy troszkę sztucznie), ale problem energetyczny. Nawet chyba o wiele bardziej związany z prądem niż ropą. W większych miastach Europy mają być wyłączane latarnie, witryny sklepów mają być wygaszane nocą, ale elektryki dalej na pełnej mocy są na topie i są promowane wszędzie, gdzie się da
 
Bo na to jest jeszcze trochę za wcześnie. Na razie cały czas obowiązuje narracja, że prąd jest zawsze w gniazdku, a jazda na prądzie nic nie kosztuje ;) Żeby pojawił się pierwszy odważny, który powie, że "król jest nagi" musi wystąpić jakiś mały blackoucik gdzieś w EU :P
 
Wyrafinowany przykład.
Teraz przytoczmy nie 100 ale 1000 przykładów ludzi, którzy żyją inaczej i mają kompletnie inne przebiegi, cele jazdy, miejsca zamieszkania, dzienne zajęcia, dzienne obowiązki, sposoby, pomysly i miejsca na korzystanie z samochodów.... i sto innych rzeczy.

ale oczywiscie, ze sa takie badania, i jasno pokazuja, ze ponad 90% "wyjazdów samochodem", to trasy do kilkudziesięciu kilometrów

https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0191261516309067

średni roczny przebieg samochodu w Polsce to mniej niż 10kkm. Ile mozna opowiadac tych farmazonow i historyjek o ludziach, co codziennie jezdza z krakowa do szczecina.

Już nie mówię o tym, że zdecydowana większość nie ma domów.
Ręce opadają:)

i znowu bzdura.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ponad-polowa-Polakow-mieszka-w-domach-jednorodzinnych-7731472.html
 
31.08.2022, Amsterdam (PAP) - Korzystanie z samochodu zasilanego energią eklektyczną w Holandii jest obecnie droższe niż jazda samochodem benzynowym - informuje dziennik "De Telegraaf". Z wyliczeń gazety wynika, że przejechanie 100 kilometrów autem benzynowym kosztuje około 15 euro, natomiast "elektrykiem" - o jedno euro więcej.

"De Telegraaf" obliczył to na podstawie aktualnych cen energii elektrycznej i średnich danych dotyczących zużycia, które holenderski automobilklub ANWB stosuje dla średniej klasy samochodu benzynowego.

"Nikt nie spodziewał się, że cena prądu wzrośnie tak drastycznie" - powiedział dziennikowi Roland Steinmetz z firmy EVConsult, zajmującej się doradztwem w zakresie transportu elektrycznego. W jego ocenie jest to niepożądane, bo ważne jest, by jazda pojazdem elektrycznym pozostawała atrakcyjna finansowo.
 
[MENTION=84966]Teddy Bear[/MENTION], oj tam, co z tego że droższe, ale dalej są ekologiczne :lol:
 
Wracając jednak do Mazur - niegdyś miałem na żaglówce silnik elektryczny. A bo ekologicznie i teoretycznie można używać w strefie ciszy ( bzdura jak się okazuje ). I to był wieczny problem. Ładowanie akumulatorów - gehenna. Wpłynięcie do portu przy mocniejszych podmuchach - niereal e, bo mocy brak a amumulator siadał momentalnie. Chmury burzowe na horyzoncie - nigdzie nie uciekniesz na silniku, bo ledwo miele wodę. A to tylko był napęd pomocniczy. Po dwóch sezonach zamieniłem na spalinową hondę BF i skończył się stres i wieczne problemy.
I nigdy więcej.i.

Żegluję od lat i potwierdzam.
 
Żegluję od lat i potwierdzam.

Przykład z żaglówką podałem nie bez powodu. Na żaglach w ciągu jednego dnia zdarza się często kumulacja niekorzystnych zjawisk lub po prostu trudniejszych warunków. Jeśli do tego mamy na pokładzie dzieci lub niedoświadczoną załogę, to zapas bezpieczeństwa kurczy się momentalnie. I wówczas mogę polegać na sprawnym i efektywnym napędzie pomocniczym. Silnik elektryczny nigdy nim nie był. Po pierwsze dramatyczny niedobór mocy. Nie pamiętam już w tej chwili, jak porównać lbs do koni mechanicznych, ale zapas ten powinien wynosić 2KM na tonę masy żaglówki. Przy elektrycznym nie było to zapewnione nawet w 30%. Po drugie te nieszczęsne akumulatory - miałem zawsze dwa na pokładzie. To dodatkowe 60kg balastu ( standardowo w zęzie mam około 100 kg i to jest optymalne dla tej konstrukcji ). Te dwa akumulatory musiałem ciągle zabierać do domu, lub - po pływaniu siedzieć bezczynnie w porcie czekając, aż się naładują.

I tak jest z samochodami elektrycznymi. Zapas bezpieczeństwa w sytuacjach niesprzyjających lub wręcz krytycznych nie istnieje. Kilku moich znajomych prowadzących firmy ( i posiadających zgodnie z trendem Tesle ) przekonało się, że na elektryka nie mogą liczyć w przypadkach niespodziewanych dłuższych podróży, nieodzownych w ich pracy. Przesiadają się na spalinówki, bo są bardziej elastyczne i nie wymagają planowania podróży z uwzględnieniem moźliwości i czasu ładowania.

Przepraszam, ale póki co elektryki przypominają mi zabawki dla dzieciaków, które mają zbyt dużo czasu i mogą ten czas przepieprzać na codzienne pitolenie się z samochodem ( czytaj: codzienne przywracanie samochodu do stanu jako takiej używalności ).

Z drugiej strony patrząc elektryki są produktami, które powstają wbrew logicznym zasadom wprowadzania produktu na rynek. Nie rozwiązują bowiem żadnego problemu, którego by nie ogarniały spalinówki ( pomińmy ekologię, bo to dyskusyjna sprawa ), nie ułatwiają codziennego życia ( istniejące produkty robią to lepiej ), nie są konkurencyjne cenowo. Jest to jeden z wielu niestety dziś istniejących produktów, który nijak nie powinien się spinać biznesowo, a jednak moda i nachalna propaganda ( reklamy ) pozwalają mu istnieć.

To moje zdanie. A ja szanuję pieniądz i liczę go kilka razy, nim na coś wydam.
 
Przepraszam, ale póki co elektryki przypominają mi zabawki dla dzieciaków, które mają zbyt dużo czasu i mogą ten czas przepieprzać na codzienne pitolenie się z samochodem ( czytaj: codzienne przywracanie samochodu do stanu jako takiej używalności ).

Uważam idealnie tak samo, z jednym wyjątkiem. Elektryk jest całkiem ok, jeżeli chodzi o np. miasto jako dodatkowy samochód, albo jeżeli ktoś kupuje go z takim przeznaczeniem i żadnym innym. Na pewno nie jest to zupełny i dojrzały substytut silnika spalinowego. W ostatni weekend, kolega jeździł Skodą Enyac. Ma identyczne spostrzeżenia, jak Ty [MENTION=89350]Krzyk[/MENTION]. Wszystko fajnie i pięknie, jak coś nie wypadnie. Poza tym, że zasięg topnieje bardziej niż Magnum w ustach Joli Rutowicz. Było 380, wsiadł odpalił już było 350. Przy bardzo, bardzo ekonomicznej jeździe, finalnie zasięg jednego ładowania skurczył się o 100 km w porównaniu do tego co pokazywał początkowo, bez żadnego wariowania czy nawet bardziej dynamicznej jazdy. Jednak płynąc do brzegu, dokładnie taka sytuacja, mieli dojechać do domku nad Jeziorem, dojechali bo tak pokazywał zasięg. Po dojechaniu na miejsce, kolega poprosił by pojechali jeszcze do sklepu bo coś tam zapomniał (jakieś 20 km, a on już przyjął piwo). No i pojechali samochodem kolegi, bo to już trzeba było ładować. Elektroentuzjasta powie, a ile masz takich sytuacji? No nie wiem, ale na pewno kiedy się przytrafi, chcę wsiąść i pojechać, a nie czekać aż się naładuje. Dla mnie bez sensu.
 
Odpowiedź dla Adi Carrion z wątku o Tonale, aby tam nie zaśmiecać:

Znajomość na jakiej zasadzie działa rozliczenie przy fotowoltaice też by się przydała, bo to nie jest tak,że jak świeci słońce, a ty nie zużywasz prądu, to on ucieka w powietrze.

Prąd wyprodukowany przez siebie możesz odebrać w późniejszym terminie. Za "drobną" opłatą. Magazyny energii to obecnie fikcja zarówno pod kątem ekonomicznym jak i technologicznym. Fotowoltaika jest niestabilnym źródłem energii i tak pozostanie jeszcze długo.

Dodatkowo w naszej krainie robi się wszystko, aby to źródło jeszcze bardziej zdeprecjonować. Jestem na etapie przygotowań do budowy własnej farmy fotowoltaicznej na około 2ha ziemi. Etap: decyzja środowiskowa, a więc pierwszy krok w procesie, który trwa zwykle 1,5 do 2 lat, nim firma wbije szpadel i postawi stoły pod panele. Po drodze same utrudnienia, w tym najważniejsze: możliwość podłączenia do sieci celem dostarczania wyprodukowanego prądu. Powód oficjalny: nasze sieci tego nie wytrzymują. O ile dobrze pamiętam, to w zeszłym roku ponad połowa wniosków z odmową. A jest to etap jedynie przygotowawczy, który obarczony jest kosztem na dziś około 60-70kPLN ( nie licząc kosztów nabycia lub dzierżawy ziemi ). Za chwilę szykuje się kolejne utrudnienie dzięki miłościwie nam panującym: farmy powyżej 1MW tylko na terenach z MPZP ( nie zbudujesz ich na podstawie warunków zabudowy ). To zasadniczo uniemożliwia ich budowę w Polsce. Lub inaczej: umożliwia ich budowę tym, którzy będą blisko koryta i będą znali uchwalane MPZP.

Śpieszcie się używać prąd, tak szybko odchodzi.
 
Jak wchodzily smartfony, to tez był płacz, że bateria nieraz i jednego dnia nie wytrzymuje, vs stare batony, w ktorych baterie trzymały tydzień. I też było "ło panie, a co to bedzie, jak...".

I co, kupuje ktoś dziś stare batony z bateria co trzyma tydzień? No nie, ludzie nauczyli się z tym żyć.

Tak samo nauczycie się żyć z elektrykami, chociaż i tak do czasu, kiedy przestana produkowac kopciuchy, nawet te oparte na rzeczywistosci argumenty, po prostu przestaną być prawdziwe. Zasięgi przecież rosną z roku na rok.
 
Jak wchodzily smartfony, to tez był płacz, że bateria nieraz i jednego dnia nie wytrzymuje, vs stare batony, w ktorych baterie trzymały tydzień. I też było "ło panie, a co to bedzie, jak...".

I co, kupuje ktoś dziś stare batony z bateria co trzyma tydzień? No nie, ludzie nauczyli się z tym żyć.

Tak samo nauczycie się żyć z elektrykami, chociaż i tak do czasu, kiedy przestana produkowac kopciuchy, nawet te oparte na rzeczywistosci argumenty, po prostu przestaną być prawdziwe. Zasięgi przecież rosną z roku na rok.


O tak, nauczyli. Dłuższy wyjazd koniecznie z powerbankiem. Codzienny rytuał podłączenia kabla do ściany, bo inaczej ni chu chu. Ciągłe nerwowe poszukiwanie źródła prądu w podróży ( samolot, autobus, statek ). Dzieci z nerwicami, bo gra im się urwała.

-Dlaczego do mnie nie oddzwoniłeś?
-Bo bateria mi padła.
-A ja myślałam, że już mnie nie kochasz i znalazłam sobie nowego.

Nie mogłem się powstrzymać :)

Zawsze jest coś za coś. Ja na razie pozostanę przy tym, co uważam za stabilne, zamiast "uczyć" się żyć w środowisku niestabilnym narzuconym dobrowolnie.
 
Odpowiedź dla Adi Carrion z wątku o Tonale, aby tam nie zaśmiecać:


Śpieszcie się używać prąd, tak szybko odchodzi.

Tak jak napisałeś w wątku "Tonale" nie zaśmiecajmy, więc odpowiem Ci tutaj na fragment, któey pozwolę sobie skopiować:

"Zatem dodatkowo do elektryka dokupujemy:
1. dom z garażem
2. panele fotowoltaiczne
3. magazyn energii

To się musi udać."

Otóż oświecę Cię-jeśli chcemy mieć garaż, to nie zależy to od tego czy mamy auto elektryczne, czy spalinowe-argument wyciągnięty absolutnie z powietrza.
Panele fotowoltaiczne, nie służą wyłącznie do ładowania auta, ale głównie do zaspokojenia potrzeb energetycznych domu-kolejny argument mocno na siłę.
 
Tak jak napisałeś w wątku "Tonale" nie zaśmiecajmy, więc odpowiem Ci tutaj na fragment, któey pozwolę sobie skopiować:

"Zatem dodatkowo do elektryka dokupujemy:
1. dom z garażem
2. panele fotowoltaiczne
3. magazyn energii

To się musi udać."

Otóż oświecę Cię-jeśli chcemy mieć garaż, to nie zależy to od tego czy mamy auto elektryczne, czy spalinowe-argument wyciągnięty absolutnie z powietrza.
Panele fotowoltaiczne, nie służą wyłącznie do ładowania auta, ale głównie do zaspokojenia potrzeb energetycznych domu-kolejny argument mocno na siłę.

Byłby na siłę, gdyby elektryk funkcjonował rozsądnie bez tych dodatków, których większość jednak nie posiada i nie posiądzie.

Stawiasz zabawkę przeciw technologii i infrastrukturze dopracowanej przez lata.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra