no ok, ale ja daje konkretne argumenty, a śmieszki to tylko wisienka na torcie wy tam jakimis mirabelkami na oslep tylko strzelacie.
Widzę, że kolega dzisiaj w dobrej formie. piaskownica, łopatki, leśne dziadki, mirabelki.
Przypominam też, ze ja was w zaden sposob nie zmuszam, ani nawet nie namawiam do kupowania dzisiaj elektryka.
Właśnie zastanawiałem się kiedy to napiszesz, ale już nie trzymasz w niepewności. To by było dopiero schizofreniczne, gdybyś namawiał (na szczęście Ty zmuszać nigdy nie będziesz), sam dalej jeżdżąc spalinowym.
ale ja daje konkretne argumenty
Czasem pewnie tak, tylko nie liczysz się kompletnie z jak najbardziej twardymi argumentami, że w wielu aspektach elektryki według mnie i chyba nie tylko, odstają znacznie od spalinowych. Jeżeli dla Ciebie realny zasięg najtańszego obecnie samochodu EV (blisko 107 000 zł), to 90 km nie jest ograniczeniem i wadą, a dla mnie to jest po prostu żenada, to nie wiem.
Jeżeli śmieszne zasięgi Tesli z przyczepką, Kii, która z prędkością autostradową robi trochę ponad 200 km i później konieczność ładowania, które trwa jakby nie patrzeć znacznie dłużej niż tankowanie, nie są wadami, to nie wiem. Dla mnie są wadami i ciężko z tym dyskutować.
Widzisz, różnica jest taka, że wszyscy, jak to nazwałeś "strzelający pestkami mirabelek", nie mówią że EV w pewnych warunkach nie mają zalet i są złe kompletnie. Mówimy, nie wiem czy reszta "pestkowców" się ze mną zgodzi, że na chwilę obecną (nie mówimy o świetlanej przyszłości, kiedy już będzie super), nie są w stanie 1:1 zastąpić spalinowych samochodów, ba jest im jeszcze na razie bardzo daleko. Nie twierdzimy, że spalinowe nie mają wad, że nie emitują szkodliwych substancji. Ty natomiast, każdy argument, że EV mają wady, z uporem maniaka albo ich nie dostrzegasz, albo ignorujesz, albo zrzucasz na niekompetencje użytkownika lub złe planowanie podróży. Ewentualnie mówisz, że po co zasięgi większe, jak statystycznie nikt daleko nie jeździ, nie potrzebuje i przytacza przykładu rodem z "różowego phaetona".