Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
Chciałem przedstawić jedynie moje spostrzeżenia z weekendowego pobytu we Włoszech. Moje obserwacje dotyczą sporego miasta, jakim jest Bari, oraz mniejszego miasteczka jakim jest Polignano a Mare, takie 15 tys. mieszkańców. Jeżeli chodzi o Bari wrażenie na mnie zrobiła ilość samochodów zaparkowanych w każdej możliwej uliczce nie tylko w centrum (zagęszczenie jest ogromne), nie wyobrażam sobie po prostu ile trzeba by było stacji ładowania. Co do mniejszego miasteczka (przeszliśmy je wzdłuż i wszerz) nie zauważyłem żadnej stacji ładowania. Jeżeli wypożyczylibyśmy auto elektryczne, a nie poczciwą Lancie Y (co prawda już hybrydę :), to miałbym szczerze przejeb...ane.
Oczywiście wiem, dwanaście lat wszystko zmieni i będzie cud, ale dla mnie są dwie możliwości. Wycofają się z tego, albo nie, ale spowoduje to, że samochodów będzie po prostu o wiele, wiele mniej. Nie wyobrażam sobie, takiej ilości ładowarek, pomijając że w wielu na to nie będzie miejsca, no i kwestia jeszcze zapewnienia odpowiedniej infrastruktury co by zapewnić szybkie ładowanie.
 
"33 polskie miasta wzbogacą się o 40 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych dzięki dotacji w wysokości 63 mln zł z programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Stacje mają zostać zbudowane do końca grudnia 2027 roku w 33 miejscowościach".
W artykule nie jest napisane ile % dofinansowuje fundusz, ale i tak wychodzi średnio min 1,5 mln zł za jedną stację ładowania. Trochę dużo za jedną stację. Ale za to jakie tempo :).

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Or...ladowania-pojazdow-elektrycznych-8575404.html
 
Ostatnia edycja:
"33 polskie miasta wzbogacą się o 40 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych dzięki dotacji w wysokości 63 mln zł z programu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej".
w artykule nie jest napisane ile % dofinansowuje fundusz, ale i tak wychodzi średnio min 1,5 mln zł za jedną stację ładowania. trochę dużo.

Im droższy Miś tym lepiej, on odpowiada żywotnym potrzebom społeczeństwa przecież, a że tu i tam się zarobi czy trzeba czy nie trzeba ok.

Tymczasem " Oddziały terenowe URE otrzymały w tym okresie łącznie prawie 11 tys. powiadomień o odmowach przyłączenia obiektów do sieci energetycznej, co stanowi niemal dziewięciokrotny wzrost liczby odmów w porównaniu do lat 2019–2020."
 
Negując wpływ człowieka na zmiany klimatyczne zaprzeczasz całej teorii efektu cieplarnianego. Bo podstawą tej teorii jest fakt, że emisja gazów cieplarnianych pochodzących ze spalania paliw kopalnych do atmosfery powoduje globalne ocieplanie planety.

Nadal bredzisz, nie rozumiesz o co mam uwagi do ciebie, i klepiesz komunały z mediów. Okrągłe zwroty i zdania bez sensu. Nie neguję wpływu człowieka: zwracałem uwagę na nonsensy, jakie wypisujesz.
W slkrócie i po kolei:

"Klimat się zmienia w sposób naturalny ale jest to długi i powolny proces. W naszej erze cała planeta się powoli wyziębiała ale bywały lokalne ocieplenia, nigdy nie dotyczyły one jednak całego globu."

Bzdury. Nie zawsze klimat zmienia się w sposób naturalny. Przykład: uderzenie asteroidy w Ziemie u schyłku mezozoiku (wyznaczające koniec ery). Klimat zmienił od czynników zewnętrznych, radykalnie iw skali całej planety. Radykalne oziębienie. W naszej erze (przy okazji: jaka to era? podaj nazwę); nie ma czegoś takiego jak "cała planeta się powoli wyziębiała ale bywały lokalne ocieplenia". W obecnej erze zmian klimatycznych było multum, z tym, że skracały sie (i nadal slracają) czasokresy oziębień i ociepleń. Ostatnio (w czasie geologicznym "ostatnio" nie znaczy niedawno:)) na półkuli północnej występują glacjały i interglacjały, naprzemiennie. To nie są żadjne "lokalne ocieplenia".

"W drugiej połowie 20 wieku wszystko się zmieniło, po pierwsze zmiany temperatur dotyczą całej planety a po drugie zmieniają się w zastraszającym tempie, nigdy wcześniej nie spotykanym"

Tempo zmian skraca się przez całą obecną erę. Nic tu nie ma wyjątkowego. W 17 wieku Szwedzi najechali Polskę, idąc pieszo po Bałtyku, ze Szwecji. .

"Prawie co roku bite są rekordy temperatur. Kiedyś rekordowo wysokie temperatury zdarzały się raz na kilkadziesiąt lat, teraz kilka lat pod rząd. Do tego dochodzą ekstremalne zjawiska pogodowe".

Kilka lat pod rząd nie ma żadnego znaczenia w czasie geologicznym. To nawet nie jest margines błędu. W ogóle nie masz pojęcia skali i czasu zjawisk.

"Negując efekt cieplarniany narażasz się na śmieszność ale nie jesteś chyba odosobniony. "

Nie neguję, on w oczywisty sposób występuje. Tyle, że działalność człowieka jest tylko JEDNYM Z CZYNNIKÓW, jakie go tworzą. Inne to np. zwiększone promieniowanie kosmiczne, zwiększona aktywność termiczna w jądrze i w płaszczu Ziemi (znacząco objawia się to wzrostem erupcji wulkanicznej, głownie podmorskiej, oraz ewaporacją gazów przez szczeliny skorupy ziemskiej. Pieprzysz androny, jak Greta Tunberg. Mozesz całkowicie zatrzymać wszelką dzialalność człowieka, efekt cieplarniany nadal będzie występował. Zapewne w nieco mniejszej skali jedynie.

Jak rozumiem, w ogóle nie bierzesz pod uwagę innego czynnika, który dramatycznie pogarsza sytuacje wymiany gazowej: piszę o deforestacji. Codziennie znika z powierzchni Ziemi obszar lasu wielkości kilku boisk piłkarskich. To MA znaczy wpływ na efekt.
Samochody elektryczne to wielka eko sciema. Wiesz, o ile więcej wody zużywa się na wyprodukowanie takiego samochodu? Wiesz, że nie zmultiplikujesz ilosci prądu tylko dzięki np. fotowoltaice?

Szkoda gadać. Brak miejsca na dalsze wywody. Jeszcze jedno dodam: nie masz w ogóle pojęcia, że całkiem realny scenariusz to skuty lodem Bałtyk i rosnące lodowe Antaktyki. Nie dziś i nie za 100 lat. Ale potem to całkiem realne: być może bowiem, a tobserwacja cykli na to wskazuje, jesteśmy obecnie w szczytowym punkcie interglacjału.

Ale o tym media nie rozprawiają. Jest za to masowy kociokwik: zlikwidujmy samochody spalinowe, dajmy same elektryki to uratujemy planetę. Nie, nie uratujemy. Prawda jest brutalna: nowy biznes wypiera stary biznes. W tle wielka polityka.
 
Ostatnia edycja:
Po prostu negujesz pojęcie śladu węglowego. To jest już myślniozbrodnia :-)

Jakieś 97 % specjalistów zgadza się, że uwarunkowany przez człowieka ślad węglowy jest faktem. Czy oni wszyscy są przekupieni przez lobbystów ? Raczej tak się nie da poważnie publikować.

Jaki dokładnie udział ma człowiek w zwiększeniu generowania CO2 - dokładnie nikt nie powie. Czy chcemy się jednak do tego dokładać ? Coraz więcej osób na pewno nie ;-)
 
Ostatnia edycja:
Człowiek chwilę nie zajrzy na forum - a tu bach - i dyskusja skacze o jakieś 20 stron - oczywiście, ciągle, bez jasnych konkluzji - kolega Tomtrz o to dobrze zadbał. :)
Nie jest to dziwnym - skoro o oczywistościach trzeba z nim dyskutować przez kilka stron:

Napisał IRC
Więc wiek samochodu ma wpływ na pożary, czy nie?

Masz do wyboru: TAK/NIE

TOMTRZ: Oczywiscie, ze ma wpływ na pewne ryzyka. Oczywistym jest, ze wraz ze zuzyciem samochodu, ryzyko wystąpienia usterek, rośnie.

Ciekawym też jest, że nie lubi wałkować nieistotne wątki (jak niektóre polskie sądy)

Chętnie podyskutował nad tłumaczeniem, które nie dotyczy wprost kwestii - to już nie odniósł się np. sytuacji w których elektryki się palą - bo po co? Odpowiedział pytaniem (ale za to bez sensu) na pytanie jak to ma w zwyczaju. :)

Napisał IRC
Bagatelizujesz, generalnie, możliwość zapłonu elektryków ... OK, no to pochylmy się nad tym.
... i co tam mamy we wspomnianym raporcie?

Wymieniono następujące sytuacje w których EV może się zapalić:
1. gdy EV stoi:
a. extremalne temperatury,
b. wysoka wilgotność
c. awaria ogniw
d. wcześniejsze przeciążenie/zbyt intensywne użycie baterii
2. gdy EV się ładuje:
a. z powodu "przeładowania" baterii
b. z powodu problemów po stronie stacji ładowania
c. z powodu problemów z kablami
3. z powodu wypadku EV albo innego zdarzenia powodującego zapłon - w jego trakcie albo tuż po nim
4. gdy zapala się ponownie po jego ugaszeniu
5. no i ciekawa sprawa z perspektywy ryzyka: rozwój pożaru w zestawie akumulatorów LIB może nie być oczywisty we wczesnych stadiach ... to taka "nowa jakość" w porównaniu z "kopciuchami" - nie sądzisz?

Tomtrz: nooo, ryzyka są, mówisz? No i? miałeś kiedyś na przykład styczność z oceną ryzyka zawodowego?

Ciągle nie przedstawił żadnej konkretnej analizy DLACZEGO elektryfikacja w FORMIE proponowanej w UE ma sens - bo tego nie potrafi, ani taka kompleksowa analiza sensowności nie istnieje.

Zamiast tego - skupia się na obalaniu argumentów przedstawianych przez innych członków forum - czasami, niestety, niezbyt uzasadnionych co sprawia wrażenie, że Tomtrz coś tam “udowodnił”. :)

Tak poza tym - coś dziwnego - nie widzę go tutaj - co się stało z tym fanem motoryzacji spalinowej (dobry stary Jagi z wielkim silnikiem to jest to ;) ) ??
Chyba nie kupił sobie elektryka i nie utknął w jakimś polu bez dostępu do Internetu?? ;)
 
Ostatnia edycja:
Po prostu negujesz pojęcie śladu węglowego. To jest już myślniozbrodnia :-)
Jakieś 97 % specjalistów zgadza się, że uwarunkowany przez człowieka ślad węglowy jest faktem. Czy oni wszyscy są przekupieni przez lobbystów ? )

A kto neguje? Ja? ślad w oczywisty sposób jest. Tyle, że (jak napisałeś) nie wiadomo, bo tego NIE DA SIĘ oblczyć, jak duży jest wpływ człowieka na podnoszenie temperatury w atmosferze. Klimat zmieniał się zawsze, cyklicznie i niecyklicznie, często i radziej, w ostatnim okresach geologicznych czestotliwość wzrastała, nawet kiedy jeszcze człowiek siedział z pałą w jaskiniach.
Ten fakt się kompletnie pomija. Klimat się zmienia i człowiek tego NIE ZATRZYMA. Być może jednak, uda się to nieco spowolnić. BYĆ MOŻE. Być może też niebawem nadejdzie kolejna zmiana, w kierunku ochłodzenia, czyli glacjał.
 
Chętnie podyskutował nad tłumaczeniem, które nie dotyczy wprost kwestii - to już nie odniósł się np. sytuacji w których elektryki się palą - bo po co? Odpowiedział pytaniem (ale za to bez sensu) na pytanie jak to ma w zwyczaju. :)

ile jeszcze bedziecie opowiadac te farmazony o płonących elektrykach? :D


Ciągle nie przedstawił żadnej konkretnej analizy DLACZEGO elektryfikacja w FORMIE proponowanej w UE ma sens - bo tego nie potrafi, ani taka kompleksowa analiza sensowności nie istnieje.

Jak dlaczego? samochód elektryczny jest lepszy od spalinowego. To już się wydarzyło. Wyjdz na ulice. Ludzie kupują z własnej woli, jeżdzą, elektryki parkuja w garazach podziemnych, i świat sie jeszcze nie skończył. Prąd też nie. Mam ci sie tłumaczyć czemu rzecywistość jest, jaka jest? :D

- - - Updated - - -

Klimat się zmienia i człowiek tego NIE ZATRZYMA. Być może jednak, uda się to nieco spowolnić.

nope, obecny cykl ocieplenia jest w głównej mierze spowodowany działalnością człowieka. Możesz sobie zaklinać rzeczywistość - modele mówią, że gdyby nie człowiek, byłoby chłodniej.

bo tego NIE DA SIĘ oblczyć, jak duży jest wpływ człowieka na podnoszenie temperatury w atmosferze.

oczywiscie, ze się da, i to właśnie z tych obliczeń jest wzięta cała teza, z którą, jeszcze raz - zgadza się 98% naukowców zajmujących się klimatem.


https://insideevs.com/news/677108/china-plugin-car-sales-may2023/
w chinach już 35% sprzedazy to plug iny. W 2023 roku. Nie da sie, nie bedzie niczego, prad sie skonczy, lit sie skonczy, nie bedzie niczego, wszyscy spłoną w piekielnym ogniu płonących elektryków :D
 
Ostatnia edycja:
Jak dlaczego? samochód elektryczny jest lepszy od spalinowego. To już się wydarzyło. Wyjdz na ulice. Ludzie kupują z własnej woli, jeżdzą, elektryki parkuja w garazach podziemnych, i świat sie jeszcze nie skończył. Prąd też nie. Mam ci sie tłumaczyć czemu rzecywistość jest, jaka jest?

hehe - a Ty ciągle nie na temat. :) Powiedz mi raczej o czymś o czym nie wiem. :)
Bardzo lubię te Twoje wytłumaczenia - nazwijmy to: 'evidence is a proof' :)

Równie dobrze mógłbyś wyjaśnić w ten sposób np. komunizm - przecież ludzie tak żyli. :) Z własnej woli (kto chciał - mógł sobie uciec). :)
Bardziej hardkorowo to w Ukrainie rosjanie gwałcą dzieci - też z własnej woli. ;)

Arbitralne decyzje urzędników w UE to nie żaden wolny wybór.
Kiedyś urzędnicy z UE promowali diesle - też mógłbyś o nich w ten sposób napisać - generalnie podmieniając "elektryka" na "diesla". Bez sensu? No pewnie ...
Ciągle, zdaje się, tego nie rozumiesz. UE walczy z dopłatami do firm, ale już dopłaty dla klientów końcowych nie są złe (to też zniekształca wolny wybór - mniej niż dofinansowanie producentów - ale ciągle tak). Tam gdzie są dopłaty tam nie ma wolnego rynku. To proste (argument, ze to klient decyduje jakiego elektryka ;) kupi nie pomaga - bo interwencja wchodzi, po prostu, na poziom całej branży).

Więc banialuki o wolnym wyborze w sytuacji dopłat i przywilejów to alogiczny bełkot. To, że część klientow wybiera elektryki to żaden dowód - jak lubią, to nie ma kłopotu.

Mogę Ci napisać to samo o spalinowcach - w Twoim "stylu":
"Samochód spalinowy jest lepszy od elektrycznego. To już się wydarzyło. Wyjdz na ulice. Ludzie (ciągle) kupują z własnej woli, jeżdzą, spalinowce parkuja w garazach podziemnych, i świat sie jeszcze nie skończył. Nafta też nie (a środowisko żyje - nie ma zapowiadanego kataklizmu) Mam ci sie tłumaczyć czemu rzeczywistość jest, jaka jest?"

Coś udowodniłem w ten sposób?

Ty ciągle nie rozumiesz i nie rozróżniasz jednej prostej rzeczy: kwestii elektryfikacji jako takiej (która, moim zdaniem, jest jak najbardziej OK jako kierunek koegzystujący z klasyczną motoryzacja) od sposobu jej implementacji w UE - Twoje argumenty są prawidłowe jeżeli chodzi o elektryfikację jako taką, ale są kompletnie bez sensu w kontekście jej implementacji w UE.

Ciągle ignorujesz rzeczywiste kłopoty - a np. na potencjalną ofiarą polityki (nie rynku ;) ) już wygląda Volkswagen :) - mają kłopoty ze swoimi produktami elektrycznymi - nie schodzą tak jak by chcieli :) (to oczywiście ich problem - jak się dali wkręcić i się zagalopowali).

No i co to znaczy: "samochód elektryczny jest lepszy od spalinowego"?? :)
Wytłumacz mi, bo ja głupi jestem i nie mam pojęcia dlaczego jest lepszy. :)
Opowiedz również dlaczego jeździsz elektrykiem zamiast spalinowcem z silnikiem o dużej pojemności ...
 
Ostatnia edycja:
Równie dobrze mógłbyś wyjaśnić w ten sposób np. komunizm - przecież ludzie tak żyli. :) Z własnej woli (kto chciał - mógł sobie uciec). :)
Bardziej hardkorowo to w Ukrainie rosjanie gwałcą dzieci - też z własnej woli. ;)

co ty bredzisz?

Arbitralne decyzje urzędników w UE to nie żaden wolny wybór.

To jest dokładnie to samo, co wszystkie po kolei normy Euro, katalizatory, i tak dalej. Nikt wtedy nie stękał, że im ktos zabiera wybór jezdzenia autem z gaźnikiem. Autem na avgas tez jezdzic nie mozesz, od bardzo dawna. Albo na benzyne ołowiową. Zbudowałeś sobie śmieszny ołtarzyk wokół smrodu z rury wydechowej, tak samo jak by był śmieszny ołtarzyk ludków płaczących po autach na gaz drzewny. Kwestia perspektywy.

Kiedyś urzędnicy z UE promowali diesle

skad sie w ogóle to wzięło? Bo słyszałem to od was wiele razy, ale pierwsze słysze. Tak promowali wszyscy diesle, ze je od wielu lat juz wyrzucają z miast :D

To, że część klientow wybiera elektryki to żaden dowód - jak lubią, to nie ma kłopotu.

a jak by ktoś chciał jezdzic na etylinie, i cie truc ołowiem, bo taki ma kaprys, to co, ich wolnego wyboru będziesz bronił? :D Albo bez katalizatora :D

Ciągle ignorujesz rzeczywiste kłopoty - a np. na potencjalną ofiarą polityki (nie rynku ;) ) już wygląda Volkswagen :) - mają kłopoty ze swoimi produktami elektrycznymi - nie schodzą tak jak by chcieli :) (to oczywiście ich problem - jak się dali wkręcić i się zagalopowali).

jakiej polityki? Rynku. Jakos tesla nie narzeka, bo po prostu maja lepszy produkt.
 
hehe - a Ty ciągle nie na temat. :) Powiedz mi raczej o czymś o czym nie wiem. :)
Bardzo lubię te Twoje wytłumaczenia - nazwijmy to: 'evidence is a proof' :)

Równie dobrze mógłbyś wyjaśnić w ten sposób np. komunizm - przecież ludzie tak żyli. :) Z własnej woli (kto chciał - mógł sobie uciec). :)
Bardziej hardkorowo to w Ukrainie rosjanie gwałcą dzieci - też z własnej woli. ;)

Arbitralne decyzje urzędników w UE to nie żaden wolny wybór.
Kiedyś urzędnicy z UE promowali diesle - też mógłbyś o nich w ten sposób napisać - generalnie podmieniając "elektryka" na "diesla". Bez sensu? No pewnie ...
Ciągle, zdaje się, tego nie rozumiesz. UE walczy z dopłatami do firm, ale już dopłaty dla klientów końcowych nie są złe (to też zniekształca wolny wybór - mniej niż dofinansowanie producentów - ale ciągle tak). Tam gdzie są dopłaty tam nie ma wolnego rynku. To proste (argument, ze to klient decyduje jakiego elektryka ;) kupi nie pomaga - bo interwencja wchodzi, po prostu, na poziom całej branży).

Więc banialuki o wolnym wyborze w sytuacji dopłat i przywilejów to alogiczny bełkot. To, że część klientow wybiera elektryki to żaden dowód - jak lubią, to nie ma kłopotu.

Mogę Ci napisać to samo o spalinowcach - w Twoim "stylu":
"Samochód spalinowy jest lepszy od elektrycznego. To już się wydarzyło. Wyjdz na ulice. Ludzie (ciągle) kupują z własnej woli, jeżdzą, spalinowce parkuja w garazach podziemnych, i świat sie jeszcze nie skończył. Nafta też nie (a środowisko żyje - nie ma zapowiadanego kataklizmu) Mam ci sie tłumaczyć czemu rzeczywistość jest, jaka jest?"

Coś udowodniłem w ten sposób?

Ty ciągle nie rozumiesz i nie rozróżniasz jednej prostej rzeczy: kwestii elektryfikacji jako takiej (która, moim zdaniem, jest jak najbardziej OK jako kierunek koegzystujący z klasyczną motoryzacja) od sposobu jej implementacji w UE - Twoje argumenty są prawidłowe jeżeli chodzi o elektryfikację jako taką, ale są kompletnie bez sensu w kontekście jej implementacji w UE.

Ciągle ignorujesz rzeczywiste kłopoty - a np. na potencjalną ofiarą polityki (nie rynku ;) ) już wygląda Volkswagen :) - mają kłopoty ze swoimi produktami elektrycznymi - nie schodzą tak jak by chcieli :) (to oczywiście ich problem - jak się dali wkręcić i się zagalopowali).

No i co to znaczy: "samochód elektryczny jest lepszy od spalinowego"?? :)
Wytłumacz mi, bo ja głupi jestem i nie mam pojęcia dlaczego jest lepszy. :)
Opowiedz również dlaczego jeździsz elektrykiem zamiast spalinowcem z silnikiem o dużej pojemności ...


Jeśli pozwolisz, ja odpowiem ;-)
Silnik elektryczny ma ponad 90% sprawność, a spalinowy ok 40% (diesele trochę więcej). Bez względu jaką energię "włożysz" do silnika (węgiel, ON, benzyna, prąd, wodór) lepiej jest odzyskać jak najwięcej. Jeżeli jeden rodzaj silnika ma sprawność ponad dwukrotnie większą to jest to bardzo ważne. Pomysły na produkcję energii elektrycznej i jej magazynowanie ciągle powstają nowe i na razie nic nie wskazuje na to aby można było powiedzieć, że to już wszystko co ludzkość ma do powiedzenia w tej sprawie. Zanim skończy się lit, będziemy umieli w inny sposób magazynować energię. Może skuteczniej opanujemy i upowszechnimy silniki wodorowe, które przecież są doskonałą alternatywą. Natomiast na 100% jesteśmy pewni, że paliwa kopalne się kończą i nie ma możliwości aby w tej kwestii "coś wymyślić". Nie będzie i koniec ;-). Nie bójcie się tak przyszłości ;-)
 
Napisał IRC
Równie dobrze mógłbyś wyjaśnić w ten sposób np. komunizm - przecież ludzie tak żyli. Z własnej woli (kto chciał - mógł sobie uciec).
Bardziej hardkorowo to w Ukrainie rosjanie gwałcą dzieci - też z własnej woli.
co ty bredzisz?

No jak to "co bredzę"?? :)

Bredzę w Twoim stylu :) Bardzo fajnie i łatwo się tak bredzi - jak widzisz. :)

- - - Updated - - -

Jeśli pozwolisz, ja odpowiem ;-)
Silnik elektryczny ma ponad 90% sprawność, a spalinowy ok 40% (diesele trochę więcej). Bez względu jaką energię "włożysz" do silnika (węgiel, ON, benzyna, prąd, wodór) lepiej jest odzyskać jak najwięcej. Jeżeli jeden rodzaj silnika ma sprawność ponad dwukrotnie większą to jest to bardzo ważne. Pomysły na produkcję energii elektrycznej i jej magazynowanie ciągle powstają nowe i na razie nic nie wskazuje na to aby można było powiedzieć, że to już wszystko co ludzkość ma do powiedzenia w tej sprawie. Zanim skończy się lit, będziemy umieli w inny sposób magazynować energię. Może skuteczniej opanujemy i upowszechnimy silniki wodorowe, które przecież są doskonałą alternatywą. Natomiast na 100% jesteśmy pewni, że paliwa kopalne się kończą i nie ma możliwości aby w tej kwestii "coś wymyślić". Nie będzie i koniec ;-). Nie bójcie się tak przyszłości ;-)

Dzięki za odpowiedź.

Natomiast, sprawność silników elektrycznych jest dla mnie jasna.
Nie pytałem o 'lepszość' silników - tyle o 'lepszość' produktu końcowego jakim jest samochód elektryczny - wybacz, ale Twoje wyjaśnienie nie wyjaśnia tej kwestii - nawet na nią nie odpowiada.

Natomiast, nieprawdziwym jest argument o kończących się paliwach kopalnych - takie teorie wyruszają na podboje już od lat 70-tych (a może i wcześniej) - i co? Ciągle są odkrywane nowe zasoby.

Do przedstawionego argumentu odnośnie litu się nie odnoszę, bo nie posiadam wiedzy na ten temat - jasnym jest, ze technologie się zmieniają i zapewne znajdzie się coś innego - tylko tego typu stwierdzenie niczego nie wyjaśnia - bo ważnym jest jeszcze pytanie kiedy - np. w kontekście zakazu w 2035r.
Przykro mi - ale tego typu odpowiedzi nie można traktować inaczej niż "jakoś to będzie". Zakładam, że sam rozumiesz, jaki jest jej odbiór ...
 
Ciągle, chętnie, usłyszę na czym polega "lepszość" elektryka w chwili obecnej z perspektywy użytkownika.

W szczególności, bez wodolejstwa i religijności - jak ma sobie, OBECNIE, radzić użytkownik elektryka z poniższymi, dość znanymi, kłopotami związanymi posiadaniem elektryka i dlaczego "samochód elektryczny jest lepszy niż spalinowy" w tym kontekście.
To, że w świecie idealnym mógłby być - to, pewnie, moglibyśmy się nawet jakoś zgodzić.

Tak z brzegu:
1. zajętość ładowarek - często wszystkie dostępne są zajęte
2. moc ładowania - szybkie ładowarki to mocne ładowarki - ich dostępność wcale nie jest taka duża jak mówi marketing firm,
3. położenie ładowarek - np. w jakichś dziwnych miejscach typu wybrane piętro parkingu, często nie na trasie przejazdu
4. błędy w trakcie ładowania - czasami trzeba ręcznie wznawiać ładowanie (czyli trzeba pilnować tego procesu i czasami udać się ponownie do miejsca ładowania)
5. spowolnione ładowanie - po podpięciu większej ilości pojazdów ładowanie się spowalnia (ze względu na dostępną moc), doładowanie do 100% też jest dużo wolniejsze (np. z 90% do 100% trwa dłużej niż np. z 10% do 20%. Oczywiście, można powiedzieć, że ładujemy do 80% i jedziemy dalej - ale to oznacza np. jedno więcej tankowanie.
6. zdarzają się niesprawne ładowarki - i co wtedy, gdy nie ma innej w pobliżu? :)
7. trudności z dostępem do ładowarek - często miejsca przeznaczone do ładowania są zastawione albo należą do sieci nieobsługiwanej przez “kartę”.
8. Wyższy koszt szybkiego ładowania
9. Zasięg samochodów elektrycznych - ciągle, praktycznie, słaby - szczególnie w przypadku innych warunkach niż miejskie i przy umiarkowanej pogodzie (szybkie trasy, bardzo zimo/bardzo gorąco)
10. konieczność planowania dalszych tras - ze względu na dostępność ładowarek
11. Komplikacje i koszt związany z instalacją własnych ładowarek w budynkach wielorodzinnych
12. Jednak skomplikowany proces gaszenia elektryków, co oznacza dodatkowe ryzyko (mimo, że palą się rzadziej).
13. statystycznie większa masa niż spalinowiec - czyli większy kloc - co czuć np. na ośnieżonych drogach, łatwo przekroczyć limit 2,5t (częsty zakaz np. na osiedlach)
14. Wyższy koszt zakupu samochodu - nawet po dotacji (czyli sponsoringu przez innych obywateli - czasami nie posiadających samochodu)
15. Słaba “naprawialność” elektryków - często usterka baterii powoduje, że nie opłaca się naprawiać takiego elektryka

To tak na szybko - myślę, że da się tutaj jeszcze dodać lekko z 10 punktów.

Tomtrz - masz szansę porzucić wodolejstwo.
Dawaj.
 
dz iałalnością człowieka. Możesz sobie zaklinać rzeczywistość - modele mówią, że gdyby nie człowiek, byłoby chłodniej.

oczywiscie, ze się da, i to właśnie z tych obliczeń jest wzięta cała teza, z którą, jeszcze raz - zgadza się 98% naukowców zajmujących się klimatem.
D

Nie, nie da się.
Ciekawe skąd bierzesz te 98 % naukowców?
Ktos to liczy?
Kto?
Kto weryfikuje obliczenia?
Jakich naukowców, z jakich branż, dziedzin, instytutów?
Mam wymieniać dalej, żeby cię już całkowicie ośmieszyć?

Nie wiem, który już raz podkreślasz swoimi "wypowiedziami", że nie masz pojęcia o nauce ani o zasadach, jakie rządzą badaniami i weryfikacją badań?
NIE WIESZ O TYM NIC. Klepiesz za to, jak bezmyślny osioł kolejne linki. Takie mamy czasy, ze rozmaite półgłówki szperają po necie, rzucają linki i twardo "bronią poglądów". To jest komedia.

Przy okazji, małe zadanie domowe, choć ono przekracza twój intelekt: oblicz i podaj źrodła oraz uwiarygodnij je (stosując metodologię naukową), ile wody zużywa się na produkcję auta elektrycznego a ile spalinowego. Tylko nie opędzaj tego jakimś z d... wziętym linkiem.

- - - Updated - - -

C
To tak na szybko - myślę, że da się tutaj jeszcze dodać lekko z 10 punktów.
Tomtrz - masz szansę porzucić wodolejstwo.
Dawaj.

Diostaniesz pakiet uśmieszków, kilka ironicznych docinków i trzy linki, wzięte z d....Powtarzam bez końca: on się żywi tymi dyskusjami, onanizuje się, nakręca. To jest aberracja psychiczna. On MUSI.
 
Ostatnia edycja:
Tak z brzegu:
1. zajętość ładowarek - często wszystkie dostępne są zajęte
2. moc ładowania - szybkie ładowarki to mocne ładowarki - ich dostępność wcale nie jest taka duża jak mówi marketing firm,
3. położenie ładowarek - np. w jakichś dziwnych miejscach typu wybrane piętro parkingu, często nie na trasie przejazdu
4. błędy w trakcie ładowania - czasami trzeba ręcznie wznawiać ładowanie (czyli trzeba pilnować tego procesu i czasami udać się ponownie do miejsca ładowania)
5. spowolnione ładowanie - po podpięciu większej ilości pojazdów ładowanie się spowalnia (ze względu na dostępną moc), doładowanie do 100% też jest dużo wolniejsze (np. z 90% do 100% trwa dłużej niż np. z 10% do 20%. Oczywiście, można powiedzieć, że ładujemy do 80% i jedziemy dalej - ale to oznacza np. jedno więcej tankowanie.
6. zdarzają się niesprawne ładowarki - i co wtedy, gdy nie ma innej w pobliżu? :)
7. trudności z dostępem do ładowarek - często miejsca przeznaczone do ładowania są zastawione albo należą do sieci nieobsługiwanej przez “kartę”.

kwestia rozudowy infrastruktury, na zachodzie jakos sobie z tym radzą. Nikt cie dzisiaj nie zmusza do kupowania elektryka.

8. Wyższy koszt szybkiego ładowania

no i co z tego? a paliwo do samochód jest drogie niezaleznie jak je tankujesz, czy przez słomke czy z wiadra :D

9. Zasięg samochodów elektrycznych - ciągle, praktycznie, słaby - szczególnie w przypadku innych warunkach niż miejskie i przy umiarkowanej pogodzie (szybkie trasy, bardzo zimo/bardzo gorąco)

na rynek zaraz wchodza auta z zasiegiem ponad 1000km. Mało? Wiekszosc potencjalnych uzytkowników mówi, ze 400km im wystarczy.

10. konieczność planowania dalszych tras - ze względu na dostępność ładowarek

jak w pierwszej odpowiedzi

11. Komplikacje i koszt związany z instalacją własnych ładowarek w budynkach wielorodzinnych

jakie komplikacje? Jaki koszt? Wallbox kosztuje 1500zł, a nawet go nie potrzebujesz, wystarczy gniazdko z podlicznikiem. Sprawdz koszt ładowania w domu taryfą nocną, i zobacz jak szybko ten "problem" zacznie oszczedzac pieniadze. A jaki jest koszt i komplikacje własnej stacji do tankowania? no zapomniałem, ze sie nie da :D

12. Jednak skomplikowany proces gaszenia elektryków, co oznacza dodatkowe ryzyko (mimo, że palą się rzadziej).

no tak, lanie wodą, albo zakrycie kocem, to bardzo skomplikowany proces :D

13. statystycznie większa masa niż spalinowiec - czyli większy kloc - co czuć np. na ośnieżonych drogach, łatwo przekroczyć limit 2,5t (częsty zakaz np. na osiedlach)

patrzac na dynamikę wzrostu gęstości ogniw - żebys sie zaraz nie zdziwił, jak elektryki będą lżejsze :D

14. Wyższy koszt zakupu samochodu - nawet po dotacji (czyli sponsoringu przez innych obywateli - czasami nie posiadających samochodu)

eksperci zgodnie twierdza, ze elektryki docelowo beda tansze od spalinowych. Bez wzgledu na kary dla jednych, i dopłaty dla drugich. Chodzi o fundamentalne kwestie wydajnosci produkcji.

15. Słaba “naprawialność” elektryków - często usterka baterii powoduje, że nie opłaca się naprawiać takiego elektryka

a bzdura. Akumulatory sie naprawa, a i za wielką wodą już mają na przykład tansze zamienniki na rynku.
 
JNatomiast na 100% jesteśmy pewni, że paliwa kopalne się kończą )

Klasyczna kolejna bzdura. Punktowo kończy się węgiel, na przykład na Sląsku. Kończy w tym sensie, że pokłady są coraz głębsze, coraz bardziej uskokowo zdeformowane, co radykalnie zwiększa koszty wydobycia, czyniąc je nieopłacalnym. Natomiast zapasy ropy naftowej, gazu ziemnego, są ogromne, w dużej mierze w ogóle nienaruszone. Media klepią, politycy bełkoczą, pop kultura łyka te rozmaite kłamstwa i idiotyzmy.

Jak rozumiem tez, zakładasz, że kilkaset milionów samochodów napędzisz prądem z fotowoltaiki czy wiatraków:))))? Ludzie, jak wy łykacie wszystko,. jak indyki kluski.
 
k
na rynek zaraz wchodza auta z zasiegiem ponad 1000km. Mało? Wiekszosc potencjalnych uzytkowników mówi, ze 400km im wystarczy.
.

Tak, tak, 1000 km. Dziś są już takie, co mają 500 i 600 km, tyle, że realnie to ZAWSZE JEST POŁOWA MNIEJ. Mam w domu przykłąd, pisałem o kuzynce z Holandii, dostała super elektryka, w papierach ma zasięg do 580 km, Realnie ma mniej jak 300, JADĄC SPOKOJNIE, czyli w sznureczku tirów.
No i ta "Wiekszosc potencjalnych uzytkowników mówi, ze 400km im wystarczy".....:))
Jaka większość?
Kto policzył?
Jaka jest wiarygodność i sprawdzalność tych obliczeń?

Tomtrz w swoim zywiole: "98 procent, większość, 1000 km, już wchodzą, już stosują, lit, a po co lit...." :))))))))) Czujesz rozkosz? Lepiej niż z kobietą, Tomtrz?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra