• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
To wszystko wygląda trochę niepoważnie

Mało :) to jest niepoważne. Na zachodzie przepycha się aktualnie zakazy sprzedaży aut z silnikami spalinowymi od 2030-2040, a w niektórych przypadkach całkowity zakaz użytkowania takich samochodów w okolicach 2050.

W tym samym czasie nie robi kompletnie nic na duza skalę w kwestii właśnie modernizacji sieci przesyłowej, i znaczącego zwiększenia produkcji energii.

Parafrazując klasyka - to jebnie. :D
 
akurat zajmuje się transportem międzynarodowym, analizami na bardzo dużą skalę, i pozwolę sobie się nie zgodzić :D
1. zasięg i czas ładowania są wystarczające nawet w Tesli Semi. Kierowca jest ograniczony przepisowym czasem pracy. Nie może jechać więcej niż 10 godzin. Żeby wyjezdzic baterie, to by musiał cały czas jechać z maksymalną prędkością, co jest nierealne. Pauza to więcej, niż wystarczająco, żeby naładować auto, a jak podaje tesla, jest możliwe naładowanie do 80% przez 30 minut w superchargerze, to przecież w czasie krótkiej, tez obowiązkowej pauzy już naładuje. Ok, obciążeni sieci pewnie ogromne, ale pociagnac dodatkowe linie wzdlug autostrad jak najbardziej wykonalne.
2. Waga baterii - Tesla nie podaje ładownosci zestawu, więc pewnie mniejsza, niż standardowe 24T, ale...to nie jest big deal. Zdecydowana większość ładunków nie waży 24 ton. Znacznie częściej problemem jest przestrzeń ładunkowa, niż waga.

I nie zapominajmy, że to dopiero prototyp pierwszej elektrycznej ciężarówki.

Oczywiście to nie jest docelowe rozwiązanie, ale na najbliższą przyszłosc jak najbardziej ma sens.

Wg tego artykułu https://moto.rp.pl/tu-i-teraz/25661-tesla-semi-truck-rewolucja-w-transporcie Tesla Semi przy założeniu 40 ton DMC będzie miała zasięg 800 km w topowej wersji daleko dystansowej. Waga baterii będzie wynosiła 7,5 tony. 7,5 tony to bardzo dużo. I nie ważne, ze nie zawsze są ładunki 24 t. U mnie w firmie samochody ładują czasem 8 t. Czasem 21 t a czasem 24 t. Wszystko zależy co się przewozi. Ale zawsze należy to rozpatrywać w możliwych wartościach maksymalnych. Sugerujesz, że podczas pauzy 9 czy 11 godzin naładujesz ją na kolejne 800 km zwykłą ładowarką ładującą wolnym prądem? Nie da rady, choćbyś spuchł. Pozostają superchargery lub jakieś wersje pośrednie. No a z superchargerów prąd będziemy mieli drogi :D Zobaczymy, jak skończy się wielki test Mercedesa https://40ton.net/ciezarowka-diesle...ateriach-mercedes-szykuje-wielkie-porownanie/
 
Ostatnia edycja:
Aż się prosi żeby już teraz- przy obecnym stanie techniki zorganizować przewozy ciężarówek , które mają do pokonania większe odległości, przy pomocy pociągów towarowych (takich z pantografami na całej trasie przejazdu). Dlaczego nikt nie wpadł na tak proste rozwiązanie? Jeśli chcą za kilkanaście/kilkadziesiąt lat wydawać tak surowe zakazy, to czy nie mogliby już teraz zacząć od przepisów dotyczących przeniesienia "Tirów na Tory"? To o wiele prostsze i tańsze rozwiązanie niż elektryfikacja autostrad pod pantografy, nie mówiąc już o innych korzyściach nie tylko dla ekologii ale i dla innych użytkowników dróg.
 
Aż się prosi żeby już teraz- przy obecnym stanie techniki zorganizować przewozy ciężarówek , które mają do pokonania większe odległości, przy pomocy pociągów towarowych (takich z pantografami na całej trasie przejazdu). Dlaczego nikt nie wpadł na tak proste rozwiązanie? Jeśli chcą za kilkanaście/kilkadziesiąt lat wydawać tak surowe zakazy, to czy nie mogliby już teraz zacząć od przepisów dotyczących przeniesienia "Tirów na Tory"? To o wiele prostsze i tańsze rozwiązanie niż elektryfikacja autostrad pod pantografy, nie mówiąc już o innych korzyściach nie tylko dla ekologii ale i dla innych użytkowników dróg.

Powoli wchodzi coś takiego. U nas jest linia ze Swarzędza do Rotterdamu, gdzie na pociągi ładują np same naczepy. W Astrii tez niektóre odcinki przejeżdża się po torach. Ale to jeszcze zbyt małą skala. Trzeba zainwestować także w infrastrukturę kolejową.
 
Aż się prosi żeby już teraz- przy obecnym stanie techniki zorganizować przewozy ciężarówek , które mają do pokonania większe odległości, przy pomocy pociągów towarowych (takich z pantografami na całej trasie przejazdu). Dlaczego nikt nie wpadł na tak proste rozwiązanie?

Jak to nie wpadł? Przecież transport intermodalny w tej formie jest praktykowany od dawna, nawet i u nas. Tam gdzie się to opłaca, to się tak wozi. Niestety rynek w PL trochę bandycki, i bardzo wolno się rozwija.
 
Chodzi mi o takie uregulowania prawne jak w Szwajcarii, skoro planuje się tak drastyczne decyzje jak zakaz produkcji spalinowców, to już teraz można by wprowadzić specjalne podatki od przejazdu ciężarówek po naszych drogach, co sprawiłoby że ich transport koleją byłby bardziej opłacalny. Wiem że to spowodowałoby wzrost cen, ale dopłaty do technologii ekologicznych tego nie powodują? Oprócz czystszego powietrza mielibyśmy też wolne od ciężarówek drogi.
 
Chodziło o dłuższe trasy, w miastach i tak raczej dostawczaki rozwożą. W Szwajcarii to funkcjonuje. A jak widzisz zakaz produkcji spalinowców? Kto towary porozwozi?
 
Transport kontenerów do magazynów do których dochodzą bocznice i stamtąd do miejsce docelowych mniejszymi ciężarówkami czy dostawczakami. Duże fabryki mogą mieć własne bocznice, mniejsze mogą dostać towar małą ciężarówką albo nawet cały kontener na naczepie. Rzecz jasna wymagało by to rozwoju infrastruktury kolejowej - budowa bocznic, ramp, stacji przeładunkowych no i rzecz jasna zmian logistycznych także w firmach. Ale zysk dla społeczeństwa byłby olbrzymi (także względem miejsc pracy bo ktoś to wszystko musiałby obsłużyć).
 
Jest jeszcze jedna różnica- w przypadku rozbudowy infrastruktury kolejowej korzystałaby PKP, -zwiększyłaby się ilość miejsc pracy, powstałyby nowe linie kolejowe w naszym kraju, bocznice, urządzenia do przeładunku, zmniejszyłby się też tłok na drogach i znacznie rzadziej trzeba by było je remontować. Ale decyzje zakupu czy dofinansowania wielu aut elektrycznych spowodowałyby, że zarobiłyby zachodnie koncerny, które się tym zajmują, dlatego podejrzewam że ten drugi wariant będzie bardziej popularny i uważany za słuszny.
 
Lotos podał ceny- 24 zł za każde użycie ładowarki.
Ktoś tam stwierdził ,że Polska jest najgorsza pod względem przygotowań do utopijnych pomysłów ekologów tfu.. samochodów elektrycznych.
 
Ja chyba zajmę się tuningiem akustycznym. Miałem kiedyś warsztaty z obróbki skrawaniem na polibudzie...
 
I jak wrażenia?

idzie nowe, życie :)

Jak postęp kłóci się z nostalgią, to staram się sobie wyobrazić tych ludzi 100 lat temu, którzy parskali na samochody, i pewnie też mówili, no jak to jezdzic bez ihaha patataj, kto to widział, to już nie będzie to samo. Albo przypominam sobie, jak jeszcze stosunkowo niedawno, ludzie psioczyli na smartfony, no bo jak to, po co to, telefon do dzwonienia, a nie jakis bajerow, a dziś dnia sobie nie wyobrazają bez wlepiania oczu w mały ekranik.

No i jednak nie chce być jednym z tych, na których z perspektywy czasu będzie się patrzeć z politowaniem.

Ja już miałem okazję przejechać się elektrycznym autem, i dzisiaj już wiem, że bez zająknięcia zamienie swoje V8 na na bezduszną machinę przyszłości :D
 
idzie nowe, życie :)

Jak postęp kłóci się z nostalgią, to staram się sobie wyobrazić tych ludzi 100 lat temu, którzy parskali na samochody, i pewnie też mówili, no jak to jezdzic bez ihaha patataj, kto to widział, to już nie będzie to samo. Albo przypominam sobie, jak jeszcze stosunkowo niedawno, ludzie psioczyli na smartfony, no bo jak to, po co to, telefon do dzwonienia, a nie jakis bajerow, a dziś dnia sobie nie wyobrazają bez wlepiania oczu w mały ekranik.

No i jednak nie chce być jednym z tych, na których z perspektywy czasu będzie się patrzeć z politowaniem.

Ja już miałem okazję przejechać się elektrycznym autem, i dzisiaj już wiem, że bez zająknięcia zamienie swoje V8 na na bezduszną machinę przyszłości :D

Ale to nowe życie to tak idzie, że dojść nie może, a idzie już od bardzo dawna. I od bardzo dawna niewiele się zmieniło w technice i technologii- brak przełomowych wynalazków dotyczących akumulatorów, tak żeby był sens i racjonalne powody do zamiany spalinowca na elektryka, podobnie jest zresztą z alternatywnymi źródłami energii. Obecnie zwiększa się natomiast presja ekologiczna na auta spalinowe- dlatego pojawiają się nowe utrudnienia, przepisy , opłaty i niedogodności dla użytkowników aut spalinowych. Wchodzą w życie nowe normy ochrony spalin, które sprawiają, że najnowsze auta wcale nie są lepsze od starszych- mają małe, wysilone silniki, nowe konstrukcje skrzyń biegów walczą o każdą milisekundę przyśpieszenia, bo silniki te nie bardzo sobie radzą z dużą masą auta. Auta się kastruje z pojemności , liczby cylindrów i mocy, coraz trudniej jest w nowych autach o fun (Spass) z jazdy. To może i ma coś wspólnego z nostalgią (wspominamy starsze auta- zwłaszcza sportowe), ale porównanie do koni jest zupełnie nieadekwatne.
 
ale porównanie do koni jest zupełnie nieadekwatne.

czy aby na pewno? Pierwsze samochody były koszmarnie awaryjne, miały mały zasięg, były drogie, nie było infrastruktury, i oczywiscie "nie miały duszy", bo to przecież nie koń. Czyli w zasadzie bardzo podobne argumenty, jak dzisiaj podnoszone są w kwestii samochodów elektrycznych :D

Koń był prosty, dostępny, bezawaryjny, infrastruktura niepotrzebna, paliwo powszechnie dostępne.

Nie widzisz dzisiaj jednak koni na ulicach :D A wiesz, co było jedną z kluczowych kwestii, przez które konie przegrały? Ano ZANIECZYSZCZENIE. Wszędzie walało się łajno, śmierdziało, roznosiło choroby. I znowu, czy przypadkiem nie mamy świetnej analogii?

W rozwoju samochodów spalinowych też nie było jakis wielkich rewolucji. Powoli stawały się po prostu coraz lepsze. Patrząc na krótką historię nowoczesnych, komercyjnych aut elektrycznych, to w ciągu 10 lat z czegoś, co jest w zasadzie nieużywalne, mamy dzisiaj auta które z powodzeniem zastąpią spalinowe w 9x% przypadków. To jest mały sukces? :D W kwestii rozwoju akumulatorów, to na horyzoncie czają się takie rozwiązania, że to są w porównaniu z dzisiejszymi nieporównywalne skale. Przecież znane nam akumulatory elekrochemiczne to jest tylko faza przejściowa. Ludzie sobie nawet nie zdają dzisiaj jakimi technologiami nawet dzisiaj dysponujemy, bo media zamiast tego ogłupiają nas lekko strawną papką.
 
Parę lat temu głośno było o grafenie że to prawdziwa rewolucja i tylko kwestią czasu jest kiedy masa produktów będzie z nim współpracowała. Tylko że czas płynie, a o grafenie ciągle mówi się w kategoriach przyszłości. Ale jeżeli faktycznie, to się uda, to może być właśnie takie coś czego auta elektryczne potrzebują aby stać się w pełni funkcjonalnymi pojazdami. http://www.bateriegrafenowe.pl/ https://www.forbes.pl/technologie/g...wanie-w-5-sekund-zastosowania-grafenu/9f28j1d
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra