Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
Chcesz nam powiedzieć, że dzisiejsza młodzież lepiej "czuje" wolność od nas? A to powyżej to ma być tego przejaw?

Z łóżka korzystasz tylko 8 godzin na dobę. Przez pozostałe 16 godzin dwie osoby mogłyby się spokojnie wyspać. Chcesz się przespać to śpisz. Nie chcesz to nie martwisz się posiadaniem łóżka, scieleniem i praniem pościeli.

Dom? Po co Ci dom. To skomplikowane technicznie urządzenie a jego zakup to stres i wyrzeczenia.

Źona? Po co Ci żona. Chcesz kobiety to korzystasz z... . Nie chcesz, to inny w tym czasie skorzysta.

Przepraszam Panie, w miejsce żony można wpisać męża.

wolność, po co nam wolność?
z każdej wystawy dobrobyt tryska
wolność, po co nam wolność?
macie przecież chleb i igrzyska...
co za fatalny świat
przemówienia z dnia siódmego



Zgadzam się z TeddyBear. Przekroczyłeś granice absurdu nie zauważając tego.

tak tak, standardowo, niezmiennie, od tysiącleci "ta młodzież to w ogole nie wie co mówi, my wiemy lepiej", podczas gdy dokładnie tak samo mówiło o tobie wcześniejsze pokolenie, a ty sie śmiałeś, że stare dziady nie rozumieją, że świat sie zmienia. Zawsze mnie dziwiło, że ludzie maja tak mało wyobrazni, zeby w kółko powtarzać ten sam schemat.

a z tą wolnośćią to eee, chyba jest to dość logiczne?

Posiadanie samochodu wiąże się z obowiązkami i problemami. Jaka to jest wolność? Podczas gdy można nie posiadać, i nie mieć tych obowiązków, a jednocześnie korzystać, jeśli się potrzebuje?

analogicznie, jak to ująłeś, żona to jest wolność? Coś ty, z byka spadł? No chyba wręcz przeciwnie.
Posiadanie własnego domu to jest wolność? A nie raczej uwiązanie?

Ty sobie posiadanie utożsamiłeś z wolnością, chociaż no juz na pierwszy rzut oka to nie trzyma sie kupy, a ludzie teraz widzą brak zobowiazań, jako wolność.

Ale wmawiaj sobie co chcesz :) :) Mozesz sobie nawet wmawiac, ze samochód ci robi dobrze.

A tu pod linkiem "radość" z jazdy elektrykiem w odpowiedzi na Twoje stwierdzenie, że zimno prądu nie zabiera i że to są farmazony:

https://www.auto-swiat.pl/ev/testy/...ora-jechalem-rozladowanym-elektrykiem/8f8r0hq

ostateczny dowód!

JAk ten:

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/26-latka-postawila-na-gazie-czajnik-elektryczny/k2flc0p

;)
 
Ostatnia edycja:
Dobre ') to już lepiej elektryk, przynajmniej te godzinne postoje można zaplanować. A nie być zaskoczonym i 2 godz czekać na assistance.

Tak czułem że nie odmówisz sobie wbicia szpili ;)

Żuczek postój na tankowanie zrobimy gdziekolwiek porownujesz wciąż 2-5 min z ładowaniami? Ile minut robisz siku? To mniej niz znalezienie ładowarki podjazd podpiecie. Nie każdy ma zapalenie pęcherza żeby na luzie 500km nie przejechać (no chyba że w tempie elektryka oszczędzającego prąd, bo z realnymi V gdzie się da to nie jest doba).

Każdy postój na tankowanie to nie 5 minut ale 20-30 minut - bo siku, stanie w kolejce do kasy, jakieś picie czy jedzenie. W tym czasie na szybkiej ładowarce doładujesz się na tyle, ze dobijesz do tych 500 km bez wielkiej spiny.

Jaki jeden ektryk a jeden spalinowy? Po co mi jeden niepełnosprawny samochód - czyli elektryk. I skąd wiesz że drugi również nie był potrzebny w tym czasie.

Przy kręceniu się wokół komina to spalinowiec jest gorszy bo trzeba go tankować, elektryka rano możesz mieć zawsze doładowanego na 100 % i bez problemu jeździć tydzień bo zrobisz nim 400-500km po mieście. Twoja Mazda pewnie tyle po samym mieście nie zrobi na jednym baku.
 
Każdy postój na tankowanie to nie 5 minut ale 20-30 minut - bo siku, stanie w kolejce do kasy, jakieś picie czy jedzenie...


No i jeszcze będziesz innym organizował tankowanie super. Otóż to jest 5 min lub mniej , może LPG dłużej, nie wiem co ty robisz tankując możesz medytować czy robić to jak leniwiec z reklamy 147 ale ja 20 30 min to robiłem postoje jak dzieci trzeba było przewijać karmić itd. no i chyba wiem ile tankowałem 2 dni temu jeszcze spaliny mi na pamięć nie działają , 30 min tankowanie, dobre : ) aaa i to KAZDE oczywiście . Ech
 
Ostatnia edycja:
tak tak, standardowo, niezmiennie, od tysiącleci "ta młodzież to w ogole nie wie co mówi, my wiemy lepiej", podczas gdy dokładnie tak samo mówiło o tobie wcześniejsze pokolenie, a ty sie śmiałeś, że stare dziady nie rozumieją, że świat sie zmienia. Zawsze mnie dziwiło, że ludzie maja tak mało wyobrazni, zeby w kółko powtarzać ten sam schemat.

a z tą wolnośćią to eee, chyba jest to dość logiczne?

Posiadanie samochodu wiąże się z obowiązkami i problemami. Jaka to jest wolność? Podczas gdy można nie posiadać, i nie mieć tych obowiązków, a jednocześnie korzystać, jeśli się potrzebuje?

analogicznie, jak to ująłeś, żona to jest wolność? Coś ty, z byka spadł? No chyba wręcz przeciwnie.
Posiadanie własnego domu to jest wolność? A nie raczej uwiązanie?

Ty sobie posiadanie utożsamiłeś z wolnością, chociaż no juz na pierwszy rzut oka to nie trzyma sie kupy, a ludzie teraz widzą brak zobowiazań, jako wolność.

Ale wmawiaj sobie co chcesz :) :) Mozesz sobie nawet wmawiac, ze samochód ci robi dobrze.



ostateczny dowód!

JAk ten:

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/26-latka-postawila-na-gazie-czajnik-elektryczny/k2flc0p

;)

Tak. To co opisałem to wolność.

To co Ty opisałeś to nie wolność tylko ucieczka od wysiłku i obowiązków ubrana w papkę o szanowaniu planety. Tak urabiają media młodzież.


Mozesz sobie nawet wmawiac, ze samochód ci robi dobrze.

Żałosny jesteś.
 
Tomtrz zwrócił celną uwagę-posiadanie auta jest czymś innym dla młodych a czym innym dla zgredów jak my.
Zresztą nawet ja gdzieś tam mam coraz mniejsze parcie na posiadanie auta.Prowadzę knajpę, dziecko chodzi do przedszkola,żona zakupy, praca itp. i mimo tego mamy jedno auto, które jest używane 2 razy w tygodniu.Czasem nachodzi mnie myśl, czy tu nie chodzi o "radość z posiadania", bo taksówka i wypożyczenie czasem auta na jakiś rodzinny wyjazd wyszłoby taniej i bezproblemowo.
No, ale z drugiej strony jak widzę,że ludzie podjeżdzają pod sklep do którego szybciej doszliby piechotą, albo kluczą uliczkami,żeby dowieść dziecko do szkoły oddalonej 10-15 minut piechotą to widzę,że to już jest kwestia lenistwa.
Pomijam oczywiście sytuacje, gdzie ktoś mieszka w miejscu słabo skomunikowanym, ale większość moich znajomych wsiądzie do auta i stoi na światłach zamiast się te 5 minut przejść.
 
To co Ty opisałeś to nie wolność tylko ucieczka od wysiłku i obowiązków ubrana w papkę o szanowaniu planety. Tak urabiają media młodzież.

wysiłki i zobowiązania to jest wolność?? I to młodzi mają spaczoną percepcję ... :)
 
[MENTION=89350]Krzyk[/MENTION], jesteś w błędzie. Obecnie obowiązuje jeden jedyny poprawny politycznie wzorzec wolności. Korpo - wolności. Własność, posiadanie, odpowiedzialność to zło. Posiadanie mieszkania? samochodu? telefonu? Po co, kiedy teraz można wszystko wynajmować. Ceny są podawane w racie miesięcznej, a RSSO jest bardzo małą czcionką. Abonament na netfixa, samochód i hot dogi. Jeszcze trochę będzie abonament na osobiste emisje CO2 (i papier toaletowy). To co piszesz to myślozbrodnia. Przez głoszenie takich poglądów jeszcze któryś naiwny się nawróci i korporacje nie zarobią.
 
No widzisz, ale na mieście życie się nie kończy. Nie wiem jakie macie pociągi w Warszawie, tudzież jaki wygodny jest Jaguar, ale z moich doświadczeń jazda pociągiem nie jest wygodniejsza od jazdy samochodem. W Polsce ani trochę. Tańsza i szybsza - być może, w większości przypadków tak.

No jest wygodniejsza, bo nie musisz tego pociagu prowadzić. Mozesz zrobic coś pożytecznego, przeczytać książkę, popracować. Albo po prostu kimnąć. Czas spędzony na prowadzeniu samochodu jest w zasadzie czasem straconym. Nikt mi nie wmówi, że codzienne jezdzenie ta sama trasą, jeszcze przy duzym ruchu, to jest jakakolwiek przyjemność.
 
wysiłki i zobowiązania to jest wolność?? I to młodzi mają spaczoną percepcję ...
to Ty masz spaczoną percepcję. wysiłki i zobowiązania to niezależność i wolność. Twoje pojmowanie wolności to tak naprawdę beztroska i samowola.
 
to Ty masz spaczoną percepcję. wysiłki i zobowiązania to niezależność i wolność. Twoje pojmowanie wolności to tak naprawdę beztroska i samowola.

lol

i wy to tak na serio piszecie. Ja nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Zobowiazania to niezależność. Małżeństwo to wolność. Kisnę.
 
lol

i wy to tak na serio piszecie. Ja nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Zobowiazania to niezależność. Małżeństwo to wolność. Kisnę.

Kolega tak nam promuje posiadanie niczego. Domyślam się na podstawie własnych doświadczeń.
Samochodu nie posiadasz?. Mieszkania/Domu też. Bo po co? żona? po co żona. Dzieci? to dopiero zobowiązanie. Praca? zmarnowana 1/3 doby.... Kolega jest wolny od wszystkiego. Refleksji życzę.
PS. Małżeństwo to wolność. Tak jestem szczęśliwy w małżeństwie. Wolno mi?
 
Kolega tak nam promuje posiadanie niczego. Domyślam się na podstawie własnych doświadczeń.
Samochodu nie posiadasz?. Mieszkania/Domu też. Bo po co? żona? po co żona. Dzieci? to dopiero zobowiązanie. Praca? zmarnowana 1/3 doby.... Kolega jest wolny od wszystkiego. Refleksji życzę.
PS. Małżeństwo to wolność. Tak jestem szczęśliwy w małżeństwie. Wolno mi?

Ale kto tu coś promuje? Ja tylko stwierdzam fakty. Rób sobie coś chcesz, tylko nie opowiadaj bzdur :)

zobowiazania to wolność ;) ;) Misiowi tadziowi rośnie widzę silna konkurencja ;)

PS. I tu też jakieś dziwne pomieszanie pojęć. Szczescie w małżeństwie = wolność? Co to ma wspólnego ze sobą? W dawnych czasach jak niewolnik miał dobrego pana, to też pewnie był szczęśliwy. Ja nie wiem, wy juz zaczęliście tankować przed świętami? Przecież to są tak absurdalne tezy, ze nawet anonimowo na forum sie dziwie, że wam nie wstyd tego pisać.
 
Ostatnia edycja:
zobowiazania to wolność Misiowi tadziowi rośnie widzę silna konkurencja
Myślenie boli? czy tak sobie celowo trolujesz? zobowiązania (praca, umowy, małżenstwo itd) umożliwiają zgromadzenie zasobów (nie tylko materialnych) dzięki którym człowiek może być niezależny. A niezależność umożliwia wolność.
Kolega oczekuje wolności bez zobowiązań. to mżonka i utopia.
 
Myślenie boli? czy tak sobie celowo trolujesz? zobowiązania (praca, umowy, małżenstwo itd) umożliwiają zgromadzenie zasobów (nie tylko materialnych) dzięki którym człowiek może być niezależny. A niezależność umożliwia wolność.
Kolega oczekuje wolności bez zobowiązań. to mżonka i utopia.

Mrzonka jak już ;)

Pięknie sobie to wykombinowałeś! Założyłeś sobie, że twoja sytuacja, to jest prawdziwa wolność, a pozniej zacząłeś sobie wszystko składać, żeby pasowało, i volia!
No ale nie, sorry, to tak nie działa. Ty mozesz mowic co najwyzej o swoim poczuciu wolnościa, a ta prawdziwa wolnosc ma definicję.
Ja na serio muszę tłumaczyć dorosłym ludziom, co oznacza proste słowo, jakim jest wolność? Zobowiązania są zaprzeczeniem wolności i niezależnosci. To juz nawet wprost wynika z semantyki.
Oczywiście nikt nie chce być eremitą szałasie, i zbierać jagody. Tylko to nie oznacza, żeby czarne można nazywac białym, żeby poczuć się lepiej.
Ja zawsze myślałem, że taki normalny, zdrowy na umyśle człowiek, sie wystrzega zobowiązań i zmartwień, jesli tylko może, a tu sie okazuje, ze to jest cnota i wolność ;)

Wynajęty samochód, czy mieszkanie, spełnia dokładnie taką samą rolę, jak własne, jednoczesnie nie ograniczając człowieka, czyli jest bardziej praktyczne. Mniej ograniczeń = więcej wolnosci. Oczywiscie, jest jeszcze kwestia, ze zwyczajnie nie zawsze to sie opłaca, ale co ma opłacalnosc do tej mitycznej wolności? To z czym wy macie problem, to że nie zaspokaja to czysto irracjonalnej żądzy posiadania. Że to jest MOJE, i tylko MOJE. Nie rozumiem czemu macie taki problem, żeby to przyznać. To jest ludzka rzecz. Wolność jest tak samo irracjonalna. A wy sie bedziecie się kłócić, która irracjonalna wartość, jest ważniejsza ;)
 
Ostatnia edycja:
Samochodu nie posiadasz?. Mieszkania/Domu też.
Nie no, ale porównywanie posiadania samochodu do posiadania mieszkania to już hiperbola.
Masa ludzi nie posiada auta z wyboru, a nie braku możliwości finansowych ,czy okoliczności.
Brak mieszkania a brak samochodu to jednak jest kolosalna różnica, a nie drobne niuanse.
 
Nie no, ale porównywanie posiadania samochodu do posiadania mieszkania to już hiperbola.
Masa ludzi nie posiada auta z wyboru, a nie braku możliwości finansowych ,czy okoliczności.
Brak mieszkania a brak samochodu to jednak jest kolosalna różnica, a nie drobne niuanse.

Nie ma większej różnicy. Są tak samo ludzie, którzy nie kupują mieszkania z wyboru, żeby zachować mobilność. Sam się przed tym długo wzbraniałem, ale mieszkanie w warszawie jest na tyle chodliwym towarem, ze mnie w zasadzie nie ogranicza, bo się go mogę w tydzień pozbyć.
 
T
Każdy postój na tankowanie to nie 5 minut ale 20-30 minut - bo siku, stanie w kolejce do kasy, jakieś picie czy jedzenie. W.

Nie no, coś Ty. Pojedź ostrzej. Kupa zajmie więcej czasu jak siku. "Jakieś jedzenie" to może być schabowy z frytkami a "jakieś picie" to kawa i relaks po posiłku. Można jeszcze przejrzeć prasę na stojakach i kupić misia dla córki.
Czyli każdy postój na tankowanie to nie 5 minut i nie 20-30 minut ale spokojnie minimum godzina.
Przez ten czas elektryk się naładuje i już dawno odjedzie.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra