i znowu tutaj sie ujawnia podejście ofiary. Bo nam zabraniają! Jak tak można! My przecież nic złego nie robimy!
prawa nabyte!
Mieliscie tez kiedy prawo nabyte wyrzucać śmieci do rowu. Było też prawa dmuchania komuś dymem papierosowym w nos. I palenia śmieciami też wam zabronili! Zabrali wam prawa! siłowo! Biedne ofiary opresyjnego reżimu!
Znów niczego nie rozumiesz.
Nie chodzi o to, że nie można zabronić szkodliwych rzeczy - ale najpierw trzeba jasno wykazać, że są szkodliwe, pokazać, że zmiany przyniosą zakładany efekt, koszt zmiany jest akceptowalny, a sama zmiana jest możliwa do przeprowadzenia - oraz, co ważne, na zasadzie konsensusu - nie przymusu...
Weźmy taki koszt - chyba nawet Ty zgodzisz się z tym, że GDYBY wprowadzenie elekromobilności w takim kształcie jaki się odbywa było związane np. z 100 krotnym i na stałe wzrostem ceny energii elektrycznej to należałoby się z tym wstrzymać.
Oczywiście - powyższy przykład jest nierealistyczny (na szczęście) - ale chodzi o to, że wprawdzanie zmian, bez starannej analizy wpływu to zabawa małych dzieci.
Mam wrażenie, że tego nie rozumiesz - Twoje stanowisko to "po trupach do celu" - bez względu na skutki.
Proponujesz przymus i jeszcze uprawiasz bieda-retoryke posądzając ludzi o bycia jakimiś "ofiarami' - marna ta Twoja percepcja rzeczywistości, mocno kojarzy się z czasami komunizmu - odgórne decyzje bez pytania i głębszej refleksji.
Nikogo nie przekonasz w ten sposób, a jedynie wzmocnisz opór takiem postępowaniem.
No, ale ja Ci radzę - rób jak chcesz.
p.s.
ciągle nie masz elektryka i trujesz powyżej średniej jeżdząc kopcichem o dużej pojemności - to tworzy wrażenie, że nie wierzysz w elektromobilność