To jest jak seksoholizm albo alkoholizm.
To raczej "kombo" obu, przy czym seksoholizm, wspomniany tutaj, to taki skrót myślowy od onanizmu.

Chociaż - może i jest jeszcze tutaj jakiś inny czynnik.
On w zasadzie przyjął religię EV i ją głosi jako jedyną możliwą
Tylko, jakoś, dziwnie - nie chce sam jej przyjąć.
Poza tym - Panowie, uważam, że pisanie rzeczy nieprawdziwych, takich np. jak to, że elektryki palą się częściej (jako odsetek jeżdżących pojazdów) to jest podkładanie się w dyskusji - łatwy cel, bo to nie jest prawda i chłopak się momentalnie podjara chociaż to nie przesadza o tym, że "religia EV" jest jedyną słuszną, i będzie to wałkował i oraz myślał sobie, że coś tam "udowodnił".
Osobiście to nawet nie wiem co on tam twierdzi - nie widziałem jego jasno przedstawionego stanowiska - są jedynie jego jakieś jakieś luźne komentarze do wpisów z którymi się nie zgadza (bo "coś tam coś tam") - a wszystkie przedstawione słabe punkty EV, sposób ich wprowadzenia w UE (decyzja administracyjna, dopłaty, zakazy), ryzyka, niedogodności i kłopoty - zwyczajnie, po chamsku w treści, zakrzykuje albo pomija ... wygląda jakby sobie myślał, że czym więcej wpisów zrobi na jakiś temat tym bardziej coś "udowodni" - a wystarczyłby jeden dobry wpis, z konkretnymi argumentami, do każdego punktu ... i tak "daje" (napie*dala?

) przez 340 stron :sarcastic: - ten wątek to jego dziecko, a matka kocha swoje dzieci :sarcastic:
... i najśmieszniejsze: nawet do dzisiaj sobie elektryka nie kupił :sarcastic: :sarcastic:
p.s. jetem ciekaw, czy w ciągu roku "stuknie" jedynka w liczbie stron tego wątku
