Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
Żałosny jest ten artykuł poniżej. Nie chodzi już o sam fakt udowodnienia, że dacia spring dojedzie z Wrocĺawia do Warszawy, bo ja mogę udowodnić, że przejdę tę trasę piechotą. Żałosne są stwierdzenia: "kierowcy mnie nienawidzą" ( raczej mają Cię gdzieś ), "porsche 911 nie jest w stanie przewieźć lodówki" ( ale nie ma przymusu kupowania porsche 911 od 2035 ), czy sugerowanie, że ludzie nie są otwarci na rozwój motoryzacji ( tej elektrycznej rzecz jasna ):

https://motoryzacja.interia.pl/samo...dza-nie-chca-maly,nId,6994854#google_vignette

No więc Panie redaktorku: jam mam to głęboko w dupie, o ile ktoś mnie nie będzie uszczęśliwiał takimi daciami, maxusami i innymi build your dreamsami. I kochaj Pan sobie tą dacię od trzeciego wejrzenia. Ja zaś będę ją ( nie Pana ) nienawidził od pierwszego wejrzenia w jej parametry.

I właściwie jeszcze jedno: jest Pan pewien, że porsche 911 nie jest w stanie przewieźć lodówki? Bo idąc Pańskim ( oraz wielu innych speców od elektryków ) tokiem rozumowania to ja mogę udowadniać, że mnie wystarcza na co dzień lodówka turystyczna, a ta w porsche zmieści się nawet podłączona.

Moje dowody będą równie anegdotyczne, co Pańskie.
 
Ostatnia edycja:
Tu jest rzeczywistość polskiej infrastruktury:
"Ładowałem się trzy razy po ok. pół godziny, do tego na jednej ładowarce czekałem pół godziny na wolną wtyczkę."
Aut EV przybywa dużo szybciej niż infrastruktury, więc takich przypadków na trasach będzie coraz więcej.
 
Tu jest rzeczywistość polskiej infrastruktury:
"Ładowałem się trzy razy po ok. pół godziny, do tego na jednej ładowarce czekałem pół godziny na wolną wtyczkę."
Aut EV przybywa dużo szybciej niż infrastruktury, więc takich przypadków na trasach będzie coraz więcej.

Infrastruktura to tylko część problemu zwanego zasięgiem. Gdyby buty zużywały się po przejściu 300 metrów, to problemu nie rozwiązałyby sklepy obuwnicze na każdym rogu.
 
Wracając do lodówki - autor chce powiedzieć, że do tej jego Dacii da radę wsadzić lodówkę? Taką standardową domową 60x60x180?
 
Ten artykuł gość dla jaj i kpin z EV najwyraźniej napisał . Przecież widać że to niepoważne, każde zdanie to absurd.
Część o ładowaniu, szlaku ładowarek ( ;) ) , braku wolnych, opieprzaniu przez innego od EV że za dobrą ładowarkę zajął, że powinien siedzieć i jak się zwolni wystarczająca dla dacii się "perzepiąć" , jakieś wygibasy ile ładować ile nie ładować decyzje zbaczać z trasy nie zbaczać ale czekać aż inny skończy, jakieś brednie o odpinaniu kabli przez sąsiadów, prędkościach, czy rzekome zdziwienie że "przy niemal każdej próbie wyprzedzenia 3-4 tirów z prędkością 100-110 km/h, pod koniec zwykle miałem za sobą kilka aut"
No i cały artykuł się od nieprawdy zaczyna, bo są tańsze auta elektryczne do miasta - Citroen Ami na przykład.
 
Wracając do lodówki - autor chce powiedzieć, że do tej jego Dacii da radę wsadzić lodówkę? Taką standardową domową 60x60x180?

Ten artykuł gość dla jaj i kpin z EV najwyraźniej napisał . Przecież widać że to niepoważne, każde zdanie to absurd.
Część o ładowaniu, szlaku ładowarek ( ) , braku wolnych, opieprzaniu przez innego od EV że za dobrą ładowarkę zajął, że powinien siedzieć i jak się zwolni wystarczająca dla dacii się "perzepiąć" , jakieś wygibasy ile ładować ile nie ładować decyzje zbaczać z trasy nie zbaczać ale czekać aż inny skończy, jakieś brednie o odpinaniu kabli przez sąsiadów, prędkościach, czy rzekome zdziwienie że "przy niemal każdej próbie wyprzedzenia 3-4 tirów z prędkością 100-110 km/h, pod koniec zwykle miałem za sobą kilka aut"
No i cały artykuł się od nieprawdy zaczyna, bo są tańsze auta elektryczne do miasta - Citroen Ami na przykład.

W zasadzie to chyba rzeczywiście powinienem potraktować artykuł jako żart. Generalnie cała ta religia EV nadaje się na kabaret, może być ten o butach i rozbudowanej sieci zakładów szewskich ( w miejsce sklepów obuwniczych ), których dostępność można sprawdzić za pomocą aplikacji "Greenbut". Szybka naprawa obuwia umożliwia uzyskanie zasięgu w 80%, przy pełnej naprawie można pójść na zakupy. Przywileje: możliwość deptania trawnika i przechodzenia na czerwonym świetle oraz oczywiście dopłaty rządowe w programie "mój but". Poza tym Panie szanowny ja dziennie przechodzę tylko 40 metrów do autobusu, więc nie widzę problemu.
 
Żałosny jest ten artykuł poniżej.

ale to dlatego, ze ktos pisze pod teze, czy pod tezę, która ci sie nie podoba? :D

- - - Updated - - -

Moje dowody będą równie anegdotyczne, co Pańskie.

autor przynajmniej zdaje sobie sprawę, że dowody anegdotyczne są nic nie warte. O was tego nie mozna powiedziec :D

- - - Updated - - -

Infrastruktura to tylko część problemu zwanego zasięgiem. Gdyby buty zużywały się po przejściu 300 metrów, to problemu nie rozwiązałyby sklepy obuwnicze na każdym rogu.

nom, gdyby chodziło o buty, to nagle by sie okazało, ze wszyscy są maratończykami :D

- - - Updated - - -

( ale nie ma przymusu kupowania porsche 911 od 2035 )

nie ma też przymusu kupowania dacii z 2021 roku, w 2035 :D
 
ale to dlatego, ze ktos pisze pod teze, czy pod tezę, która ci sie nie podoba? :D

- - - Updated - - -



autor przynajmniej zdaje sobie sprawę, że dowody anegdotyczne są nic nie warte. O was tego nie mozna powiedziec :D

- - - Updated - - -



nom, gdyby chodziło o buty, to nagle by sie okazało, ze wszyscy są maratończykami :D

- - - Updated - - -



nie ma też przymusu kupowania dacii z 2021 roku, w 2035 :D

O witaj!
Nie che mi się czytać Twoich wpisów, dlatego nie odpowiem.

EDIT: jednak odpowiem.

1. Zasięg ( a więc użyteczność w każdej sytuacji ) to jest aksjomat. To Wy próbujecie zrobić z tego tezę.

2. My sobie dobrze zdajemy sprawę z tego, że Wy możecie się posługiwać tylko dowodami anegdotycznymi. W dodatku nie rozumiecie śmieszności swej postawy.

3. Znasz takie hasło: "Dzień pieszego pasażera"? Wkrótce będzie "Dzień pieszego użytkownika samochodu EV".

4. No nie ma przymusu. Rynek aut używanych przecież może przestać istnieć w 2035.

Nie przegap tego:

https://e.autokult.pl/czy-wszyscy-b...otive-na-linii-zachod-chiny,6934342991039424a


Teraz już nie mam czasu, bo muszę przejechać około 900 kilometrów. Wieczorem będę dostępny ( tu zdziwienie użytkowników EV ).
 
Ostatnia edycja:
1. Zasięg ( a więc użyteczność w każdej sytuacji ) to jest aksjomat. To Wy próbujecie zrobić z tego tezę.

ale oczywiscie, ze lepiej mieć zasięgu więcej, niż mniej.

tylko lepiej jest też jezdzic taniej, niż drozej
lepiej mieć moment obrotowy dostępny w każdym zakresie obrotów
lepiej jezdzic cichym samochodem, niz głośnym
lepiej nie smrodzić, niż smrodzic

jesli uwazasz, ze zasieg jest najwazniejszy na swiecie - droga wolna, nikt ci nie zabroni. Rzecz w tym, ze próbujesz wmówić, ze to jest najważniejsze dla wszystkich/wiekszosci.

2. My sobie dobrze zdajemy sprawę z tego, że Wy możecie się posługiwać tylko dowodami anegdotycznymi. W dodatku nie rozumiecie śmieszności swej postawy.

aha, no badania naukowe i analizy to dowody anegdotyczne, a clickabity, opowiesci, i randomu z yutuba, to sa prawdziwe dowody :D

3. Znasz takie hasło: "Dzień pieszego pasażera"? Wkrótce będzie "Dzień pieszego użytkownika samochodu EV".

fajnie :D

4. No nie ma przymusu. Rynek aut używanych przecież może przestać istnieć w 2035.

i teraz tez bedziesz palił głupa jak ostatnio? :D No nie ma zadnego przymusu kupowania dacii z 2021 roku. Równie dobrze, można opowiadać, że porsche nie przewieziesz lodówki, wiec samochody spalinowe sa do dupy.


cool story, i co? :D

Teraz już nie mam czasu, bo muszę przejechać około 900 kilometrów. Wieczorem będę dostępny ( tu zdziwienie użytkowników EV ).
w butelke do sikania sie zaopatrzyłeś i ślinaczek (bo przecież prawdziwy mężczyzna nie zatrzymuje sie, zeby zjeść)
 
butelke do sikania sie zaopatrzyłeś i ślinaczek (bo przecież prawdziwy mężczyzna nie zatrzymuje sie, zeby zjeść)
Nie każdy ma problemy z trzymaniem i musi co godzinę do WC. I nie jest to powód do kupowania EV. Lepiej skorzystać z porady urologa. Zdrowy dorosły osobnik gatunku człowiek bez problemów utrzyma mocz na tyle długo, żeby w 900km podróży zjechać raz góra dwa razy za potrzebą i coś przekąsić przy okazji.

ps. czy żarcie w fastfoodzie przy okazji każdego ładowania dolicza się do emisji CO2? dodatkowe koszty też wypadałoby policzyć :).


Tak wygląda ekologia pierwszego świata w praktyce:
https://zielona.interia.pl/smieci-p...anskie-kraje-tona-w-zachodnich-hi,nId,6996912
Jak nie śmierdzi Tomrzowi i Żuczkowi prosto w nos, to znaczy, że jest eko. Ale murzynowi można - za przeproszeniem - na.rać przed domem. Bo w Europie tego nie czuć.
 
Ostatnia edycja:
ale oczywiscie, ze lepiej mieć zasięgu więcej, niż mniej.

tylko lepiej jest też jezdzic taniej, niż drozej
lepiej mieć moment obrotowy dostępny w każdym zakresie obrotów
lepiej jezdzic cichym samochodem, niz głośnym
lepiej nie smrodzić, niż smrodzic

jesli uwazasz, ze zasieg jest najwazniejszy na swiecie - droga wolna, nikt ci nie zabroni.

Fajnie jest posilać się w ładnej, klimatyzowanej restauracji.
Miło jest jeść w dobrym towarzystwie.
Dobrze, jak możemy umyć ręce prze jedzeniem.
Mega fajnie, jak to jedzenie nie jest jakoś bardzo drogie.
Jeżeli posiłek jest zdrowy, to jeszcze lepiej.
Jeżeli jest smacznie, to już w ogóle czad!

Najważniejsze jednak... to zjeść w ogóle! Mieć co, za przeproszeniem, do gęby włożyć. Na uj ci restauracja, czyste ręce i klima, jak nic nie zjesz i będziesz głodować?

Samochód to środek transportu. Głęboko gdzieś mogę sobie wsadzić moment obrotowy dostępny od dołu, cichy napęd, czy brak smrodu jeżeli w ogóle nie dojadę do celu.
Rozumiesz? To oczywiście pytanie retoryczne, bo zaraz zobaczymy kota odwróconego ogonem i okaże się, że problem nie istnieje, a wszystkie firmy automotive podają te zasięgi dla sportu, bo taka moda akurat :sarcastic:
 
Napisał tomaz
jeżeli w ogóle nie dojadę do celu.

eeeee...yyyyyy...jak to nie dojedziesz?

to już jest nawet bardziej, niż niepoważne.

Niepoważne to jest chyba udawanie przez Ciebie, że nie ma kłopotu (chyba, że nie rozumiesz na czym polega - ale wtedy sytuacja staje się jeszcze gorsza ... ;) ).

Sformułowanie "jeżeli w ogóle nie dojadę do celu" odnosi się do ryzyka.
Ryzyka aktualnego zasięgu.

Weźmy taki (typowy ;) przypadek - żebyś (tak łatwo) nie mógł się wykręcić sianem:
- jeżeli jadąc elektrykiem mam w pełni naładowaną baterię i np. to oznacza zasięg 400km wyruszam w drogę
- po przejechaniu np. 200 km, samochód pokazuje zasięg 120km (np. z powodu warunków atmosferycznych) - a powinien 200 - to to oznacza ryzyko: (1) nie mam zaufania do tego, że te 120 jest wiarygodne/oznacza rzeczywisty zasięg, (2) nie mam zaufania do 400km zasięgu pokazywanego na początku

To oznacza ryzyko - ryzyko tego, że nie dojadę do celu.
Np. trafi się korek w którym bateria się zużyje, np. nie będzie stacji ładowania w zasięgu mojego EV.
Zasięg EV jest dużo bardziej wrażliwy na warunki zewnętrzne oraz styl jazdy.
Takie są twarde fakty.

Np. w przypadku spalinowca - w najgorszym przypadku - można grzecznościowo dostać benzynę z baku pojazdu obok albo dostać się do najbliższej stacji benzynowej i przynieść benzynę w jakimś pojemniku (tak wiem - wiele stacji nie pozwala tankować np. do karnistra).

Gdybyś chciał to jakoś skwantyfikować - to możesz zrobić sobie test: zasięg początkowy vs zasięg po przejechaniu np. 200 km: EV vs spalinowiec w mieszanych warunkach.
Wtedy może zrozumiesz albo zaakceptujesz rzeczywistość. ;)

Więc - nie pie*dol Tomtrz ...
Niepoważny to jesteś Ty ze swoimi banialukami związanymi z EV. :sarcastic:
 
Niepoważne to jest chyba udawanie przez Ciebie, że nie ma kłopotu (chyba, że nie rozumiesz na czym polega - ale wtedy sytuacja staje się jeszcze gorsza ... ;) ).

Sformułowanie "jeżeli w ogóle nie dojadę do celu" odnosi się do ryzyka.
Ryzyka aktualnego zasięgu.

Weźmy taki (typowy ;) przypadek - żebyś (tak łatwo) nie mógł się wykręcić sianem:
- jeżeli jadąc elektrykiem mam w pełni naładowaną baterię i np. to oznacza zasięg 400km wyruszam w drogę
- po przejechaniu np. 200 km, samochód pokazuje zasięg 120km (np. z powodu warunków atmosferycznych) - a powinien 200 - to to oznacza ryzyko: (1) nie mam zaufania do tego, że te 120 jest wiarygodne/oznacza rzeczywisty zasięg, (2) nie mam zaufania do 400km zasięgu pokazywanego na początku

To oznacza ryzyko - ryzyko tego, że nie dojadę do celu.
Np. trafi się korek w którym bateria się zużyje, np. nie będzie stacji ładowania w zasięgu mojego EV.
Zasięg EV jest dużo bardziej wrażliwy na warunki zewnętrzne oraz styl jazdy.
Takie są twarde fakty.

Np. w przypadku spalinowca - w najgorszym przypadku - można grzecznościowo dostać benzynę z baku pojazdu obok albo dostać się do najbliższej stacji benzynowej i przynieść benzynę w jakimś pojemniku (tak wiem - wiele stacji nie pozwala tankować np. do karnistra).

Gdybyś chciał to jakoś skwantyfikować - to możesz zrobić sobie test: zasięg początkowy vs zasięg po przejechaniu np. 200 km: EV vs spalinowiec w mieszanych warunkach.
Wtedy może zrozumiesz albo zaakceptujesz rzeczywistość. ;)

Więc - nie pie*dol Tomtrz ...
Niepoważny to jesteś Ty ze swoimi banialukami związanymi z EV. :sarcastic:

WTF?????

to już nawet nie jest odlot. Linia karmana przekroczona, witamy na orbicie.

"w ogóle nie dojadę do celu" wcale nie oznacza, ze nie dojedziesz do celu, tylko to oznacza jakieś....ryzyko?!

bo przecież w spalinowcach, ten zasięg na ekranie, to jest 100% wiarygodny, w każdych warunkach. A jak ten w 100% wiarygodny zasieg oszuka, to przecież luzik, można wyciągnać wężyk i kanister, który każdy przecież nosi w kieszeni, i sobie spuscic z baku samochodu obok (bo przeciez zawsze jest jakis samochód obok), albo po prostu przejsc sie z buta na stacje benzynową! Bo przeciez zawsze stacja beznynowa jest w pobliżu. No nie ma absolutnie żadnego problemu! nie to, co z tymi wstretnymi elektrykami :D A przeciez to taka ważna sprawa, codziennie mijamy na ulicy ludzi, którym skończyło sie paliwo. A 2035 ci ludzie, beda umierac w tych samochodach oczekując na ratunek. I co z tego, ze podobnie jak podaje sie spalanie samochodu spalinowego według określonej metodologii, i kazdy doskonale wie, ze jest to wylącznie wartosc referencyjna, tak w przypadku elektrycznego, jak pokazuje na ekranie 200, to ma być 200 i koniec!!!

nie no cyrk,kabaret :D :D :D
 
Ostatnia edycja:
.. (tak wiem - wiele stacji nie pozwala tankować np. do karnistra).
...

Nie spotkałem takiej , do tego na każdej są kanisterki 5/10 litrów za kilkanaście zł, ot range extender za grosze, ile taki do elektryka ? a nie, przepraszam, w nich zasięg jest nieważny. Dlatego o nim tak trąbią producenci.
A jak się komuś nie chce kombinować to siedzi w aucie i czasie takim samym jak ładowanie pojazdu na baterie, przyjedzie assistance z benzynką i hajda dalej. Są assistance z moblinymi ładowarkami jakieś ?

Regularnie leję do kanisterkow na różnych stacjach przed trackdayami czy na jakieś testy. Chyba tylko jak wojna obok wybuchła były ograniczenia że 5 czy 10 litrów max dodatkowo poza bakiem można było lać.
Inn sprawa że trzeba się mocno postarać żeby stanąć w polu z powodu braku benzyny, stacje są co kawałek, w zakresie świecenia rezerwy dobre kilka się minie.
Ostatnie przypadki o jakich słyszałem to Giulie stające z braku benzyny bo awaryjne wsk ich poziomu mialy (ale na pewno prod Boscha ;) ) .
 
to już jest nawet bardziej, niż niepoważne.

Tak trudno ci sobie wyobrazić proste sytuacje na drodze? Np. w obliczu ostatnich ulew masz zalaną drogę (sytuacja z życia, nie z internetów) i musisz jechać objazdem, bo inaczej się nie da.
Kolejna sprawa - jedziesz, masz w planie ładowanie na stacji XYZ, a tu nagle ktoś był pierwszy. I godzinka w plecy. W przypadku spotkania biznesowego to oznacza nie dojadę do celu, bo po godzinie to mogę jedynie podjechać pogratulować konkurencji. Czego tu nie rozumiesz?
Można też trafić oblodzoną drogę w środku zimy, -15 stopni i korek w którym stoisz, bo ktoś miał wypadek. Cała twoja bateria w trybie szybkim schodzi na ogrzanie wnętrza, bo o ile sam może byś dał radę bez ogrzewania, ale dzieci musisz ogrzać. I okazuje się, że nie starcza zasięgu do najbliższej ładowarki. Nie-dojeżdżasz-do-celu.

Jeżeli myślisz, że to są scenariusze z Afryki, albo z Interioru w Australii, to chyba jeździsz jedynie po Warszawie chłopie.
 
Tak trudno ci sobie wyobrazić proste sytuacje na drodze? Np. w obliczu ostatnich ulew masz zalaną drogę (sytuacja z życia, nie z internetów) i musisz jechać objazdem, bo inaczej się nie da.
Kolejna sprawa - jedziesz, masz w planie ładowanie na stacji XYZ, a tu nagle ktoś był pierwszy. I godzinka w plecy. W przypadku spotkania biznesowego to oznacza nie dojadę do celu, bo po godzinie to mogę jedynie podjechać pogratulować konkurencji. Czego tu nie rozumiesz?

Wiele rzeczy na drodze moze sie wydarzyc, przez które sie spoznisz. Wystarczy coś tak pospolitego, jak wypadek i wynikajacy z niego korek. I jakos ludzie z tym radzą.

Można też trafić oblodzoną drogę w środku zimy, -15 stopni i korek w którym stoisz, bo ktoś miał wypadek. Cała twoja bateria w trybie szybkim schodzi na ogrzanie wnętrza, bo o ile sam może byś dał radę bez ogrzewania, ale dzieci musisz ogrzać. I okazuje się, że nie starcza zasięgu do najbliższej ładowarki. Nie-dojeżdżasz-do-celu.

ahaaa, a moze sobie zobacz test przy -20 stopniach :D
https://www.youtube.com/watch?v=cIXC-rDvj_Y&ab_channel=BjørnNyland
dla leniwych - całę 3,67% na godzine. Koniec świata.

jakieś jeszcze teorie masz? :D

Wiesz, jescze ciekawostka - jak komputer wskazuje 0%, to elektryk dalej jedzie.
 
Ostatnia edycja:
bo przecież w spalinowcach, ten zasięg na ekranie, to jest 100% wiarygodny, w każdych warunkach. A jak ten w 100% wiarygodny zasieg oszuka, to przecież luzik, można wyciągnać wężyk i kanister

Hehe - więc, jednak, nie rozumiesz. :)
Tak właśnie jest - zasięg samochodu spalinowego jest DUŻO bardziej wiarygodny niż EV.
I tak - to robi różnicę.
Dużą.
Twoje głupie śmiechy tutaj nie pomogą. :)

Możesz to ujrzeć "w liczbach" - np. jak zmierzasz różnicę spadku zasięgu (w tym przykładzie: 200-120 = 80) po przejechaniu 200km to zobaczysz swoją "lepszość EV" - uśrednioną dla różnych samochodów EV i warunków oraz porównasz to z samochodami spalinowymi.

No i dokładnie tak - ponowne dotankowanie samochodu spalinowego z powodu braku paliwa jest bez porównania łatwiejsze - można się jedynie śmiać z Twojego głupawego śmiechu - bo, najwyraźniej, nie zdajesz sobie z tego sprawy - a nawet dziecko jest w stanie to pojąć. :)

Więc jednak dla ciebie czarne jest białe i odwrotnie (zależy czy mówimy o EV, czy spalinowcach) :sarcastic: - ale to już nie jest żadna niespodzianka, bo zostało to tutaj już dość dawno rozpoznane. ;)

... no i jak tam Twój EV?? :) Będzie w tej dziesięciolatce, czy jednak ciągle będziesz jeździł tym gorszym pojazdem? :)
 
Tak właśnie jest - zasięg samochodu spalinowego jest DUŻO bardziej wiarygodny niż EV.
I tak - to robi różnicę.
Dużą.
Twoje głupie śmiechy tutaj nie pomogą. :)

guzik prawda. Zużycie prądu w elektryku jest przewidywalne i nie wymaga zbyt tęgiego intelektu. Jesli ty uwazasz, ze sobie nie poradzisz, no to przykro mi.

A ze te roznice takie wielkie, mówisz?

ok, sprawdzamy. Skoda nowa octavia, pierwsza z brzegu, 1.5 TSi. Patrze na spalanie, deklarowane

zbiornik 45L
cykl wysoki 4,8L/100, zasięg 937km
cykl niski 7,8, zasięg 577km

360 kilometrów różnicy!!! No tak wiarygodny, ze mało wiarygodny :D

ale dawajcie dalej, bo jest niezły ubaw :D
 
ale dawajcie dalej, bo jest niezły ubaw

Ubaw to jest taki, że ciągle nie rozumiesz na co odpowiadasz - po pierwszej odpowiedzi - można się zastanawiać dlaczego - a po drugim - już nie ... bo wiadomo - to Ty ;)

Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem ... to może zrozumiesz, że piszesz nie na temat, bo nie zrozumiałeś o co chodzi ...
Nie odnoszę się zasięgów nominalnych po pełnym naładowaniu. :)

Teraz znów widać, że klepiesz, by klepać - już #464 stron wyszło dzięki Tobie.

- - - Updated - - -

Nie spotkałem takiej , do tego na każdej są kanisterki 5/10 litrów za kilkanaście zł

Więc nawet to nie jest problemem. ;)

Inn sprawa że trzeba się mocno postarać żeby stanąć w polu z powodu braku benzyny, stacje są co kawałek

... no - a wg. Tomtrza "to tak samo"/"niewiele się różni" ;P

Teraz jeszcze okazało się, że nie zrozumiał dyskusji ...
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra