Powiecie mi czy jest jakaś zależność między olejem (syntetyk vs półsyntetyk) jeśli chodzi i trwałość uszczelnień i ogólnie silnika (który ma nalatne 280k wg licznika)?
Ja mam swoją teorię, ale chciałbym ją skonfrontować z innymi. Tata mi wmawia, że przez to, że zalałem syntetyk (poprzedni właściciel lał Castrola 5W40, ja zalałem Liqui Moly 5W40 4100) mocniej zaczął mi kapać olej, a obecnie całkiem strzelił uszczelniacz wału. I oczywiście mówi, że miałem zalać półsyntetyk.
Ja się z tym nie zgadzam i średnio mam ochotę zalewać 2.4 20V półsyntetykiem. Stąd też moje pytanie, czy dobry olej mógł spowodować zwiększenie tego rozszczelnienia (do tej pory kapnęło tam sobie coś, ale przejeździłem bez dolewania oleju jakieś 10k km, a teraz w ciągu nocy wylało mi się dobre 200-300 ml oleju), a może to wina tylko i wyłącznie mrozu, bo w sumie stało się to po tym jak dwa razy miałem ciężko odpalić silnik (odpalił za pierwszym razem, po kilku obrotach, ale dosyć ciężko i wywaliło mi checka od czujnika położenia wału).