Wiesz, różnica między USA, a Polską jest taka, że w przypadku awarii diler ma sam przyjeżdżać po twoje 4C i odstawiać je z powrotem pod dom, a serwis AR Pol-Caru ma jakieś 10 m2, od pół roku nawet jest Wi-Fi, ale kawę serwują w plastikowych kubkach, z zabielaczem w proszku... O historiach typu gniazdko do podłączenia komputera, kącik zabaw dla dzieci, prasa do czytania można zapomnieć.
Dla porównania w ASO Peugeot:
a/ ogromny salon połączony z poczekalnią dla klientów (czyli np. jeśli się nudzisz czekając na samochód, to możesz się przymierzyć do 508 albo 308, pewnie na jazdę też się da pojechać, w Pol-Carze do salonu musisz drałować jakieś 100 metrów, co szczególnie zimą nie należy do przyjemności)
b/ białe, skórzane kanapy
c/ kawusia w filiżankach, w tym cappuccino z delikatną pianką
d/ aktualna prasa (2 dzienniki + jakieś inne czasopisma, w tym dla kobiet), ulotki, katalogi
e/ kącik dla dzieci
f/ Wi-Fi
W porównaniu z tym serwis Alfy wygląda wręcz porażająco. I to może być wstrząs dla klienta BMW/Audi, których to Alfa ma podbierać. To może być wstrząs dla klienta chyba każdej marki

. Pomijam już to, że w innych ASO nie wydają samochodu z wyświnionymi dywanikami, a w Alfie i owszem.
Obawiam się, że w przypadku takiej "dziury" w ofercie, inwestycji na tym polu raczej nie będzie. Myślę, że Ghibli w Polsce też sprzedałoby się lepiej, gdyby nie fakt, że w Polsce jest jeden serwis i jeden diler.