Również (jak widać w podpisie) objeździłem dobrze 166. Miałem 2 szt. 2,4 jtd 175 KM w automacie (po FL). Tego auta nie można porównywać z Giulią bo ma zupełnie inny charakter i miał zupełnie inny target odbiorców. W okresie, gdy był w sprzedaży to chyba zaczynał się od ok. 200 tys. zł i nie była to górna opcja wyposażenia. Moja jedna pochodziła z salonu w PL i widziałem fakturę jej zakupu ponad 185 tys z dużymi rabatami. A była bez skóry. Jazda nią to zupełnie inna jazda niż Giulią, była komfortowa, sprężysta ale miękka, fotele duże i wygodne. Oczywiście nie miała tylu gadżetów jak Giulia ale to inne czasy, nawigacja była czymś z kosmosu (nomen omen). Nie wiem jak na co dzień spisywały się benzynowe (raz się chyba przejechałem 3,0) ale w tamtym czasie diesel 175 KM z automatem (bez 2masy) był bardzo żwawy i do tego oszczędny (w mojej stopce jest fotka wyjazdu do Włoch - cała trasa od Szczecina do Jesolo i z powrotem oraz zwiedzanie dalszych i bliższych okolic Jesolo). Która dzisiejsza nie tylko Alfa poszczyci się takim wynikiem. Jedyny mankament tego auta (w obu to samo, tyle, że w pierwszej już po sprzedaży u nowego właściciela, po 230 tys. km) to skrzynia automatyczna Aisin. Producent auta napisał, że " olej w skrzyni nie wymaga wymiany przez cały okres użytkowania", tylko nie napisał ile wynosi ten okres. W pierwszej było 230 tys., w drugiej 125 tys. I to o dziwo pierwsza miała zmieniony program na jakieś 200-210 KM, druga seryjna. U innych producentów auta, w których wykorzystywano tę samą skrzynię ale nakazywano wymieniać olej co 60 tys. nie było problemów (Volvo, Renault). Jeszcze jednym mankamentem było to, że producent zalecał wymianę paska rozrządu co chyba 90 czy coś ponad 100 tys., a po 60 już lubiły się zrywać. Na szczęście, jak ktoś nie wiedział o tym, to po zerwaniu paska uszkodzeniu ulegały tylko dźwigienki zaworowe, tak skonstruowane, żeby cała energia po zderzeniu zaworu z tłokiem szła na nie. Tak więc ewentualna naprawa nie była jakaś bardzo kłopotliwa i czasochłonna. Pracowałem wtedy w serwisie Fiata/Alfy i kilka razy widziałem takie historie. na magazynie zawsze były dźwigienki więc zdarzyło się, że ktoś, kogo przyholowali do nas z zerwanym paskiem jeszcze tego samego dnia wyjeżdżał. I wcale nie była głośna, dzisiaj ciężko mi to oceniać bo minęło kilka ładnych lat, jak sprzedałem ostatnią ale nie przypominam sobie, żebym jakoś cierpiał z tego powodu. A najlepszym dowodem na to jest to, że moja żonka też miło je wspomina, a słuch ma taki, że niektóre ładowarki i zasilacze jej przeszkadzają. Reasumując, gdyby dzisiaj było takie auto od Alfy to chyba bym brał poważnie pod uwagę.