No to pułapka, bo "się wydaje" że to mniej, ale jest "do wydania" łacznie więcej. I zarobić - trzeba na to prawdziwe więcej , a nie wydające się mniej

więc - tu godzinkę dłużej popracować, tam w sob/niedz, dyżurek jeden, drufi itd itp - więc mieć po troszku mniej czasu swojego czyli mniej "raz żyć" . Sprzedać o to "więcej wydać" trzeba więcej swojego czasu. Czy warto hmm .
Czy raty takie, czy śmakie - żeby to czy inny zakup był przyjemny, to po prostu nie może wpływać w jakikolwiek sposób na dotychczasowe życie. A bo to tylko kilka stówek wyższa rata miesięczna. Ale jeśli to zmusza do większego wysiłku, większego nakładu pracy czy oszczędnosci na innych polach - to coś na co nie bardzo nas stać. Lub pasja, czy opętanie

Ale trudno o pasji mówić w przypadku wozu komercyjnego, jeszcze nie mogącego w zaden emocjonalny sposób przemawiać.
Tak że ostrożnie z tym że nie wyfgląda strasznie bo tylko kilka stówek więcej czy tak samo ale " roczek" więcej.