[Giulia] Alfa Giulia- 2015

  • Autor wątku Autor wątku KRS
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Jak kogoś stać na 200k to go nie interesuje czy to będzie 210k czy 190k. Tym bardziej jak jest na poziomie. Chyba, że kupuje ponad stan.
Na prawdę nie wyczuwacie tej cienkiej linii między żebraniem, targowaniem a negocjacjami i co kiedy można?

Jak komuś 10 koła lata koło nosa to rzeczywiście człowiek na poziomie. A niech zobaczo, że mje stać, jake ja panisko jestem. Tak to się właśnie zachowuje cebulak, co sprzedał hektary pod radomiem, i rozdaje na prawo i lewo. Zwykle im większy gołodupiec, tym bardziej ma takie podejście. Dlatego też jest gołodupcem.
 
Idąc tym tropem to negocjacje pomiędzy pracodawcą i pracownikiem w sprawie wysokości wynagrodzenia czy warunków pracy to również żebranie i cebulactwo...
Oczywiście, że nie. To jest właśnie dobre miejsce na negocjacje. Trzeba sprawdzić co potrafi jedna strona i co druga od niej chce. Przy sprzedaży samochodu wszystko jest na tacy. Gotowy samochód z ceną i chcący go kupić. Co tu negocjować?
Jak komuś 10 koła lata koło nosa to rzeczywiście człowiek na poziomie. A niech zobaczo, że mje stać, jake ja panisko jestem. Tak to się właśnie zachowuje cebulak, co sprzedał hektary pod radomiem, i rozdaje na prawo i lewo. Zwykle im większy gołodupiec, tym bardziej ma takie podejście. Dlatego też jest gołodupcem.
Gołodupiec to osoba wyjątkowo uboga i takiej 10k raczej koło nosa nie lata. Pieniądz trzeba szanować. Ciężką pracą zarobić a potem dać zarobić uczciwie innym. Mierzyć siły na zamiary. Niedowartoswiowywać się rzeczami materialnymi.
 
Oczywiście, że nie. To jest właśnie dobre miejsce na negocjacje. Trzeba sprawdzić co potrafi jedna strona i co druga od niej chce. Przy sprzedaży samochodu wszystko jest na tacy. Gotowy samochód z ceną i chcący go kupić. Co tu negocjować?

To samo co w przypadku negocjacji pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem - wysokość zapłaty za dany produkt, usługę. W zależności od sytuacji, jest to właśnie Twoja praca albo właśnie samochód - efekt pracy innych ludzi.
 
To nie jest samochód dla Janusza. To jest samochód za 200k który wybiera człowiek na poziomie. Zawsze się negocjuje. Dalsza dyskusja jest trochę śmieszna już.

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka

Jaka jest zależność pomiędzy posiadaniem 200k na samochód a poziomem człowieka?
Od kiedy zasobność portfela definiuje poziom człowieka?

Widze ze masa ludzi o tym forum przecenia markę AR i do tego czuje sie lepsza bo jeździ salonowym samochodem. Gorzej jak za komuny


Sent from my iPhone using Tapatalk
 
To samo co w przypadku negocjacji pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem - wysokość zapłaty za dany produkt, usługę. W zależności od sytuacji, jest to właśnie Twoja praca albo właśnie samochód - efekt pracy innych ludzi.

Ale ci ludzie z fabryki już dawno mają zapłacone a klient rozmawia ze sprzedawcą/dealerem, który ma jedynie swoją marżę. Może sobie odebrać pieniądze i jemu dać. Bo prosząc o rabat dokładnie do tego go zmusza. Tylko dlaczego on ma to robić? Oczywiście w imię wolnego rynku i konkurencji ale potem on mając mniej pieniędzy nie będzie mógł zapłacić wcześniej wspomnianemu meblarzowi a meblarz temu mitycznemu lekarzowi itd. Dlatego jest cena to płać. Nie stać cię to kup używany lub inną tańszą markę.

- - - Updated - - -

Jaka jest zależność pomiędzy posiadaniem 200k na samochód a poziomem człowieka?
Od kiedy zasobność portfela definiuje poziom człowieka?

Widze ze masa ludzi o tym forum przecenia markę AR i do tego czuje sie lepsza bo jeździ salonowym samochodem. Gorzej jak za komuny

Dokładnie tak. Dowartościowywanie się samochodem. Albo w ogóle marką. Owszem fajnie jest mieć fajny samochód i lubić nim jeździć ale nie stajesz się lepszym człowiekiem w tym samochodzie. Jesteś dokładnie takim samym jak bez niego. Co do poziomu ludzi to przypomniała mi się rozmowa z rodzicami. Oni kiedyś myśleli, że jak ktoś jest po studiach to musi być człowiek na poziomie. Oj jak się w życiu wiele razy przejechali. Tak samo z portfelem.
 
Ale ci ludzie z fabryki już dawno mają zapłacone a klient rozmawia ze sprzedawcą/dealerem, który ma jedynie swoją marżę. Może sobie odebrać pieniądze i jemu dać. Bo prosząc o rabat dokładnie do tego go zmusza. Tylko dlaczego on ma to robić? Oczywiście w imię wolnego rynku i konkurencji ale potem on mając mniej pieniędzy nie będzie mógł zapłacić wcześniej wspomnianemu meblarzowi a meblarz temu mitycznemu lekarzowi itd. Dlatego jest cena to płać. Nie stać cię to kup używany lub inną tańszą markę.

I dokładnie taka sama sytuacja jest podczas negocjacji z pracodawcą. Negocjując wysokość wynagrodzenia za Twoją pracę, zmuszasz pracodawcę do odebrania sobie bądź przełożonym pieniędzy i przekazania ich Tobie. Zatem dlaczego mają to robić? Twój szef mając mniej pieniędzy nie będzie sobie mógł kupić lepszego samochodu, rozwijać w pełni działalności, czy zapłacić owemu lekarzowi etc.
 
Ale ci ludzie z fabryki już dawno mają zapłacone a klient rozmawia ze sprzedawcą/dealerem, który ma jedynie swoją marżę. Może sobie odebrać pieniądze i jemu dać. Bo prosząc o rabat dokładnie do tego go zmusza. Tylko dlaczego on ma to robić? Oczywiście w imię wolnego rynku i konkurencji ale potem on mając mniej pieniędzy nie będzie mógł zapłacić wcześniej wspomnianemu meblarzowi a meblarz temu mitycznemu lekarzowi itd. Dlatego jest cena to płać. Nie stać cię to kup używany lub inną tańszą markę.
negocjacje cen zakupu samochodu to normalna sprawa w całym zachodnim świecie. wiem bo znajomi kupowali nowe auta w Irlandii (Audi, Skoda) i negocjowali. to samo dotyczy aut używanych, wystarczy pooglądać choćby Wheeler dealers z UK (Fani czterech kółek), gdzie zawsze jest negocjacja.
W Polsce dealer od razu na jeździe próbnej zaczął od ogólnej informacji że są rabaty dla firm blablabla, tylko powiedział że zależy co wezmę dokładnie, jakie wyposażenie, gwarancje, ubezpieczenia, leasingi, to będziemy konkretnie rozmawiać o cenie.

poza tym jak popatrzysz na stronę z autami na "stoku", to nawet z 2017r nie brakuje aut z rabatem podchodzącym pod 10% dla zwykłego Kowalskiego z ulicy, bez łaski, bez targowania - to nowe auta zamówione na sprzedaż i bez żadnego przestoju w salonie od razu są wystawiane z rabatem. to coś sugeruje - cena w cenniku to taka jakaś tam teoria, a dealer jest od razu gotowy do obniżania i stąd zachęcania, bo kto nie kocha "zaoszczędzić" dostając niby deal (oczywiście w teorii bo to jest wkalkulowane w cały business)?
 
Ale ci ludzie z fabryki już dawno mają zapłacone a klient rozmawia ze sprzedawcą/dealerem, który ma jedynie swoją marżę. Może sobie odebrać pieniądze i jemu dać. Bo prosząc o rabat dokładnie do tego go zmusza. Tylko dlaczego on ma to robić? Oczywiście w imię wolnego rynku i konkurencji ale potem on mając mniej pieniędzy nie będzie mógł zapłacić wcześniej wspomnianemu meblarzowi a meblarz temu mitycznemu lekarzowi itd. Dlatego jest cena to płać. Nie stać cię to kup używany lub inną tańszą markę.

Ty tak na serio? :D Gdyby się to sprzedawcy nie opłacało, to by nie dawał rabatu. Zawsze lepiej sprzedać taniej, niż nie sprzedać wcale.

Takie proste rzeczy trzeba tłumaczyć? Sprzedawcy zależy, żeby sprzedać jak najdrożej. Kupujacemu zależy, żeby kupić jak najtaniej. Koniec końców to sprzedający jest na łasce klienta. To jest jakieś peerlowskie myślenie. Tak jak pisałeś - mentalnosc zmienia się pokoleniami. Dziś to konsument rządzi.

Ja nawet urwałem w media markt 300 zł na telewizorze za 4500 zł. Zajęlo mi to jakieś 30 sekund. I co, mam mieć wyrzuty sumienia, bo okradłem sprzedawce? :edziahaha: albo nie, sorry, jestem wieśniakiem bez poziomu :D a byś zobaczył co się dzieje przy nieruchomościach, to byś pewnie wpłacił na jakiś fundusz wsparcia dla biednych, okradanych deweloperów :P
 
Ostatnia edycja:
Belfer ratuj ten wątek...


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Jak kogoś stać na 200k to go nie interesuje czy to będzie 210k czy 190k.

Kolejny raz wątek o AUCIE schodzi na poziom absurdu. Jeszcze brakuje postu, że jak kogoś stać, to idzie do salonu i za auto z ceną 200k mówi - dam 210!

Niektórzy nie mają chyba do czynienia z naprawdę bogatymi ludźmi, a komentują ich zachowanie. Jakby było inaczej, to zrozumielibyście jaka jest różnica w liczeniu pieniędzy pomiędzy ludźmi bogatymi, a jak ktoś tu ujął - gołodupcami. I właśnie ta różnica powoduje, że ktoś nadal jest gołodupcem, a ktoś się bogaci.

Nie bez powodu przysłowie mówi: "Człowiek biedny ceni sobie każdą złotówkę, bogaty – każdy grosz."
 
wystarczy pooglądać choćby Wheeler dealers z UK (Fani czterech kółek), gdzie zawsze jest negocjacja
Myślę, że program rozrywkowy nie jest dobrym przykładem dla zobrazowania technik sprzedażowych :)
W Polsce dealer od razu na jeździe próbnej zaczął od ogólnej informacji że są rabaty dla firm blablabla
Skoro dealer sam proponuje rabaty to należy się tylko cieszyć. To jego decyzja. Ja cały czas mówię o kliencie co przychodzi i w drzwiach już pyta o rabat i dywaniki.
I dokładnie taka sama sytuacja jest podczas negocjacji z pracodawcą. Negocjując wysokość wynagrodzenia za Twoją pracę, zmuszasz pracodawcę do odebrania sobie bądź przełożonym pieniędzy i przekazania ich Tobie
Ale przecież zatrudnienie to współpraca długofalowa. Weryfikowalna co miesiąc. Jak pracodawca decyduje się na rekrutację to znaczy, że ma budżet albo liczy się z dodatkowymi kosztami, które wcześniej obliczył i nic od ust nie musi sobie odejmować. Jak się nie dogadacie to tak jak z ceną samochodu. Nie masz tyle to nie kupujesz. To nie to samo co zakup samochodu To transakcja jednorazowa z z góry podyktowaną ceną.

btw jak moderacja to zobaczy to wywali ostatnie 4 strony wątku za offtopic :D Niemniej dla mnie to wartościowa rozmowa. Dowiedziałem się jakie podejście do dealerów mają tutejsi alfiści :)

- - - Updated - - -

Nie bez powodu przysłowie mówi: "Człowiek biedny ceni sobie każdą złotówkę, bogaty – każdy grosz."

Jest też powiedzenie: "Im bogatszy tym większy sknera" oraz "Chytry dwa razy traci" :D
 
Ostatnia edycja:
Kolego azar (chyba sobie jaja robisz)
Z jaką z góry podyktowaną cena ? Co ty wypisujesz. Mamy WOLNY RYNEK. Jeden dealer "obrazi się" na klienta i upustu nie da - (przejaskrawiając temat) nie sprzeda nic. Inny obniży cenę kosztem swojego (jednostkowego) zakupu i sprzeda np 20 szt. To są normalne zasady handlu wolnorynkowego.
Pozdrawiam
 
18076595_1030044680429592_2593478865923323556_o.jpg



??? Jest możliwe że tak jest spasowana, bo tak ma by?? Struga powietrza ma być bardziej "odchylana" od nadwozia? Bo nie wierzę że tak mają to zmontowane z fabryki... BTW - dobry tekst na FB ale nie ma wersji 2.0 benzyna manual...
 
Ostatnia edycja:
Azar, ty chyba nigdy nie miałeś do czynienia ze zgniłym zachodem i ludźmi tam. Tak na co dzień. Tam się tak samo targują o samochód, telewizor - wszystko co ma jakikolwiek sens. Oglądają swoje franki, funty i euro z każdej strony przed wydaniem. Negocjacje/targi - zwał jak zwał. Są codziennością. Oglądam to czesto i tacy bogaci Szwajcarzy czy Francuzi tak samo biją się o rabaty i upusty jak Polacy. To raczej świadczy o dojrzałości ekonomicznej i cenieniu swojej pracy a nie cebulactwie.

No, ale mitów pełno jaki ten zachód wspaniały i dlatego piją tam dużo kawy, żeby gówno ichnie glans miało.

Co do Giuli to dzisiaj widziałem w Gdyni na Skwerze Kościuszki reklamę owej. Trochę w cieniu i ukrytą, zaraz obok reklamy Jeepa, ale jednak była. Co dziwne nie widziałem jeszcze na kortach w pobliżu AWFiS - tam nadal wisi Giulietta i chyba MiTo. Pierwsza reklama Giuli jaka widziałem, w lekkim szoku byłem że w takim miejscu.

Wysłane z mojego SM-T710 przy użyciu Tapatalka
 
Z jaką z góry podyktowaną cena ? Co ty wypisujesz. Mamy WOLNY RYNEK. Jeden dealer "obrazi się" na klienta i upustu nie da - (przejaskrawiając temat) nie sprzeda nic. Inny obniży cenę kosztem swojego (jednostkowego) zakupu i sprzeda np 20 szt. To są normalne zasady handlu wolnorynkowego.

Zawsze jakaś cena podana jest w cenniku lub u dealera. To ile da rabatu po rozmowie dealer to jego sprawa. Czasem warto nawet dopłacić żeby ktoś w końcu kupił. Ja cały czas piszę, że nie mam nic przeciwko negocjacjom tylko twierdzę, że czasem są nie na miejscu i klient który od progu woła, że chce dywaniki i darmowy serwis przez 7 lat a w ogóle to w Bełchatowie mają taniej jest cebularzem. Jedź do Bełchatowa i nie zawracaj du... Jeśli sprzedawca jest dobry i wyczuje faktyczną chęć kupna u klienta to spokojnie da rabat lub te jeb... dywaniki ale szanujmy się i dajmy sobie zarobić.

- - - Updated - - -

??? Jest możliwe że tak jest spasowana, bo tak ma by?? Struga powietrza ma być bardziej "odchylana" od nadwozia? Bo nie wierzę że tak mają to zmontowane z fabryki... BTW - dobry tekst na FB
Nie wiadomo co ten samochód wcześniej przeszedł. Nie wydaje mi się żeby coś takiego z fabryki wyszło.
Co do Giuli to dzisiaj widziałem w Gdyni na Skwerze Kościuszki reklamę owej. Trochę w cieniu i ukrytą, zaraz obok reklamy Jeepa, ale jednak była.
Ja w Warszawie widziałem tylko jedną dawno temu :( Na Aleii krakowskiej przy McDonald's. Szkoda powinno być więcej ale przynajmniej w innych miastach teraz są :)
 
....
 
Ostatnia edycja:
Azar, nie jesteś sam.
Co do wolny rynek - jak sprzedający co mu tak strrrasznie zależy zobaczy pustkę w salonie to zrobi niższe ceny.
Co do wheelers dealers fajnie że tu padł ten przykład - "gdybym chciała sprzedać za niższa cenę to bym ją podała w ogłoszeniu, nieprawdaż?". Chyba potencjalne pare złotych nie jest warte takiego upokorzenia? I inna transakcja - z Japonii , auto ok biorę. Tyle. Po co komplikować proste sprawy jak sprzedaż / kupno? To nie kwestie zycia i śmierci.
Oczywiście różnice kulturowe i różnie to jest. U Włochównajwyrazniej targowaniowo rabatowo, wiec po co te marudzenia na rabaty dla grup zawodowych. Niejako - chciałeś (rabatowej polityki) - masz.
A jakże czyściej byloby jak ze wspomnianymi bułkami. Czy mazda.
Tylko niech nikt później nie jojczy na niepłacących pracodawców, zdzierajace aso na wymianie oleju (spokojna Glowa, dealer sobie odbije z naddatkiem ten "wynegocjowany" rabat, na serwisie czy banku który leasinguje itd :) ) itd.
Aha, hasło"rynek konsumenta" :) aha, jasne. Wielu w to wierzy wciąż. Dobry produkt się sprzedaje. Bez łaski. Ale niech konsument sobie wartość wewnętrznie podniesie, i uważa że jest "gość" bo procent "wyrwał", prosze bardzo :)
 
"gdybym chciała sprzedać za niższa cenę to bym ją podała w ogłoszeniu, nieprawdaż?". Chyba potencjalne pare złotych nie jest warte takiego upokorzenia?

No patrz, a jednak wszyscy dookoła sprzedają za cenę niższą, niż w ogłoszeniu :D I o jakim upokorzeniu piszesz? :P Lepiej dać się naciągnać? Skoro można wynegocjować rabat rzędu 20% i sprzedającemu nadal opłaca się sprzedać (bo inaczej by po prostu nei sprzedał), to kupując po cenie bazowej dajesz się zdrowo rąbać. Rozumiem, że zakładasz, że sprzedający podaje cenę "uczciwą", ale tak jak napisałem wczesniej w interesie sprzedającego jest wydusić z ciebie jak najwięcej, a ty mu jeszcze współczujesz :edziahaha: no nie moge :D

kupujący - żebracy bez godności, okradają biednych sprzedających :edziahaha: :edziahaha: Bo przecież "gardło-sobie-podrzynam" sprzedający jest przymuszany do oddania za darmo :D


ale dobra, starczy tego Off-top, jeszcze w tak absurdalnym temacie.
 
Oczywiście, że nie. To jest właśnie dobre miejsce na negocjacje. Trzeba sprawdzić co potrafi jedna strona i co druga od niej chce. Przy sprzedaży samochodu wszystko jest na tacy. Gotowy samochód z ceną i chcący go kupić. Co tu negocjować?

Gołodupiec to osoba wyjątkowo uboga i takiej 10k raczej koło nosa nie lata. Pieniądz trzeba szanować. Ciężką pracą zarobić a potem dać zarobić uczciwie innym. Mierzyć siły na zamiary. Niedowartoswiowywać się rzeczami materialnymi.

Negocjować cenę - ja zawsze mowię co chce i mowię ile mogę zapłacić za dana konfiguracje. Dealer albo akceptuje albo nie, jak nie to inny mi zaakceptuje. Kupujesz auto służbowe co 3-4 lata chcesz mieć najlepsze rezyduum przy odsprzedaży. Zwłaszcza, że wszyscy kupują taniej niż w cenniku i utrata wartości leci od ceny fakturowej nie cennikowej. To nie polska domena - raz kupowałem motocykl we włoskiej sieci bo dealer przy oglądaniu dał mi starcie taki rabat, że lepiej było kupić nowy, wysłać do Polski DHL niż kupować u nas.




Enviado do meu iPhone usando o Tapatalk
 
...Lepiej dać się naciągnać? ....


Ooootóż to, tu mamy odpowiedź - zakładasz że sprzedający _chce naciągnąć_ biednego kupującego.

To po prostu obraża sprzedającego - z góry, zakładanie że jest oszustem. Nie rozumiesz ?

- - - Updated - - -

...zawsze mowię co chce i mowię ile mogę zapłacić za dana konfiguracje. Dealer albo akceptuje albo nie, ...

I to samo robi sprzedający : podając cenę w cenniku/ogłoszeniu za którą sprzeda to co sprzedaje. Przynajmniej tak powinno być, i w niektórych markach najwyraźniej jest. Ale może Japończycy mają do siebie nawzajem większy szacunek, nie wiem.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra