Dzień dobry Panie i Panowie,
(nareszcie zapisałem się ... kłaniam się Wszystkim nisko).
Dzięki uprzejmości Pana Marka z Carserwis prowadziłem dzisiaj Giulię Q

(manual).
Za to co robi silnik (płaski moment, elastyczność), jak wygląda z tyłu i jak ryczy, można wybaczyć nawet pojemność bagażnika (żart jak-by-co

na miejscu AR - wcale bym nie podawał)
Wydaje mi się (wybaczcie - lekki szok), ale chyba wyżej 4 biegu nie jechałem - 5 i 6 powinny być oznaczone znakiem niemieckiej autostrady ;-)
Nie tylko z tego powodu, myślę, że wykorzystałem nikły procent możliwości tego auta. Giulii Q trzeba się nauczyć i z nią zżyć.
No dobra, raz przeciągnąłem do zerwania, następny bieg i zachowała się jakby tak miało być. To samo przy redukcji - widać, że kocha wysokie obroty.
Kierownica prosi się żeby ją trzymać; doskonała regulacja.
Samochód kolejne załogi "wyrywały" sobie

, nawet nie zajrzałem do tyłu - ale Młody zachwycony - bliżej tylnej osi jeszcze lepiej czuć jak się rwie.
Kokpit OK, zegary na szczęście analogowe, ekrany (wiem teraz muszą być, dla mnie całkiem zbędne, parę "lampek" w zupełności wystarczy...), szczególnie ten od info-coś-tam nie trącą francuszczyzną - włoska robota.
Celuję w najmocniejszą benzynę "cywilną", ale od teraz Q będzie bardzo wymagającym punktem odniesienia.
A jeszcze jedno: miny ludzi w samochodach obok - bezcenne.
Pozdrawiam Wszystkich
PS Mam nadzieję, że moja Giulietta tego nie przeczyta - foch murowany.