Krzysztof a dlaczego rozum podpowiada Stelvio ? Veloce też ma Q4 i w większości przypadków sprawdzi się lepiej niż Stlevio. Potrzebujesz większego prześwitu i więcej miejsca w bagażniku ?
Mimo że wyglądają podobnie i mają dużo wspólnych elementów, to są dwa
kompletnie różne auta w odczuwaniu przyjemności z jazdy!
Veloce jest zaprojektowane dla kierowcy, a Stelvio jest kierowane do rodziny. Wystarczy otworzyć bagażniki i tylne drzwi za kierowcą, żeby stwierdzić, że adresatem tych aut są dwie różne grupy docelowe! Wcale mnie nie dziwi, że FCA wstrzymało wypuszczenie kombi. Gdyby to miałby być sedan z bagażnikiem, to na 100% nie dorównałby przestronnością wnętrza do Stelvio. Mógłby jedynie zniwelować wady bagażnika w sedanie. Bagażnik w Stelvio jest tak zaprojektowany, że nawet praktyczny do bólu Niemiec nie ma się do czego przyczepić, a oni mają fioła na punkcie geometrii bagażnika i równej linii załadunku. Dla Alfisty to nigdy wcześniej nie miało znaczenia. Potrafiłem się zapakować na wakacje zarówno do 147-ki, jaki i do 159-ki i nigdy nie woziłem boksu na dachu, ani innych rowerów, ale potrafię zrozumieć potrzeby innych, bo takie mają hobby. Tacy ludzie wybiorą Stelvio, a za jego kierownicą może usiąść Alfista, ale ... pod jednym warunkiem:
że przestawi swoją psychikę! Ja niestety miałem z tym problem.
Dokąd jazda testowa Stelvio odbywała się po dwupasmówce, nie miałem żadnych problem z odczuwaniem auta. Jedynie pozycja za kierownicą i większy szum od opon założonych na 20" felgi zdradzał, że jedziemy SUVem. Nie zdziwcie się, jak za niedługo w waszych wstecznych lusterkach pojawi się szybko rosnące scudetto założone na potwora i zacznie mrugać lewym kierunkowskazem - to będzie Stelvio

Zwrotność tego auta jest również bez zarzutu. Bez problem zawróciłem (i to dynamicznie, bo zapomniałem, że to nie mój diesel, który rusza ospale) na dwupasmowej drodze rozdzielonej trawnikiem nie szerszym niż 1m. Wyczuwa się pewien przechył przy takich manewrach, ale auto mocno siedzi na czterech łapach i wszystko jest pod kontrolą. Nie miałem okazji pojeździć po szybkich łukach, bo takich tam nie było, a przy mniejszych prędkościach wychyły nadwozia są ledwo wyczuwalne. Na pewno jest z tym lepiej, niż w Jeepie GC. Żeby się w 100% przekonać do Stelvio, musiałbym dostać takie auto na weekend i pojechać sobie np. na Równicę. Do typowej jazdy autostradowej (takiej bez żadnych kompleksów) nic więcej testować nie potrzeba.
Druga część jazdy testowej odbywała się po asfaltowych drogach piątej kategorii odśnieżania, czyli takich, w których jest więcej dziur, niż asfaltu

I tutaj zaczął się ... dramat i nie był to dramat auta, bo wszystkie te dziury i nierówności nie robiły na Stelvio żadnego wrażenia, mimo jazdy na 20" felgach. To był dramat kierowcy, który od 9 lat jeździ 159-ką i zwalnia przed każdą tego typu dziurą lub nierównością, żeby nie przerysować przedniego zderzaka. Nie potrafiłem przestawić swojej psychiki i popie...ć po takiej drodze, mimo nalegań sprzedawcy obok. Na niektóre dziurawe odcinki swoją 159-ką w ogóle bym nie wjeżdżał. W końcu odważyłem się przejechać bez zwalnianie przez typowy polski przejazd kolejowy, który ostatni remont miał jeszcze w PRL-u. Udało się bez problemu, ale moja psychika nie potrafiła tego zaakceptować - przecież jeździłem Alfą Romeo, a nie Jeepem GC.
W końcu stwierdziłem, że do testowania Stelvio na takich drogach za kierownicą siedzi niewłaściwy kierowca i poprosiłem, żeby na ostatnie kilometry usiadła za kierownicą moja pani siedząca do tej pory z tyłu (jeżdżąca na co dzień Jeepem GC), bo słyszałem, jak ona tam z tyłu strasznie cierpi obserwując moją nieporadną jazdę terenową. Bardzo szybko odnalazła się za kierownicą Stelvio i na niej reszta dziur nie zrobiła żadnego wrażenia. Stwierdziła jedynie, że w Stelvio siedzi się nieco niżej, niż w Jeepie, a auto jest sztywniejsze i mniej się wychyla. Nie byłaby sobą, gdyby po powrocie na dwupasmówkę nie wykonała próby przyspieszenia, ale dość szybko pojawiły się światła, na których trzeba było zjechać z powrotem do salonu.
Rozpisałem się o Stelvio, bo byłem ciekawy, ile w nim jest Alfy, a ile typowego SUVa. Według sprzedawcy proporcje są 90/10, ja bym to ocenił na 75/25, ale nie miałem okazji nim pojeździć we wszystkich warunkach. Na pewno nie jest to auto dla typowego Alfisti, chyba że ktoś potrafi szybko przestawić swoją psychikę. Na razie cały czas mam tytułowy dylemat i nie wiem, czy chcę się kierować sercem, czy rozumem. Zamierzam poprosić o ofertę na obydwa auta. Może wtedy będzie mi łatwiej podjąć decyzję.