Po co te wycieczki osobiste z "czytaniem" i to na dodatek "czasem"? Do tego napisane tak niechlujnie... można by oczekiwać trochę więcej.
Nie wypisuję niczego dla żartów.
1. Na lato mam opony letnie. Na zimę - zimowe. Taki układ jest optymalny, choć zim ostatnio w praktyce nie ma.
2. Nigdy nie kupiłbym opon wielosezonowych, bo uważam, że w żadnych warunkach nie są dobrym wyborem. Zwłaszcza do dość mocnego auta.
3. Jeżeli już miałbym się zdecydować na jeden komplet opon, to wybrałbym opony letnie i nie wyjeżdżał w warunkach śniegowych. Jest to do ogarnięcia, jeżeli jeździ się głównie po mieście, a rzadkie wyjazdy poza miasto można sobie dowolnie zaplanować. Ja takiego wyboru nie dokonałem (vide pkt 1) i nie dokonam, ale rozumiem, że są osoby, które nie chcą/nie mogą kupować dwóch kompletów opon. W czasie ostatniej zimy nie miałem w ogóle do czynienia z warunkami zimowymi na drodze. W gruncie rzeczy niepotrzebnie męczyłem się na zimówkach. I jeszcze jedno - nigdy nie jeździłem na zimówkach, które na suchym oraz mokrym asfalcie działają równie dobrze, jak opony letnie. Nawet przy niższych temperaturach. Nie mówię tu o śniegu, czy błocie pośniegowym, czyli warunkach śnieżno-zimowych. Zimówka zawsze bardziej pływa, daje gorsze wyczucie samochodu. Ma też mniejszą powierzchnię styku z nawierzchnią, w porównaniu do analogicznej opony letniej. Uprzedzając złośliwe komentarze - zawsze kupuję nowe opony premium (na zimę najwyższe modele Continental'a/Michelin'a) i korzystam z nich maksymalnie przez 4 sezony.