• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[Giulia] Usterki - większe i mniejsze, rozwiązania i porady

  • Autor wątku Autor wątku osy4
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ja nigdy nie miałem problemu z niedoładowaniem przez 3 lata użytkowania Giulii w 90% krótkie (kilka km) trasy miejskie zimą i latem, ale:
- zawsze, odruchowo wręcz wyłączam S&S
- auto mieszka w ciepłym garażu i stoi tam otwarte (bez alarmu)
 
Ostatnia edycja:
Okresowo doładowuję akumulator w Giulii. Nie odpinam akumulatora, ładuję poprzez złącza pod maską prostownikiem z Lidla.
W dzisiejszych czasach, gdy auto potrafi stać 2, 3 tygodnie warto to robić.

No i warto doładować zawsze przed zimowymi mrozami.

Auto mam z początków produkcji, stało ponad rok u dilera. Aku ciągle oryginalny.
 
Produkcja X.2017, akumulator wciąż ori. Staram się przynajmniej raz w tygodniu ruszyć auto (jeżeli nie mamy akurat trasy). Dla pewności też czasami doładowuję akumulator prostownikiem z Lidla, bo mam złodzieja prądu (tracker GPS) - nawet na tę okoliczność zamontowałem hermetyczne gniazdko 12V w prawym nadkolu i nie muszę podnosić maski, żeby podłączyć ładowanie. Ze dwa razy widziałem komunikat o słabym akumulatorze - ale nic ponad to, auto odpala i jeździ (oczywiście bez S&S i czasami bez podgrzewania tylnej szyby ;))
Co nie zmienia faktu, że głupotę algorytmu ładowania akumulatora w tym samochodzie przebija chyba tylko absurdalne działanie czujnika poziomu oleju.
 
I pamiętajmy zasadę:

- podczas podłączenia akumulatora najpierw zapinamy plus, potem minus.
- odpinamy odwrotnie tzn. odpinamy minus a potem plus.
 
I pamiętajmy zasadę:

- podczas podłączenia akumulatora najpierw zapinamy plus, potem minus.
- odpinamy odwrotnie tzn. odpinamy minus a potem plus.

... i że minusa ładowarki podłączamy do nadwozia, nie go klemy akumulatora, itp itd. Tyle, że to wszystko obowiązuje dla akumulatorów zwykłych w starszych samochodach, gdzie ładowanie odbywa się prądem nawet i 30-40A, akumulator gazuje i można iskrą zrobić niezłe "bum". W ładowarce mikroprocesorowej o max prądzie 3-5A ładującej akumulator "hermetyczny"/AGM/EFB - gdzie odprowadzanie gazów jest ściśle kierunkowe, a gazów i tak jest niewiele - nie ma szans na taką sytuację.
 
Ja nigdy nie miałem problemu z niedoładowaniem przez 3 lata użytkowania Giulii w 90% krótkie (kilka km) trasy miejskie zimą i latem, ale:
- zawsze, odruchowo wręcz wyłączam S&S
- auto mieszka w ciepłym garażu

Mam podobnie, 90% tras to miasto, jeżdżę już 3,5 roku w taki sposób na tym samym akumulatorze, auto stoi na zewnątrz, w aucie automatyczny wyłącznik S&S od Epsonixa. Problem z prądem miałem raz i podejrzewam, że to usterka polegająca na tym, że nie wyłączyło się radio w momencie, gdy wyszedłem z samochodu rozmawiając przez telefon (telefon podłączony przez bluetooth). Nie mam pewności, czy to był powód rozładowania akumulatora, na szczęście silnik się uruchomił (nie działała tylko cała elektronika, łącznie z kierunkowskazami) :) Po naładowaniu akumulatora ok. 2 lata temu, do tej pory wszystko jest ok.
 
Ostatnia edycja:
Początek 2019, aku oryginalne, S&S wyłączany odruchowo po rozruchu, ostatnio mam dyngiel od Epsonixa. Jedyny złodziej prądu to kamerka z trybem parkingowym. Podgrzewanie tylnej szyby działa tylko krótko po pełnym naładowania akumulatora prostownikiem, podziała może ze dwa dni. Trasy różne, auto regularnie jeżdżone, ostatnio odpiąłem kamerę dla testów, to samo.
 
Jeszcze jeden detal mi się przypomniał, ja w garażu nigdy nie zamykam auta, tj. alarm nie jest włączony.
 
Zachodzę w głowę co mogło wyczerpać do zera akumulator (teraz ładuje, działa poprawnie, włącza S&S ale już na to nie pozwalam). Czy rzeczywiście 6-latek przez chwilę (podobno bardzo krótką, jak zeznają moje dzieci) wciskając co popadnie na kluczu w domu (samochód stal przed domem) - czy może Alfa Connect. Czy ktoś z Was, bardziej obeznany w Alfach i IT, może podpowiedzieć, czy ta aplikacja, jeśli nie została zamknięta na smartfonie (np. tylko zminimalizowana), może wymuszać w aucie jakąś pracę i powodować zużycie prądu? Nie mówię oczywiście o czynnym używaniu tej apki (zdalne: otwieranie/zamykanie, włączanie świateł na 1 min) bo na razie tego nie używałem.
 
Ostatnia edycja:
z tego co pamiętam poprzednie posty, to nie wyglądało jak typowy pad aku, bo szybko po awaryjnym odpaleniu działał Ci S&S (a on działa dopiero powyżej 65% naładowania). na forum był przypadek niedawno że ktoś miał niedokręconą klemę.
inna sprawa że znane mi przypadki (2) faktycznego rozładowania aku dotyczą aut z Alfa Connected Services.
 
z tego co pamiętam poprzednie posty, to nie wyglądało jak typowy pad aku, bo szybko po awaryjnym odpaleniu działał Ci S&S (a on działa dopiero powyżej 65% naładowania). na forum był przypadek niedawno że ktoś miał niedokręconą klemę.
inna sprawa że znane mi przypadki (2) faktycznego rozładowania aku dotyczą aut z Alfa Connected Services.
Tak, akumulator naładował się dość szybko w czasie jazdy po rozruchu od innego dawcy, wygląda na to że działa poprawnie. Nie wiem co go rozładowało, na pewno siostrzeniec dostanie bana na kluczyk do alfy, zaś ja - bana na korzystanie z Alfa Connect.
 
Panowie, jakiś czas temu pisałem, że po postoju 2 dniowym w garażu, miałem zresetowany licznik A i B, a zasięg na baku to były trzy kreski. Auto odpaliło normalnie. W świetle ostatnio opisanych spontanicznych padów aku, to co dzisiaj zauważyłem, może być potencjalną przyczyną.
Otóż przyjechałem do domu koło 15 ej i zostawiłem otwarty samochód. Gdy koło 23ej wszedłem do garażu coś piszczało. Sygnał identyczny z tym wzbudzenia sterownika (konkretnie nie wiem którego), który zaczyna być słyszalny po otwarciu drzwi. Dodatkowo zauważyłem, że świeci się podświetlenie na tunelu środkowym (głośność, rotary pad, i dna). Po otwarciu drzwi i zamknięciu, uśpił się tym razem poprawnie i wszytsko zgasło i sygnał sterownika też ucichł. Ciekawe ile przez coś takiego ssało prądu i po jakim czasie byłby całkowity pad.
Ciekawe jak często się tak dzieje bo nie nasłuchuje samochodu codziennie i ciekawe dlaczego i co jest przyczyną...
 
a może Ci się kliknął pilot jak np schyliłeś się włożyć buty? u mnie się to zdarza czasem, również jak jestem w aucie i się wiercę - np za czymś sięgnę do schowka potrafi kliknąć np zamknięcie auta. zbyt łatwo naciskaja się te przyciski. w kieszeni spodni w której nosze pilota nie wkładam nic innego, czasem zapalniczkę to max.
 
Powiem Ci że miałem przy wysiadaniu taki klimat, że zamknąłem jakimś cudem auto przy otwartych drzwiach chyba przyciskiem na drzwiach,(trudno nie zauważyć mam to zasrane piszczenie) ale otworzyłem później, chyba właśnie przyciskiem ryglowania/otwierania na drzwiach. Ale nawet biorąc to pod uwagę, tak jak piszesz, przypadkowe naciśnięcie pilota, to czemu się tak dzieje? No i po pewnym czasie nie usypia?
 
ale skąd wiesz że nie usypia po pewnym - może nacisnęło Ci się minutę przed podejściem do auta?
 
A nie to odpada na bank. Tak jak mówię mam głośne zamykanie zatem na bank bym zauważył. Dodatkowo nawet nie miałem ze sobą kluczyka
 
Mam Giulię B-Tech 200 KM rocznik 2019 (kupiona w sierpniu 2020) i dość spory problem z brzęczącym, świerszczącym silnikiem nawiewu. Nasila się to głównie podczas chłodnych dni, w zimie przy minusowych temperaturach była jakaś masakra. Oczywiście udałem się z tym do serwisu w okolicach grudnia, który wymienił silnik nawiewu. Niestety po miesiącu sytuacja się powtórzyła i znów nasilił się ten dźwięk. Znów poszedłem do serwisu, który po raz drugi wymienił silnik (sprowadzany był bezpośrednio z Włoch, więc zakładam, że część nowa), ale od tygodnia słyszę świerszcza w kabinie. Czytałem amerykańskie fora i jest tam masa osób, które ma z tym problem. Niektórzy proponowali rozkręcenie nawiewu na maksymalną temperaturę przez 5 minut (smarowanie?), ale niestety ja nie zauważyłem po tym poprawy. Z tego co zauważyłem dźwięk pojawia się, gdy wieje ciepłe powietrze, przy zimnym nie ma problemu lub dźwięk jest słabo słyszalny. Rzecz jasna jak skręcę nawiew na zero to świerszcz znika.
 
podejrzewam co innego- nie świszcze silnika wentylatora a z ..klapki filtra kabinowego - podczas wymiany źle założyli górną część i jest nieszczelność.
 
Po długim opadzie deszczu w aucie koleżanki (Giulia 2.0) zwariowały światła. Tylne jest tylko jedno, z przodu jedno miga nieustannie, kierunkowskazy też wariują. Wilgoć powodem, ale w jaki sposób???
 
Amortyzatory
Powrót
Góra